Od kilkunastu dni w górach biało. Na stronie Biegu Piastów http://www.bieg-piastow.pl coraz ciekawsze informacje na temat coraz grubszej warstwie śniegu i przygotowanych trasach. Obraz z kamery w Jakuszycach http://www.traxelektronik.pl/pogoda/kam ... php?ns=217 również zacheca do przyjazdu.
Biorę więc narty i jadę. We Wrocławiu ładna słoneczna pogoda, kilka stopni powyżej zera. W Jakuszycach słońce tylko prześwituje przez chmury:

Planu dokładnie sprecyzowanego nie mam, chodzi mi po głowie Jizerka, gdzie w zimie nigdy nie byłem - ale się zobaczy. Ruszam w kierunku Orla:

Trsa spacerowa do Orla wiodaca asfaltową dróżką niezbyt dobrze przygotowana. Jest wyratrakowana, ale ślad niewyraźny.
Orle i jedna z jego ikon - owczarek Śnieżka:


Śniegu sporo nawet jak na tutejsze warunki zważywszy, że dopiero minęła połowa listopada (rok temu mozna było jeszcze jeździć rowerem).
Pusto, spotykam tylko dwoje Czechów i Polkę zmagajacą się z nartami.
Kieruję się do przejścia na Izerze:


Robię kilka zdjęć i idę dalej. Po ok. 200 m trasa jest wyratrakowana. Prowadzi wzdłuż Jizerki, dopływu Izery, miejscami dość ostro pod górę, w lecie rowerem mało kto tu podjeżdża (zresztą, zaraz za mostkiem stoi znak: Cyklisto, sesedni z kola obowiązujący na całym odcinku niedokończonego jeszcze szlaku).
Jizerka wita mnie niesamowitą ciszą. Nie widać żywej duszy. Pięknie przygotowane trasy narciarskie - tzw. Jizerska Magistrala. Robie sporo zdjęć, które w domu łączę w panoramy. Oświetlenie niezbyt dobre - słońce za chmurami:
http://ram.awardspace.info/zima07-08/
Decyduję się na powrót przez przejście przy stacji Harrachov. Alternatywą jest wracanie się po własnych śladach, ale bardzo tego nie lubię. Okolice znam dobrze z letnich wypraw rowerowych. Podchodzę ok. 1 km szeroką na 5 m autostradą narciarską:

Jizerka-Morina, miejsce do którego mozna dojechać samochodem, dalej mogą wjechać tylko mieszkańcy i goście pensjonatów:

Popasam w Chacie pod Bukovcem, mam ponad 10 km w nogach, a czeka mnie co najmniej drugie tyle. Ruszam w dół trasą wzdłuż Izery:


Droga wiedzie praktycznie cały czas w dół. Most na Izerze na trasie słynnej Kolei Izerskiej:

Koniec przyjemności, teraz przejście przez mostek na Izerze i wspinaczka do stacji kolejowej Harrachov-Mytiny:

Docieram do stacji:



Mozna skonstatować: jakie to szczęści, że ta część śląskiej ziemi (ze stacja Tkacze, obecnie Harrachov) dostała się, w wyniku regulacji granicy w latach 50., Czechosłowacji:
Łatwo sobie wyobrazić jak wygłądałby obecnie budynek stacji i ta schludna poczekalnia po 50-ciu latach władania przez PKP
Ostatni etap wycieczki - powrót do Jakuszyc. Niedaleko jest przejście Harrachov-Polana Jakuszycka, z którego wielokrotnie korzystałem (latem, na rowerze). Decyduję się jednak na powrót trasą nieczynnej linii kolejowej. Momo, że do Schengen brakuje jeszcze miesiąc tu jest juz praktykowane


Do Jakuszyc docieram po zmroku, ostatnie kilometry dały mi w kość - pierwszy raz tej zimy na nartach i od razu taka trasa - 27 km:


























