Brak wyobraźni w górach...musieliście komuś zwracać uwagę ?
Brak wyobraźni w górach...musieliście komuś zwracać uwagę ?
Raz jak szedłem Orlą Percią , to pojawił się za mną jeszcze na początku drogi(siedzieliśmy z kumplem na kilku kamlotach) facet z małymi dziećmi, podszedł i spytał czy się długo idzie tą trasą do Krzyżne...Ja na niego spojrzałem z kumplem i się pytam - A czy pan wogóle wie co to za trasa i czy pan chce ją przejść z tymi dzieciakami??
A on na to, ze to jego dzieci i chce im pokazać piekno naszych gór i tego jakie moga być starszne a ta droga podobna do tego się najlepiej nadaje.
No więc kurde nie wytrzymałem i go lekko opieprzyłem że gdzie on z tymi dziecmi kurcze (tym bardzie ze z tego co dalej mówił to wynikało ze wogóle nie ma pojęcia gdzie idzie , nie ma mapy , jest tu pierwszy raz , a drogę się będzie pytał wiary po drodze ) , że przecież to jeden z najtrudniejszych turystycznych szlaków w Tatarch no itd itp.
To wiecie co mi odpowiedział ? ....Że jestem bezczelny hehe i że jak będę miał swoje dzieci to będe decydował co robić a co nie i że on i tak idzie...
Próbowałem go odwieść od tej decyzji no i proponowałem żeby chociaz szedł przez zawrat bo dalej będzie naprawde dla niego i tych maluchów ciężko...no ale mów do ściany - polazł głupi człowiek i nic sie zrobic nie dało...
A on na to, ze to jego dzieci i chce im pokazać piekno naszych gór i tego jakie moga być starszne a ta droga podobna do tego się najlepiej nadaje.
No więc kurde nie wytrzymałem i go lekko opieprzyłem że gdzie on z tymi dziecmi kurcze (tym bardzie ze z tego co dalej mówił to wynikało ze wogóle nie ma pojęcia gdzie idzie , nie ma mapy , jest tu pierwszy raz , a drogę się będzie pytał wiary po drodze ) , że przecież to jeden z najtrudniejszych turystycznych szlaków w Tatarch no itd itp.
To wiecie co mi odpowiedział ? ....Że jestem bezczelny hehe i że jak będę miał swoje dzieci to będe decydował co robić a co nie i że on i tak idzie...
Próbowałem go odwieść od tej decyzji no i proponowałem żeby chociaz szedł przez zawrat bo dalej będzie naprawde dla niego i tych maluchów ciężko...no ale mów do ściany - polazł głupi człowiek i nic sie zrobic nie dało...
wychodze z zalozenia, ze kazdy swoj leb na karku ma, ale...
kiedys znalazlem sie wczesnym wieczorem na Skrajnym Granacie robiac wczesniej m.in. odcinek OP od Krzyznego
na tymze Granacie spotkala nas grupa ludzi w wieku mniej wiecej pozno-licealnym, 3 chlopakow i 3 dziewczyny
zapytali ile idzie sie do p. Krzyzne, bo zamierzaja stamtad dojsc do 5 Stawow
mieli na sobie spore plecaki, do tego byl to poczatek lipca i na OP byly spore i niebezpieczne platy sniegu, ktore zachecaly do niekontrolowanych zjazdow daleko w dol
jak sie okazalo pomylili szlaki, wiedzieli tylko, ze mieli isc zoltym (przez Kozia) i obliczyli czas na ten krotki wariant
niestety to ich nie zniechecilo i poszli w strone p. Krzyzne
my zeszlismy do Murowanca i tam zaczelo sie juz sciemniac
we wrzesniu kilka lat temu mieszkalem w Ch. Zamkovskiego - byl to "polski wieczor" - w jadalni pozno wieczorem zostali sami Polacy przy piwie, miedzy innymi wychowawca wycieczki szkolnej (chyba 8 klasa szk. podstawowej)
twierdzil on (juz niezle pijany), ze nastepnego dnia jesli wstana przed 7 to ida przez Jaworowa Doline do Lysej Polany i stamtad do Zakopanego - bo tam maja ostatni nocleg
a jesli pozniej to schodza do Smokovca
smial sie jeszcze, ze niektore dzieci maja slaba kondycje i lek wysokosci, ale potrafi zapanowac nad ta 30 osobowa grupa
