Zakaz ten, mozna sie sprzeczac - demokratyczny czy nie - wypedzil spora ilosc podatnikow na ulice, by tam rozkoszowali sie swoim uciazliwym, jednak nie dla kiesy panstwowej, nalogiem.
Wloczac sie dzis po Norymberdze, obserwowalam, jak niektorzy wlasciciele lokali radza sobie z tym zakazem i jak traktuja palaczy, ktorzy wiadomo tak latwo z nalogu nie zrezygnuja.
Tutaj udalo sie stworzyc calkiem mila atmosferke, oferujac cieple koce i baranie skory, a takze zadaszenie chroniace przed deszczem. Nawet Emma nie przeszkodzila w towarzyskim spotkaniu przy coffe & cigarrets

Pozdrawiam
uszba








