Anna Czerwińska - GórFanka

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Anna Czerwińska - GórFanka

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Długo zapowiadana książka Anny Czerwińskiej:
GórFanka. Moje górskie ABC w skale i lodzie - już w sprzedaży.
Na Allegro - http://www.allegro.pl/search.php?string=G%C3%B3rFanka
Cena okładkowa 29,00 zł

Obrazek

Okładka książki

Jest to pierwsza książka z przygotowywanej serii GórFanka, która próbuje przybliżyć drogi górskie słynnej himalaistki, począwszy od pierwszych wspinaczek w Tatrach. Autorka skupia się na barwnych, dramatycznych i śmiesznych wydarzeniach, a wszystko podane jest w formie wywiadu-rzeki z Romanem Gołędowskim.

Ania wraca wspomnieniami kilkadziesiąt lat wstecz i próbuje przywołać dawne emocje, towarzyszące tej czy innej akcji górskiej. Całość jest bogato zilustrowana archiwalnymi fotografiami, a także obrazkami archaicznego już dzisiaj sprzętu, wycinkami z gazet oraz fragmentami pamiętnika. Adepci wspinania przeczytają o tatrzańskich i alpejskich drogach, "łowcy sensacji" – poznają anegdotki o słynnych ludziach gór, feministki znajdą tu kolejne dowody na nierówne traktowanie kobiet. Wszystko szczerze, soczystym językiem i swobodną narracją – nawet o złości, smutku i bólu. I jak to u Ani – z bezpiecznym dystansem do własnej osoby. Jest to rzecz o bezkrytycznej miłości do gór.

Premiera książki miała miejsce w czasie inauguracyjnego spotkania Klubu Podróżnika Shackleton (28.02.2008). Ania przywiozła ze sobą kilka egzemplarzy w wersji roboczej, które rozeszły się błyskawicznie. Na kolejnym spotkaniu u Shackletona będzie możliwość zakupu tej książki w wersji już wydawniczej.

Kolejny tomik z tej serii: "GórFanka. Pani Ania na Dachu Świata" ukaże się w maju. Autorka opowie o swoich zmaganiach z ośmiotysięcznikami – Mount Everestem, Lhotse i Makalu. Dalsze dwa tomiki z tej serii ukażą się jesienią i będziemy o nich informować.

Fragment książki GórFanka. Moje górskie ABC w skale i lodzie

Zimowa przygoda na Kazalnicy

Już w lutym 1976 roku założyłyśmy zrobienie pierwszego kobiecego zimowego przejścia drogi Łapińskiego i Paszuchy na Kazalnicy, bo znałyśmy ją z lata. Wymyśliłyśmy, że wejdziemy w ścianę po południu, dojdziemy do ścianki problemowej, biwaczek w ścianie i następnego dnia skończymy. Zrobiłyśmy ten dół i po niezłym biwaczku rano pani Ania rozpoczęła atak na ściankę problemową.

Byłam jeszcze zesztywniała po tej nocy w ścianie (bo zbierałyśmy się raptem w czterdzieści minut, co było swoistym rekordem, osiąganym nieczęsto nawet przez facetów), więc ruszyłam, ale kilkanaście metrów nad stanowiskiem ugrzęzłam w trudnościach. Stoję tam niepewnie, coś marudzę, a Kryśka z dołu: – Co ty, kurde... Wyciągam ławeczki, zaczynam coś podhaczać, na co Kryśka jeszcze bardziej zdenerwowana: – Jak będziesz haczyła w takim terenie, to będziemy to robiły trzy dni! Ja widzę, że jest łatwo, idź prosto do góry. Tym razem dałam się Palmowskiej podpuścić. Zarzuciłam ławki na plecy i zaczęłam iść klasycznie. A wtedy, po wyjściu pięć metrów nad hak, ze zgrozą stwierdziłam, że popełniłam błąd swojego życia, bo w dół już nie zejdę, a do góry też nie da rady. Nastąpiła jeszcze desperacka próba wbicia haka i nagle "BACH!!!" – poleciałam.

