jutro o godzinie 15:35 wybija dla mnie godzina zero i okaze się, czy zgłębiłam na tyle kulturę górali by dosyć wysoko zdać ustna maturke z polskiego...
matura a Tatry c.d :)
ja zgłębiam obecność kultury góralskiej w literaturze i malarstwie Młodej Polski i w sumie nie wiedziałam wcześniej, że typowymi zabiegami literackimi nawiązującymi do kultury ludowej w tym kultury góralskiej są paralelizmy składniowe czy sylabotonizmy...
jutro o godzinie 15:35 wybija dla mnie godzina zero i okaze się, czy zgłębiłam na tyle kulturę górali by dosyć wysoko zdać ustna maturke z polskiego...
jutro o godzinie 15:35 wybija dla mnie godzina zero i okaze się, czy zgłębiłam na tyle kulturę górali by dosyć wysoko zdać ustna maturke z polskiego...
O Matko Boska co Jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz bramie... jakie to mądre. Jestem bardzo ciekaw czy Tetmajer lub Kasprowicz coś wiedział o tych sylabotonizmach i paralelizmach składniowych. Gdy słyszę takie rzeczy to mam ochotę krzyczeć - wystrzelać wszystkich polonistów. Czy nie lepiej powiedzieć, że np. fraza "gdzie pawiookie drzemią stawy" jest piękna. No tak, ale z reguły to jest tak, że pani albo pan od polskiego w tej naszej szkółce powszechnej nie wiedzieć dlaczego nazywanej liceum to nigdy nie był np. na grani Szpaglasowego i po prostu nie wie, że te Ciemnosmreczyńskie Stawy ogłądane z góry wyglądają właśnie jak pawie oka i w związku z tym umie jedynie pieprzyć o paralizmach składniowych.ruda pisze:typowymi zabiegami literackimi nawiązującymi do kultury ludowej w tym kultury góralskiej są paralelizmy składniowe czy sylabotonizmy...
Ruda - to nie jest przeciwko Tobie, to jest przeciwko zgniłemu konserwatyzmowi naszej szkoły, w której naogół tak jest, że polonista nie umie nic powiedzieć o pięknie języka a więc pieprzy jak potłuczony o podmiotach lirycznych i innych pierdołach. No i to wieczne - co poeta chciał przez to powiedzieć? O to co chciał to by się należało zapytać Tetmajera czy Kasprowicza, niestety, raczej nie mogą odpowiedzieć a gdyby mogli to podejrzewam, że ich odpowiedź uznana zostałaby przez uczonych filologów zaledwie na trójczynę.
może nie znali ich fachowych nazw, lecz wiedzieli, że takimi zabiegami literackimi posługują sie rdzenni mieszkańcy Podhala...Janek pisze: Jestem bardzo ciekaw czy Tetmajer lub Kasprowicz coś wiedział o tych sylabotonizmach i paralelizmach składniowych.
nio to by było zbyt proste...aby wykazać obecność folkloru góralskiego należy sięgnąć niestety także do wiedzy o języku..bez tego ani rusz...inna sprawa, że przez te 15 minut prezentacji trzeba mówić o rzeczach naprawde konkretnych..nie dość że zdaje ostatnia to jeszcze koleżanka przede mną ma prezentacje o poetach przeklętych..więc jak ja po niej wyskocze z góralami to komisja albo zwymiotuje albo dostanie zawału od takiej mocy wrażeń...Janek pisze:Czy nie lepiej powiedzieć, że np. fraza "gdzie pawiookie drzemią stawy" jest piękna.
Nie wiem jak tam było z Tetmajerem, pewnie jak na "przyzwoitego" poetę z okresu Młodej Polski tak samo, ale Kasprowicz jak już był na Podhalu to był na ogół kompletnie spity w tak zwane cztery d*** i pewnie na takie pierdoły w ogóle nie zwracał sprawy. W dodatku pani Maruszka mu precyzyjnie przyprawiała rogi, miał chłop inne kłopoty. Życiorys Tetmajera (nie ten podawany uczniom w liceum) mniej znam ale i on nie był wzorcowy - pan minister Giertych powinien i jednego i drugiego wywalić z spisu lektur bo to kompletna gangrena i zgnilizna moralna. Ale pisać wiersze to umieli, cholerne zdemoralizowane gnojki, jak mało kto.ruda pisze:może nie znali ich fachowych nazw, lecz wiedzieli, że takimi zabiegami literackimi posługują sie rdzenni mieszkańcy Podhala...
Zresztą, nie ma świętych - Sienkiewicz, taki niby zacny - czternastoletnie panienki lubił.
nieśmiało przypominam ,że dwór Tetmajerów (ten ,w którym gościł m.in. Goszczyński)od kilku stuleci do niedawna stał w Łopusznej ,że sam Tetmajer był jednym z lepszych taterników swej epoki (pierwszym zdobywcą Staroleśnej) ,tak więzc co nieco się na góralszczyźnie znał. Kasprowicz natomiast - pół Poznaniak-pół Lwowiak ,no ,troszkę inna historia ,ale też taki zielony nie był ,jak niektórzy sądzą..
a co widzisz w tym złego ? przecież to na ogół już w pełni ukształtowane kobiety ,nie mówimy wszak o dzieciach??Janek pisze: czternastoletnie panienki
nie zawsze,zresztą Marusia bardzo go z tego zarzutu oczyszcza w swych pamiętnikachJanek pisze:Kasprowicz jak już był na Podhalu to był na ogół kompletnie spity w tak zwane cztery d***
od tego gościa się odczep ,co to kogo obchodzi w końcu ,jak się odżywiałJanek pisze:Życiorys Tetmajera
sto lat temu były zonami i rodziły dzieci ,ważny jest fakt dojrzałości a nie wiek ,może to się odbyć w wieku 14 ,albo 19 lat. ,w czasach Sienkiewicza inny był też stosunek społeczeństwa do pewnych spraw i inne wychowanie,w tej sytuacji jego nadskakiwanie wyrośniętej czternastolatce ,szczególnie z niskich warstw społecznych nie było aż tak straszne..
styl życia w Młodej Polsce był jaki był...to, że brano narktoyki i pito spore ilości alkoholu to była norma...ale bez przesady...Kasprowicz napisał wiele wspaniałych utworów i to czy napisał je pod wpływem jakiś środków nie jest dla mnie tak ważne...Janek pisze:Kasprowicz jak już był na Podhalu to był na ogół kompletnie spity w tak zwane cztery d***
nio niestety tak było...dobrze, że tak nie jest...bo jednak w tym wieku w jakim jestem nie chciałabym mieć jednak dzieci..męża...itp.dagomar pisze:sto lat temu były zonami i rodziły dzieci ,ważny jest fakt dojrzałości a nie wiek ,może to się odbyć w wieku 14 ,albo 19 lat.
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
Drogi Janku!!! POjecia, które Tobą wstrząsnęły wymyślili jedni poloniści w celu dręczenia inych polonistów, a takoż aby samym sobie wydać się mądrzejszymi niż są w istocie. Artysta obywa się zaś na ogół bez tego warzstatu, poruszając się raczej intuicyjnie niż spekulatywnie/przynajmniej jeśli chodzi o literaturę postromantyczną. Obywają się bez tego aparatu pojęciowego dla tego też, że chcą opisać świat, takim jakim go widzą, my skromni wyrobnicy potrzebujemy owych
-izmów, bo próbujemy opisać rzeczy już opisane i chcemy wiedzieć jak to jest zrobione. Oczywiście , każdy pisarz posługuje siię wobec czytelników pewnym zamysłem , czy też strategią. Jaką ? Wystarczy uważnie przeczytać wstęp UMberto Eco do "Imienia róży" . Eco tłumaczy się tam z zabiegu "zniechęcania" czytelnika do czytania , po to tylko, aby dokonać jakiejś selekcji:"niech czyta ten, kogo to interesuje". Ale nie podejrzewam, że ktokolwiek ze współczesnych literetów tak analizuje to co pisze. Chyba i raczej na szczęście nie.
-izmów, bo próbujemy opisać rzeczy już opisane i chcemy wiedzieć jak to jest zrobione. Oczywiście , każdy pisarz posługuje siię wobec czytelników pewnym zamysłem , czy też strategią. Jaką ? Wystarczy uważnie przeczytać wstęp UMberto Eco do "Imienia róży" . Eco tłumaczy się tam z zabiegu "zniechęcania" czytelnika do czytania , po to tylko, aby dokonać jakiejś selekcji:"niech czyta ten, kogo to interesuje". Ale nie podejrzewam, że ktokolwiek ze współczesnych literetów tak analizuje to co pisze. Chyba i raczej na szczęście nie.
Co dowodzi jedynie tylko, że można być znakomitym poetą a jednocześnie pijakiem, fujarą i pantoflarzem.ruda pisze:Kasprowicz napisał wiele wspaniałych utworów i to czy napisał je pod wpływem jakiś środków nie jest dla mnie tak ważne...
Tak, masz rację ale wstrząśnięty jestem z całkowicie innego powodu. Kilka tygodni temu miałem możliwość przeczytać tzw. prezentację maturalną o temacie chyba tak "Tatry w sztuce". Dano mi do przeczytania z prośbą o ew. korektę topograficzną. Praca była świetnie napisana, sam się zdziwiłem, że jej autor, osoba niewiele znająca Tatry napisała pracę tak dojrzałą i napewno nie ściągniętą z jakiegoś bryka. których pełno w internecie. No i wczoraj się dowiedziałem, że podczas prezentacji uzyskała kiepską ocenę - zarzut - właśnie brak owych pieprzonych podmiotów lirycznych i innych polonistycznych "mądrości". Podejrzewam, że dokonująca oceny pani belfer w życiu nie była w Tatrach. Mówiąc szczerze nie tyle jestem wstrząśnięty co wkurwiony.Andrzej Krystoszyk pisze:Drogi Janku!!! POjecia, które Tobą wstrząsnęły wymyślili jedni poloniści w celu dręczenia inych polonistów, a takoż aby samym sobie wydać się mądrzejszymi niż są w istocie.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Rozumiem, ale to wcale nie poprawia sytuacji tego maturzysty, dla którego zresztą ta ocena ma znaczenie z uwagi na kierunek studiów. Praca była napisana "luzacko" ale znakomicie, obfitowała w szereg mało znanych wiadomości i wszystko na nic. A tymczasem po internecie krążą dziesiątki takich prac odrazu "śmierdzących" rutyną i łatwizną a korzystający z tych bzdetów zdobywają maksymalne punktacje. Jak się szacuje to połowa maturzystów swoje prezentacje kupiła (od 100 do 150 złotych) lub dostała z ubiegłego roku, oczywiście dla bezpieczeństwa z innego liceum. Niezły pomysł przez ubranie w sztywne ramki został spieprzony. A ja to wyobrażałbym sobie na sposób angielski jako dyskusję maturzysty z egzaminatorami. Ale jak to byłoby wymagające dla egzaminatorów!mefistofeles pisze:Bo są ludzie i parapety
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
Bo tzw.NOwa matura taka ma być przeciętniactwo górą. Masz napisać/powiedzieć tak , jak jest w kluczu odpowiedzi. Nawet bardzo dobra praca , która jednak nie zawiera odpowiednich /tfu/ zwrotów, fraz itp jest wg autorów do bani. Nawet przypadkowe użycie wyrazów ,które się autorom tesu wymyśliły powoduje podniesienie oceny. Jednym słowem maturzysta /wbrew publicznym deklaracjom różnych "naprawiaczy" ma wiedzieć czego od niego egzaminator oczekuje a nie wymyślaśćwłasne jakieś tam interpretacje. Natomias jak ma wyglądać dyskusja z kimś, kto kupił sobie pracę, wkuł biedaqczysko na pamięć, a temat obchodzi go tyle co zeszłoroczny śnieg. Ocena i tak nie może być niska , bo nad tym czuwa całe stado różnej maści Janczarów reformy, która MUsiodnieść sukces, żeby lud widział jako władza się stara i skrzętnie poprawia to co może . A co do podanych przez Ciebie Janku faktów: teraz w modzie zaprezentowanie warsztatu polonistycznego, a nie wiedezy o literaturze w postaci znajomości tejże. Komuś pomyliła się w MEN-ie edukacja polonistyczna z polonistyką uniwersytecką i mamy teraz taką oto sytuację. : wystarczy zgrabnie operować kilkoma banałami, kilkoma pojęciami i.... nie mieć zielonago pojecia o samym utworze, żeby wypaśc dobrze. Pewnie jest to jeden z powodów , dla którego większość tzw. maturzystów ma o ojczystej literaturze pojęcie metne i nijakie.
dowiedziałem się od syna ,że obecnie nie potrafiłbym napisać nawet podania ,bo nie mieszczę się w schemacie
,cóż ,taka polska szkoła ,jakich ma nauczycieli (i nie chcę tu obrazić tej mniejszości zaangażowanych ,wspaniałych pedagogów ,których i sam też w swej karierze poznałem) ,ale ,tak bogiem a prawdą ,z mojej maturalnej klasy ci zostali nauczycielami ,który nie dostali się nigdzie indziej na studia ,mojego syna fizyki uczy pani po biolgii i kursie podnoszącym kwalifikacje - zaczęła prowadzić przedmiot od budowy amperomierza,a pani od polskiego nie potrafi zbudować w wypowiedzi poprawnie zdania po polsku...
...i tak oto temat odbiegł daaaleko od szczytów (Tatr) i zszedł na niziny
Ty, Andrzej Krystoszyk, ubolewasz nad tym, że naukę o literaturze zquizowano (prawda, że ładnie spolonizowałem to słowo?),
a Ty, dagomar, biadolisz wprost nad ubożyzną i szablonizacją nauczycieli (bez szablonu ubogi się straci) - pamiętasz, żeby było inaczej?
Ciebie zaś, Janku, nosi po peryferiach historii i historyjek, jakby to było najważniejsze
Ruda, trzym sie, i byćmy sobą, aleś zamieszała... no, i nich Ci wybije na plus - sie nie łam <kciuki>, a nauczyciel, żeby nie wiem jaki był, to i tak on ocenia
PS
PS[folklor(?)]
do kunta bych Wos powystawioł za to, jakbym belfrem był
Ty, Andrzej Krystoszyk, ubolewasz nad tym, że naukę o literaturze zquizowano (prawda, że ładnie spolonizowałem to słowo?),
a Ty, dagomar, biadolisz wprost nad ubożyzną i szablonizacją nauczycieli (bez szablonu ubogi się straci) - pamiętasz, żeby było inaczej?
Ciebie zaś, Janku, nosi po peryferiach historii i historyjek, jakby to było najważniejsze
Ruda, trzym sie, i byćmy sobą, aleś zamieszała... no, i nich Ci wybije na plus - sie nie łam <kciuki>, a nauczyciel, żeby nie wiem jaki był, to i tak on ocenia
PS
...się nie przekomarzaj, jeno się ucz - na naukę nigdy za późno i nie wiadomo ile jeszcze będziesz musiał podań napisać, które szabloniści bedą musieli przeczytać...dagomar pisze:dowiedziałem się od syna, że obecnie nie potrafiłbym napisać nawet podania, bo nie mieszczę się w schemacie
PS[folklor(?)]