z tego co wiem nie bylo z nim zadnego przedownika ot taka wycieczka szkolna, ktora byc moze wcale nie miala w planach chodzenia po gorach
no i wstali po 9.00 a o 11.00 byli gotowi do drogi przez... Przelecz Lodowa i dalej przez Jaworowa, co tez uczynili
sam wychowawca wydawal mi sie jakis niespelna umyslu - ale zwalalem to na ilosc wypitego piwa
no ale po calej nocy powinno juz przestac dzialac
to byl przypadek najwiekszej glupoty z jakim sie w zyciu spotkalem w gorach
kiedys znalazlem sie wczesnym wieczorem na Skrajnym Granacie robiac wczesniej m.in. odcinek OP od Krzyznego
na tymze Granacie spotkala nas grupa ludzi w wieku mniej wiecej pozno-licealnym, 3 chlopakow i 3 dziewczyny
zapytali ile idzie sie do p. Krzyzne, bo zamierzaja stamtad dojsc do 5 Stawow
mieli na sobie spore plecaki, do tego byl to poczatek lipca i na OP byly spore i niebezpieczne platy sniegu, ktore zachecaly do niekontrolowanych zjazdow daleko w dol
jak sie okazalo pomylili szlaki, wiedzieli tylko, ze mieli isc zoltym (przez Kozia) i obliczyli czas na ten krotki wariant
niestety to ich nie zniechecilo i poszli w strone p. Krzyzne
my zeszlismy do Murowanca i tam zaczelo sie juz sciemniac
we wrzesniu kilka lat temu mieszkalem w Ch. Zamkovskiego - byl to "polski wieczor" - w jadalni pozno wieczorem zostali sami Polacy przy piwie, miedzy innymi wychowawca wycieczki szkolnej (chyba 8 klasa szk. podstawowej)
twierdzil on (juz niezle pijany), ze nastepnego dnia jesli wstana przed 7 to ida przez Jaworowa Doline do Lysej Polany i stamtad do Zakopanego - bo tam maja ostatni nocleg
a jesli pozniej to schodza do Smokovca
smial sie jeszcze, ze niektore dzieci maja slaba kondycje i lek wysokosci, ale potrafi zapanowac nad ta 30 osobowa grupa
z tego co wiem nie bylo z nim zadnego przedownika ot taka wycieczka szkolna, ktora byc moze wcale nie miala w planach chodzenia po gorach
no i wstali po 9.00 a o 11.00 byli gotowi do drogi przez... Przelecz Lodowa i dalej przez Jaworowa, co tez uczynili
sam wychowawca wydawal mi sie jakis niespelna umyslu - ale zwalalem to na ilosc wypitego piwa
no ale po calej nocy powinno juz przestac dzialac
to byl przypadek najwiekszej glupoty z jakim sie w zyciu spotkalem w gorach
-
laura palmer
-

- Posty: 307
- Rejestracja: wt 08 lis, 2005
- Lokalizacja: z małej syrenki
No bo jesteś bezczelny!!!!!!!!!!!!!!No więc kurde nie wytrzymałem i go lekko opieprzyłem że gdzie on z tymi dziecmi kurcze (tym bardzie ze z tego co dalej mówił to wynikało ze wogóle nie ma pojęcia gdzie idzie , nie ma mapy , jest tu pierwszy raz , a drogę się będzie pytał wiary po drodze ) , że przecież to jeden z najtrudniejszych turystycznych szlaków w Tatarch no itd itp.
To wiecie co mi odpowiedział ? ....Że jestem bezczelny hehe i że jak będę miał swoje dzieci to będe decydował co robić a co nie i że on i tak idzie...
Zawsze mnie irytowali tacy jak Ty - z takimi debilskimi uwagami.
Sluchaj - trzymaj swój nos z daleka od cudzych skarpetek.
NIc Ci do tego.
Ja czuję, -kiedy spotykam kogoś takiego z takkimi wlaśnie "uwagami" (mocno narzucającymi się), jakbyś chcial zagarnąc góry tylko dla siebie. Że tylko Ty wszedleś i nikt więcej nie może. Tym bardziej nie wtrącaj się do tego jak kto wychowuje dzieci i gdzie z nimi chodzi.
Poza tym - widzę że nos to masz wysoko.
Jak Cię ktoś nie pyta o drogę - to się nie odzywaj. Jak pyta - to zdaj mu relację co wiesz - ale cniech to będa informacje, a nie mocno nacechowane uwagi odnośnie jego kondycji i możliwości. I tak on sam zdecyduje, więc go nie rozjuszaj. Nie wszyscy są samobójcami, więc nie denerwuj czlowieka na szlaku!!!!!!!!!!
