W Tatrach Słowackich, głównie w okolicach Podspadów i Tatranskej Javoriny wichura powaliła około 32 000 drzew, tj. 24 000 m3. Z tego 20-30% w terenie objętym 5. (najwyższym) stopniem ochrony.
Smutne, że znowu są zniszczenia, tym razem na obszarze, który oszczędziła kalamita z listopada 2004. Jeszcze smutniejsze - że będą prowadzone prace w obszarze objętym najściślejszą ochroną (zostało udzielone na to specjalne pozwolenie). Mam coraz silniejsze wrażenie, że cały TANAP to tylko fikcja. Drwale i tak robią, co chcą. Pod pozorem wichur oraz walki z kornikiem prowadzona jest intensywna gospodarka leśna, w dodatku także w najściślejszych rezerwatach.
Tu jest oryginalna wiadomość: http://www.sme.sk/c/3108208/Vichrica-zn ... romov.html
A tu ciekawa dyskusja na ten temat: http://gropa.pl/forum/phpbb2/viewtopic.php?t=3207
Brak mi słów...
Kolejna wichura w Tatrach
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
ze powalila to zadna tragedia, bo natura sie w ten sposob sama reguluje (zdrowe drzewa przetrwaja), gorzej, ze beda prowadzone prace. Teoretycznie powinno sie wiatrolomow nie ruszac, jednak zagrozenie pozarem wymusza oczyszczenie...
PS Las naturalny, o mieszanym charakterze bardzo rzadko zostaje powalony w calosci, takie spektakularne kalamity to efekt rabunkowej gospodarki lesnej i sztucznego, monokulturowego zalesiania poreb (pieprze jak lesnik, cholera jasna)
PS Las naturalny, o mieszanym charakterze bardzo rzadko zostaje powalony w calosci, takie spektakularne kalamity to efekt rabunkowej gospodarki lesnej i sztucznego, monokulturowego zalesiania poreb (pieprze jak lesnik, cholera jasna)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Zdania leśników są podzielone i nie chodzi tylko o zagrożenie pożarowe. Po pierwsze robactwo. Po drugie - zagrożenie dla ruchu turystycznego - kto był w Słowacji po kalamicie niech sobie odpowie czy to można tak zostawić bezpośrednio przy szlakach - ludzie mają dziwne pomysły. No i jeszcze jeden argument (podaję na odpowiedzialność leśników, którzy mi to mówili) - jeżeli wiatrołom ma sam się pokryć nowym lasem to istnieje ponoć pewność, że pokryje się najbardziej parszywymi gatunkami - olchy itd. Podobno istnieją fatalne doświadczenia z zostawionym samemu sobie wiatrołomem w Puszczy Piskiej.mefistofeles pisze:Teoretycznie powinno sie wiatrolomow nie ruszac
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
To chyba dlatego, że takie wiatrołomy w lasach naturalnych nie występują. Kiedy las jest mieszany, z drzewostanem w różnym wieku wiatr nie może powalić wszystkiego - najsilniejsze egzemplarze przetrwają. Tymczasem jeśli las był sadzony na raz to i na raz umiera.Janek pisze:Podobno istnieją fatalne doświadczenia z zostawionym samemu sobie wiatrołomem w Puszczy Piskiej.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Ale są lasy zbliżone do naturalnych. Gdzies czytałem (zapewne w 'Tatrach'), że TPN konsekwentnie odbudowuje naturalny skłąd drzewostanu w reglu dolnym. W miejsce zwalonych świerków sadza się buki i jodły. nie wszystko na raz tylko powolutku. Działania są obliczone na kilkadziesiąt lat.Lasów naturalnych praktycznie już nie ma
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Powalone drzewa na szlakach trzeba przeciąć, ale jakiejkolwiek innej ingerencji człowieka na terenach ścisłych rezerwatów nie powinno być. Regeneracja powinna być zostawiona samej naturze.
Kiedyś czytałem, że Słowacy na tą ich walkę z kornikiem ścięli więcej zdrowych drzew, niż udało im się w ten sposób uratować.
Swoją drogą, ostatnio za każdym razem kiedy jadę w Tatry, słyszę w lesie odgłosy piły mechanicznej.
Najbardziej mnie wkurzają te prace leśne, bo odbieram je jako zwyczajne rabunkowe wykorzystywanie zasobów leśnych pod różnymi pozorami (dokonywane w dodatku na terenach rezerwatów w parku narodowym).
Kiedyś czytałem, że Słowacy na tą ich walkę z kornikiem ścięli więcej zdrowych drzew, niż udało im się w ten sposób uratować.
Swoją drogą, ostatnio za każdym razem kiedy jadę w Tatry, słyszę w lesie odgłosy piły mechanicznej.
Wydaje mi się, że tym razem żadne szlaki nie ucierpiały, chociaż to jest tylko taki domysł. Nigdzie nie znalazłem dokładniejszyh informacji na temat lokalizacji zniszczeń. Na szczęście zresztą ich wielkość jest ledwie niewielkim ułamkiem tego, co sprawił wiatr 19.11.2004.Miro pisze:a i szlaki na tym ucierpią
Najbardziej mnie wkurzają te prace leśne, bo odbieram je jako zwyczajne rabunkowe wykorzystywanie zasobów leśnych pod różnymi pozorami (dokonywane w dodatku na terenach rezerwatów w parku narodowym).

