szczerze podziwiam! O ile z pracy to by była dla mnie przyjemność, o tyle rano...katorga.
Ja od jakiegoś czasu pedałuję do pracy codziennie ale marne....3 km
Eee... nie jest tak źle... jazda dosyć urozmaicona: asfalty, lasy, chodniki, ścieżki rowerowe, krawężniki, tuneliki, lawirowanie między autami w korku, powiew spalin... ale też powiew niemal morskiego wiatru znad Wisły na moście.
Co ciekawe - rowerem jadę rano tyle samo czasu co samochodem (korki!), a po pracy - zwłaszcza w piątki - rowerem jest w domu 15 min wcześniej niż autem (mega-korki!!).
Mariusz gratuluje decyzji, bo dystans jak na dojazd do pracy spory no i rano trzeba sie mocno sprężać i mobilizować. Ja mam zaldwie 4,5 km do pracy i często się zdarza, że wracając tak czasem "pobładzę" że sie z tego 20 robi. Trochę żałuję, że mam tak blisko, bo cięzko sie zmobilizować rano i zdążyć nakrecić rochę więcej kliometrów a jakby było dalej no to nie byłoby wyjścia No i staram się jeżdzić cały rok, choć tej zimy ze względu na duże ilości śniegu na drogach miałam spora przerwę.
Ja jeżdzę do pracy jednak "tylko" 12 km w porównaniu z Mariuszowymi 30-stoma zajmuje mi to okolo 30 minut. Rano nie jest tak źle, bo coraz cieplej, z koncem kwietnia jeździłem w polarze i opasce na uszach bo zimno było.
U mnie podobnie jak u Mariusza jazda rowerem zajmuje tyle samo czasu co autem, ale droga dużo ładniejsza (pola, lasek)
Po pracy lubie wracać "okrężną drogą" toteż często z 12 robi się 40
P.S. dziś akurat musialem jechać samochodem (mimo super pogody), bo tuż po pracy studia w Sosnowcu
lasy w Warszawie ?, kurna, to ci Włosi mieli racje, ze w Polsce są białe niedźwiedzie
Mariusz pisze:ale też powiew niemal morskiego wiatru znad Wisły
eee, tam zapach krakowskich odchodów
Ja przez wiele lat jeździłem codzienni rowerem tam i z powrotem to kole 15 km. Deszcz nie deszcz, się jechało. Nawet zima dopóki nie zaliczyłem gleby na koleinie i się trochę przestraszyłem.
Niestety odkąd kupiłem samochód, rowerek poszedł na bok. No i basior rośnie
Jeździłam we Wroclawiu - od 5 do 9 kilometrów (zmiana pracy, przeprowadzki) - dla mnie rewelacja!
W sezonie zimowym zawsze pasowałam - nie lubię marznąć i wpadać w poślizgi.
W Warszzawie to już trochę gorzej wygląda z odległościami - ale od przyszłego poniedziałku będę mieć już mój rower, to spróbuję jak to z rowerowaniem do pracy by wyglądało.
Niestety , jeśli ktoś musi być w pracy w garsonce lub garniturze to chyba taka forma dojazdu odpada
Ryb-ko:)
zdziwiłabys sie patrząc na poranny ruch rowerowy w Amsterdamie lub w Stockholmie -widziałem b.dużo pań w garsonkach jak i sukienkach oraz panów w garniturkach..... na rowerach
Sam przez ostatnie 10 laty w okresie wiosenno-letnio-jesiennym dojezdżałem do pracy rowerem -równo 10km w jedną stroną przez żuławskie pola. w tym roku z niewiadomych do końca powodów lekko odpuszczam
ale myślę ,że tak jak w pamietnym dla mnie roku 2004 przeproszę się z moim ,,via de oro,, i pojeżdzimy tez i do pracy -na razie katujemy trójmiejskie wzgórza morenowe ... to taki mały trenning przed wyprawa rowerową na Alandy
pozdrawiam nocnie
Mariusz pisze:Jeździ ktoś z was na rowerze do pracy?
kiedyś się nawet nad tym zastanawiałem (miałem wtedy jakieś 10km do pracy), problem w tym, że musiałbym ze sobą wozić ciuchy na przebranie, a i prysznic w firmie by się nieraz przydał...
Kiedyś regularnie jeździłem na uczelnię, a potem do pracy na rowerze, z tym że tylko od wiosny do jesieni. Daleko (do pracy) nie było, raptem jakieś 6 km. Jeśli chodzi o czas dojazdu, to biorąc pod uwagę oczekiwanie na tramwaje było nieporównywalnie krócej. Za to z powrotem zawsze wychodziło jakoś dłużej, bo z 6 km robiło się 20 . Niestety od ładnych kilku lat rodzaj pracy na to nie pozwala, więc na przejażdżki rowerowe pozostają tylko soboty i niedziele .
kazik pisze:Jeździ ktoś z was na rowerze do pracy? Jakie dystanse pokonujecie?
moze nie do pracy bo do niej mam jakieś 800 m
Kiedys jeździłem do szkoły rowerkiem, cały czerwiec ok 16 km w jedna strone najlepszy czas to ok 25 min Tyle że dużo zjazdów z górki
ja jeżdze do pracy ok.9-12 km w zależności do wariantu,praktycznie cały czas w leśnymi i polnymi ścieżkami rowerowymi.Mam niedaleko domu trasę rowerową Katowice- Cieszyn z oznaczeniem międzynarodowym,a tak na marginesie ma ktoś namiary na dobrą książkę o śłąskicz ścieżkach rowerowych,ale w miarę dokładną
Od lat jeżdżę do pracy rowerem okrągły rok. Jedyna przeszkoda to mocny deszcz, wtedy jadę samochodem. Mam ok. 8 km w jedną stronę. Pokonuję centrum Wrocławia, ale trasę tak daje się dobrać, że praktycznie nie jadę jezdnią, sporo parkami.
gregor pisze:ma ktoś namiary na dobrą książkę o śłąskicz ścieżkach rowerowych,ale w miarę dokładną
ja mam coś takiego: http://www.turystyki.pl/index.php?s=kar ... t=109&dz=0
najlepsze w tej książeczce są załączone mapy (6szt. w skali 1:50 000) z tymże nie wiem czy by Cię to interesowało bo 5 z nich obejmuje tereny na północ od Gliwic, a tylko jedna na południe i na dodatek kończy się na linii Rudy-Szczygłowice, czyli Rybnika na niej nie znajdziesz (chciałem wrzucić skana z ich zasięgiem, ale coś mi nie wchodzi).
Ja mam wydanie z 1999 roku, ale były wznowienia. Mnie do wycieczek szczególnie zachęcały zawarte w niej kolorowe zdjęcia, mniej natomiast opisy tras i propozycje wycieczek.