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Syrenko - jeśli ktoś sam ładuje sie w głupotę - okej, jego sprawa, prawo Darwina nazjwyzej tu zadziała
Ale jesli jakis kretyn robi to z dziecmi, własnymi klub nie to niestety, nie ma litości. Dziecko nie jest własnością rodzica, nie może z nim zrobic co mu sie zywnie podoba. Wiec w takiej sytuacji nie tylko powinno się, ale wręcz jest obowiązek interwencji.
PS Ciekawe jakbyś się czuła Syrenko gdybys widział takiego idiotę ciągnącego małego dzieciaka naorlą perc(wiedząc, ze on nie wie do konca co robi) a dzien pozniej uslyszala od TOPRowca, ze ktores z tych dzieci przez to zginelo... Wiedzac, ze moglas go powstrzymac
Ale jesli jakis kretyn robi to z dziecmi, własnymi klub nie to niestety, nie ma litości. Dziecko nie jest własnością rodzica, nie może z nim zrobic co mu sie zywnie podoba. Wiec w takiej sytuacji nie tylko powinno się, ale wręcz jest obowiązek interwencji.
PS Ciekawe jakbyś się czuła Syrenko gdybys widział takiego idiotę ciągnącego małego dzieciaka naorlą perc(wiedząc, ze on nie wie do konca co robi) a dzien pozniej uslyszala od TOPRowca, ze ktores z tych dzieci przez to zginelo... Wiedzac, ze moglas go powstrzymac
Syrenko...chyba źle , albo nieuważnie przeczytałaś mojego posta. Nie wiem co Cię tak zdenerwowało - to że bardziej doświadczony człowiek próbuje wytłumaczyc coś mniej doświadczonemu ?? Po pierwsze - nie krzyczałem na niego , tylko mu tłumaczyłem , tym bardziej chciałem go uświadomić że gość nie miał ani mapy, ani nie wiedział jak to się długo idzie (cała orla perć z małymi dzieciakami) , gdzie się schodzi , jaki szlak itd itp - wychodził z załozenia że się "popyta po drodze" a to już było jakoś po 16.00 i już raczej mało ludzi idzie w tym kierunku zaczynając iść na orlą perc bo to już trochę późno...zdzwił mnie gośc no bo przecież ma już trochę lat na karku a jednak niektórzy robią wrazenie jakby nie do końca wiedzieli gdzie trzeba być odpowiedzialnym i co to znaczy odpowiedzialność...Ja też lubiłem tak robić i nie zważać na to jak miałem lat 16 czy 17 ale mam ich 25 i trochę inaczej patrzę na życie i świat.
Mimo iż kocham to pieprzone życie to jednak czasami trzeba być poważniejszym a nie podchodzić do wszystkiego "hulaj dusza"...zresztą pewnei jeszcze nie raz się o tym przekonasz.
Mimo iż kocham to pieprzone życie to jednak czasami trzeba być poważniejszym a nie podchodzić do wszystkiego "hulaj dusza"...zresztą pewnei jeszcze nie raz się o tym przekonasz.
Sarnie Ty moje Małe...czyżbyś propagowała znieczulicę? Jak już dochowasz się Malusich Syrenek,to daj mi znać,jak będziesz z nimi zimą się na Rysy wybierać,bo ja tego widoku mogę nie strzymaćmała syrenka pisze:Tym bardziej nie wtrącaj się do tego jak kto wychowuje dzieci i gdzie z nimi chodzi.
Wracając jeszcze do dzieci...qrw....a mnie bierze,jak słyszę o katowaniu dzieci, wykorzystywaniu ich...jak taka bidula ma się bronić? Jak ma nie ufać rodzicowi,którego kocha bez względu na wszystko. Tak samo w górach, dziecko zdane jest na mądrość i rozsądek swoich opiekunów.
-
Gość
Jan Alfred Szczepański w swojej książce "Przygody z dziewczyną, skałą i śmiercią" wspomina, że mając chyba 7 lat wybrał się razem z bratem (Alfredem), wówczas pięcioletnim na Orlą Perć. Oczywiście ich przyłapali jacyś turyści i doszło do wymiany słów. O dalszym ciągu już nie piszę. Obaj byli potem jednymi z najznakomitszych taterników i alpinistów polskich. Co z tego wynika? Kiedyś trzeba to zacząć.
