Do czego nadaje się listopad
Do czego nadaje się listopad
Na innych, dosyć nietopowych wątkach trwa dyskusja na temat listopada w Tatrach. Przewodnik, Kajetan Gawarecki, znany wszystkim zaglądającym na forum jkw.pl napisał kiedyś tak, że w listopadzie w Tatrach najlepsza wycieczka to jest pójście w miłym towarzystwie na piwo lub wino do jakiejś miłej knajpki w Zakopanem. Ja bym to jeszcze rozszerzył na przynajmniej połowę grudnia. Są inne zdania?
Pogadać o niegdysiejszych letnich sukcesach, pośmiać się o niepowodzeniach, jakąś dziewczynę lub chłopaka poderwać jeśli kto jeszcze może (bez aluzji tylko co do tego "lub" - dziewczyna chłopaka, lub chłopak dziewczynę) i to wszystko - żadne góry!!!
Pogadać o niegdysiejszych letnich sukcesach, pośmiać się o niepowodzeniach, jakąś dziewczynę lub chłopaka poderwać jeśli kto jeszcze może (bez aluzji tylko co do tego "lub" - dziewczyna chłopaka, lub chłopak dziewczynę) i to wszystko - żadne góry!!!
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Re: Do czego nadaje się listopad
Ja mam w listopadzie zaplanowane dwie szkoleniowe wycieczki autokarowe.Janek pisze:Na innych, dosyć nietopowych wątkach trwa dyskusja na temat listopada w Tatrach. Przewodnik, Kajetan Gawarecki, znany wszystkim zaglądającym na forum jkw.pl napisał kiedyś tak, że w listopadzie w Tatrach najlepsza wycieczka to jest pójście w miłym towarzystwie na piwo lub wino do jakiejś miłej knajpki w Zakopanem. Ja bym to jeszcze rozszerzył na przynajmniej połowę grudnia. Są inne zdania?
Pogadać o niegdysiejszych letnich sukcesach, pośmiać się o niepowodzeniach, jakąś dziewczynę lub chłopaka poderwać jeśli kto jeszcze może (bez aluzji tylko co do tego "lub" - dziewczyna chłopaka, lub chłopak dziewczynę) i to wszystko - żadne góry!!!
Jedną na 100 % (sama mam część prowadzić) dla kursu SKPG "Harnasie".
Ma obejmować teren południowej części Beskidu Makowskiego z kilkoma kościołkami drewnianymi i najprawdopodobniej Orawy (skansen w Zubrzycy i kościółek w Orawce). Na miejscu jest też planowany wykład z budownictwa drewnianego, prowadzi specjalista od tych spraw.
Plan jeszcze muszę ułożyć.
Najprawdopodobniej w autokarze będą wolne miejsca, więc ewentualnych chętnych zapraszam.
Na drugą autokarówkę pojadę, jeśli okoliczności będą sprzyjające - jest to również autokarówka szkoleniowa, tym razem kursu SKPB Lublin a ma ją prowadzić mój kolega Kuba (znany na forach jako Jacob.p.pantz) - teren - Pogórze Dynowskie i Przemyskie - od Rzeszowa przez Przemyśl aż po Sanok.
W każdym razie w planie jest zwiedzanie do upadłego wszelkich kościołów, cerkwi itd. , a Kuba potrafi bardzo ciekawie opowiadać.
Też chyba są jeszcze wolne miejsca, ale wskazany kontakt z prowadzącym (na priv mogę podać jego mail)
Tak że listopad wykorzystuję do maksimum na szkolenie (własne jak również szkolenie innych przez siebie
Wieczorem można tez pójść na piwo, ale raczej nie więcej niż jedno.
Pozdrowienia
Basia
Rok temu byłem w ostatnich dniach października i np. 30-go spędziłem 5 godzin na Nosalu czytając, fotografując, jedząc itp. Przez te pięć godzin na Nosalu zjawiły się cztery osoby które zresztą były tam krótko. W poprzednią noc spadł świeży śnieg i wszystko wyglądało przecudnie. Poza tym co chwila pojawiały się różne mgiełki:

Następnego dnia wybrałem się nad Morskie Oko - na asfalcie nie wyprzedził mnie żaden koniowóz (około południa) a przy schronisku było parę osób, wokół stawu podobnie.

Więc może ta pora nie jest taka najgorsza
jak się trafi w pogodę.
Kusi mnie listopad właśnie - a przede wszystkim puste góry.
Szkoda tylko że Słowacy nieco utrudniają
Może w przyszłym roku się uda?
Ps - 29-go nie było jeszcze śniegu za to sporo padało ale też chodziło się sympatycznie.


Następnego dnia wybrałem się nad Morskie Oko - na asfalcie nie wyprzedził mnie żaden koniowóz (około południa) a przy schronisku było parę osób, wokół stawu podobnie.

Więc może ta pora nie jest taka najgorsza
Kusi mnie listopad właśnie - a przede wszystkim puste góry.
Szkoda tylko że Słowacy nieco utrudniają
Może w przyszłym roku się uda?
Ps - 29-go nie było jeszcze śniegu za to sporo padało ale też chodziło się sympatycznie.

Ostatnio zmieniony śr 07 lis, 2007 przez andy67, łącznie zmieniany 1 raz.
Każdemu jego Everest...
No właśnie - - pogoda w listopadzie jest absolutnie nieprzewidywalna.
Czasem bywa tak jak teraz że pierze mokrym śniegiem.
Ale jak się trafi dzień pogody przy inwersji temperatur to z Bieszczadów można zobaczyć Tatry (nie mówiąc o Beskidach).
W każdym razie w Beskidy przy ładnej pogodzie zdecydowanie warto się wybrać.
Bywa że na drzewach jeszcze resztki jesieni, bywa ze na ziemi śnieg, a pogoda jak szkło i rewelacyjna widoczność. Bywałam też w listopadzie na Gęsiej Szyi i innych reglach. Raz z Gęsiej Szyi widziałam pasmo Jaworzyny Krynickiej.
Pozdrowienia
Basia
Czasem bywa tak jak teraz że pierze mokrym śniegiem.
Ale jak się trafi dzień pogody przy inwersji temperatur to z Bieszczadów można zobaczyć Tatry (nie mówiąc o Beskidach).
W każdym razie w Beskidy przy ładnej pogodzie zdecydowanie warto się wybrać.
Bywa że na drzewach jeszcze resztki jesieni, bywa ze na ziemi śnieg, a pogoda jak szkło i rewelacyjna widoczność. Bywałam też w listopadzie na Gęsiej Szyi i innych reglach. Raz z Gęsiej Szyi widziałam pasmo Jaworzyny Krynickiej.
Pozdrowienia
Basia
Dla mnie listopad jest idealną porą na delektowanie się widokiem ambiwalentnych nutrii i schnącej farby na świeżo pomalowanych germańskich wodolotach...Przechadzam się wtedy po parku z zaprzyjaźnionym predatorem, i wspólnie kontemplujemy przebieg okresu godowego żywieckich marabutów. Wieczorami zasiadam w głebokim fotelu, i z kubkiem gorącej herbaty zagłębiam się w lekturę paragonu ze sklepu warzywnego. Wiem, że nie śą to popularne formy spędzania deszczowych listopadowych dni, ale nie zalezy mi na popularności. Pozdrawiam.
Otóż to! Większość tu piszących w ogóle nie zajarzyła o co chodzi. A już Basieńka ze swoimi cerkwiami to całkiem ni z gruchy nie z pietruchyJanek pisze:bardzo krótki dzień, możliwości szybkich zmian pogody w ciągu dnia, oblodzenia itd wszystko to w sumie tworzy potencjalną możliwość wypadków.
Zajarzyłam.horolezec pisze: Otóż to! Większość tu piszących w ogóle nie zajarzyła o co chodzi. A już Basieńka ze swoimi cerkwiami to całkiem ni z gruchy nie z pietruchy![]()
Ale piszę Jankowi na przekór, że nie tylko piwo i flirty można uprawiać w takim brzydkim czasie pogodowym, gdyż jest mnóstwo innych ciekawszych zajęć.