do kunta bych Wos powystawioł za to, jakbym belfrem był
To jest bardzo ważna - oficjalna historia jest zakłamana jak sto diabłów, prawda tkwi w anegdotkach. Czy ktokolwiek wiedziałby coś o pewnych defektach "pana Słowackiego Jula" gdyby nie Boy a jak to wiele wyjaśnia w historii literatury, czy Mickiewicz napisałby tak bliskie każdemu górołazowi sonety krymskie (Ajudahu skale), gdyby się nie łajdaczył z żonką pewnego policmajstra. Czy nie uważasz, że Mickiewicz, ten od Ksiąg Narodu i Pielgrzymstwa Polskiego jest w zasadzie kompletnie niestrawny a gdy młody człowiek się dowie jaki to z niego był dziwkarz za młodu to odrazu widzi mu się sympatyczniejszy i gotów nawet Dziady przeczytać lub Grażynę (przez tą drugą nigdy nie zdołałem się "przebić" - znakomity środek nasenny.smyk pisze:Ciebie zaś, Janku, nosi po peryferiach historii i historyjek, jakby to było najważniejsze
Ale do tego są potrzebni znakomici nauczyciele, tacy jak mój, który są skłonni "przełknąć" w pracy pt. Stanisław Wokulski - człowiek i obywatel, że niesforny uczeń robi z pana Stanisława - bawidamka, przydupaska kiepskich arystokratów, naiwniaka, który daje się nabrać zwariowanym wynalazcom a przede wszystkim żigolaka, który się żeni z starą babą dla pieniędzy a później wzdycha do smętnej idiotki i pozwala, że inny żigolak, tylko młodszy zamiast niego dobiera się do d. panienki. Czy to wszystko nie prawda? Prawda, ale na której lekcji polskiego się o tym mówi otwartym tekstem.
wiesz,to smutne ,że tak się staczamy po równi pochyłej ,że nawet poeci ,mistrzowie języka i myśli ,dorabiający sobie akurat w szkole (tacy też są) ,zmuszani sa do sprawdzania prac egzaminacyjnych w/g schematu ustalonego przez półgłówka dla idiotów. A wydawało by się ,że reforma ,która miała uczyć myślenia ,tak naprawdę wychowuje społeczeństwo ludzi jednakowo myślących ,jednakowo reagujących ,łatwych do kierowania ,sterowania ich emocjami i zachowaniami. Na początku mamy Reformę ,a na końcu... pewnie Zajdla,ciekawe tylko ,czy będzie w stanie wychować się w polskiej szkole Sneer.smyk pisze:dagomar napisał(a):
dowiedziałem się od syna, że obecnie nie potrafiłbym napisać nawet podania, bo nie mieszczę się w schemacie
...się nie przekomarzaj, jeno się ucz - na naukę nigdy za późno i nie wiadomo ile jeszcze będziesz musiał podań napisać, które szabloniści bedą musieli przeczytać...
Moja polonistka pytała
- Co autor miał na myśli w tym wierszu ?,a gdy padło n.p. na Leśmiana ,zaczynała się ruska ruletka
Teraz polonistka w ogóle nie zaprząta sobie tym głowy ,bo o Leśmianie nikt się nie zająknie. Teraz na jęz. polskim pisze się podania i CV w/g schematu ,(no i tłucze nieśmiertrelną gramatykę)
gdyby się nie łajdaczył z żonką pewnego policmajstra.
jaki to z niego był dziwkarz za młodu
- Janku, przepraszam, czy dobrze rozumiem? Wyrażasz żal,że poloniści nie potrafią robić z lekcji języka polskiego "Pudelka"?....który się żeni z starą babą dla pieniędzy a później wzdycha do smętnej idiotki i pozwala, że inny żigolak, tylko młodszy zamiast niego dobiera się do d. panienki
Pozdrawiam
Iza