Lida Skotnicówna mając 16 lat zrobiła pierwsze przejście północnej ściany Żabiego Konia wraz z W. Stanisławskim i Br. Czechem (co uznano wówczas za najbardziej ekstremalną drogę w Tatrach). Ile lat miała gdy poszła w Tatry po raz pierwszy nie wiem ale sądzę, że niewiele. Jej rodzice mieszkali w Zakopanem. To, że wkrótce po przejściu tej ściany na Ż. Koniu zginęła wraz z siostrą Marzeną (18 lat) na południowej ścianie Zamarłej jest czymś całkowicie odrębnym - bo obie przed tym robiły trudniejsze drogi.
Wniosek - trzeba być ostrożnym w sądach.
Lida Skotnicówna mając 16 lat zrobiła pierwsze przejście północnej ściany Żabiego Konia wraz z W. Stanisławskim i Br. Czechem (co uznano wówczas za najbardziej ekstremalną drogę w Tatrach). Ile lat miała gdy poszła w Tatry po raz pierwszy nie wiem ale sądzę, że niewiele. Jej rodzice mieszkali w Zakopanem. To, że wkrótce po przejściu tej ściany na Ż. Koniu zginęła wraz z siostrą Marzeną (18 lat) na południowej ścianie Zamarłej jest czymś całkowicie odrębnym - bo obie przed tym robiły trudniejsze drogi.
Wniosek - trzeba być ostrożnym w sądach.
7 i 5letnie dzieci same w górach
-zwrócenie uwagi na ten fakt uważam za zdrowy odruch każdego człowieka.To,że potem stali się taternikami może wynikać z wielu rzeczy.
Osobiście też widziałam ojca,który prowadził na uprzężach dwóch synów po Orlej. Młodszy motał się i minę miał nietęgą,raczej na szczęśliwego nie wyglądał.Atmosfera była raczej nieciekawa.Byłam cicho jednak,bo zagrożenia życia chłopców nie widziałam,ale wcale bym się nie zdziwiła,gdybym potem usłyszała w radio,że ojciec wołał TOPR,bo dzieciaka sparaliżowało ze strachu. Uśmiechnęłam się do małego i ostrożnie,żeby go nie stresować poszłam dalej.Ojciec laikiem nie był-to raczej pewne.Może właśnie w ten sposób uczył dzieci gór
Może nadrabiał synami swoje niespełnione marzenia
Może taki rzut na głęboką wodę był im potrzebny
Któż to wie...Ja mogę się jedynie domyślać,bo ich widziałam,a ktoś z Was może dopisać tysiąc wariantów 
tak,trzeba...jednak rodzica-laika,który prowadzi małe dzieci na Orlą trudno nazwać rozsądnym...co innego rodzic,który trasę zna,wie co go czeka i na co stać jego pociechy.klarissa pisze:Wniosek - trzeba być ostrożnym w sądach.
Osobiście też widziałam ojca,który prowadził na uprzężach dwóch synów po Orlej. Młodszy motał się i minę miał nietęgą,raczej na szczęśliwego nie wyglądał.Atmosfera była raczej nieciekawa.Byłam cicho jednak,bo zagrożenia życia chłopców nie widziałam,ale wcale bym się nie zdziwiła,gdybym potem usłyszała w radio,że ojciec wołał TOPR,bo dzieciaka sparaliżowało ze strachu. Uśmiechnęłam się do małego i ostrożnie,żeby go nie stresować poszłam dalej.Ojciec laikiem nie był-to raczej pewne.Może właśnie w ten sposób uczył dzieci gór
Sylwester , chciałbym mieć moc zbawiania świata
ale jej nie mam - jesteśmy tylko ludźmi.
Życie każdego człowieka to jego prywatna sprawa i nikomu nic do tego, ale nie możesz zakazać komuś by dobrze radził...co zrobisz z daną Ci radą to Twoja i TYLKO TWOJA SPRAWA i nikogo więcej..ale czasami warto pewne rzeczy przemysleć - a porównując mnie do tego ktory zbawiał świat wiele lat temu chyba przesadziłeś - heheheh - ja jestem tylko człowiekiem
.