Spadając, próbowałam się jeszcze złapać za linę. Nie wiem, w co walnęłam, po czym zawisłam i pomyślałam, że chyba nic mi się nawet nie stało. Dotykam barku, a tu nie ma ramienia! Po prostu dziura! Wyrwany staw barkowy, od razu zrobiło mi się słabo. Krzyknęłam do Kryśki, że rozwaliłam ramię i to już koniec. Kryśka szybko te liny na stanowisku zapętliła i dotarła do mnie. Stwierdziłyśmy, że rzeczywiście, ręka się do niczego nie nadaje. Pozostało tylko jedno wyjście – wycofać się ze ściany zjazdami.

Miałyśmy osiemdziesięciometrową linę – polski podciąg, który składałyśmy podwójnie. Do zjazdów też należało go podwójnie złożyć, czyli zjazdy były czterdziestometrowe. Ale Kazalnica inaczej wygląda, gdy się wspina, wybierając teren, a inaczej, gdy się z niej zjeżdża na linie. Istniało ryzyko, że "czterdziestka" może nie starczyć i że zawiśniemy gdzieś w powietrzu, nie mając kontaktu ze ścianą. Trzeba wtedy jakieś wiszące stanowisko zakładać, a to przy takiej ręce spory kłopot. Po stawie chodzili już jacyś ludzie (była dziewiąta rano), więc krzyknęłyśmy, żeby ktoś nam przyniósł linę.

Nie przyszło nam nawet do głowy, żeby wzywać GOPR, choć cierpiałam okropnie, pół stałam, pół wisiałam i dupsko mi cierpło. Była zima, a warunki nieciekawe, z góry się sypało, jakoś jednak panowałyśmy nad sytuacją, nie było nerwówki. Natomiast turyści pobiegli do schroniska i zawiadomili, że na Kazalnicy zdarzył się wypadek, co pociągnęło za sobą zorganizowanie pełnej akcji ratunkowej.

Jestem bardzo wdzięczna kolegom goprowcom, że się tak sprężyli i przejęli naszym losem, ale to w ogóle nie było potrzebne. Bo gdyby ktoś przyniósł nam tę drugą linę, to po godzinie byłabym w schronisku, na własnych nogach, pojechałabym sobie do szpitala itd. A tu się rozwinęła akcja, przyleciał nad staw helikopter, wysadził całą ekipę. Strasznie to długo trwało. Byłam zmarznięta, chciało mi się pić, z bólu odpływałam, ale musiałam się ruszać, bo nogi by mi zamarzły.

Myszy w Tatrach

Zmotywowane tym, że wzięłyśmy udział w wyprawie na Gasherbrumy, jesienią 1975 roku postanowiłyśmy z Krysią Palmowską zrobić coś porządnego w Tatrach zimą. Najpierw wymyśliłyśmy zimowe przejście filara Ganku. Wówczas nie było jeszcze obozowiska w Dolinie Białej Wody. Jest tam za to taka maleńka leśniczówka, zabita deskami, żeby taternicy się nie włamywali. Wiedziałyśmy jednak, że w owej leśniczówce odsuwa się belkę na dachu i wchodzi do środka. Po przybyciu na miejsce okazało się, że już ktoś tam mieszka, a byli to znani nam Leszek Cichy i Tomek Czarski.

Ponieważ przyszli pierwsi, więc zajęli jedyne dwa łóżka, a nam przyszło spać na podłodze. Nie miałybyśmy do nich większych pretensji, bo te wyrka były takimi starymi sprężynowymi pryczami, gdyby nie to, że biegały po nas myszy. Wiadomo, kobiety boją się myszy, może z wyjątkiem takich dzielnych alpinistek jak my, ale jak w nocy takie brrrr łazi po śpiworze, to myśmy: "łeee!"
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Wspominaliśmy już trochę tu: viewtopic.php?t=4224&start=120
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Iwona pisze:Wspominaliśmy już trochę...
Przepraszam, rzadko zaglądam do Hyde Park...
Czy potrafi ktoś w związku z tym wywalić ten zbędny wątek...?
Książkę uważam za bardzo dobrą i pożyteczną, ale a nuż zostanę posądzony o niedozwoloną reklamę...
Na wszelki wypadek informuję, że ani ja ani nikt z moich znajomych nie wprowadzamy jej na rynek.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Zygmunt Skibicki pisze:Czy potrafi ktoś w związku z tym wywalić ten zbędny wątek...?
Niech zostanie. Może zachęci innych do przeczytania ;)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Iwona pisze:Może zachęci innych do przeczytania
Dokładnie z taką i wyłącznie z taką intencją to zamieszczałem.
Dzięki...!
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Zygmunt Skibicki pisze:Książkę uważam za bardzo dobrą i pożyteczną
Nie masz wrażenia, że napisana jest jakoś tak...dziwnie? Z jednej strony dobre jest to, że podana jest w sposób naturalny, niejako od kuchni, bez zbędnego upiększania, co sprawia, że czyta się jednym tchem, a z drugiej chyba za dużo w niej "JA". Sporo też jest słów krytycznych o Wandzie Rutkiewicz. Pytanie, czy należy mówić wszystko? Nie wiem, mam jakieś mieszane uczucia po tej lekturze ale na pewno kupię część II, kiedy będzie wydana.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Iwona pisze:chyba za dużo w niej "JA".
No dobrze...
Sporo jest tego pisania o sobie, ale o kimże miała by autorka pisać dając tytuł - "Moje ABC w skale i lodzie"?
Druga sprawa - nie widzę powodów do zakładania woalki niedomówień na tę postać.
Iwona pisze:Sporo też jest słów krytycznych o Wandzie Rutkiewicz. Pytanie, czy należy mówić wszystko?
Zapewniam Cię, że to nie jest "wszystko". Moje pokolenia miało okazję do zapoznania się z dużo większą ilością faktów bezpośrednio po tamtych wyprawach. Publikowano także, bodaj po raz pierwszy w Polsce - nagrania rozmów radiowych pomiędzy obozami wyprawy wysokogórskiej - szczęki nam wtedy mocno spadały.
No, nie za bardzo lubiły się Panie...
A miały obowiązek obie pałać do siebie kryształowo czystą miłością...?
Czy tylko dlatego, że Wanda nie żyje, Anna nigdy nie powinna o tym mówić?
A dziś to nie ma ansów w tym środowisku?
Ja bym postawił inne pytanie:
Czy mądrze jest tworzyć "dla ludu" pozory całkowitej zgodności w zespołach realizujących mocno niepewne co do sukcesu zadania i ocierających się o skrajne ryzyko?
Czemu takie kłamstwo miało by służyć?
Co zatem powiedzieć o filmie "Na krawędzi"?
Cóż... prawda o prawdziwych ludziach nigdy nie jest tak piękna jak pejzaż górski, w którym oni działają.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Zygmunt Skibicki pisze:Sporo jest tego pisania o sobie, ale o kimże miała by autorka pisać dając tytuł - "Moje ABC w skale i lodzie"?
Nie o to mi chodziło. Po prostu momentami trąciło mi to przechwalaniem się, a za tym nie przepadam.
Zygmunt Skibicki pisze:Zapewniam Cię, że to nie jest "wszystko"
domyślam się.
Zygmunt Skibicki pisze:Czy mądrze jest tworzyć "dla ludu" pozory całkowitej zgodności w zespołach realizujących mocno niepewne co do sukcesu zadania i ocierających się o skrajne ryzyko?
Czemu takie kłamstwo miało by służyć?
absolutnie nie miałam tego na myśli.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Iwona pisze:...momentami trąciło mi to przechwalaniem się, a za tym nie przepadam.
Ja za to uważam, że granicy dobrego smaku autorka nie przekroczyła, choć rzeczywiście mocno się do niej zbliżyła. Ekstrawertykom, ludziom o dużej otwartości to się zdarza. Co nieco o tym wiem... To wszak są sprawy mocno indywidualne i pewnie ilu czytelników, tyle zdań na ten temat...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Zygmunt Skibicki pisze:Ja za to uważam, że granicy dobrego smaku autorka nie przekroczyła, choć rzeczywiście mocno się do niej zbliżyła
Nie czytałem więc może nie powinienem zabierać głosu. Jednak nie mając powodu nie dowierzać w to, że rzeczywiście do tej granicy jest już blisko, tracę ochotę na to przeczytanie. Jestem jak najdalszy od zachwalania lukrowania ale takie zdzieranie zasłon jest jak najbardziej dopuszczalne gdy osoba w ten sposób obnażana żyje i mówiąc kolokwialnie może się odszczeknąć.
Też wiem to i owo i nie uważam za stosowne klapać pyskiem, zwłaszcza o nieżyjących. A poza tym Wanda za młodu była naprawdę piękną dziewczyną... to też wiele tłumaczy.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Janek pisze:nie mając powodu nie dowierzać w to, że rzeczywiście do tej granicy jest już blisko, tracę ochotę na to przeczytanie. /-/ ...takie zdzieranie zasłon jest jak najbardziej dopuszczalne gdy osoba w ten sposób obnażana żyje i mówiąc kolokwialnie może się odszczeknąć.
Nie, żebym miał odmienne na ten temat zdanie - podejrzewam, że nasze poglądy sa tu zbieżne, ale albo zbyt "twardo" to określiłem albo zbyt dosłownie mnie Janku zrozumiałeś.
Uważam, że od czasu książki "Mój pionowy świat" ta jest pierwszą polską równie, a może i bardziej pouczającą pozycją "w temacie". Kiedyś ukazywało się takich polskich książek dużo więcej - choćby pamiętna seria "z trójkątem"... Ostatnio jakby mniej się "to nosi" - szkoda.
Zdecydowanie zachęcam do lektury...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
leo

