co można znaleźć w tatrach...

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Hogarth

-#4
Posty: 464
Rejestracja: ndz 18 lip, 2004
Lokalizacja: Bytom

co można znaleźć w tatrach...

Post autor: Hogarth »

bo ja razem z kolega podczas dwóch wycieczek znaleźliśmy :

czapke, bluze adidasa, aparat z lat pięćdziesiątych ( jak złaziłem z pośredniego granatu na strone pięciu stawów za potrzebą ) aparat premier warty jakies 300 zł na murowańcu, dwa krzyżyki i jakiś brelok...
jerry

nieaktywny
Posty: 644
Rejestracja: ndz 08 lut, 2004
Lokalizacja: Kargowa

Post autor: jerry »

to tylko pogratulowac ... a cos dokladniej nt aparatu z lat 50tych?
jeszcze pare wycieczek to bedziesz mogl zakladac sklep w okolicach Kuznic
Hogarth

-#4
Posty: 464
Rejestracja: ndz 18 lip, 2004
Lokalizacja: Bytom

Post autor: Hogarth »

jakiś stary agfa chyba, data produkcji bodajże 1954 ponoc sprawny, kolega go zabrał więc tyle co pamiętam to napisałem
Adamires

-#4
Posty: 370
Rejestracja: sob 21 lut, 2004
Lokalizacja: Koszalin

Post autor: Adamires »

Nigdy nie chodziłem po Taterkach w poszukiwaniu fantów.
Kilka razy widziałem buty czy bluzy pozostawione do wyschnięcia ( tak mi się wydaje ).
Widziałem również jakieś rzeczy przy schronisku, ale zawsze wychodzę z założenia że ktoś zostawił to na chwilę i po to wróci.

pozdr
Adamires
_____________
"Kto idzie w góry, musi podjąć się wysiłku.
Ale z wysiłku przychodzi siła,
a z poczucia siły rodzi się przyjemność."
Hogarth

-#4
Posty: 464
Rejestracja: ndz 18 lip, 2004
Lokalizacja: Bytom

Post autor: Hogarth »

ja też tak myśle.....ten stary aparat znalazłem 100 m ponizej grani podczas pójścia za potrzebą a ten nowy był na ławce na murowancu i siedziałem przy nim 45 minut ale nikt sie nie kwapił go brac...no więc ciach
Wilu

-#3
Posty: 172
Rejestracja: śr 14 lip, 2004

Post autor: Wilu »

No nie przesadzajmy. Ja rozumiem, że nikt nie zostawia aparatu fotograficznego do wyschnięcia, ale śpiwór czy buty w pobliżu schroniska to żadne znalezisko.
pozdrawiam
Awatar użytkownika
Andrzej Krystoszyk

-#6
Posty: 1165
Rejestracja: pn 17 maja, 2004
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: Andrzej Krystoszyk »

:aciu: Jeżeli ktoś wie do czego w Mylnej może służyć spory pilniczek do paznokc, to proszę o odpowiedź. Może przed wyjściem jakś zabłąkana panienka robiła się na bóstwo? nie przypuszczab aby tatrzański niedźwiedź ostrzył sobie pazury.
jerry

nieaktywny
Posty: 644
Rejestracja: ndz 08 lut, 2004
Lokalizacja: Kargowa

Post autor: jerry »

Andrzej Krystoszyk
Ja mysle ze jakbys sie zgubil albo stracil swiatlo, to moglbys probowac takim pilniczkiem wyciac sobie droge powrotna w skalach :D:D albo przynajmniej po tygodniu mialbys czym o paznokcie zadbac :D:D
Awatar użytkownika
Andrzej Krystoszyk

-#6
Posty: 1165
Rejestracja: pn 17 maja, 2004
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: Andrzej Krystoszyk »

:placze: Szkoda, że ostatnia (śmiertelna) ofiara Mylnej nie miała takiego pilnika.
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Po Mylnej trzeba czasem chodzić z użyciem rąk, a to do łańcucha, a to do skały. A przecież w takiej sytuacji może się zadrzeć paznokieć nawet powstać na nim rysa. Pilniczek jest wówczas nieodzowny. Jakbyś się lepiej rozejrzał, znalazł być pewnie w pobliżu równieć polerkę do paznokci i krem natłuszczający do rąk.

:think:

P.S. Nigdy nie znalazłem żadnych gadżetów w Tatrach. Ani na grani, ani przy schroniskach. Patrzę raczej do góry, niż na ścieżkę. Nigdy też mi nic nie zginęło, ani nie zostało skradzione.
jerry

nieaktywny
Posty: 644
Rejestracja: ndz 08 lut, 2004
Lokalizacja: Kargowa

Post autor: jerry »

Mariusz pisze:znalazł być pewnie w pobliżu równieć polerkę do paznokci i krem natłuszczający do rąk
do tego froterke do kamieni zasilana akumulatorem min 70Ah , bierki (na samotne dlugie wieczory), pralke z suszarka (jakby pobyt sie przedluzyl), i mase innych artykulow pierwszej potrzeby ... wlacznie z lodowka na piffo :D:D
Awatar użytkownika
Andrzej Krystoszyk

-#6
Posty: 1165
Rejestracja: pn 17 maja, 2004
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: Andrzej Krystoszyk »

Miałem to samo niejasne podejrzenie co Mariusz. Niestety innych akcesoriów nie znalazłem ale też i specjalnie nie szukałem. Raczej patrzę po górach a ostatnio po plecakach. Niestety nikogo z forumowiczów nie dane mi było spotkać. AKA
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

a ten nowy był na ławce na murowancu i siedziałem przy nim 45 minut ale nikt sie nie kwapił go brac...no więc ciach
Może ktoś wracał się po niego z aż Kuźnic - dwie godziny lekko licząc...

MiG
Wilu

-#3
Posty: 172
Rejestracja: śr 14 lip, 2004

Post autor: Wilu »

Andrzej Krystoszyk pisze::placze: Szkoda, że ostatnia (śmiertelna) ofiara Mylnej nie miała takiego pilnika.
A powiedz o tym cos więcej bo nie obiło mi się o uszy
pozdrawiam
Awatar użytkownika
Andrzej Krystoszyk

-#6
Posty: 1165
Rejestracja: pn 17 maja, 2004
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: Andrzej Krystoszyk »

O)statnia śmiertelna ofiara Mylnej Pochodzi chyba z 1945 roku. Zmarł blisko obecnego a wtedy jeszcze nie istniejącego wyjścia. To obecne jest wyjściem sztucznie poszerzonym. Nyka podaje, że był to ks. Józef Szykowski. POdobną informację można znaleźć w publikacji Jaskinie turystyczne Tatr. AKA
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Jak w lipcu spacerowałam po Orlej to w okolicach Honoratki na metalowej linie(baaaaardzo przydatnej,gdy łańcuchy są pod śniegiem),wisała biała czapka z daszkiem.Ciekawe,czy ktoś z Was ją widział? hehe

Pozdr.Iwona
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
jerry

nieaktywny
Posty: 644
Rejestracja: ndz 08 lut, 2004
Lokalizacja: Kargowa

Post autor: jerry »

Iwona
zadnej czapki nie widzialem ....
ale teraz UWAGA: zadnej liny tez nie kojarze :) albo tak bieglem ze nie zauwazylem tam liny ani lancuchow, albo ... to juz sam nie wiem ?? ale mowicie ze lina jest ... oki - wierze na slowo
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Hehehe,a Ty wogóle używałeś łańcuchów w tym orlim przelocie?
Lina jest jak najbardziej.Można ją wypatrzeć ok 1,5m nad normalnymi łańcuchami.Honoratka to akurat jedno z moich "ulubionych" miejsc na Orlej.Pierwszy raz to o mały włos właśnie tam nie zrobiłam come back-u i tylko dzięki owej linie i pomocy grupy Ślązaków odważyłam się pójść dalej,a warto było........

Iwona
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
jerry

nieaktywny
Posty: 644
Rejestracja: ndz 08 lut, 2004
Lokalizacja: Kargowa

Post autor: jerry »

z lancuchami to bylo tak, ze tam gdzie nie musialem to nie korzystalem. zdecydowanie pewniej sie czuje trzymajac w lapie skale niz kawalek lancucha.
oczywiscie byly miejsca gdzie musialem zlapac za lancuch i sobie pomoc

ale nastepne przejscie bedzie bez lancucha, tylko z drabinka na zejsciu do koziej przeleczy, do tego z wejsciem na zawrat i zejsciem z krzyznego do 5ki ... jeszcze nie wiem tylko kiedy ... moze za roczek (i bez aparatu)
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

jerry pisze:zdecydowanie pewniej sie czuje trzymajac w lapie skale niz kawalek lancucha
Oj jerry, jerry trzymaj sie lepiej łańcuchów bo jeszcze nam kiedyś pofruniesz jakimś żlebem (odpukać w niemalowane!). Ja kiedyś stawiałem sobie za punkt honoru przechodzenie sporych partii OP bez łańcucha, ale jakoś z tego wyrosłem. Jak dali łańcuch, to się go trzymam. Tym bardziej że to zwiększa prawdopodobieństwo bezpiecznego dotarcia do schroniska i wypicia schłodzonego piwka.
:D
ODPOWIEDZ