Życie każdego człowieka to jego prywatna sprawa i nikomu nic do tego, ale nie możesz zakazać komuś by dobrze radził...co zrobisz z daną Ci radą to Twoja i TYLKO TWOJA SPRAWA i nikogo więcej..ale czasami warto pewne rzeczy przemysleć - a porównując mnie do tego ktory zbawiał świat wiele lat temu chyba przesadziłeś - heheheh - ja jestem tylko człowiekiem
-
Gość
Cholus-->Ale masz wyraźnie wielką ochotę na to zbawianie... Wyraźnie lubisz nauczać - belfer a może chcesz nim zostać? Nawet fajna robota, wakacje długie, tylko kasa do niczego. Tylko mi przypadkiem nie zwracaj uwagi - chodzę czasami w sandałkach i krótkich spodniach nawet po tej przereklamowanej OP... zresztą powinieneś mnie znać, to ja was wymijałam cztery razy...cholus pisze:a porównując mnie do tego ktory zbawiał świat wiele lat temu chyba przesadziłeś - heheheh - ja jestem tylko człowiekiem .
Co się tak czepiacie cholusa - ma prawo nie zdzierżyć i się odezwać, kiedy widzi ojca bez wyobraźni i znajomości terenu, prowadzącego dzieciaki na przełęcz. A prawem tegoż ojca jest olać cholusowe rady (lub kaznodziejstwo, jeśli były zbyt intensywne) i pójść dalej.klarissa pisze:Ale masz wyraźnie wielką ochotę na to zbawianie...
Osobiście popieram cholusa chociaż zdaję sobie sprawę, że nie jest to temat łatwy i można być zarówno po jednej jak i po drugiej stronie. Nie wydaje mi się, żeby cholus robił to nagminnie ponieważ podałby więcej przykładów. Mam dwóch synów i to w takim wieku, że mógłbym również zostać upomniany przez kogoś w górach. Jakieś doświadczenie mam jednak na Orlą bym się nie wybrał... przynajmniej do tej pory jeszcze taka myśl mi do głowy nie przyszła. Wiem również, że takie upomnienie raczej przyjemności by mi nie sprawiło... zresztą kto to lubi. Cholus tylko wie jak było naprawdę i jak przerażone były dzieci. Przerażenie dzieci to też nie wszystko. Mój syn ma czasami strach w oczach jak zjeżdża na sankach. Tylko rodzic zna swoje dzieci i wie gdzie jest ta cienka granica której lepiej nie przekraczać. Wspominaliście również o samotnych dzieciach chodzących po górach... czasami takie dzieci są bardziej dojrzałe od „dorosłych” a na takiego właśnie „dorosłego” wygląda mi ten gość o którym wspominał cholus. Szkoda mi tylko tych dzieci ponieważ były przekonane, że on takim jest i mu ufały.
oczywiście na szlaku każdy decyduje sam za siebie...ale....nio właśnie jest jakieś ale...zgadzam się z tym, że czasami gdy zwracamy komus uwagę na szlaku, to jest to czysto ludzki odruch...nie chcemy by komus się coś stało..
w zeszłym roku jak byłam na Szpiglasowej to w czerwcu to szlak od strony 5stawów był w swej znacznej częsci pod śniegiem...z tatą zastanawialiśmy się, czy schodzić tą drogą, czy jednak wracać do moka...mieliśmy obawy, że nie mamy na tyle dobrych butów by brnąć w nich w sniegu..ale patrzymy idzie sobie starsze małżeństwo-on w traperach, ona w adidaskach...i zaczynają schodzić po łańcuchach w dół...ktoś z siedzących na przełęczy skomentował, że adidasy nie są najodpowiedniejszym obuwiem na wędrówki po sniegu..to jednak nie zniechęciło starszej pani...spokojnie przeszła przez tą duuuża łachę sniegu i nic jej sie nie stalo...my tez zeszlismy ta droga...
przytoczylam to krotka historyjke tylko po to, zeby podkreslic iz niektorzy na szlak sa tak zdeterminowani i zacieci, ze zrbia wszystko by isc do przodu...fakt nie mysla o konsekwencjach...ale czasami to zdeterminowanie pozwala nam unknac bledow...
w zeszłym roku jak byłam na Szpiglasowej to w czerwcu to szlak od strony 5stawów był w swej znacznej częsci pod śniegiem...z tatą zastanawialiśmy się, czy schodzić tą drogą, czy jednak wracać do moka...mieliśmy obawy, że nie mamy na tyle dobrych butów by brnąć w nich w sniegu..ale patrzymy idzie sobie starsze małżeństwo-on w traperach, ona w adidaskach...i zaczynają schodzić po łańcuchach w dół...ktoś z siedzących na przełęczy skomentował, że adidasy nie są najodpowiedniejszym obuwiem na wędrówki po sniegu..to jednak nie zniechęciło starszej pani...spokojnie przeszła przez tą duuuża łachę sniegu i nic jej sie nie stalo...my tez zeszlismy ta droga...