-#5
Posty: 632
Rejestracja: ndz 06 lis, 2005
Lokalizacja: kraków, okolice

Post autor: leo »

Iwona pisze:Po prostu momentami trąciło mi to przechwalaniem się, a za tym nie przepadam.
..no ja miałem akurat podobne odczucie..
..może wolę wspinaczy introwertyków, sam mając wiele takich cech...
Janek pisze:Wanda za młodu była naprawdę piękną dziewczyną
to jest nie do zaprzeczenia....

co do meritum...
warto przeczytać...ale żeby wracać do niej to chyba nie aż tak...
póki co jak dla mnie najlepsze "górskie pióro" to Tadeusz Piotrowski...
pozdrawiam!
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

Zygmunt Skibicki pisze:Iwona napisał(a):
chyba za dużo w niej "JA".

No dobrze...
Sporo jest tego pisania o sobie, ale o kimże miała by autorka pisać dając tytuł - "Moje ABC w skale i lodzie"?
Druga sprawa - nie widzę powodów do zakładania woalki niedomówień na tę postać.
Iwona napisał(a):
Sporo też jest słów krytycznych o Wandzie Rutkiewicz. Pytanie, czy należy mówić wszystko?

Zapewniam Cię, że to nie jest "wszystko". Moje pokolenia miało okazję do zapoznania się z dużo większą ilością faktów bezpośrednio po tamtych wyprawach. Publikowano także, bodaj po raz pierwszy w Polsce - nagrania rozmów radiowych pomiędzy obozami wyprawy wysokogórskiej - szczęki nam wtedy mocno spadały.
No, nie za bardzo lubiły się Panie...
A miały obowiązek obie pałać do siebie kryształowo czystą miłością...?
Czy tylko dlatego, że Wanda nie żyje, Anna nigdy nie powinna o tym mówić?
A dziś to nie ma ansów w tym środowisku?
Ja bym postawił inne pytanie:
Czy mądrze jest tworzyć "dla ludu" pozory całkowitej zgodności w zespołach realizujących mocno niepewne co do sukcesu zadania i ocierających się o skrajne ryzyko?
dziewczyny się nie lubiały to pewne, zresztą w górach wysokich warto być egoistą ale wkurza mnie hipokryzja Czerwińskiej która ujawniła się IHMO pod tytułem "Wyprawa Śladami Wandy Rutkiewicz".
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

lukas_12 pisze:ale wkurza mnie hipokryzja Czerwińskiej która ujawniła się IHMO pod tytułem "Wyprawa Śladami Wandy Rutkiewicz".
http://globtroter.onet.pl/40330,1485927 ... osoby.html
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

