O wyższości liny nad łańcuchem
O wyższości liny nad łańcuchem
http://www.gory.info/artyk.php?id=160
Co sądzicie o takiej zmianie w Taterkach.
pozdr
Adamires
_____________
"Kto idzie w góry, musi podjąć się wysiłku.
Ale z wysiłku przychodzi siła,
a z poczucia siły rodzi się przyjemność."
Co sądzicie o takiej zmianie w Taterkach.
pozdr
Adamires
_____________
"Kto idzie w góry, musi podjąć się wysiłku.
Ale z wysiłku przychodzi siła,
a z poczucia siły rodzi się przyjemność."
Podoba mi się pomysł zrobienia via ferraty w Tatrach. Jest o niebo lepiej wspinać się po skale, czuć jej dotyk i mieć satysfakcję z samodzielnego przejścia, niż uwiesić się łańcucha i dyndać na nim na szlaku. Zgadzam się z tym, że via ferrata jest jednocześnie bezpieczniejsza od łańcuchów - jak odlecisz, to najwyżej się poobijasz lub połamiesz. Odpadnięcie od łańcucha może sie skończyć śmiercią.
Zupełnie nie rozumiem, czemu Tatry miałyby rzekomo być górami zbyt małymi na via ferratę? Ten argument do mnie nie dociera, podobnie jak kolejny z "koniecznością posiadania uprzęży do autoasekuracji". Co to za problem dla miłośnika Tatr kupić sobie uprząż, kawałek liny i ze dwa karabinki?
A przy okazji taka via ferrata z pewnością obniżyłaby frekwencję na Orlej Perci, czyli same zalety...

Zupełnie nie rozumiem, czemu Tatry miałyby rzekomo być górami zbyt małymi na via ferratę? Ten argument do mnie nie dociera, podobnie jak kolejny z "koniecznością posiadania uprzęży do autoasekuracji". Co to za problem dla miłośnika Tatr kupić sobie uprząż, kawałek liny i ze dwa karabinki?
A przy okazji taka via ferrata z pewnością obniżyłaby frekwencję na Orlej Perci, czyli same zalety...
-
Widmo Brockenu
-

- Posty: 302
- Rejestracja: pn 13 paź, 2003
- Kontakt:
Musze powiedziec, ze przeczytalem ten artykul z mieszanymi uczuciami... Chyba jego autor nie mial bezposredniego kontaktu z " vie ferrate"... Na niektórych tlok w pogodne dni jest chyba wiekszy niz na Orlej... (np. Pisciadu, Marmolada). Poza tym Orla tak jak jest poprowadzona w tej chwili to jedynie w kilku miejscach "ferrata" i to najnizszej (!!!!!) skali trudnosci. Orla to normalna "via atrezatta" , czy "gesicherter Steig" czyli "sciezka ubezpieczona". Autor mysli, ze w ten sposób moznaby odstraszyc ceprów w pólbutach i z plastikowymi torbami w reku... Watpie czy rzeczywisty efekt zatysfakcjonowalby pomyslodawce... Zelazna line mozna uzywac tak jak sie uzywa lancucha, nawet latwiej i bezpieczniej.
Mariusz pisal, ze fajnie by bylo isc po skale a nie "po lancuchu"... teraz tez to jest mozliwe, nie trzeba trzymac sie lancucha (uwielbialem zawsze kominek przy Czarnym Mniszku isc bez ulatwien
), a równiez mozna kupic sobie uprzaz z karabinkami i zamiast do liny wpiac sie w lancuch... (Na Orlej sa moze dwa miejsca gdzie bym to zrobil
)
Przy obecnym przebiegu, Orla nie przyciagnie zadnych "ferratowców" z zachodniej Europy... Latwe graniówki sa niemodne, idzie sie na ekstremum: pionowe sciany z duza iloscia przewieszek
Takie cos moga wymyslic jakies durne lby np. na Zamarlej , Pn scianie Giewontu albo Miegusza ... ale biada profanom jak mawial Mariusz Zaruski
Za to mogliby nawet pobierac oplaty za wstep ( sa takie ferratki we francji,hehhee).
