Ciekawy artykuł
Ciekawy artykuł
Polecam ciekawy artykuł w najnowszej POLITYCE nr 16 z 19 kwietnia pt. "Nie wie robak co rezerwat" (str. 108 i dalsze) - niestety jak na razie nie ma go w necie (sprawdzałem), może później; nie wszystko i nie od razu trafia do netu.
Artykuł dotyczy wycinki drzew w TANAP i jest na pewno kontrowersyjny. Warto przeczytać! Potem będzie można podyskutować.
Artykuł dotyczy wycinki drzew w TANAP i jest na pewno kontrowersyjny. Warto przeczytać! Potem będzie można podyskutować.
Jestem gorszego sortu...
Czytałem go dzisiaj. Sprawę kalamity znałem tylko z punktu widzenia uczestnika tego forum, czyli nieco spłycając sprawę "wszyscy się na kalamicie próbują dorobić a przyrodę mają w d*".
Artykuł w polityce idealizuje drwali, rozrzewnia się nad niszczejącymi, pożeranymi przez korniki lasami i odniosłem wrażenie że autor próbuje przemycić tezę, że my (w sensie Polacy) to mamy dobrze.
Pewnie prawda jak zwykle leży gdzieś pośrodku i nie pozostaje mi nic innego jak tam pojechać i przekonać się na własne czy - przyjemne z pożytecznym
Artykuł w polityce idealizuje drwali, rozrzewnia się nad niszczejącymi, pożeranymi przez korniki lasami i odniosłem wrażenie że autor próbuje przemycić tezę, że my (w sensie Polacy) to mamy dobrze.
Pewnie prawda jak zwykle leży gdzieś pośrodku i nie pozostaje mi nic innego jak tam pojechać i przekonać się na własne czy - przyjemne z pożytecznym
Scilicet scio qiud hodiernus dies! Modo ei non possum meminisse verbum Polonicum.
Ale to nie drwale o tym decydują. A odwieczny spór nigdy się zapewne nie zakończy.Janek pisze:Mnie przeraził ten wyrąb 300 metrów powyżej zasięgu kalamity. No i ten odwieczny spór, oczyszczać po wichurze czy nie oczyszczać.andy67 pisze:A drwale - no cóż po prostu robią swoje.
Każdemu jego Everest...
Dla mnie jest sytuacja prosta: co spadnie niech leży.Janek pisze: No i ten odwieczny spór, oczyszczać po wichurze czy nie oczyszczać.
Pod koniec tego filmu jest to bardzo dobrze wytłumaczone.
A to co robią na Słowacji to jeden wielki byznes drzewny. Jak zwykle oficjanie wszystkiemu winni są korniki i bezszlakowcy
pozdr
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Zgrabna myśl, ale myślę że niemożliwa do realizacji.świster pisze:co spadnie niech leży.
Wbrew pozorom wcale nie TPN jest najbardziej zbliżony do takiej idei, a... Białowieski PN. Moim zdaniem... zastrzegam.
Gdyby wszak nie istniały stare dukty po torowiskach wąskotorowych do wywozu białowieskich zrębów, nie dało by się tej idei utrzymać. Jakiś poziom infrastruktury w miejscach udostępnionych do zwiedzania musi być. Teraz pytania:
- jaki poziom tej infrastruktury?
- ile miejsc udostępniać?
oraz moim zdaniem najważniejsze pytanie:
- czy jedynie samą infrastrukturą określać ilości wchodzących, czyli puszczać wszystko na żywioł - byle kupili bilety wstępu?
i nie mniej ważne:
- strażnicy Parku to powinni być prawie naukowcy, czy prawie policjanci?
I tu "rzecz się ma-cała... z-goła".
A tak dla jasności...
