Obowiązkowo chcę odwiedzić Gąsiennicową, bo Gąsiennicowa piękną halą jest i tyle, ale jest pewien kłopot. Szlaki z Murowańca są albo nudne, albo trudne, a leźć na Gąsiennicową żeby posiedzieć w schronie to się trochę nie kalkuluje. W związku z tym padło na Zawrat.
Wreszcie do meritum
Czy wyprawa na Zawrat na początku maja, bez raków to szaleństwo? Czy przy sprzyjającej pogodzie, pomału i ostrożnie "się da"? Mam skromne doświadczenie zimowe (1 wyjazd, łatwe szlaki).
Jeśli "się nie da", to jest jakiś dobry punkt żeby zawrócić? Np. czy Zmarzły jest w ogóle widoczny, czy leży sobie skuty śniegiem pod śniegiem? A może niebezpiecznie robi się jeszcze wyżej?
Poradźcie drodzy moi, a rady w tonie: "jak się pytasz to w ogóle nie próbuj" to sobie odpuście. Liczę na pełne subiektywnego obiektywizmu, poważne wypowiedzi
P.S. Tak - wiem, że wszystko jest sprawą indywidualną i zależy od pogody a poza tym i tak będzie lało...






