zapraszam do odwiedzenia tej stronki i poparcia tej akcji....
nic nie musicie wpłacać...wystarczy, że zasiądziecie na tym gigantycznym wirtualnym stadionie...waszymi sąsiadami w jednym rzędzie mogą być Anglicy, Brazylijczycy czy Amerykanie a jak wam sie poszczęści to znajdziecie kogoś z Polski (w sumie Polaków na tym stadionie jest mnóstwo). Cala zabawa polega na tym, ze wybieracie sobie 'ciało' które w pewien sposób będzie was przypominało i reprezentowało na stadionie...
do tej pory akcję wsparło 960 000 osób...
ja mam miejscówkę W7R2C33
koło mnie jest kilku Polaków...
więc odwiedzajcie stornkę a później wpisujcie jakie macie miejscówki bo ciekawe jest też odszukiwanie znajomych na stadionie a nie powiem, żebyto było łatwe...
Czy może mi ktoś w kilku słowach wytłumaczyć o co tu chodzi. Rozumiem - solidarność międzyludzka, prostest przeciwko złu itd. Ale po co to całe zadęcie? Czy nie można inaczej? Przejechałem ostatnio trochę ponad 5000 km za granicą. Jestem zbudowany tamtejszą kulturą jazdy w porównaniu z naszym chamstwem. Także tolerancją dla pieszych. W takiej Florencji byłem chyba jednym z nielicznych pieszych, którzy przy czerwonym świetle czeka na zmianę. Inni łażą jak chcą ale żaden kierowca im wiąch przez otwarte okno nie rzuci. A uprzejmość i uczynność miejscowych - nawet jak nie umie po angielsku czy niemiecku to ze skóry wychodzi aby to "ręcznie" wytłumaczyć (inna rzecz, że Francuz nawet jak umie po angielsku to nie chce zrozumieć - chyba są w tej nieuczynności podobni do Polaków)
ruda pisze:będe Ci machać...jak mnie zobaczysz to krzycz..jak usłysze to dam Ci znać
nie ma sprawy, bede miała różową flagę w żółte stokrotki z niebieskimi środeczkami - mój znak rozpoznawczy
Ale po co to całe zadęcie?
nudzi nam się bardzo mocno
Janek pisze:Przejechałem ostatnio trochę ponad 5000 km za granicą. Jestem zbudowany tamtejszą kulturą jazdy w porównaniu z naszym chamstwem. Także tolerancją dla pieszych. W takiej Florencji byłem chyba jednym z nielicznych pieszych, którzy przy czerwonym świetle czeka na zmianę. Inni łażą jak chcą ale żaden kierowca im wiąch przez otwarte okno nie rzuci. A uprzejmość i uczynność miejscowych - nawet jak nie umie po angielsku czy niemiecku to ze skóry wychodzi aby to "ręcznie" wytłumaczyć (inna rzecz, że Francuz nawet jak umie po angielsku to nie chce zrozumieć - chyba są w tej nieuczynności podobni do Polaków)
marti pisze:chwalimy sie? bo coś nie na temacik piszemy
Nie, nie chwalimy się. Nie ma czym, to normalka teraz. Stwierdzamy tylko, że nijak nie możemy zrozumieć sensu działań pozornych, takiego stukania w ekran gdy znacznie lepiej jest poznać "żywych" ludzi i wyciągnąć wnioski z tego jakimi oni są. Ta akcja jest dla mnie fikcją. Całkowicie bezużyteczną, co nie znaczy oczywiście, że szkodliwą.
Janku chodzi o to by w ten nietypowy sposób zainteresowac ludzi problemem i tyle...no i jeszcze żeby przy okazji ludzie sie zintegrowali...ja nie widze w tym nic bezsensownego czy niedobrego....
marti pisze:bede miała różową flagę w żółte stokrotki z niebieskimi środeczkami - mój znak rozpoznawczy
ruda pisze:Janku chodzi o to by w ten nietypowy sposób zainteresowac ludzi problemem i tyle...no i jeszcze żeby przy okazji ludzie sie zintegrowali...ja nie widze w tym nic bezsensownego czy niedobrego....
nie wiem co w tym zabawnego..ale chodzi o to, ze ja tego linka znalazlam na innym forum i dzieki niemu nawiazalam kontakt przez gg z kolesiami ktorzy 'siedza' obok mnie...wiec dzieki temu 'stadionowi' mozna poznac ludzi...
ale skoro wam sie ten temat nie podoba to cóż...
chcialam wam to tylko pokazac a wy albo sie ze mnie zbijacie albo krytykujecie...ostatnio w modzie jest wytykanie rudej że jest glupsza niz ustawa przwiduje
ruda pisze: chcialam wam to tylko pokazac a wy albo sie ze mnie zbijacie albo krytykujecie...ostatnio w modzie jest wytykanie rudej że jest glupsza niz ustawa przwiduje
Ja oceniam nie ciebie tylko tę stronkę. A to jest zasadnicza różnica.
ruda pisze:Janku chodzi o to by w ten nietypowy sposób zainteresowac ludzi problemem i tyle...no i jeszcze żeby przy okazji ludzie sie zintegrowali...ja nie widze w tym nic bezsensownego czy niedobrego....
Pewnie, może to i integracja. Ale taka niezobowiązująca do niczego. A ja miałem ostatnio okazję się przekonać, że istnieją ludzie uczynni w sposób całkowicie bezinteresowny. Przykład - florenckie przedmieście - godzina prawie 23 - nijak nie możemy trafić na ulicę, na której jest nasza kwatera. Mamy plan ale na nim nie jest zaznaczone, która ulica jest jednokierunkowa i w którą stronę a w ogóle wszystkie są do siebie podobne. W końcu trafiamy na jakąś jeszcze otwartą kafejkę - córka jako najlepiej mówiąca po angielsku idzie się do niej rozpytać. Za chwilę wraca z chłopakiem, który siedział tam z dziewczyną - dosiada do samochodu i wiezie nas na miejsce. Chcę go odwieść z powrotem ale nie chce - mówi, że znowu się pogubię a nie jest to daleko. Czy to możliwe w Polsce? A tam na porządku dziennym - każdy Włoch dosłownie wychodzi ze skóry aby pomóc. Wiem - w dużym stopniu żyją z turystów ale to nie do końca prawda. I to właśnie jest integracja. Prawdziwa - nie tylko w internecie.