Kolejne wypadki w Tatrach

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

dawid91 pisze:ja tak zrobiłem
pojechałem pierwszym pksem 6:10
Nie twierdzę, że zrobiłeś źle, ale wiem, że mogłeś lepiej i... bezpieczniej.
Oczywiście całkiem odrębną kwestią jest zagwarantowanie sobie tego noclegu. To jest możliwe jedynie z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, ale zwiększa bezpieczeństwo. Jak się głębiej zastanowić, to jest to najtańsza metoda tak znacznego zwiększenia bezpieczeństwa na tak długiej wycieczce.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Piotrus

-#3
Posty: 108
Rejestracja: czw 08 mar, 2007
Lokalizacja: Toruń
Kontakt:

Post autor: Piotrus »

Janek pisze:A te prawie 10 km w nogach to mały pikuś?
Zależy. Ja akurat do tej pory robiąc coś z Moka (choć nie było tego wiele, przyznaję...) byłem w najlepszym swoim wyjazdowym momencie - już po aklimatyzacji i złapaniu rytmu, ale jeszcze przed zmęczeniem codziennymi wyrypami. Betonka do Moka nie robiła na mnie nigdy wrażenia, co najwyżej przeraźliwie mnie nudzi, podobnie jak Chochołowska. Do tego znam swoje "wspinaczkowe" możliwości oraz doświadczyłem wyczerpania na szlaku i wiem co je poprzedza. Daleko mi do nazwania siebie doświadczonym górołazem, ale na podstawie powyższych argumentów wystawiam sobie pozwolenie na wejście na Rysy z Palenicy. Przede wszystkim zaś protestuję przeciw dogmatycznemu stawianiu sprawy - "na Rysy tylko ze schronu".
Scilicet scio qiud hodiernus dies! Modo ei non possum meminisse verbum Polonicum.
Awatar użytkownika
Piotrus

-#3
Posty: 108
Rejestracja: czw 08 mar, 2007
Lokalizacja: Toruń
Kontakt:

Post autor: Piotrus »

Zygmunt Skibicki pisze:Ani ja ani Janek pewnie także nie ma doświadczeń w leczeniu chorób z grupy, o której wspominasz
Dobra, dobra... :D
Scilicet scio qiud hodiernus dies! Modo ei non possum meminisse verbum Polonicum.
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Piotrus pisze:protestuję przeciw dogmatycznemu stawianiu sprawy - "na Rysy tylko ze schronu".
A ktoś stawiał taki dogmat?
To jest tylko dobra rada, a czy ktoś z niej skorzysta, to już zupełnie inna sprawa.
Trudno zachwycać się asfaltówką (gdzieś tam widział beton?) z Palenicy do MOka czy Chochołowską szutrówką, ale jedynym, co zohydza te drogi, są tłumy. Przejdź się kiedyś omijając tumult i może coś ci się jednak tam spodoba.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Piotrus pisze:Przede wszystkim zaś protestuję przeciw dogmatycznemu stawianiu sprawy
Jestem jak najdalszy od dogmatyzmu. Najlepszym dowodem tego może być to, że mam na swoim koncie Rysy z.... Murowańca (przez 5 Stawów). Jest tu gdzieś opis tego... świadectwa mej głupoty. Jeśli ktoś rusza o 10-ej to jeszcze można to zaakceptować. Wiemy jednak, że wychodzą też o 12-ej a nawet później. W tej całej aferze, która zapoczątkowała ten wątek jest mowa, że ci ludzie z dzieckiem alarmowali TOPR o 22 z Buli pod Rysami. Niestety nie podano czy dopiero szli na Rysy czy też wracali z Rysów. Podniesiono tylko problem dziecka i od razu posypały się komentarze - z dzieckiem tylko do Strążyskiej itp. To są całkowicie odrębne sprawy.
Jeśli jesteś w tej kondycji, że dodatkowa dycha 10 km to dla Ciebie tylko małe piwo to pozazdrościć, ale nie wszyscy tak mają i nie jest to tylko kwestia wieku.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Piotrus

-#3
Posty: 108
Rejestracja: czw 08 mar, 2007
Lokalizacja: Toruń
Kontakt:

Post autor: Piotrus »

Zygmunt Skibicki pisze:A ktoś stawiał taki dogmat?
A tak mi się zdawało. Może za dużo polityki i tvn24 jak na jeden dzień, strasznie się wtedy zacietrzewiam. Czas w góry jechać, wyciszyć się.
Zygmunt Skibicki pisze:gdzieś tam widział beton?
Afalt, nieważne. Czepiasz się :P
Zygmunt Skibicki pisze:ale jedynym, co zohydza te drogi, są tłumy
Nie twierdzę że są ohydne a nudne. