Cisza i spokój w Tatrach?
Cisza i spokój w Tatrach?
Kocham Tatry za ich niepowtarzalne piękno i surowość. Czytając posty zauważam jednak, że część z nas szuka w górach... ciszy i spokoju. Czy możliwe jest jeszcze znalezienie spokoju w Tatrach, czy nie stał on się już w tych górach towarem deficytowym lub wręcz go tam nie ma? Czy nie jest tak, że przez tę całą komercję Tatry straciły swój niepowtarzalny klimat i powoli zaczynają przegrywać konkurencję z innymi, mniej zatłoczonymi górami (Beskid Niski, Bieszczady...) dającymi jeszcze możliwość samotnego obcowania z nieskazitelną naturą?
Ciekawy temat AdiK

ja tak mam właśnie.AdiK pisze:Czytając posty zauważam jednak, że część z nas szuka w górach... ciszy i spokoju.
Latem,podczas wakacji to chyba trudne...ale możliwe. Dlatego min. bardzo polubiłam zimowe wędrowanie.Błoga cisza przeważa. W innych porach roku to tej ciszy trzeba sobie poszukać...gdzieś na uboczu,wieczorem nad stawem,wcześnie rano na szlaku,gdzieś na wyższych szlakach,bo dolinki...wiadomo.AdiK pisze:Czy możliwe jest jeszcze znalezienie spokoju w Tatrach,
jest jeszcze takowa?AdiK pisze:obcowania z nieskazitelną naturą?
Tak, to nadal jest możliwe i to niekoniecznie zimą. Trzeba wybierać odpowiednie szlaki, odpowiednie miesiące i... odpowiednie kraje! Trzeba unikać polskich spezialite-de-la-mezą, czyli tzw. "wydłużonych weekendów". Trzeba wyruszać o 5:00 rano na szlak. Nie można bać się deszczowych, wietrznych, czy mglistych dni. Itp.. itd...AdiK pisze:Czy możliwe jest jeszcze znalezienie spokoju w Tatrach
Niestety przegrały już dawno.AdiK pisze:i powoli zaczynają przegrywać konkurencję z innymi
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
fakt, ze w Tatrach o spokoj trudno, ale da sie - raz szedlem sam przez 4 godzine grania dookola Chocholwkiej, ludzi (kilku) mijalem tylko na Rakoniu i Wolowcu, dopiero od Konczystego zaczelo sie robic troche ciasniej. Nikogo nie spotkalem idac z Murowanca na Zawrat, dopiero za Malym Kozim zaczeli sie pojawiac pojedynczy ludzie. Oczywiscie w obu przypadkach wyjscie o 6.
Pusto (w miare) bylo tez o 10 rano na Przeleczy Pod Chlopkiem. Oczywiscie nie mozna tego porownywac z Beskidami gdzie bywalo, ze przez 2 dni nikogo nie spotykalem, ale coz - Tatry mamy jedne i niezaduze.
Pusto (w miare) bylo tez o 10 rano na Przeleczy Pod Chlopkiem. Oczywiscie nie mozna tego porownywac z Beskidami gdzie bywalo, ze przez 2 dni nikogo nie spotykalem, ale coz - Tatry mamy jedne i niezaduze.
O każdej porze roku można znaleźć spokój na niektórych szlakach Tatr Słowackich. Bywając na szlakach ok. 5 rano nie napotykałem zazwyczaj żywej duszy nawet w lipcu. Ruszając z Tatrzańskich Zrubów na Polski Grzebień i Małą Wysoką przez cały dzionek minąłem się tylko z jednym turystą. Dopiero wracając, od Śląskiego Domu pojawiały się sporadyczne grupy turystów aż do Popradzkiego, ale to zrozumiałe. A tam lubiłem kwitować górskie jednodnióweczki przy piwku, na ile, rzecz jasna, było to możliwe. Ponadto uwielbiam ciszę i klimacik w okolicach Zbójnickiej Chaty - lecz spokój znaleźć tam można raczej do, góra, południa. Na spokojny klimacik napotykałem również idąc przez Rakuską Przełęcz do stawu kiezmarskiego ale dopiero od Łomnickiego Schroniska. Trzy lata temu jeszcze nie było czuć napływania turystów w Tatry Słowackie. Od tamtej pory jeszcze tam nie byłem. Ciekaw jestem czy po upływie 3 lat widaczny jest wzrost popularności tej części Tatr 
Ostatnio zmieniony wt 21 mar, 2006 przez Keczup, łącznie zmieniany 1 raz.
Staram się wyjeżdżać w Tatry poza sezonem wakacyjnym, wychodzę w góry dość wcześnie rano i nie unikam wędrówek w dni pochmurne, ale to nieraz za mało żeby „usłyszeć ciszę” i poczuć w Tatrach prawdziwy spokój.
Wiem, że w Tatrach można iść kilka godzin nie spotykając żywej duszy, sam nieraz tego doświadczyłem, ale w tych górach nawet jeśli nie widzi się człowieka to na każdym kroku czuje się jego obecność, można się go spodziewać „tuż za rogiem” (:P)
Co do klimatu i nieskazitelnej natury, to pamiętam jak podczas mojego pierwszego pobytu w Tatrach, byłem bardzo zaskoczony betonowymi mostkami w Dolinie Kościeliskiej
oraz zachowaniem zwierząt - lisy w Kościeliskiej fotografowałem z 2 metrów. Wtedy się z tego cieszyłem, teraz wydaje mi się to nienormalne, że zwierzęta w Tatrach tak przywykły do obecności człowieka, że zatraciły swój naturalny instynkt (w ubiegłym roku pstrykałem świstaki z 1,5m!).
Tak czy owak - Tatry są jedyne i niepowtarzalne!
Wiem, że w Tatrach można iść kilka godzin nie spotykając żywej duszy, sam nieraz tego doświadczyłem, ale w tych górach nawet jeśli nie widzi się człowieka to na każdym kroku czuje się jego obecność, można się go spodziewać „tuż za rogiem” (:P)
Co do klimatu i nieskazitelnej natury, to pamiętam jak podczas mojego pierwszego pobytu w Tatrach, byłem bardzo zaskoczony betonowymi mostkami w Dolinie Kościeliskiej
Tak czy owak - Tatry są jedyne i niepowtarzalne!
spokój i ciszę można znaleźc w tatrach..oczywiście jeżeli wybieramy się w odpowiednim czasie...można ominąć tłumy na szlakach wybierając się wcześnie rano...lub jadąc w takim terminie który jest małopopularny...czyli według mnie dla chcącego nic trudnego nawet w polskich Taterkach można odpocząc w ciszy i spokoju...

na fotce jestem o godzinie 20 na Przełęczy między kopamia...sama....to znaczy prawie sama bo z tatą....

na fotce jestem o godzinie 20 na Przełęczy między kopamia...sama....to znaczy prawie sama bo z tatą....
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
ja miałam kiedyś szczęście być w Tatrach koło połowy czerwca i podczas całej naszej wędrówki przez Tatry zachodnie spotkaliśmy dosłownie kilka osób.. szlaki były puściutkie i cichutkie.. rewelacja.. dopiero przy Kasprowym zaczęły się tłumy.. po pierwsze że Kasprowy a po drugie pogoda zrobiła się rewelacyjna..
wedlug mnie można znaleść cisze i spokój w Tatrach ale już coraz trudniej..
wedlug mnie można znaleść cisze i spokój w Tatrach ale już coraz trudniej..
oj tak zgadzam się w 100%...ostatnio jak szłam sobie tak koło 8 rano do Moka to drogę przebiegła mi taka śliczna sarenka...a jak wracałam z 5stawów to jak zeszłam na asfaltówkę to szłam niemal jak w kondukcie pogrzebowym nijak się nie dało wyminąć tych ludzi....piotr35 pisze:Lubię droge do moka o świcie takie pustki i tylko cichnący w niarę oddalania się grzmot Wodogrzmotów M.
byłam już tak zmęczona, że było mi już naprawde wszystko jedno czy idę sama czy z tłumem.....piotr35 pisze:trzeba było przeczekać w starej roztoce do szarówki
nio i to jak....najgorsze są teksty tych pseudoturystów, np. ale te Tatry nudne albo ja podobne widoki jak tu to mam z okna mojeg hotelu...piotr35 pisze:To fakt przygnebiające jest takie maszerowanie w lawinie ludzi
czasami zastanawiam się po co tacy ludzie jeżdżą w góry...psują tylko wycieczki innym ludziom a na dodatek nie doceniają tego piękna i burzą spokój tego miejsca...








