Po przeczytaniu wielu postów widzę, że większość z forumowiczów podczas pobytu w górach mieszka w schronach. Teraz jak to jest... Macie duży plecak, dochodzicie np. do Murowańca i w głowie jest już myśl "Od rana ruszam na podbój Orlej". Co wtedy? Duży plecak zostawiacie, a na szlak zabieracie mały?
Ciekawi mnie tylko czy na dość trudne szczyty wychodzicie z dużym plecakiem.
Agaar pisze:Ciekawi mnie tylko czy na dość trudne szczyty wychodzicie z dużym plecakiem.
Tatry są w sumie tak paradoksalnie niewielkie,że nie trzeba zabierać ze sobą dużego plecaka na wyższe wyjścia. Plecak duży musimy jednak targać podczas przemieszczania się za schronu do schronu-no niestety. Pobyt w Tatrach można zaplanować tak,by spędzić po kilka noclegów w jednym schronie (Murowaniec, Piątka, Moko, Chochołowskie..) i z tych miejsc robić sobie jednodniowe wypady
Pomysł dobry. Zdarzalo mi się już stosować tą metodę na dojściu do schroniska szczególnie gdy taszczyłam prowiant na tydzień.
Mój mały plecak ze wzgledu na stelaż niepecjalnie daje się zapakować do dużego.
Agaar pisze:czy na dość trudne szczyty wychodzicie z dużym plecakiem
Kiedyś spotkałam gości, którzy taszczyli przez Rysy plecaki z mnóstwem wspinaczkowego szpeju, namiot itd.- ja nawet nie byłam tego w stanie podnieść ...
Ale nie mieli wyjścia - jeden z nich nie miał dowodu i nie mogli inaczej sie przedostać na Słowację
coz - zapomnialem juz jak to jest spac w schronach - wole latem koleby albo gwiezdziste niebo a poza tym sa przeciez pekaesy z krakowa 4:00. 4:40, 4:50, a nasze tatry sa tak malenkie ze dowolny szczyt zrobie w jeden dzien i wieczorem jestem w lozku w domeczku
uprzedze ataki ze nie wszyscy mieszkaja w krakowie - jesli kochacie tatry, jestescie fajni cokolwiek mailoby to znaczyc to znajdzie sie na nocke lub dwie spanko w krakowie mamy z zona wielu przyjaciol przez duze P w polsce mieszkajacych a poznalismy ich " na szlaku"
Agaar pisze:Ciekawi mnie tylko czy na dość trudne szczyty wychodzicie z dużym plecakiem.
Ja robiłem tak - plecak mam 60 litrowy, zostawiałem więc w schronie ciężkie i niepotrzebne graty w worku i szedłem z do połowy pustym plecakiem. Na Orlej nie przeszkadzał (może chwilami przy dupozjazdach, ale uwiesić się na nim nie da)
Anielka odkopuje stare tematy widzę
Zadałam te pytania i po tegorocznym wyjeździe wszystko już wiem Mowa oczywiście o chodzeniu z dużym plecakiem po schronach
jeżeli o mnie chodzi to jak łaziłam po górach z ojcem to ja miałam mniejszy plecak (30 litrów) a mój tata większy plecak (80litrów) i później większy zostawialiśmy w schronisku a z tym mniejszym chodziliśmy na zmiane