Ferrari - wypadek w Warszawie
Ferrari - wypadek w Warszawie
Chyba warto przeczytać. Górskie to nie jest, ale
http://kuczyn.com/category/uncategorized/
Felieton - Głupcy za kółkiem
Autor - niegdyś doradca Premiera Mazowieckiego
http://kuczyn.com/category/uncategorized/
Felieton - Głupcy za kółkiem
Autor - niegdyś doradca Premiera Mazowieckiego
Jestem gorszego sortu...
Ja od początku jestem zdania, że mimo wszystko - Zientarki powinien mieć proces o nieumyślne spowodowanie śmierci. Szacunek dla tragedii szacunkiem, ale bez przesady, prędkość jaką rozwinęli w tych warunkach w ferrari, które na polskich drogach jest lotne - co jako dziennikarze zajmujący się motoryzacją doskonale wiedzieli jest totalną głupotą.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
No to ja polecam ten artykuł
http://poboczem.pl/bez-cenzury/news/wyc ... 67911,3881
Trochę inne spojrzenia na wypadek.
Moim zdaniem dużą odpowiedzialność za ten wypadek i kilka poprzednich w tym samym miejscu ponoszą ludzie odpowiedzialni za utrzymanie drogi. Oczywiście nie znaczy to, że usprawiedliwiam głupotę prowadzącego samochód. Odpowiedzmy sobie szczerze - kto z nas/was jeździ ZAWSZE przepisowe 50 lub 40 w zabudowanym?
Świadkowie twierdzą, że jechali ponad 200
Nie bardzo umiem to sobie wyobrazić na jakiej podstawie. Któryś ze świadków jechał 150 lub więcej i oni go wyprzedzali? Bo stojąc na chodniku obok ulicy raczej nie jestem w stanie określić takiej prędkości. A Wy? To potwierdzą dopiero biegli, o ile będą w stanie.
Pomijając głupotę wariatów jeżdżących tak szybko, powiedzmy sobie szczerze - polskie drogi nie są przygotowane do "dzisiejszych" samochodów i natężenia ruchu dlatego takich wypadków jest i będzie coraz więcej.
Przykład
http://www.youtube.com/watch?v=-wlMW5lsT78
http://www.youtube.com/watch?v=odcwtNCO ... re=related
To jest bardzo niedaleko miejsca w którym mieszkam. Znam tą drogę i ten zakręt bardzo dobrze.
Jedyny "pozytyw", który znajduję w tych wypadkach - zabili "tylko" siebie i nikogo więcej.
http://poboczem.pl/bez-cenzury/news/wyc ... 67911,3881
Trochę inne spojrzenia na wypadek.
Moim zdaniem dużą odpowiedzialność za ten wypadek i kilka poprzednich w tym samym miejscu ponoszą ludzie odpowiedzialni za utrzymanie drogi. Oczywiście nie znaczy to, że usprawiedliwiam głupotę prowadzącego samochód. Odpowiedzmy sobie szczerze - kto z nas/was jeździ ZAWSZE przepisowe 50 lub 40 w zabudowanym?
Świadkowie twierdzą, że jechali ponad 200
Pomijając głupotę wariatów jeżdżących tak szybko, powiedzmy sobie szczerze - polskie drogi nie są przygotowane do "dzisiejszych" samochodów i natężenia ruchu dlatego takich wypadków jest i będzie coraz więcej.
Przykład
http://www.youtube.com/watch?v=-wlMW5lsT78
http://www.youtube.com/watch?v=odcwtNCO ... re=related
To jest bardzo niedaleko miejsca w którym mieszkam. Znam tą drogę i ten zakręt bardzo dobrze.
Jedyny "pozytyw", który znajduję w tych wypadkach - zabili "tylko" siebie i nikogo więcej.
Popieram. Przykład - Motylia.lukas_12 pisze:Ja od początku jestem zdania, że mimo wszystko - Zientarki powinien mieć proces o nieumyślne spowodowanie śmierci.
Życie byłoby hipokrytą, gdybym nie mógł żyć
W sposób, który mnie pobudza!
W sposób, który mnie pobudza!
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Proces, na pewno, wyrok - to juz niech sad oceni czy wykazal skruche (wowczas zawiasy), jesli niezbyt - kraty. Lubie mlodego Zientarskiego, nawet rozumiem go (panowie - kto z Was jechalby Ferrari 50 na godzine, ale serio, bez udawania?), ale niski wyrok bylby szkodliwy spolecznie (a sprawa powazniejsza niz wypadek Otylii, ktory byl spowodowany duzo mniejszym przewinieniem)lukas_12 pisze:Ja od początku jestem zdania, że mimo wszystko - Zientarki powinien mieć proces o nieumyślne spowodowanie śmierci.
Mnie ciekawi w sprawie co innego. Zientarski przezyl bo wyrzucilo go z samochodu. Wyrzucilo, bo prawdopodobnie nie zapial pasow. Czy w tej okolicznosci przepis, ktory bezwzglednie NAKAZUJE zapinac pasy nie jest idiotyczny? Przeciez respektowanie tego przepisu moze (powiedzmy w 1/10 przypadkow) zabic. A w przypadku wypadku autobusowego (tak, tak, w autobusach tez trzeba zapinac pasy, o ile sa, a musza byc we wszystkich rejestrowanych po raz pierwszy) smierc w plomienaich staje sie niemal pewna...
http://mefistofeles.salon24.pl/63445,index.html
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Mam identyczne wątpliwości. Ale sądząc po skutkach nie było to 50 km/h a także 100 km/h...ombre pisze:Świadkowie twierdzą, że jechali ponad 200 think Nie bardzo umiem to sobie wyobrazić na jakiej podstawie. Któryś ze świadków jechał 150 lub więcej i oni go wyprzedzali? Bo stojąc na chodniku obok ulicy raczej nie jestem w stanie określić takiej prędkości.
Zdarza się więcej. Choć trochę tych "fotografów" nastawiali i człek się boi.ombre pisze:Odpowiedzmy sobie szczerze - kto z nas/was jeździ ZAWSZE przepisowe 50 lub 40 w zabudowanym?
To napisz coś więcej jak tam wygląda. Są budynki, chodniki, ruch pieszy?ombre pisze:To jest bardzo niedaleko miejsca w którym mieszkam. Znam tą drogę i ten zakręt bardzo dobrze.
Zależy gdzie. Akurat znam takiego mecenasa z Poznania, który ma nie tyle Ferrari co sportowego "porszaka". W mieście jeździ jak aniołek. Na szosie? Jechałem z nim, trochę pietra miałem.mefistofeles pisze:panowie - kto z Was jechalby Ferrari 50 na godzine, ale serio, bez udawania?
Można się zadyskutować na śmierć. Podobno statystyka świadczy za pasami. Ja tam żyję dzięki pasom, samochód poszedł do kasacji. Całe szczęście, że nie mój ale służbowy.mefistofeles pisze:. Czy w tej okolicznosci przepis, ktory bezwzglednie NAKAZUJE zapinac pasy nie jest idiotyczny? Przeciez respektowanie tego przepisu moze (powiedzmy w 1/10 przypadkow) zabic.
Jedno zdanie z tekstu:
A ktoś ostatnio dostał... naganę... Też osoba publicznaI fakt, że jest osobą publiczną powinien być przed tym sędziowskim obliczem okolicznością obciążającą.
Jestem gorszego sortu...
Droga przez las, dobrze wyprofilowany zakręt oczywiście przy odpowiedniej prędkości. Ale nie chce się tutaj rozpisywać na temat tego konkretnego wypadku bo będzie za bardzo OT. Chodziło mi bardziej o analogie - czasami można TROCHę przycisnąć ale trzeba mieć uzupełniony olej w głowie. Także ku przestrodze podałem te linki.Janek pisze:To napisz coś więcej jak tam wygląda. Są budynki, chodniki, ruch pieszy?
Życie byłoby hipokrytą, gdybym nie mógł żyć
W sposób, który mnie pobudza!
