Z notatnika konserwatysty

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Z notatnika konserwatysty

Post autor: Janek »

Każde forum to trochę jak parlament - tworzą go ludzie o różnych poglądach. Ja w nim pełnię rolę konserwatysty, przynależną mi z racji wieku oraz innych zalet ciała i umysłu. Trochę jestem osamotniony ale liczę, że jednoosobowa frakcja konserwatywna w najbliższym czasie się powiększy - jest tu kilku zakamuflowanych konserwatystów - palcem nie będę wskazywać, niech sami się zgłoszą!

Jak każdy konserwatysta widzę swoją rolę w zaprowadzaniu starych, sprawdzonych dobrych obyczajów. A jest co robić bo ich zanik jest jak to mówi jeden polityk - porażający. Ot choćby dziś - trzeci stopień zagrożenia, śnieg wali jak opętany, mróz także doskwiera, a mimo to, sądząc po zapowiedziach, sporo niesfornej młodzieży a i mężów dorosłych ale w szatki młodzieniaszków się strojących powędrowało w góry. No i po co. Ja nie mówię aby od gór stronić - przeciwnie - zajechać tej pory do Zakopanego rzecz to godna pochwały. Ale miast po jakiś tam schroniskach się szlajać stanąć w pensjonacie ciepłym z kuchnią zacną i fertycznymi pokojówkami - godne to najwyższej pochwały. Te deski zwane nartami też użyć się godzi, ale nie w górach, na Boga, mało to nieopodal drogi pod reglami pagórków wdzięcznych. A tak najlepiej zamiast się gdzieś przedzierać przez śniegi i lody zasiąść przy kawce i kieliszku destylatu przedniego w jednej z miłych kawiarni. Zajęcie to miłe i wdzięczne a jak szczęście sprzyjać będzie to może się uda zapoznać panieneczkę prześliczną i nie przesadnie cnotliwą a wtedy uroki życia górskiego objawią się nam w całej ich krasie, nawet Smolik chyba tu mi rację przyzna.


Skoro już jednak koniecznie chcemy chodzić na wycieczki to poczekajmy z nimi do lata i zorganizujmy je właściwie, ot choćby tak jak to wielmożny pan Walery Eliasz Radzikowski zalecał a czynił to Anno Domini 1886:

Sposób zwiedzania gór
Najprzód umawiają się osoby mające wziąć udział we wycieczce, wytwarzając grono solidarnie związane na czas jej trwania. Jednego z pośród siebie obierają gospodarzem, który rozrządza wspólnemi sprawami swojego towarzystwa. Gdy już plan i kierunek wyprawy obmyślany, zamawia się pewnego przewodnika, który zna dobrze drogi wycieczką objęte. Oprócz tego każda osoba przybiera dla siebie jednego górala pomocnika, którego obowiązkiem nieść pożywienie i odzież dla tej osoby, dbać o jej dobro, usłużyć w dzień i w nocy. Przewodnikowi poleca się wynajęcie furmanki, którą mają podróżnicy dojechać do najdalej możliwego punktu dla wozu, by sił zaoszczędzić. Kupuje się lub przygotowuje żywność dla siebie i dla swojego górala taką, któraby dostateczną była do porządnego wyżywienia wśród wyprawy, mając to na względzie, że się często popasa i że może przypadnie termin powrotu przedłużyć, więc aby jadła nie zabrakło.
Poinformować się trzeba naprzód, czy to z książki, czy to od osoby dobrze z Tatrami obeznanej o przymiotach okolicy do zwiedzania obranej, gdzie stanąć pierwszego dnia, gdzie zanocować, gdzie pójść dalej, jak w razie słoty postąpić i którędy wracać.
Pierwszą regułą w zwiedzaniu Tatr jest wychodzenie na wycieczkę o świcie (...). Od początku pochodu iść powoli, a równo; pośpiech złe skutki pociąga, zrywa siły odrazu, że ich braknie, gdzie ich najbardziej potrzeba. Co kawałek drogi, gdy górzysta, stanąć, odetchnąć, a nie nie siadać. Na głównych popasach można usiąść, ale z wyciągnionemi nogami, lub się położyć, bo to nie zmęczy człowieka.
Pierwszego dnia dochodzi się, jak najdalej można, i nocuje, gdzie miejsce stosowne ku temu. (...) Bez ogniska dużego nocy przepędzić niepodobna (...)
Drugiego dnia wychodzi się przededeniem, gdy jeszcze trwa zmierzch. Każda minuta stracona rano, nieobliczone wieczór przynosi szkody. Najczęściej wierzchołki Tatr wolne są od mgły do południa; popołudniu powstają burze, zatem wygrana zależy nieraz od kwadransa rano oszczędzonego. (...)
Im bystrzejsza pochyłość, odpoczywać się musi częściej, ale krótko i stojąco, oddychać nosem, nie otwierając ust, gdyż przez to nie obsecha język, ani gardło. Pragnienie tym sposobem mniej dokucza. Po przybyciu na wierzchołek, czy na grzbiet, okryć się trzeba dobrze, by uniknąć zaziębienia. Korzystać należy z każdej minuty, jeżeli widok odsłonięty, a nie odkładać patrzenia na później, bo w górach nigdy nie można być pewnym pogody. W ciągu kwadransa chmurka się zdoła zrobić z niczego, uczepić szczytu, na którym się podróżny znajduje, i zasłonić cały widnokrąg. (...)
Z pomiędzy żywności zabieranej zwykle na wycieczki, okazał się bardzo pożądany przedewszystkiem bigos. Odgrzany na popasie, syci pragnienie i głód (...). Potem dobry jest bulion i czarna kawa. Zwykle ładują goście na wycieczki oprócz chleba i bułek, pieczone lub smażone kurczęta, huzarską pieczeń, kiełbasę, słoninę węgierską, szynkę, jaja, masło, ser owczy, ciasta różne, wędliny, a z napojów wódkę, wino, arak, i najważniejszą herbatę, do której trzeba mieć cukier w kawałki drobne potłuczony.
Z ubrania bierze się na wycieczkę jak najgorsze suknie, mając na względzie ich zniszczenie, jakiego się ustrzedz niepodobna. Na sobie winno się mieć krótkie, lekkie odzienie, na które dopiero w potrzebie wdziewa się serdak lub okrywkę. Na głowie kapelusz z podpinką od wiatru; bieliznę drugą do przewdziania, tożsamo buty drugie, chustek do nosa kilka, w razie stłuczenia na obkład zimny użyteczne, i to, co najważniejsze - płaszcz gumowy.
Przewodnicy ładują wszystkie rzeczy na wycieczce potrzebne, oraz żywność do swojej torby płóciennej noszonej na plecach, którą sobie przywięzują przez ramiona na piersi. Skoro słota nastanie, a choćby nawet chwilowy deszcz, dostaje się on zaraz przez płótno do środka torby (...) Bywa to nietylko przykrością, ale i szkodą (...) Zdaje mi się, że przeciw takiej ewentualności najlepszą byłoby radą, wprowadzenie do wnętrza torby jakiegoś owinięcia z guttaperkowego płótna, które by chroniło cały ładunek od wody. Na górali czekać trudno, aby oni to ulepszenie sami zaprowadzili, niechże się tem zajmą turyści, którzy przeważnie dla wycieczek w Tatry przybywają.
