Kulturę górali poznałem w takiej oto sytuacji ...

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Nat

-#1
Posty: 9
Rejestracja: śr 07 gru, 2005

Kulturę górali poznałem w takiej oto sytuacji ...

Post autor: Nat »

Majętny nie jestem a mam rodzinę w Zakopcu więc pojechałem z żoną do niej rozbić się namiotem. Wszystko o.k. lecz góral z sąsiedztwa miał baranka miniaturkę z jakąś dzwoniącą puszką u szyi, który przewodził uroczemu stadku miniaturek owieczek. W dzień my na szlaku więc nam wsio ryba lecz w nocy baranek prowadzał swoje stadko tuż pod naszym namiotem i dyndał tą swoją puszką jakby kwestował na WOŚP. Dwie noce wytrzymaliśmy potem mówię DOŚĆ pójdę do Józka, pogadam, może odczepi mu ten dzwoneczek. Idę do domu: nie ma go. Prowadzi bar obok. Idę do baru, proszę szefa, mówię jaka sprawa, delikatnie, prosząco, czy mógłby pan...? NIE MA ŻADNEJ MOŻLIWOŚCI! huknął z góry (on chłop jak dąb, ja nieduży). Skuliłem się ale ponawiam: a może jednak? spać nie można. Bardzo proszę! Na to on mało z siebie nie wyszedł, mało mnie brzuchem z baru nie wypchnął rzucając wiązankę przemiłych określeń. Ja mu na to, że ładnie traktuje klientów (stołowałem się czasem u niego). A on, że zaraz mnie potraktuje jeszcze ładniej. Podziękowałem uprzejmie za miłą obsługę (nie mam ochoty wyjść z ciupagą w plecach). I tak poznałem góralską kulturę. Co wy na to?
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Podobne przypadki zdarzają się wszędzie - mi się przytrafiła podobna łajza nad morzem, w Ustce. Trudno to rozciągać na całą populację...
Nat pisze:baranka miniaturkę z jakąś dzwoniącą puszką u szyi
No to się kwalifikuje na złote usta! :D

p.s. nat witaj na forum!
Sylwester

-#6
Posty: 1695
Rejestracja: ndz 10 lip, 2005

Post autor: Sylwester »

Nat pisze:dyndał tą swoją puszką jakby kwestował na WOŚP
trza było w nocy barana złapać, zarżnąć, upiec nad ogniskiem, a potem pójść do baru i wsadzić barmanowi ten dzwonek ........wiesz gdzie, a poważnie to chyba nie jesteś miłośnikiem folkloru?
:D
luka

-#3
Posty: 218
Rejestracja: pt 15 lip, 2005
Lokalizacja: Toruń

Post autor: luka »

Nat pisze:dzwoniącą puszką u szyi,
Ja tam wolę „dzwoniące puszki” niż łubu dubu w pobliżu pól namiotowych nad morzem :P
Awatar użytkownika
Tomek K

-#4
Posty: 379
Rejestracja: wt 08 mar, 2005
Lokalizacja: Rzeszów

Re: Kulturę górali poznałem w takiej oto sytuacji ...

Post autor: Tomek K »

Nat pisze:Dwie noce wytrzymaliśmy potem mówię DOŚĆ pójdę do Józka, pogadam, może odczepi mu ten dzwoneczek.
Nie gniewaj się Nat ;) ale przypomina mi się pewna historia jak z żoną pomagaliśmy na Harendzie mojemu teściowi w "rękodzielnictwie".Pewnego poranka przysiadł się wczasowicz. który zaczął strasznie narzekać :( :? , że od paru dni nie może się wyspać bo mu szum pobliskiego potoku przeszkadza. Opowiadał, że nawet papier toaletowy w uszach nie pomaga :)).
Tutaj jednak gość nic nie mógł zrobić bo potoku nie usunie ;)
Awatar użytkownika
smyk

-#3
Posty: 160
Rejestracja: śr 05 sty, 2005
Lokalizacja: z zach. skraju Jury

Post autor: smyk »

Nat pisze:I tak poznałem góralską kulturę. Co wy na to?
Mocie ceprze pecha... i syćko
Chebojcie drugom razom do pensyjonatu, to Wom nic nie bedzie dyndać po nocach :D
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Nat pisze:I tak poznałem góralską kulturę. Co wy na to?
Jedna jaskółka wiosny nie czyni...

