Kosodrzewina zarastająca szlaki...
Kosodrzewina zarastająca szlaki...
Czy uważacie,że należy przycinać kosunię,która "wrasta" w szlaki turystyczne? Dokładnie nie pamietam,ale chyba zjawisko to dotyczy niektórych fragmentów szlaku na Krzyżne z Murowańca i ześcia z Giewontu Małą Łąką..ale mogę się mylić 
W naszej części Tatr zjawisko to dotyczy przede wszystkim wejścia na Tomanową Przełęcz. Żeby wejść na przełęcz, musiałem zostawić plecak w kosówce! Murowaniec-Krzyżne i Małą Łąką na Giewont, to zaledwie ułamek procenta tego co jest na Tomanową.
A czy przycinać? Myślę, że tak, bo przeciskanie się przez gąszcze kosodrzewin nie stanowi specjalnej atrakcji...
A czy przycinać? Myślę, że tak, bo przeciskanie się przez gąszcze kosodrzewin nie stanowi specjalnej atrakcji...
tak-ja też to lubię,ale chodzi o to,że za jakiś czas nie da rady już się "przedrzeć" ...i pytanie,co jest lepsze-mniej szkodliwe dla przyrody: czy owo przycinanie szlaku,który już jest,czy też pozwolenie na to,żeby ludzie szukali "innych przejść"..a wszyscy znamy możliwości turystów w tym temacieMariusz pisze:przedzieranie się przez kosówkę jest bardzo przyjemne (taki masaż)
AdiK pisze:sado-masochiści z Was czy co?
ale jeśli się wraca takim zarośniętym mocno szlakiem..wieczorkiem...w złych warunkach to już może być mniej zabawne..Widok potrampanych gałęzi kosuni na ścieżce też nie jest miły..albo to przechodzenie gęsiego...kiedy to można oberwać kałęzią po oczach...
Na Tomanową ciężko znaleźć "inne przejście", bo tam pełno kosodrzewiny. Przy obecnym ruchu w Tatrach, kosodrzewina nie zdoła zbyt szybko zablokować drogi - a gdy to zrobi, będzie pewnie przycięta w ramach odnawiania szlaku.Iwona pisze:czy też pozwolenie na to,żeby ludzie szukali "innych przejść"..
Ależ skąd. Czujesz się jak w amazońskiej dżungli...AdiK pisze:przeciskanie się przez gąszcze kosodrzewin nie stanowi specjalnej atrakcji...
Lubię kosodrzewinę dopóki nie zasłania mi widoków. Dlatego jestem za regulowaniem szlaków. Przykład? Niby nic wielkiego, ale nużący jest szlak z Tatranskich Zrubów do Batyżowieckiego. Byłem tam w 2003. Szlak bardzo rozmyty po ulewach (mieliśmy tylko jeden dzień słoneczny), a kosodrzewina wyrastała ponad nami. Jeśli będę pragnął dostać gałązką w ryj to wyjadę np. do Puszczy Amazońskiej, jak sobie uzbieram 
...no, chodząc wokół choinki w drugi dzień Bożego NarodzeniaIwona pisze:...kosunia jakoś specjalnie przypadła mi do gustu, uwielbiam jej muskanie po rękach podczas marszu... lubię też podotykać dłonią igły...
Na zarastającej szlak kosodrzewinie można się skutecznie powiesić, bo jak szlak jest zaniedbany przez kilka lat, to ta kosunia ma gałązki grubości nóżki. Sporo jest takich miejsc, praktycznie wszystkie szlaki wiodace przez kosówkę w dłuzszych okresach międzykonserwacyjnych...
...a na Tomanową Przełęcz nie powinni już poprawiać drożności szlaku, skoro mają go niebawem zlikwidować
ej ej spokojnie, mówimy o kosówce w parku narodowym, tam jest jej miejsce i niech rośnie jak najlepiej, a jak raz Ci zasłoni widok to nic się nie stanie... chybaKeczup pisze:Lubię kosodrzewinę dopóki nie zasłania mi widoków
Ponadto, jeśli mówimy o ewentualnym podcinaniu kosodrzewin to powinniśmy mieć na mysli całkowitą regulację szlaków. Gdyby ani jedno ani drugie nie miało miejsca, to nawet przewodnik miałby kłopoty z doprowadzeniem górołaza na jakikolwiek na szczyt. A ja nie uważam się za Rambo śmigającego między chaszczami niczym w wietnamskiej dżungli.
Może wtedy na topie byłyby loty śmigłowcowe.
Może wtedy na topie byłyby loty śmigłowcowe.
????????Keczup pisze: chaszczami niczym w wietnamskiej dżungli
Moim marzeniem jest aby tatry były dzikie. Jak komuś kosówka przeszkadza na szlaku to polecam asfalt do moka! Czemu wszędzie tam gdzie wejdzie człowiek zaraz musi prowadzić swoje porządki? Sory ale ja tu widzę jakieś pomieszanie z poplątaniem w jednym wątku wydłubalibyście oczy tym co śmiecą w Tatrach a w drugim chcecie przycinać kosówki które były tam przed wami (kosodrzewina w korzystnych warunkach przeżywa nawet 300 lat)
Jeszcze jedno kosodrzewina poradzi sobie z trudnymi warunkami atmosferycznymi w Tatrach, ale z człowiekiem raczej nie, więc to my powinniśmy być grupą szczególnie uczuloną na sprawy przyrody tatrzańskiej
Zgadzam się z Tobą Luka,ale niewłaściwie odebrałaś mój post. Nigdy w życiu nie będę za totalną ingerencją tego cholernego homo-sapiens (paskudnego niszczyciela wszystkiego co nas otacza) w przyrodę. Ale jak wspomniałem, gdyby nie odpowiednie, podkreśklam odpowiednie regulacje, mogłabyś nie odwiedzieć się co to jest piękno Tatr, bo nie byłyby dla Ciebie i większości dostępne. Pozdrawiam