Oprócz żywności i ubrania potrzebne są na wycieczce następujące drobiazgi: najprzód przyrząd do herbaty, kociołek, czyli saganek do warzenia wody w ogniu, czajnik i filiżanki lub kubki z uszkami, wszystko to z żelaznej blachy emaliowane wewnątrz biało a zewnątrz niebiesko, łyżeczka, nóż składany, latarka, kawałek świecy stearynowej, korkociąg, zapałki, grzebień, lornetka, ręcznik, mydło, trochę sznurka, rzemyki do opięcia rzeczy, cygara i tytoń, jeżeli nie dla siebie, to dla górali, którzy się bez palenia nie obchodzą. Świeca łojowa do wysmarowania stwardniałego po wysuszeniu obówia, przyda się bardzo. Parasol na większych wycieczkach bywa tylko zawadą, a zabrany nie wraca nigdy w całości.
Wybierający się na długą wycieczkę do głębi Tatr, zabezpieczyć sobie winni nogi od otarcia, lub od nabycia pęcherzy na stopach, co nieraz bywa powodem wielkiej uciążliwości, a nawet zdoła zmusić do powrotu bez dopięcia celu. Środek przeciw podobnej biedzie jest napozór nieprzyjemny, lecz w praktyce znakomity, - oto trzeba napoić łojem skarpetki od wewnątrz, i w takich puścić się w drogę, a z pewnością nie dozna się przy najdłuższym marszu żadnego szwanku na nogach. (...)
Wychodzenie na spadziste skały, na zerwiste wierzchołki, nie potrzebuje specyjalnych ku temu wiadomości; pnie się każdy, jak mu lepiej, pomagając sobie rękami i nogami. Z wrażeniami na przepaście oswaja się powoli umysł ludzki, ale przy spuszczaniu się na dół potrzebna jest umiejętność schodzenia. Na grzbiecie swoim zdoła człowiek zsunąć się po skale nawet gładkiej, byle pochyłej o tyle, iżby się równowagi nie straciło. Część ciała, na której zwykliśmy siedzieć, oddaje niesłychane usługi człowiekowi przy spuszczaniu się ze szczytów gór. Na lada jakim czerepie wystającym ze skały, uczepić się tyłem można, w czem wielkiej nam pomocy udziela szorstka powierzchnia skał granitowych. (...)
Kto posiada zawrót głowy na widok głębiny, nie powinien się wybierać na szczyty Tatr, lecz zadowolnić się dolinami, boby mu wycieczki przykrość, zamiast przyjemności sprawiały. (...)
Świeżo przybyli goście do Zakopanego niech się odrazu nie zrywają na większe wycieczki (...) Nikt nie przybywa tu takim, aby mu nie zrobiła różnicy kilkumilowa przechadzka po najgorszych dróżynach górskich, gdyż nawet tacy, co po Tatrach już chodzili, odzwyczajeni przez czas pobytu w równinach od trudów górskich, na nowo się z każdem latem do nich wprawiać muszą. (...)
Tosamo stosuje się do wyboru wycieczek, aby nie zaczynali zwiedzania Tatr od trudnych przepraw, gdzie pierwsza niebezpieczna przeszkoda strachu napędzi gościowi niepotrzebnego, zrazi go do dalszej drogi, odejmie nazawsze odwagę, i chęć do wycieczek głębszych, i staje się przyczyną do owych przesadzonych opowiadań o niebezpieczeństwach tam, gdzie ich nawet rzeczywiście niema. (...)
Na polskiej stronie Tatr dotychczas mało się przyjęło odbywanie wycieczek wierzchem konno, dopokąd się da dojechać. Pochodzi to ztąd, że górale nie mają podostatkiem siodeł. W biórze Tow. Tatrzańskiego jest do wynajęcia kilka siodeł damskich i męskich po 50 centów za pól dnia. (...)
(pisownia oryginału)
_________________
Ostatnio zmieniony ndz 17 lut, 2008 przez Janek, łącznie zmieniany 4 razy.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Zdumiewające!
Minęło ponad 120 lat, a tekst jest nadal aktualny w wielu aspektach.
Język jedynie trochę... egzotyczny.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Walery Eljasz pisze:Oprócz żywności i ubrania potrzebne są na wycieczce następujące drobiazgi: najprzód przyrząd do herbaty, kociołek, czyli saganek do warzenia wody w ogniu, czajnik i filiżanki lub kubki z uszkami, wszystko to z żelaznej blachy emaliowane wewnątrz biało a zewnątrz niebiesko
:)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Janek pisze:Oprócz tego każda osoba przybiera dla siebie jednego górala pomocnika, którego obowiązkiem nieść pożywienie i odzież dla tej osoby, dbać o jej dobro, usłużyć w dzień i w nocy.
Wielce frapujące. Znaczy się - wolność od cholernego plecaka! Tylko jak rozumieć to służenie w nocy? Dziewczyny - jak to odczytujecie?
:P
Janek pisze:Z pomiędzy żywności zabieranej zwykle na wycieczki, okazał się bardzo pożądany przedewszystkiem bigos. Odgrzany na popasie, syci pragnienie i głód (...). Potem dobry jest bulion i czarna kawa. Zwykle ładują goście na wycieczki oprócz chleba i bułek, pieczone lub smażone kurczęta, huzarską pieczeń, kiełbasę, słoninę węgierską, szynkę, jaja, masło, ser owczy, ciasta różne, wędliny, a z napojów wódkę, wino, arak, i najważniejszą herbatę, do której trzeba mieć cukier w kawałki drobne potłuczony.
Żarłoki!!! A teraz co? Chińska zupka? Upadły obyczaje!
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
cyganeria