W sposób, który mnie pobudza!
Teren niezabudowany. Prędkość, jakieś 200m przed zakrętem jest ograniczona do 70 i jest to optymalna na tym zakręcie przy bardzo dobrych warunkach. Przyczyna wypadku - głupota+brawura=prędkość=śmiertelny wypadek.Janek pisze:Czyli to nie jest teren zabudowany? Czyli normalnie dozwolona prędkość 90 km/godz. Tak? Bo to dużo zmienia. Ja np. byłem przekonany, że to w mieście było.
Oczywiście, to jest niezaprzeczalne, że za wypadek odpowiedzialność ponoszą kierowcy.gb pisze:Przeczysz sam sobie. Usprawiedliwiasz, szukasz współodpowiedzialnych. Za wypadki - w tamtym miejscu - ponoszą - niestety winę kierowcy, którzy je spowodowali.
ALE....
Widziałem ten "garb" w tv. Dla mnie to nie jest garb a niezła hopa. I nikt mi nie wmówi, że nie da się tego "ściągnąć" w kilka godz w nocy, kiedy natężenie ruchu jest mniejsze. Wcale nie trzeba remontować jakiś długi odcinek drogi żeby to zneutralizować przynajmniej prowizorycznie (przecież w prowizorce Polacy są najlepsi). Kilka śmiertelnych wypadków dokładnie w tym samym miejscu i znamy wszyscy dokładnie przyczyny wypadków (pomijając prędkość) i nikt nie ruszy d..y żeby coś z tym zrobić? Czy postawienie znaku ograniczającego prędkość załatwia problem, bo wg mnie NIE.
I naprawdę nie chodzi mi tutaj o usprawiedliwianie kierowców ale o zwrócenie uwagi na drogi a raczej ich fatalny stan - moim zdaniem jest to także jedna z głównych przyczyn wielu wypadków śmiertelnych.
Życie byłoby hipokrytą, gdybym nie mógł żyć
W sposób, który mnie pobudza!
W sposób, który mnie pobudza!
nie, nie tutaj mowa o całkiem innym wypadku, przeczytaj mój pierwszy post w tym wątku. Ale wolałbym już zamknąć ten OT bo robi się bałagan.gb pisze:Ombre??? - gdzie tam masz drogę przez las??? To wiadukty skrzyżowania trasy wyjazdowej na Mokotowie...
Życie byłoby hipokrytą, gdybym nie mógł żyć
W sposób, który mnie pobudza!
W sposób, który mnie pobudza!
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Tak. W większości przypadków pasy pomagają, w częsci są neutralne, w jakiejś części moga zabić. I o to mi chodzi - skoro moga zabić to nie powinny być obowiązkowe.Janek pisze: Można się zadyskutować na śmierć. Podobno statystyka świadczy za pasami.
Co nie zmienia faktu, ze lepiej je zapinac (w osobówce, w autobusie lepiej mieć odpięte)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Nie wiem nad czym tu dyskutować - obojętnie który z nich prowadził to obaj zachowali się jak debile.
Zawsze miałem tzw. "dziennikarzy motoryzacyjnych" za pseudofachowców którzy dzięki swej profesji mogą sobie pojeździć "wypasionymi" brykami i to jest ich główna motywacja do wykonywania tego zawodu.
Chcieli przetestować auto to na jakiś tor wyścigowy mogli pojechać a nie do miasta. Ciekawe czy tyle samo byłoby broniących Zientarskiego (bo to fajny chłopak jest...) jakby to Ferrari wpadło w przystanek pełen ludzi.
O prędkości z jaką pędzili świadczy to co zostało z pięknego skądinąd samochodu. A czy było to 180 czy 220 km/h to nieistotne bo 50 czy nawet 100 na pewno nie jechali.
OC w PZU może i oswaja emocje ale rozumu jak widać nie dodaje.
I ci kolesie propagowali bezpieczną jazdę będąc autorytetami dla wielu małolatów zafascynowanych szybkimi samochodami? Naprawdę nóż się w kieszeni otwiera na takie zachowanie - a z pewnością nie był to ich pierwszy raz (choć pewnie ostatni...) bo przecież im wolno więcej.
