kto chodzi zimą?a kto nie?i dlaczego?
kto chodzi zimą?a kto nie?i dlaczego?
W związku z tym, że zawsze tak żywą dyskusję wywołują zadawane co jakiś czas pytania o zimową turystykę w Tatrach chciałbym tak dla celów statystycznych i przy okazji dla osób które kiedyś jeszcze zadadzą nam tu zimowe pytania, zorientować się....
Kto z was drodzy Koledzy i Koleżanki chodzi zimą po Tatrach? Dla kogo granicą jest "górna granica lasu"(umownie rozumiana) a kto idzie wyżej? Jakie są wasze powody wychodzenia wysoko w Tatry zimową porą a co was zniechęca czy też straszy?
Pozdrawiam!
Łukasz
Kto z was drodzy Koledzy i Koleżanki chodzi zimą po Tatrach? Dla kogo granicą jest "górna granica lasu"(umownie rozumiana) a kto idzie wyżej? Jakie są wasze powody wychodzenia wysoko w Tatry zimową porą a co was zniechęca czy też straszy?
Pozdrawiam!
Łukasz
zimą nie chodzę z prostego powodu - bo jeżdżę (mam nadzieję ,że i w tym roku będzie śnieg ) ,a mogę sobie pozwolić tylko na jeden wyjazd w tym okresie. rekompensuję to sobie turami wiosennymi ,które są tym urozmaicone,że czasami w warunkach letnich ,a czasami zimowych. W lipcu i sierpniu Tatry omijam szerokim łukiem. To sa miesiące zarezerwowane na mazury 
uczę się chodzić...stopniowo.horolezec pisze:Kto z was drodzy Koledzy i Koleżanki chodzi zimą po Tatrach?
oczywiście lawiny.Z tym nie ma żartów. Z doświadczenia wiem,że cała wiedza związana z zimowym chodzeniem to nie małe piwo i na pewno z książek i internetu nie da się jej zdobyć (co się sugeruje w innych tematach na forumhorolezec pisze:co was zniechęca czy też straszy?
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Powiem tak - jeden lubi przez Boczań, drugi przez Jaworzynkę, jeden woli piwo, drugi woli wino, jeszcze inny wieprzowinę a inny wołowinę. Są tacy co lubią to i to, każdy wariant możliwy.
Nie ulega kwestii, że eksploracja zimowa jest trudniejsza, niebezpieczniejsza, wymaga więcej konkretnej wiedzy, no i znaczniej więcej wyposażenia, w dodatku znacznie bardziej droższego. Jeśli ktoś chce, to na to idzie, szczególnie jak marzą się mu góry wyższe, gdzie różnica między "latem" a "zimą" w gruncie rzeczy niewielka.
To wszystko nie znaczy jednak, że ktoś co chodzi i w zimie i w lecie, lub zgoła tylko w zimie jest automatycznie kimś "lepszym" i może w sposób mniej lub więcej zawoawolany dawać do do zrozumienia tym "letnim", że on to jest "panisko" a ci "letni" do cieńkie Bolki, a to, nie wypominając, z niektórych wypowiedzi trochę przeziera. To jest przecież forum milośników gór i w jego definicji nic takiego nie było.
Nie ulega kwestii, że eksploracja zimowa jest trudniejsza, niebezpieczniejsza, wymaga więcej konkretnej wiedzy, no i znaczniej więcej wyposażenia, w dodatku znacznie bardziej droższego. Jeśli ktoś chce, to na to idzie, szczególnie jak marzą się mu góry wyższe, gdzie różnica między "latem" a "zimą" w gruncie rzeczy niewielka.
To wszystko nie znaczy jednak, że ktoś co chodzi i w zimie i w lecie, lub zgoła tylko w zimie jest automatycznie kimś "lepszym" i może w sposób mniej lub więcej zawoawolany dawać do do zrozumienia tym "letnim", że on to jest "panisko" a ci "letni" do cieńkie Bolki, a to, nie wypominając, z niektórych wypowiedzi trochę przeziera. To jest przecież forum milośników gór i w jego definicji nic takiego nie było.
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
Mam podobny dylemat jak Dagomar. Zimą jeżdzę, latem chodzę. POza tym jeszcze muszę mieć czas i na inne rozrywki. Wracam do czynnego modelarstwa, to pochłania trochę czasu. Zbieram materiały do makiety takiej przedwojennej konstrukcji inż. Drzewieckiego. /Świetny narciarz i górołaz / samolociku D1 Cykacz.. Krótko mówiąc na to trzeba czasu, A ja mam sztywne terminy wczasowe i tylko wakcje i ferie. POzasezonem musiałbym brać bezpłatne urlopy. POza tym w zimowe chodzenie trzeba jednak zainwestować, a tu dzieci na studiach więc ogólnie cienko z kasą. Zostaje tylko lato i jakieś nartki zimą.
dagomar pisze:zimą nie chodzę z prostego powodu - bo jeżdżę (mam nadzieję ,że i w tym roku będzie śnieg )
A nie można w zimie chodzić na nartach? Taka gin&tonic = wódka i przepitka w jednymAndrzej Krystoszyk pisze: Mam podobny dylemat jak Dagomar. Zimą jeżdzę, latem chodzę.
A dlaczego? Przecież to proste w lecie się cieżko chodzi na nartach
Pozdrawiam,
Kuba
Sam gin?Janek pisze: Kuba, litości, po tym się tydzień odbija. Conajmniej tydzień. Nie masz jakiegoś bardziej "zachęcającego" przykładu?
A kiedyś mnie kursanci z Policji spili Fantą z Żubrówką. Dobre.
A żeby nie był offtopic:
Przemek, przecież kwiecień to środek sezonu
Kuba
Bo ja dopiero dwa razy byłem w Tatrach na turach, ale kwiecień do dobra pora- cieplutko, zwłaszcza na południowej stronie, a zjechać się da jeszcze na sam doł np. z Krywania do Trzech Studniczek. 
PS Faktycznie środek sezonu, a zimy coraz dłuższe
PS Faktycznie środek sezonu, a zimy coraz dłuższe
Ostatnio zmieniony wt 12 gru, 2006 przez przemek p, łącznie zmieniany 1 raz.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Niekoniecznie - nie każdy musi zaraz jeździć po Zawraciehorolezec pisze:Na nartach trzeba wymiatać to po pierwsze...
Na poczatek może śladówki?horolezec pisze:.Po drugie ski-tury - to jest dopiero drogie!!!
(takie szersze biegówki z krawędzią - tanie jak barszcz, ale trudno dostać, szczególnie na nizinach)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun



