Mała zagadka ale zarazem "coś" do myślenia
Mała zagadka ale zarazem "coś" do myślenia
To fragment z (książki, artykułu...?)
"....nagle odzyskuje mowę:
- Do diabła z tym całym alpinizmem, wiecie! Ile się przez to traci, co się człowiek nawygłupia, wymarznie, nanosi tego pierońskiego plecaka... U mnie w domu teraz tyle owoców; śliwy, wiśnie, a truskawki? Leżałbym sobie na słoneczku, paliłbym papierosiki, a nie tutaj trząść całe życie portkami! Ostatni raz jadę, powiadam wam, ostatni raz!
Leżę spokojnie na boku i nie protestuję. Ma chłopak rację, pogrzałoby się na piaseczku, popływało w morzu... Ma rację, wszyscy mają rację. Ten alpinizm to naprawdę idiotyczny pomysł... zawsze mówiłem.
No i teraz co jest do odgadnięcia:
1. Autor
2. Tytuł
3. No i kto marzy o śliwkach, wiśniach i truskawkach
Odpowiedzi proszę przysyłać na mój adres mailowy do końca długiego weekendu - o nagrodzie pomyślę
A "poza konkursem" zapraszam do dyskusji nad treścią tej zagadki. Przewijała się już tu w niektórych wątkach.
Pozdrawiam (mam wytypowanego faworyta - ciekawe czy się nie pomylę)
"....nagle odzyskuje mowę:
- Do diabła z tym całym alpinizmem, wiecie! Ile się przez to traci, co się człowiek nawygłupia, wymarznie, nanosi tego pierońskiego plecaka... U mnie w domu teraz tyle owoców; śliwy, wiśnie, a truskawki? Leżałbym sobie na słoneczku, paliłbym papierosiki, a nie tutaj trząść całe życie portkami! Ostatni raz jadę, powiadam wam, ostatni raz!
Leżę spokojnie na boku i nie protestuję. Ma chłopak rację, pogrzałoby się na piaseczku, popływało w morzu... Ma rację, wszyscy mają rację. Ten alpinizm to naprawdę idiotyczny pomysł... zawsze mówiłem.
No i teraz co jest do odgadnięcia:
1. Autor
2. Tytuł
3. No i kto marzy o śliwkach, wiśniach i truskawkach
Odpowiedzi proszę przysyłać na mój adres mailowy do końca długiego weekendu - o nagrodzie pomyślę
A "poza konkursem" zapraszam do dyskusji nad treścią tej zagadki. Przewijała się już tu w niektórych wątkach.
Pozdrawiam (mam wytypowanego faworyta - ciekawe czy się nie pomylę)
Cóż można powiedzieć ,na pewno to czytałem ,na pewno były to wspomnienia wydane w formie książki ,a nie artykuł ,najbardziej kojarzy to mi się z Zaruskim ,bodajże "Na Bezdrożach Tatrzańskich" ,ale nie jest to odpowiedź ,a raczej skojarzenie .Ponieważ większości tego ,co czytałem jednak nie posiadam ,to nic więcej nie wymyślę
Nie wiem czemu,ale od razu na myśl mi przychodzi pocztówka (jakże realistyczna) podesłana na forumJanek pisze:A "poza konkursem" zapraszam do dyskusji nad treścią tej zagadki. Przewijała się już tu w niektórych wątkach.
Natomiast dlaczego łazimy po górach
Tatry, gdybym ich już od 50 lat nie przeklinał conajmniej kilka razy w roku (zawsze tylko w lecie - to świadome ograniczenie z różnych powodów) - bo to leje, znowu but otarł nogę, bo plecak za ciężki itd, straciłyby dla mnie cały swój urok. Idiotyzm, przecież nie jestem masochistą, a jednak. A tak wogóle to ten Długosz ma rację i Surdel też, do diabła z tymi Tatrami, do diabła z tym alpinizmem (podobnie twierdzą żeglarze, kajakarze, kolarze i inni pokręceni...

Nie ma takiego wyjazdu w Tatry, żebym nie powiedział sobie pod nosem: "do diabła z tymi górami..." Ale już jak to mówię, mam świadomość, że 2 dni po powrocie do domu, będzie mnie tam ponownie ciągnęło.
Nie ma takiego wyjazdu rowerowego powyżej 80-100 km, żebym nie pomyślał sobie na kolejnym wyboju: "do diabła z tymi rowerami, więcej nie wsiadam!" Ale jak tylko siadanie na krześle przestanie mi sprawiać bół (2-3 dni), zaczynam kombinować, jak to fajnie byłoby dojechać do.... Wyszogrodu (166 km)...

Nie ma takiego wyjazdu rowerowego powyżej 80-100 km, żebym nie pomyślał sobie na kolejnym wyboju: "do diabła z tymi rowerami, więcej nie wsiadam!" Ale jak tylko siadanie na krześle przestanie mi sprawiać bół (2-3 dni), zaczynam kombinować, jak to fajnie byłoby dojechać do.... Wyszogrodu (166 km)...
No właśnie, no właśnie, w tym cały problem.Iwona pisze:ale jakież to życie byłoby nudne i puste bez tego pozytywnego zakręcenia
A Tatry mają nie jedno imię - zorientowałem się z postów, że prowadzisz samochód. No to wybierz się (o ile jeszcze tam nie byłaś) na drogę Zuberec - Liptowski Mikulasz i.... znajdziesz się w... Alpach. Nieźle jest również na drodze z Popradu do Rożniavy ale widoki mniej wysokogórskie za to "agrafki" jak się patrzy.
Pozdrawiam
Jestem gorszego sortu...
Drogę przez Przeł. Huciańską najlepiej jest zrobić rowerem ,ale proponuję w kierunku odwrotnym do zaproponowanego powyżej ,żeby nie było za łatwo.Janek pisze: No to wybierz się (o ile jeszcze tam nie byłaś) na drogę Zuberec - Liptowski Mikulasz i.... znajdziesz się w... Alpach.
Pozdrawiam)
Piekielna droga
Można i rowerem, nawet pod górę (ale za jakie grzechy?dagomar pisze:Drogę przez Przeł. Huciańską najlepiej jest zrobić rowerem
Jestem gorszego sortu...