Jezeli chodzi o sprzet to np. w Dolomitach mozna go wypozyczyc ... to przyciaga czesto zadne przygód ceperskie rodzinki, które ida na latwe ferraty w calym rynsztunku czesto blokujac trase... "Ferratowcy" z krwi i kosci ida na latwych ferratach (jezeli wogóle tam ida...) bez kasków, bez wpinania sie w liny... Takie trasy to czesto "obraza majestatu gór", naszpikowane dziesiatkami klamer i sztyftów (np. Alpspitze w Wettersteingebirge ,Niemcy)...
Trudne ferraty to juz inna para kaloszy...
Zostanmy przy naszych tradycyjnych lancuchach , uwielbiam ten odglos kiedy sie lancuszek naciaga
, tego malo w Alpach czy gdzie indziej...
pozdrowienia dla wszystkich,
Zbyszko
PS: jak ktos wyrazi zainteresowanie to podesle pare fotek z ferrat o róznej skali trudnosci, zeby pokazac o co chodzi
Mariusz pisal, ze fajnie by bylo isc po skale a nie "po lancuchu"... teraz tez to jest mozliwe, nie trzeba trzymac sie lancucha (uwielbialem zawsze kominek przy Czarnym Mniszku isc bez ulatwien
Przy obecnym przebiegu, Orla nie przyciagnie zadnych "ferratowców" z zachodniej Europy... Latwe graniówki sa niemodne, idzie sie na ekstremum: pionowe sciany z duza iloscia przewieszek
Takie cos moga wymyslic jakies durne lby np. na Zamarlej , Pn scianie Giewontu albo Miegusza ... ale biada profanom jak mawial Mariusz Zaruski
Jezeli chodzi o sprzet to np. w Dolomitach mozna go wypozyczyc ... to przyciaga czesto zadne przygód ceperskie rodzinki, które ida na latwe ferraty w calym rynsztunku czesto blokujac trase... "Ferratowcy" z krwi i kosci ida na latwych ferratach (jezeli wogóle tam ida...) bez kasków, bez wpinania sie w liny... Takie trasy to czesto "obraza majestatu gór", naszpikowane dziesiatkami klamer i sztyftów (np. Alpspitze w Wettersteingebirge ,Niemcy)...
Trudne ferraty to juz inna para kaloszy...
Zostanmy przy naszych tradycyjnych lancuchach , uwielbiam ten odglos kiedy sie lancuszek naciaga
pozdrowienia dla wszystkich,
Zbyszko
PS: jak ktos wyrazi zainteresowanie to podesle pare fotek z ferrat o róznej skali trudnosci, zeby pokazac o co chodzi
Po doświadczeniach "linowych" w Dolomitach pragnę potwierdzić,że stanowczo lina jest wygodniejsza niż łańcuch podczas górskiej wspinaczki,aczkolwiek skoro u nas na Orlej jest łańcuch,to niech już tak pozostanie. Sztywna lina jest wg. mnie pewniejsza.Nawet jeśli ktoś się za nami pcha na nią to się tego nie odczuwa.Do tego łańcuch potrafi być czasem zbyt luźny,co może "ciskać" delikwentem na boki,czego się nie doświadczy na linie. Ogólnie,ja czułam się pewniej i było mi wygodniej na metalowej linie (i nie mam tu na myśli możliwości wpinania w ramach asekuracji-bo to inna sprawa)
W przeciwieństwie do jakiejś prowizorki (luz ponad miarę) na szlaku czerwonym z Rysów w stronę Szczyrbskiego Plesa.Iwona pisze:... Sztywna lina...
Generalnie - wg mnie - nie powinno być tam łańcuchów, ale wiara tak się do nich "przykleja", że zawsze(?) jest tam korek. Stąd pewnie, w tym roku, lina.
a gdzie chcielibyście te via ferraty w Tatrach- hm
- na Kazalnicy? Zamarłej? może Mnichu???????hm???