-#6
Posty: 1028
Rejestracja: ndz 25 gru, 2005
Lokalizacja: w ludziach tyle nienawiści?...

Post autor: cyganeria »

Haha nie powiem - podoba mi się :) I język jest rewelacyjny:) lubię tego typu teskty, świetnie się czytają :)
(...) Ku przełęczom, Ku wierchom, Ku graniom...
Ja za nią... (...)
Awatar użytkownika
cyganeria

-#6
Posty: 1028
Rejestracja: ndz 25 gru, 2005
Lokalizacja: w ludziach tyle nienawiści?...

Post autor: cyganeria »

Janek pisze:a z napojów wódkę, wino, arak,
Ale nie wiem czy to najlepszy pomysł :D :? :think: chyba że w dolinkach :)
(...) Ku przełęczom, Ku wierchom, Ku graniom...
Ja za nią... (...)
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

gosieńka pisze:
Janek pisze:a z napojów wódkę, wino, arak,
Ale nie wiem czy to najlepszy pomysł :D :? :think: chyba że w dolinkach :)
a tam w dolinkach, po słowackiej stronie często spotykałem panów w wieku conajmniej podeszłym którzy wbiegali np.na Krywań a jedyny bagaż jaki mieli to piwo w ręce.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

gosieńka pisze:
Janek pisze:a z napojów wódkę, wino, arak,
Ale nie wiem czy to najlepszy pomysł :D :? :think: chyba że w dolinkach :)
Gosieńko, racji masz dwieście tysięcy procent, ale...
Kącik Janek stworzył konserwatywny, to forma przypowieści będzie odpowiednia:
Wiele lat temu mój kolega uległ wypadkowi w pracy w Berlinie. Znalazł się rzecz jasna w szpitalu, a ja go tam odwiedziłem. Rozmawialiśmy w dużym holu, gdzie był kiosk z prasą, papierosami, słodyczami i... alkoholem sprzedawanym na kieliszki. Oczywiście nikogo wskazującego na nadmierne "spożycie" nie zauważyłam, choć pilnie się za takimi rozglądałem.
Kilka lat później pracowałem już w dużym zakładzie na Wybrzeżu - ponad pięćset osób załogi. W epoce gierkowskiej robiono różne eksperymenty dowartościowujące tak zwaną klasę robotniczą. Pewnego dnia w kiosku zakładowym pojawiła się "na próbę" jedna jedyna skrzynka piwa, a przed końcem pracy musieliśmy wzywać milicję, bo ponad pięćdziesięciu pracowników było pijanych "w dym".
Jaki stąd morał?
Alkohol tak, ale wyłącznie dla ludzi... no, sama sobie dopowiedz, jakich?
Ja wiem... Kasznicowie i tak dalej. Nie zmienia to faktu, że nic zdrożnego w kieliszku brendy, araku, mojej ulubionej demianovki czy kubku grzanego wina po wycieczce w schronisku (na biwaku) przed snem nie widzę.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Janek pisze:Część ciała, na której zwykliśmy siedzieć, oddaje niesłychane usługi człowiekowi przy spuszczaniu się ze szczytów gór. Na lada jakim czerepie wystającym ze skały, uczepić się tyłem można, w czem wielkiej nam pomocy udziela szorstka powierzchnia skał granitowych. (...)
Ta niedościgła wytworność - a teraz co - dupozjazd! Upadły obyczaje!
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Muszę spróbować z tym bigosem :)

