FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Wróciłam z Gorganów
Autor Wiadomość
Basia Z.



Dołączył: 11 Lis 2006
Wysłany: Pon 30 Lip, 2007   Wróciłam z Gorganów

Był to prowadzony przeze mnie obóz B.T. "Wierchy" z Krakowa.

Wyjazd udał się nadspodziewanie. W sumie było tylko 5 uczestników z czego trójka (w tym 17-letnia córka moich przyjaciół) aktywnie chodziła po górach.
Dwójka panów, którzy mieli wojskowe buty na pierwszej wycieczce obtarła sobie nogi tak mocno, że potem wybrali się w góry jeszcze tylko w czwartek.

No i kolejno "padły" tak:

- niedziela - przełęcz Płyśce, Grofa i staw Grofecki oraz powrót ok 10 km drogą, (ok 1000 m deniwelacji, piękna słoneczna pogoda, duży upał).

- poniedziałek - Wysoka i Ihrowiec, (ok 1100 m deniwelacji, wyjście rano we mgle, potem piękne widoki, mgła podchodząca z jednej strony pod grań).

- wtorek - Sywula (ok. 1100 m deniwelacji, podejście na szczyt bardzo ładną, niebanalną i nieznakowaną trasą - trawersem Sywuli), Łopuszna, Borewka (bardzo silny wiatr, ładne choć nieco zamglone widoki).

- środa - w deszczu i burzy podejście na ładną polankę pod pierwszy wierzchołek Arszycy i zejście na północ, trochę zwiedzania (rezydencja metropolity Szeptyckiego), około 700 m deniwelacji. Spod szczytu zawróciliśmy z powodu burzy.

- czwartek - Pietros, Wierch Koretwina i Popadia, zejście tą samą trasą, (w sumie około 1500 m deniwelacji, bajeczna widoczność).

- piątek - "lajtowa" wycieczka na maliny po wyrębach w okolicach Osmołody, potem
pluskanie w rzece - upał, słońce (około 500 m deniwelacji).

- sobota - przejazd do Lwowa, zwiedzanie centrum (w tym katedra polska, katedra ormiańska, kościół Dominikanów, cerkiew Uspieńska, kościół Karmelitów Bosych, katedra unicka św. Jura) potem pod wieczór - Wysoki Zamek, dobry obiad, lody i mołdawskie wino.

- niedziela - cmentarz Łyczakowski oraz skansen (ekspresowo w 2 godz.), powrót z przygodami.

Ostatecznie wróciłam do domu dziś o 5 rano (4,5 godz. temu).
Z całkiem "nowych" dla mnie szczytów (nie liczę trabantów Sywuli) "padła" tylko Popadia i szczyty w jej otoczeniu. Widok z niej był zachwycający. Widać było m.in. Czarnohorę, Kostrzycę, Popa Iwana Marmaroskiego a drugiej strony - Pikuj.

Bardzo się cieszyłam, że wreszcie udało mi sie dotrzeć do skansenu we Lwowie.
Zaiste wart jest zwiedzenia, szkoda że mieliśmy na to mało czasu.
Musze tam wrócić na dłużej.

Uczestnicy bardzo fajni i wszystkim zainteresowani.

Jeszcze się nie rozpakowałam a znów mam ochotę na kolejny wyjazd.


Pozdrowienia

Basia
 
 
Szarotka



Dołączył: 07 Lut 2004
Skąd: Pięknoduchowo
Wysłany: Wto 31 Lip, 2007   

Basia Z. napisał/a:
Jeszcze się nie rozpakowałam a znów mam ochotę na kolejny wyjazd.
czym najbardziej ujęły Cię Gorgany? Domyślam się,że pełna relacja z wyjazdu w "n.p.m"? :)
_________________
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
 
 
Basia Z.



Dołączył: 11 Lis 2006
Wysłany: Wto 31 Lip, 2007   

Iwona napisał/a:
Basia Z. napisał/a:
Jeszcze się nie rozpakowałam a znów mam ochotę na kolejny wyjazd.
czym najbardziej ujęły Cię Gorgany? Domyślam się,że pełna relacja z wyjazdu w "n.p.m"? :)


Nie tak prędko.
Inne (nie moje) relacje z Gorganów były stosunkowo niedawno.

Czym mnie ujęły ?
Przede wszystkim dzikością i przepięknymi widokami.

Stojąc na Popadii widzi się dookoła góry, góry i tylko góry.

Zresztą wkleję tu opis Mieczysława Orłowicza:

Cytat:

Widoku z niej nie zasłania żaden szczyt sąsiedni; są one bowiem niższe lub też odległe. W dnie pogodne widok obejmuje prawie całe Gorgany galicyjskie i węgierskie; od zachodu widnokrąg zamyka grzbiet Stohu i Wielkiego Wierchu w Bieszczadach oraz piramida Pikula za Ławocznem, od wschodu i południa przez Świdowiec, Bliźnicę, Czarnohorę, Marmaroskie Karpaty sięga aż po ubielone śniegiem jeszcze w późnym lecie wierzchołki Alp Rodniańskich u północnej krawędzi Siedmiogrodu. Chociaż promień widzenia jest tak rozległy (odległość Pikula od Alp Rodniańskich wynosi 240 km), widok z Popadii ma jedną cechę charakterystyczną: nie widać stąd nigdzie ani kawałka równiny, ani jednej osady ludzkiej; wzrok gubi się w morzu wierzchołków, połonin, głazów, kosodrzewiny i czarnych górskich stoków, porosłych odwiecznym borem. Śmiało rzec można, że (nie licząc Tatr, posiadających zupełnie odrębny charakter) widok z Popadii nie ma sobie równego w Karpatach, na całej ich przestrzeni od Preszburga po Orszowę.
Pierwszym turystą, który wszedł na Popadię był Wincenty Pol w r. 1840; dla torowania sobie drogi przez kosodrzewinę zabrał on z sobą wówczas 10 Hucułów z siekierami. I dziś zaglądają tu turyści bardzo rzadko, zrażeni brakiem ścieżek i kosodrzewiną;.


A od siebie dodam, że to ostatnie zdanie nadal jest prawdziwe.

A mi się udało widzieć z Popadii widok od Popa Iwana Marmaroskiego i Howerli po Pikuj (Alp Rodniańskich już nie).

Jutro powinnam mieć zdjęcia.

Pozdrowienia

Basia
 
 
andy67



Dołączył: 20 Maj 2006
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Wto 31 Lip, 2007   

"(...)dla torowania sobie drogi przez kosodrzewinę zabrał on z sobą wówczas 10 Hucułów z siekierami."

To były piękne czasy :)
_________________
Każdemu jego Everest...
 
 
Basia Z.



Dołączył: 11 Lis 2006
Wysłany: Śro 01 Sie, 2007   

Zapraszam do obejrzenia zdjęć z wyjazdu.

Robiła je najmłodsza z uczestniczek - Monika, a ja z bólem przebrałam i
odrzuciłam 1/3 oraz dorobiłam podpisy.

I tak jest ich bardzo dużo:

http://picasaweb.google.c...anyZdjCiaMoniki

Proszę o wszelakie uwagi merytoryczne, zwłaszcza dotyczące panoramek,
ewentualnie miejsc pochodzenia cerkwi w skansenie itd.

Pozdrowienia

Basia
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group