Chwała temu kto wymyślił ubezpieczenie łańcuchami!!! lina to nie metalowy pręt i składa sie z kilkudziesiściu skręconych ze soba pojedynczych linek które pod wpływem zużycia pekają i powstaje co?- DRUT KOLCZASTY! miałem okazję wchodzić przy pomocy takiego druta na Zugspitze i wcale pieszczotą dla rąk to nie jest.Ktoś powie- co to za problem wymienic taka linę na nowa- nie w naszych realiach- że niby kto i za co to zrobi
. Dla mnie to absurd i bezsens
Niech że sobie brzdękają te łańcuszki w naszych Taterkach i już!!! akomu rączki uciskaja to może krupóweczki
Chwała temu kto wymyślił ubezpieczenie łańcuchami!!! lina to nie metalowy pręt i składa sie z kilkudziesiściu skręconych ze soba pojedynczych linek które pod wpływem zużycia pekają i powstaje co?- DRUT KOLCZASTY! miałem okazję wchodzić przy pomocy takiego druta na Zugspitze i wcale pieszczotą dla rąk to nie jest.Ktoś powie- co to za problem wymienic taka linę na nowa- nie w naszych realiach- że niby kto i za co to zrobi
Niech że sobie brzdękają te łańcuszki w naszych Taterkach i już!!! akomu rączki uciskaja to może krupóweczki
zaraz,zaraz,a kto tu mówi,że chcemy robić ferraty w Tatrach?kudłaty pisze:a gdzie chcielibyście te via ferraty w Tatrach- hm - na Kazalnicy? Zamarłej? może Mnichu???????hm???
mogą być i łańcuszki,mnie tam nie przeszkadzają,ale np.gdyby były sztywno napięte to byłyby wygodniejsze w użyciu a niekiedy nawet bezpieczniejsze.To są tylko moje luźne spostrzeżenia,nie chcę zmieniać Tatr.kudłaty pisze:akomu rączki uciskaja to może krupóweczki
A moze wstaw tutaj w topicu?? Jak nie to podeslij mi na majlaWidmo Brockenu pisze:PS: jak ktos wyrazi zainteresowanie to podesle pare fotek z ferrat o róznej skali trudnosci, zeby pokazac o co chodzi
Albo pole antygrawitacyjne na skraju przepaścitomek.l pisze:A ja jestem za tym aby w Tatrach były takie gumy jak w bungy.
A co do łańcuchow - luźne, to naprawde zla rzecz - mogły by byc przynajmniej sztywniej zainstalowane - wiem, ze jest problem rozszerzalnosci metalu pod wpływemtemperatury, ale to też dałoby sie jakoś rozwiazać (w ostateczności tak, jak jest to rozwiązane w przypadku trakcji kolejowej).
Ok-racja,padło hasło,że ferratka w Taterkach by się przydała,ale może tak 1,góra 2 i to po stronie słowackiej,bo u nas ciut ciasno.Myślę też,że już jakiś czas temu doszliśmy jednak do wniosku,że nasza Orla niech pozostanie łańcuszkowa(była nawet chyba stosowna ankietakudłaty pisze:Wybacz droga Iwono- a co jest napisane w 2 i 3 poście hm?
O "wyższości" liny nad łańcuchem wspomniałem jedynie dlatego,że miałam okazję spróbować i jednego i drugiego sposobu
hmmm,faktycznie sporo w tym racjiMiG pisze:. 2.łatwiejsze do zerwania, przy nagłym obciążeniu,
3. podatne na uszkodzenia związane z temperaturową rozszerzalnością ciał stałych.
nieee,no sorry MiG,ale nie uwierzę,że nie umiałbyś zamontować napiętego łańcucha tak,żeby nie przyległ do skałyMiG pisze:1. przylegające do skały (a więc trudne do złapania),
Iwona, zaczynam powątpiewać czy Ty kiedykolwiek byłaś w Tatrach? Masz jakieś dowody, zdjęcia, może jakieś zaświadczenie. A może i byłaś ale nie tam gdzie są łańcuchy - Strążyska, Za Bramką, Ku Dziurze?Iwona pisze:nieee,no sorry MiG,ale nie uwierzę,że nie umiałbyś zamontować napiętego łańcucha tak,żeby nie przyległ do skały