Ale ogólnie tekst wciąż całkiem aktualny. Tylko Górale coś nie bardzo chcą turystów w góry wodzić, wolą raczej doić ich na dole ;)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

andy67 pisze:Tylko Górale coś nie bardzo chcą turystów w góry wodzić,
Ta obsługa w nocy pewnie im zbrzydła. Za wysokie wymagania były... (tylko nie wiem kogo :P )
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Kolejny odcinek rad Pana Walerego
Ubranie i inne rzeczy potrzebne w Tatry

Dotychczas Zakopane zachowało znaną swobodę w stroju, i to staje tej miejscowości za ogromną zaletę. Na zabawach nawet wieczornych w kasynie Tow. Tatrzańskiego nie spotyka się galowych ubiorów u obojej płci. Do Tatr fraka się nie wozi, jak i sukni balowej. Wolność ta nawet w etykiecie towarzyskiej zyskała sobie uznanie. (...)
Obówia niech nikt nie żałuje przywozić tu jak najwięcej, i to tak silnego, aby wytrzymało zapasy z ostremi kamieniami tatrzańskiemi, z błotem, z wodą, z rosą i innemi przeciwnościami. Wypada mieć osobne zapasowe obówie temu, kto myśli czynić wycieczki do głębi Tatr. Winno być obszerne, mocne, choćby łatane, ale z podeszwą i przyszwą podwójną, a niskiemi bardzo obcasami. Szczególnie płci pięknej godzi się polecić tę przestrogę, bo na każdym kroku czeka ją niebezpieczeństwo zwichnięcia nogi w obówiu na wysokich obcasach lub korkach; wykrzywiają się trzewiki i muszą im w końcu górale toporkami odcinać obcasy.
Bielizny dużo potrzeba w górach, bo albo się ją przepoci, albo przemoczy, i dlatego często ją wypada zmieniać. Kaftaniki wełniane powszechnie uznali lekarze za niezbędnie potrzebne w górach. Bardzo użytecznemi a nawet niezbędnemi pokazały się w Tatrach serdaki, t.j. kożuszki bez rękawów, każdej chwili dające się włożyć na zwykłe ubranie i łatwo zeń zdjąć; opięte plecy i piersi kożuchem chronią sobie i resztę ciała od zaziębienia, a nie tamują swobody w ruchach. (...)
Górale używają do podpory w ręce toporka, zwanego przez nich ciupagą. Za ich przykładem goście zwykli chodzić tu wszędzie z toporkami, w miejsce lasek. (...)
Na końcu do niezbędnych potrzeb dla każdego gościa należy posiadanie drobnych pieniędzy, bez których doświadczyć można biedy w Zakopanem. Za wszystkie dostarczone wiktuały i za wszelką usługę płacić się musi gotówką co do centa na rękę wyliczoną, bo żaden góral ani góralka nie wyda reszty. (...)
Szewców do naprawy obówia nie brakuje teraz w Zakopanem, lecz każą sobie drogo płacić za swoją robotę, i trudno się jej doczekać.







Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
cyganeria

-#6
Posty: 1028
Rejestracja: ndz 25 gru, 2005
Lokalizacja: w ludziach tyle nienawiści?...