lukas_12 pisze:wkurza mnie hipokryzja Czerwińskiej która ujawniła się IHMO pod tytułem "Wyprawa Śladami Wandy Rutkiewicz".
Wszystko wszystkim, ale hipokryzji to ja tu nie widzę.
Inna sprawa - jak może się "hipokryzja ujawnić pod tytułem"...?
Można obydwu paniom zarzucać wzajemną niechęć, która odbijała się także na innych uczestniczkach wypraw. Cóż, obie rywalizowały o palmę pierwszeństwa w polskim, europejskim oraz nawet światowym himalaizmie kobiecym, co w wyprawach wysokogórskich bywa bardzo niebezpieczne, a na pewno zawsze szkodliwe, gdy dzieje się w ramach jednego zespołu. Obie jednak "po równo" dolewały oliwy do ognia. Dziś z racji nieobecności wśród nas Wielkiej Wandy oraz związanych z tym naszych nawyków kulturowych mówi się jedynie o ewentualnych "winach" Anny, a to przecież skrzywia obraz i jest po prostu nieuczciwe.
Nie można w żaden sposób dopatrywać się złych intencji Anny w projekcie "Wypraw Śladami Wandy Rutkiewicz" - póki mogła, konkurowała z nią "na ostro", ale nigdy nie kwestionowała wielkości osiągnięć Wandy Rutkiewicz. Było by to wręcz śmieszne zwłaszcza, że w wielu z nich miała swój osobisty udział.
Postawiłbym raczej tezę, że "Wyprawy Śladami Wandy Rutkiewicz" to osobisty i jak najbardziej szlachetny ukłon Anny Czerwińskiej w kierunku dawnej rywalki.

Podyskutował bym na jeszcze jeden temat:
lukas_12 pisze:w górach wysokich warto być egoistą
Jeśli "warto być', to znaczy że jest jakiś opłacalny z tego profit.
Mógłbym się dowiedzieć, jakąż to intratę masz lukasie na uwadze?
No i dlaczegóż tak sobie ją cenisz, że akceptujesz dający ją egoizm?
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Zygmunt Skibicki pisze:Jeśli "warto być', to znaczy że jest jakiś opłacalny z tego profit.
Obowiązująca dziś powszechnie formuła - "Ratuj się (sam) kto może".
Wydarzenia ostatnich lat na Evereście są tego najlepszym potwierdzeniem.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Janek pisze:Ratuj się (sam) kto może
I dlatego nie z każdym chadzam w góry.
Fajnie jest nie zarabiać tam na życie...!
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

Zygmunt Skibicki pisze:Podyskutował bym na jeszcze jeden temat:
lukas_12 napisał(a):
w górach wysokich warto być egoistą

Jeśli "warto być', to znaczy że jest jakiś opłacalny z tego profit.
Mógłbym się dowiedzieć, jakąż to intratę masz lukasie na uwadze?
No i dlaczegóż tak sobie ją cenisz, że akceptujesz dający ją egoizm?
wszyscy wielcu himalaiści byli egoistami - przypomnieć Ci jak Wanda wchodziła na K2 - poczytaj sobie jakąś książkę z wyprawy, co robiło małżeństwo Francuzów jak ona zdobywała szczyt, poczytaj też o zejściu - Zygmunt jak ty lubisz odwracać kota ogonem :D
Zygmunt Skibicki pisze:Wszystko wszystkim, ale hipokryzji to ja tu nie widzę.
Inna sprawa - jak może się "hipokryzja ujawnić pod tytułem"...?
- tak że taki tytuł robi wyprawę bardzo medialną i łatwiej o sponsorów etc
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

lukas_12 pisze:poczytaj sobie jakąś książkę z wyprawy, co robiło małżeństwo Francuzów jak ona zdobywała szczyt, poczytaj też o zejściu
Znam sprawę i to nawet nieco od podszewki, a tego nie znajdziesz w żadnej publikacji. Z tekstami publikacji powyprawowych nie zwykłem dyskutować, bo za dobrze wiem po co i dla kogo są one wydawane.
To, że iluś ludzi było egoistami, to jest stwierdzenie faktu i z tym nie zamierzam dyskutować.
Ty jednak napisałeś, że "warto być egoistą", a to już jest twój osobisty stosunek do sprawy i dlatego pytam (tylko pytam!) o jakieś uzasadnienie.
lukas_12 pisze:Zygmunt jak ty lubisz odwracać kota ogonem
Niczego nie odwracam, a już na pewno nie zabieram się do sprawy od strony kociego zadu.
lukas_12 pisze:taki tytuł robi wyprawę bardzo medialną i łatwiej o sponsorów etc
Ale co to ma wspólnego z hipokryzją...?
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

Zygmunt Skibicki pisze:lukas_12 napisał(a):
taki tytuł robi wyprawę bardzo medialną i łatwiej o sponsorów etc

Ale co to ma wspólnego z hipokryzją...?
skoro się panie nie lubiały - to dlaczego wykorzystuje Anna Czerwińska nazwisko swojej koleżanki po fachu - przynajmniej ja to tak odbieram.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
ODPOWIEDZ