STOP WARIATOM DROGOWYM !!!
Zawsze miałem tzw. "dziennikarzy motoryzacyjnych" za pseudofachowców którzy dzięki swej profesji mogą sobie pojeździć "wypasionymi" brykami i to jest ich główna motywacja do wykonywania tego zawodu.
Chcieli przetestować auto to na jakiś tor wyścigowy mogli pojechać a nie do miasta. Ciekawe czy tyle samo byłoby broniących Zientarskiego (bo to fajny chłopak jest...) jakby to Ferrari wpadło w przystanek pełen ludzi.
O prędkości z jaką pędzili świadczy to co zostało z pięknego skądinąd samochodu. A czy było to 180 czy 220 km/h to nieistotne bo 50 czy nawet 100 na pewno nie jechali.
OC w PZU może i oswaja emocje ale rozumu jak widać nie dodaje.
I ci kolesie propagowali bezpieczną jazdę będąc autorytetami dla wielu małolatów zafascynowanych szybkimi samochodami? Naprawdę nóż się w kieszeni otwiera na takie zachowanie - a z pewnością nie był to ich pierwszy raz (choć pewnie ostatni...) bo przecież im wolno więcej.
STOP WARIATOM DROGOWYM !!!
Każdemu jego Everest...
Kuczyn fajny gość - czasem można go posłuchać w tok-fm. Co do treści jego wypowiedzi - pełna zgoda.Janek pisze:Chyba warto przeczytać. Górskie to nie jest, ale
http://kuczyn.com/category/uncategorized/
P.S. Wczoraj w miejscowości Wołomin (k.W-wy) nagle pojawiła się gołoledź. Na odcinku 10 km w drodze na basen mijałem dwa poważne wypadki samochodowe - w jednym toyota z całym impetem wbiła się na słup (prawie dotarł do kabiny), w drugim czołowe zderzenie, pół osobowego nissana zniknęło, 2 auta w rowach do góry kołami, 5-6 kolejnych aut w karambolu, na jezdni ciało (nie było jeszcze pogotowia, policji, ani straży). Ten wieczór to była wiosenna pułapka.
Piszę oczywiście w ciemno bo nie widziałem tej muldy na drodze. Wiem jednak, że bardzo często taka mulda, zarówno tworząca góreczkę lub dołek nie jest taka prosta do usunięcia bo może to oznaczać wykop i na kilka metrów poniżej poziomu nawierzchni. Na drodze, której często jeżdżę jest takie obniżenie, wielkości gdzieś 0,7 m razy 0,5 m. Wypełniano je masą chyba kilka razy - nic nie pomaga, za miesiąc lub dwa jest to samo. Coś musi się dziać w warstwach dolnych nasypu. Niestety jest to droga na Szczecin, jedna z dwóch dróg głównych w okolicy. Zrobienie tego wykopu to spore utrudnienie ruchu. Na razie zrobiono ograniczenie szybkości.
Na odcinkach miejskich wszelkie tego roboty bardzo utrudniają wszelkie instalacje podziemne.
Drugi wypadek śmiertelny w tym samym miejscu - niezależnie od okoliczności coś trzeba zrobić. Ale w mieście stołecznym Warszawie bardzie polityka rządzi niż zajmowanie się służbami komunalnym.
Lech Kaczyński, Kazimierz Marcinkiewicz, Hanna Gronkiewicz Waltz - czy dla takich ludzi coś znaczą wyboje na drogach?
Na odcinkach miejskich wszelkie tego roboty bardzo utrudniają wszelkie instalacje podziemne.
Drugi wypadek śmiertelny w tym samym miejscu - niezależnie od okoliczności coś trzeba zrobić. Ale w mieście stołecznym Warszawie bardzie polityka rządzi niż zajmowanie się służbami komunalnym.
Lech Kaczyński, Kazimierz Marcinkiewicz, Hanna Gronkiewicz Waltz - czy dla takich ludzi coś znaczą wyboje na drogach?