Mój znajomy góral (nie rodzina-obcy dla mnie całkowicie) pozwolił mi (a w zasadzie nam-4os) zostawić swoje tobołki,gdy pojechaliśmy na kilka dni na Słowację.Innym razem za zupełną darmochę zostawiliśmy u niego 2 auta (nocowaliśmy po schronach) na 3 dni -podwórko raczej malutkie..na ok 3-4 auta...a miał gości. Innym razem góralka, u której wynajmowaliśmy pokój uraczyła nas całym dużym talerzem drożdżówki domowej roboty...a jej małżonek przywitał nas jajeczniczką i...domowym winkiem...wszystko za free...a byliśmy u nich pierwszy raz..
I tak poznałam góralską kulturę ;)

Witaj na forum :)
luka

-#3
Posty: 218
Rejestracja: pt 15 lip, 2005
Lokalizacja: Toruń

Post autor: luka »

Podejrzewam że ten pan Józek przez długi czas opowiadał historie jak to letnik przyszedł z prośbą co by Baranowi dzwonek ściągnąć bo przeszkadza :D
AdiK

-#6
Posty: 1084
Rejestracja: wt 12 kwie, 2005
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: AdiK »

Górala nie przejrzysz, potrafi być milutki, ale jak coś mu nie spasuje to...
Negatywne cechy górali zakopiańskich, których miałem wątpliwą przyjemność doświadczyć:
- chytrość
"dejście po 10 złotych to wos zawieza" - jak kiedyś wylądowaliśmy po ciemku w Kuźnicach i stał taki jeden na parkingu. Po 15 minutach mijał nas pusty, zatrzymał się i rzucił:
"dejcie po 2 złote to wos zwieza na dół do ronda, po co bydziecie tak chodzić!"

lub to wszechobecne: „płatne z góry”

- podejrzliwość
"na pewno wsadziliście mi do gniazdka to pieroństwo" (chodziło o grzałkę elektryczną, jak mu wybiły korki w domu, potem okazało się, że miał zwarcie w kablu z odkurzacza)

- obraźliwość
"to idźcie se gdzie indziyj jak się wom u mnie niy podobo" (jak tylko spytaliśmy się, czy u niego są też pokoje z łazienką)

- zawziętość
bez przykładu (widoczne na każdym kroku)

Chociaż były też miłe akcenty, kiedy to na pytanie czy mamy płacić za noclegi z góry, usłyszeliśmy, że możemy przy wyjeździe, bo a nuż zechcemy przedłużyć sobie pobyt, więc po co płacić na raty.
___________________________
Nat pisze:w nocy baranek prowadzał swoje stadko tuż pod naszym namiotem
a ja myślałem, że one w nocy śpią... :think:
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Ostatnio jak spałem na kwaterze u jednej gaździny, to pod koniec pobytu musiałem jeździć jej szukać po całym Zakopanem , żeby jej zapłacić kasę.
Niestety to wyjątek - właściciele kwater są w większości przypadków "bez klasy" i to wszystko jedno czy w górach, czy nad morzem...
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Mariusz pisze:to pod koniec pobytu musiałem jeździć jej szukać po całym Zakopanem , żeby jej zapłacić kasę.
Dlatego ja wolę płacić np.drugiego dnia pobytu i wiem,że mam już z głowy "obowiązki"...a gdyby doszło do tego,co opisujesz to zostawiłabym kasę na stole w pokoju,pokój zamknęła i klucz wrzuciła tam,gdzie zawsze ;) ...aczkolwiek rozumiem,że nie wszędzie panują takie zwyczaje :)
AdiK pisze:Negatywne cechy górali zakopiańskich, których miałem wątpliwą przyjemność doświadczyć:
-chytrość
-podejrzliwość
-obraźliwość
-zawziętość
Może to częściowo z genów się bierze... :think: Proponuję poczytać chociażby Księgę Tatr, a wtedy może łagodniejszym okiem zerkniemy na owych "krwiopijców" ;)
Ostatnio zmieniony czw 08 gru, 2005 przez Szarotka, łącznie zmieniany 1 raz.
dr kidler

-#4
Posty: 359
Rejestracja: sob 26 lut, 2005
Lokalizacja: Rybnik

Post autor: dr kidler »

Mariusz pisze: właściciele kwater są w większości przypadków "bez klasy" i to wszystko jedno czy w górach, czy nad morzem..
Dlatego może warto by było załaożyć jakiś wątek o pożądnych kwaterach, busiażach, knajpach itp. Co wy na to? :think:
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

dr kidler pisze:Co wy na to?
był już tego typu wątek...może go odszukać i ...odkurzyć :think: :cwaniak:
Sylwester

-#6
Posty: 1695
Rejestracja: ndz 10 lip, 2005

Post autor: Sylwester »

Iwona pisze:może łagodniejszym okiem zerkniemy na owych "krwiopijców
a ja lubię górali bo są szczerzy, przynajmniej takich spotkałem, podoba mi się, że w kontaktach z Nimi jest zawsze jasno powiedziane "czy tak, czy nie", w tym poście nie zgłębiam motywacji tych wypowiedzi, cenię uczciwość i dlatego to podkreślam. W sprawie uczynności to byłem wielokrotnie zaskoczony, że za free, za dobre słowo, albo w dowód sympatii otrzymywałem coś od nich, np. za pomoc w naprawie mebli zaproponowano darmowe przedłużenie pobytu o dobę /byliśmy w 3 osoby i z psem/, za dotrzymanie towarzystwa trochę nieporadnej babce gospodyni dostałem kolację i ze 100g rakiji, kilkakrotnie byłem podwożony bliżej szlaku przez gospodarzy u których pomieszkiwałem, ostatnio w listopadzie Iwona dostała bonusa od gospodarzy i dzięki temu prawie za friko mieliśmy spanko, znamienne jest, że te zachowania następowały prawie zawsze po poznaniu się i na zasadzie docenienia, albo w zamian za coś tam, nie wątpię też, że góralska gościnność może być bezinteresowna, tyle, że mnie to jeszcze nie spotkało, ciekawy jestem jak ten temat skomentuje nasza specjalistka od góralszczyzny -Pani I.
pozdrawiam
grumblers

-#3
Posty: 232
Rejestracja: pt 17 wrz, 2004
Lokalizacja: Warmia

Post autor: grumblers »

Ja jeżdżę do "moich" górali od 11 lat. Gdy byłem tam pierwszy raz, to Gaździna (świeć, Panie, nad jej duszą) patrzyła tak trochę nieufnie, nawet mnie "spisała" w swoim kajeciku. Pobyt minął cicho i spokojnie, rozstaliśmy się pokojowo. Następnego roku Gaździna przywitała mnie z rozłożonymi rękami - cena przystępna, codziennie zostawiała mi ciasto, lody i inne pyszności. Cały czas zdrabniała moje imię, traktowała jak syna. Innym razem (byłem wówczas studentem i groszem nie śmierdziałem) mieszkałem u niejh za darmo! Teraz jeżdżę dalej do tego samego domu, choć Gaździna pasie owieczki w niebie.
Obok tego domu (w Kościelisku) była "Chatka". Taka drewniana budka z piwem. Jeżeli udało mi się wcześniej wrócić z gór, to zachodziłem tam na browarka.
Następnego roku pani prowadząca teen lokalik poznała mnie! Pamiętała, że zachodziłem do niej na piwko. Była bardzo miła i sympatyczna i ubolewam, że "Chatki" już nie ma.
Z przykładów negatywnych: zima, Łysa Polana. Ciemno, zimno, naparza śnieg. Zatrzymuje się góral bus-em, żąda nieprzyzwoicie wysokiej kwoty. Zgadzam się, inaczej moja dziewczyna by mnie zabiła.
Dawniej: pokój-klitka, bez łazienki, lodówki i kuchni. Cena jak w pensjonacie. Oj, było!
AdiK