przytoczylam to krotka historyjke tylko po to, zeby podkreslic iz niektorzy na szlak sa tak zdeterminowani i zacieci, ze zrbia wszystko by isc do przodu...fakt nie mysla o konsekwencjach...ale czasami to zdeterminowanie pozwala nam unknac bledow...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
raz w okicy Małego Koziego spotkałem trzech szybkobiegających dziadków, którzy z pogardą w głosie wypowiadali sie o dziewczynie, która 2 dni wcześniej spadła z Kozich Czub. Jeden miał na nogach cieniutkie wiklinowe mokasynki.
Ale widać, że dziadki byli obeznanie w temacie, więc za żadne pouczanie się nie braliśmy, bo byśmy się ośmieszyli. Takoż jak schodziłem z Morskiego Oka w sandałkach to niektózy 'oczytani w temacie' patrzyli na mnie z jakąś pogardą wręcz.
Tu nie o to chodzi, zeby pouczać każdego nie przestrzga 'zasad', bo wiadomo, że to jest pisane mocno na wyrost. Ale czasem, jak widać, ze ktoś ewidentnie nie wie co robi (tutaj zdaję się na rozsądek i obycie obserwującego) można zwrócić uwagę.
Ale widać, że dziadki byli obeznanie w temacie, więc za żadne pouczanie się nie braliśmy, bo byśmy się ośmieszyli. Takoż jak schodziłem z Morskiego Oka w sandałkach to niektózy 'oczytani w temacie' patrzyli na mnie z jakąś pogardą wręcz.
Tu nie o to chodzi, zeby pouczać każdego nie przestrzga 'zasad', bo wiadomo, że to jest pisane mocno na wyrost. Ale czasem, jak widać, ze ktoś ewidentnie nie wie co robi (tutaj zdaję się na rozsądek i obycie obserwującego) można zwrócić uwagę.
Ja to robie dla spokoju swojego sumienia. Co ta osoba z moimi uwagami zrobi, to jej sprawa.mefistofeles pisze:ktoś ewidentnie nie wie co robi...można zwrócić uwagę
A rodzice bez wyobraźni ciągnący na siłę dzieciaki wkurzają mnie strasznie. Koleżanka widziała kiedyś wchodząc na Świnicę, płaczące ze strachu dziecko, któremu własna rodzicielka mówiła "jak chciałeś wchodzić, to teraz musisz iść i już"...
Dobrą radę dać mozna zawsze, co kto z tym zrobi to już jego prywatna sprawa.
Też nie lubiłem jak mi się ktos wpieprzał w prywatne sprawy albo próbował coś zmieniać co sobie ustaliłem, tylko że lepiej przemyśleć czasami chwilę to co ta druga osoba powiedziała, bo czasami może byc coś z tego dobrego wbrew pozorom, a nie od rau mieszać go z błotem.
I tyle.
Tak jak z paleniem papierosów albo piciem alkoholu w duzych ilościach - należy mówić że jest to szkodliwe dla zdrowia, ale nikt Ci nie ma prawa zabronic używania tych rzeczy bo to Twój organizm i możesz z nim robić co chcesz...I BARDZO DOBRZE.
W końcu żyjemy w wolnym kraju i jest demokracja.
No ale przynajmniej fajna dyskusja wyszła z tego ;]
Też nie lubiłem jak mi się ktos wpieprzał w prywatne sprawy albo próbował coś zmieniać co sobie ustaliłem, tylko że lepiej przemyśleć czasami chwilę to co ta druga osoba powiedziała, bo czasami może byc coś z tego dobrego wbrew pozorom, a nie od rau mieszać go z błotem.
I tyle.
Tak jak z paleniem papierosów albo piciem alkoholu w duzych ilościach - należy mówić że jest to szkodliwe dla zdrowia, ale nikt Ci nie ma prawa zabronic używania tych rzeczy bo to Twój organizm i możesz z nim robić co chcesz...I BARDZO DOBRZE.
W końcu żyjemy w wolnym kraju i jest demokracja.
No ale przynajmniej fajna dyskusja wyszła z tego ;]