Nikomu nie radzę znaleźć się poza szlakiem i natknąć na cichuteńko na terenowych rowerach poruszających się strażników białowieskich. Ale trudno, oni po prostu robią robotę, za którą się im płaci.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Przecież nie chodziło mi o dosłowne znaczenie - nie ruszać, przynajmniej nie wszędzie. Szlaki i drogi można łatwo udrożnić a kłody można zostawić na poboczach, niech sobie tam gnije. Tyle, że dla wielu osób to takie "niegospodarcze" podejście - Jakto, tyle drzewa się marnuje? Ile można domów z tego zbudować, ile domów ogrzać, a ile zarobić na tym drewnie.andy67 pisze:"Co spadnie niech leży" - gdyby naprawdę tego przestrzegać to wiele szlaków już byłoby nie do przejścia.
pozdr
ps nie wiem od ilu już lat 3 kłody blokuję drogę na tabor z Włosienicy, ale nie słyszałem z tego powodu większych narzekań, trzeba się tylko schylić lub obejść i po sprawie.
Po oczyszczeniuJanek pisze:Mnie przeraził ten wyrąb 300 metrów powyżej zasięgu kalamity. No i ten odwieczny spór, oczyszczać po wichurze czy nie oczyszczać.


A tu prawie 3 lata bez czyszczenia.To wylot doliny Cichej,te właśnie lasy poszły na pierwsze uderzenie huraganu.W sumie 12000 ha lasu padło.Do ciera to domnie jak patrze czasem na "bezkres" krakowskich błoń... 43 hektary.

Jędrek pisze:Po oczyszczeniu
A Twoje wnioski? Bo nie wiem czy jesteś za czy przeciw a może nawet za i przeciw?Jędrek pisze:A tu prawie 3 lata bez czyszczenia.To wylot doliny Cichej,te właśnie lasy poszły na pierwsze uderzenie huraganu.W sumie 12000 ha lasu padło.Do ciera to domnie jak patrze czasem na "bezkres" krakowskich błoń... 43 hektary.
Nie jestem leśnikiem, ale słyszałem jak leśnicy twierdzili, że na takim nieoczyszczonym terenie to las się odradza po jakimś czasie, ale w postaci najmniej "szlachetnych" odmian - vide Bieszczady, w których zakrólowała Czarna Olcha.
Kalamicie w Słowacji w dużym stopniu "pomogły" stare błędy czyli obsadzenie terenu powyżej drogi Wolności świerkiem kanadyjskim czyli odmianą nie tutejszą i odznaczającą się bardzo płytkim i płaskim ukorzenieniem. Kiedyś, nim lasy nie wyrąbano, na południu na cele budowlane a na północy na opał w tatrzańskich kuźnicach rósł tam las mieszany z przewagą drzew liściastych, po których jedyną pamiątką są liczne nazwy.
Nie wiem czym w tej chwili Słowacy obsadzają powalone kalamitą tereny ale jeśli właśnie takim mieszanym borem to wielka im chwała, choć nasze pokolenia, nawet ci najmłodsi nie doczekają pełnego efektu.
Byłem w Tatrach Słowackich w 2005 roku a więc prawie zaraz po kalamicie. Nie wyobrażam sobie współistnienia masowego ruchu turystycznego z pozostawieniem tego wszystkiego tak jak było. Piszesz, że w Cichej nie czyszczono - no tak, ale tam ruch turystyczny jest prawie zerowy.
Jestem gorszego sortu...
To jest małe piwo bo tam prawie nikt nie chodzi i w dodatku byłeś sam. Spróbuj sobie to wyobrazić prowadząc 8-latka i 12-latka. Jeden sobie wtedy nie radzi i płacze a drugi, wręcz przeciwnie, ma ochotę we wszystko to wleźć (mówię z autopsji) - koszmar.manfred pisze:Kiedyś schodziłem z Krzyżnego Liptowskiego i tam chyba jest taka stara perć i własnie zaraz po tej wichurze miałem dość gór na jakiś czas.
Przywalone były praktycznie wszystkie ścieżki prowadzące z miejscowości podtatrzańskich do magistrali turystycznej, no może z wyjątkiem szlaku z Szczyrbskiego Plesa do Popradzkiego Plesa. I co - to miało tak leżeć przez ileś tam lat a ludzie przedzierać się przez to wszystko. Jedna wielka bzdura - Słowacy zrobili co należało a problemem jest tylko co zrobią dalej - jaki las posadzą i czy nie dadzą się zbytnio ulec pokusie aby tu i ówdzie to i tamto zbudować na "odzyskanym" terenie. Piszę "zbytnio" bo to, że ulegną to sprawa oczywista.
Jestem gorszego sortu...