Jestem gorszego sortu...
Komentarz na interii:
"Tego samego dnia zginął w trakcie służby funkcjonariusz POLICJI z Warszawy - dlaczego nikt o tym nie nie wspominał, a wspomina się o furiacie
i wariacie z mokrą głową, który zabił kolegę i prawie zabił siebie???"
~Grzegorz
"Tego samego dnia zginął w trakcie służby funkcjonariusz POLICJI z Warszawy - dlaczego nikt o tym nie nie wspominał, a wspomina się o furiacie
i wariacie z mokrą głową, który zabił kolegę i prawie zabił siebie???"
~Grzegorz
Życie byłoby hipokrytą, gdybym nie mógł żyć
W sposób, który mnie pobudza!
W sposób, który mnie pobudza!
Focus, to nie Ferrari, przejazd na czerwonym jest bardziej banalny od dwóch stówek i słupa, więc widać w redakcjach uznano, że policjant mniej poruszy tłumy niż Pan Dziennikarz.ombre pisze:Komentarz na interii:
"Tego samego dnia zginął w trakcie służby funkcjonariusz POLICJI z Warszawy - dlaczego nikt o tym nie nie wspominał, a wspomina się o furiacie
i wariacie z mokrą głową, który zabił kolegę i prawie zabił siebie???"
~Grzegorz
hmmm...tego dnia kiedy był wypadek Zientarskiego był też inny tragiczny w skutkach wypadek, którego świadkiem akurat była moja kuzynka-tir zmiażdżył samochód osobowy...
pare dni później czekając na busa byłam sama świadkiem kolejnego wypadku- tramwaj zderzył się z autobusem...
ogólnie w każdym dużym mieście jak Warszawa zdarzają się tego typu wypadki...
natomiast wypadek Zientarskiego był wynikiem wielu czynników ale jak dla mnie to przede wszystkim był wynikiem bezgranicznej głupoty- bo kto normalny, znając stan polskich dróg decydowałby się jechać 200km/h samochodem przystosowanym do jazdy po równych jak blat stołu jezdniach...??Krew mnie zalewa jak widzę samochody jadące z jakąś zawrotną prędkością choćby przez Radzymińską..sama kierowca nie jestem i może nie dokońca rozumiem tego pragnienia szybkości...i dlaczego tylko o motocyklistach mówi się, że są dawcami??ja bym kierowców samochodów sportowych postawiła na równi z motocykilstami...
tak..to tyle z moich samochodowo-wypadkowych przemyśleń...
pare dni później czekając na busa byłam sama świadkiem kolejnego wypadku- tramwaj zderzył się z autobusem...
ogólnie w każdym dużym mieście jak Warszawa zdarzają się tego typu wypadki...
natomiast wypadek Zientarskiego był wynikiem wielu czynników ale jak dla mnie to przede wszystkim był wynikiem bezgranicznej głupoty- bo kto normalny, znając stan polskich dróg decydowałby się jechać 200km/h samochodem przystosowanym do jazdy po równych jak blat stołu jezdniach...??Krew mnie zalewa jak widzę samochody jadące z jakąś zawrotną prędkością choćby przez Radzymińską..sama kierowca nie jestem i może nie dokońca rozumiem tego pragnienia szybkości...i dlaczego tylko o motocyklistach mówi się, że są dawcami??ja bym kierowców samochodów sportowych postawiła na równi z motocykilstami...
tak..to tyle z moich samochodowo-wypadkowych przemyśleń...
Ja też czasem widze brawurowa jazde naszych kierowcow.Nie rozumiem tej checi popisu...Bo tak to rozumiem.Kompletna bezmyslnosc bo mozna siebie i kogos w jednej sekundzie pozbawic zycia.Na dodatek na polskich drogach nie da sie jezdzic tak szybko jak to robia niektorzy kierowcy.Za pare miesiecy robie prawo jazdy ale nie mam zamiaru szalec na drogach.Uwazam ze trzeba byc rozsadnym za kierownica.