-#6
Posty: 1084
Rejestracja: wt 12 kwie, 2005
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: AdiK »

grumblers pisze:nawet mnie "spisała" w swoim kajeciku
Właśnie! Ile razy zdażyło się Wam, że góral poprosił o dowód osobisty i zanotował dane osobowe w kajecik? Bo mnie tylko jeden raz, przy mnie zresztą wpisywał te dane do podstemplowanej książki gości. Nie wiem czy potem odprowadził cosik do urzędu, ale przynajmniej wyglądało to uczciwie. W przypadku reszty właścicieli kwater - totalna lewizna. Raz, to nawet właścicieli na oczy nie widziałem, dostałem klucz, zapłaciłem a przy wyjeździe zostawiłem klucz w dziurce.
A wbrew pozorom takie spisywanie danych przez gospodarza może być nie bez znaczenia.
Jeśli chodzi o noclegi to całe Zakopane to jedna wielka "szara strefa".
luka

-#3
Posty: 218
Rejestracja: pt 15 lip, 2005
Lokalizacja: Toruń

Post autor: luka »

Sylwester pisze:kilkakrotnie byłem podwożony bliżej szlaku przez gospodarzy u których pomieszkiwałem
Mi to się zdarzyło w drodze ze szlaku, gospodyni u której mieszkałem zatrzymała się przy mnie i wzięła z sobą! Kiedyś również inna gospodyni centrum Zakopanego nie policzyła mi i koledze za jedną noc uznała że skoro jesteśmy studentami to pieniążki na książki się przydadzą. Pewnie że jak wszędzie i tam na Podhalu jest dużo ludzi którzy patrzą na turystów jak na chodzące bankomaty z których się wypłaca pieniądze, ale ja na swojej drodze jak do tej pory spotkałem zdecydowanie więcej górali którzy byli po prostu dobrymi ludźmi
grumblers

-#3
Posty: 232
Rejestracja: pt 17 wrz, 2004
Lokalizacja: Warmia

Post autor: grumblers »

Ja zostałem tylko dlatego spisany, żeby Gaździna wiedziała, gdzie mnie szukać. Nie sądzę, żeby odprowadzali jakiś podatek. Mogę ich usprawiedliwić jedynie tym, że są dość "hermetyczni", tzn. nie biorą na nocleg każdego, jak leci. Przyjeżdżają do nich znajomi, znajomi-znajomych itp.
Sądzę, że większość górali uprawia "lewiznę". A już na pewno z 90 proc. tych, co na dworcu krzyczą: "Panocku, pokoju nie potzeba?!"
AdiK

-#6
Posty: 1084
Rejestracja: wt 12 kwie, 2005
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: AdiK »

grumblers pisze:zostałem tylko dlatego spisany, żeby Gaździna wiedziała, gdzie mnie szukać
I o to chodzi. Dziwi mnie beztroska niektórych górali, którzy często pod swój dach wpuszczają łepków wprost z ulicy i nawet ich nie wylegitymują. Można by powiedzieć, że to ich sprawa, ale w góry nie przyjeżdżają tylko miłośnicy wędrówek górskich. Zazwyczaj nie wiemy kto się zakwaterował w pokoju obok, więc takie spisywanie danych jest nie tylko dla bezpieczeństwa samych gospodarzy, ale również dla naszego.
RARUTKA_GOLDI

-#4
Posty: 489
Rejestracja: pn 28 lis, 2005

Post autor: RARUTKA_GOLDI »

a mnie raz na GUBAŁOWCE chcial jeden pijany prawdziwy góral całowac FUJ FUJ! hahahaha pilismy wino grzane ale on to był tym wińcem naprany niemiłosiernie! :))) nie wyobrażam sobie być u niego na kwaterce ;) oj nie ciagnełoby mnie do poznawania bliżej jego kultury ;) hiihhi to tak żarcikiem :D
ODPOWIEDZ