I ciągle w kółko piszę - góry to nie tylko Tatry, czego większość tutaj zdaje się nie dostrzegać, a mnie to już trochę denerwuje.
Pozdrowienia
B.
Zupełnie bezpodstawnie się denerwujesz, bo forum ma nazwę jednoznaczą to po pierwsze, a po drugie mnie np. denerwują wycieczki górskie w celu zwiedzania cerkwiBasia Z. pisze:góry to nie tylko Tatry, czego większość tutaj zdaje się nie dostrzegać, a mnie to już trochę denerwuje.
Hmmm...A co np. można Twoim zdaniem robić w Gdańsku jeśli ciągle leje i piździ?Basia Z. pisze:est mnóstwo innych ciekawszych zajęć.
Erynie pisze:Dla mnie listopad jest idealną porą na delektowanie się widokiem ambiwalentnych nutrii i schnącej farby na świeżo pomalowanych germańskich wodolotach...Przechadzam się wtedy po parku z zaprzyjaźnionym predatorem, i wspólnie kontemplujemy przebieg okresu godowego żywieckich marabutów. Wieczorami zasiadam w głebokim fotelu, i z kubkiem gorącej herbaty zagłębiam się w lekturę paragonu ze sklepu warzywnego. Wiem, że nie śą to popularne formy spędzania deszczowych listopadowych dni, ale nie zalezy mi na popularności.
No faktycznie. Tylko bić brawoErynie pisze:O przepraszam! Uważam, że idealnie wpasowałem się w temat. Jesli uważasz, że nie, to podaj jakieś racjonalne argumenty.
Sprawdziłabym co grają w teatrach i w kinach, czy jest jakiś ciekawy koncert (np. w Katedrze Oliwskiej) i poszła na niego.horolezec pisze: Hmmm...A co np. można Twoim zdaniem robić w Gdańsku jeśli ciągle leje i piździ?Może mi coś podpowiesz, bo tak mi się zdaje, że jesteś kobieta kreatywna
Jeśli choć trochę pogoda się poprawi poszła na rower (macie tam kapitalne tereny w najbliższych okolicach miasta, czego Wam zazdroszczę).
Poszła się przespacerować w gumiakach i sztormiaku po pustej plaży, pozbierała bursztyn po sztormie.
Pojechała do Gdyni na Kępę Redłowską i tam pospacerowała.
Poszła do oceanarium, byłeś tam ?
Pozdrowienia
B.
horolezec napisał
horolezec napisał
Pozdrawiam
Izabela
- horolezec, Ty sie takimi tekstami nie tylko Basi Z narażaszmnie np. denerwują wycieczki górskie w celu zwiedzania cerkwi
horolezec napisał
- ja teraz jestem kreatywna opolanka w Poznaniu i ewentualnie mogę coś polecić:)Może mi coś podpowiesz, bo tak mi się zdaje, że jesteś kobieta kreatywna
Pozdrawiam
Izabela
To mi się podoba. Tez mam bardzo romantyczne usposobienie. Kiedy widzę szarówkę za oknem, to biorę mojego ulubionego gargulca zerwanego z katedry Notre Dame i chodzę z nim w gumiakach po osiedlowym sklepie spożywczym , zbierając paragony z kasy, a on mruczy mi do ucha melodie grane na organach z katedry w Leżajsku. Później bawię się z sąsiadami w polowanie na Tyranozaura po bezkresach plaż żywieckiego jeziora, aż strudzeni zatrzymujemy się, aby podziwiać moment zamknięcia Tesco w promieniach zachodzącego słońca.Przepraszam, ale dzsiaj były urodziny kolegi z pracy i jestem w bardzo dobrym nastroju, co oznacza, że tak łatwo wam nie popuszczę. Serdcznie pozdrawiam i proszę o wyrozumiałość.Basia Z. pisze:
Poszła się przespacerować w gumiakach i sztormiaku po pustej plaży, pozbierała bursztyn po sztormie.
Pozdrowienia
B.