Post autor: cyganeria »

Janek pisze:Obówia
co za ciekawą ortografię wtedy mieli :)

Janek pisze:Na końcu do niezbędnych potrzeb dla każdego gościa należy posiadanie drobnych pieniędzy, bez których doświadczyć można biedy w Zakopanem. Za wszystkie dostarczone wiktuały i za wszelką usługę płacić się musi gotówką co do centa na rękę wyliczoną, bo żaden góral ani góralka nie wyda reszty.
To dlatego tata na Krupówkach, jak byłam mała, nigdy nie czekał na resztę tylko zostawiał napiwki w tamtejszych "lokalach" :D Nie doczekał by się biedaczek :D
(...) Ku przełęczom, Ku wierchom, Ku graniom...
Ja za nią... (...)
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

gosieńka pisze:To dlatego tata na Krupówkach, jak byłam mała, nigdy nie czekał na resztę tylko zostawiał napiwki w tamtejszych "lokalach" Nie doczekał by się biedaczek
gosieńka musisz zmienić awaterk bo nie sądziłem patrząc na niego, że lata Twojej maleńskości przypadały na czasy Eliasza :D
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
cyganeria

-#6
Posty: 1028
Rejestracja: ndz 25 gru, 2005
Lokalizacja: w ludziach tyle nienawiści?...

Post autor: cyganeria »

lukas_12 pisze:gosieńka musisz zmienić awaterk bo nie sądziłem patrząc na niego, że lata Twojej maleńskości przypadały na czasy Eliasza happy
:)) :)) :)) Wywołałeś uśmiech na mojej przeziębionej buźce :D Widzisz, L'oreal, Garnier itp, a także Botox i zaprzyjaźniony chirurg są moimi nieodłącznymi przyjaciółmi :)) staram się wyglądać młodo, by czuć się młodo, nie zważając na te moje ponad sto lat :D
(...) Ku przełęczom, Ku wierchom, Ku graniom...
Ja za nią... (...)
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

gosieńka pisze:staram się wyglądać młodo, by czuć się młodo, nie zważając na te moje ponad sto lat happy
Pani generałowa Zajączkowa ponoć mając przeszło 70 lat wyglądała jak małolata i łamała serca młodych oficerów. Teraz okazuje się, że i Gosieńka. To bardzo pocieszające. Ponad sto lat mówisz? Chyba wybiorę się do Limanowej.
:)
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

Janek pisze:Pani generałowa Zajączkowa ponoć mając przeszło 70 lat wyglądała jak małolata i łamała serca młodych oficerów. Teraz okazuje się, że i Gosieńka. To bardzo pocieszające. Ponad sto lat mówisz? Chyba wybiorę się do Limanowej.
Janek może to powietrze limanowskie ma taki wpływ - ja to się tam na stałe przeprowadze :D - bo ten botox i chirurg to chyba nie - ale nie wiem nie znam się - mi zawszę mówią, że wyglądam na więcej niż mam
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
cyganeria

-#6
Posty: 1028
Rejestracja: ndz 25 gru, 2005
Lokalizacja: w ludziach tyle nienawiści?...

Post autor: cyganeria »

:D mnie kiedyś też mówili jak miało się te 17, 18 lat więc w końcu postanowiłam to zmienić :D A do Limanowej serdecznie zapraszam :)
(...) Ku przełęczom, Ku wierchom, Ku graniom...
Ja za nią... (...)
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

gosieńka pisze: co za ciekawą ortografię wtedy mieli
teraz to jeden Korwin na blogu juz tylko tak pisze (nie uznaje jakiejś tam reformy uważając ją za niedorzeczną)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

gosieńka pisze:A do Limanowej serdecznie zapraszam smile
No to panowie - robimy wycieczkę. Zbiórka w Krakowie. Czy tylko dwa autokary na dalszą drogę wystarczą? I jak tam z kwaterami? Wystarczy? Bo chyba z tydzień zabawimy. W czasie matury najlepiej - pokibicować Gosi i Krystianowi.
PS.
Parku narodowego w Limanowej chyba nie ma i przewodnika brać nie potrzebujemy.
Jestem gorszego sortu...
ODPOWIEDZ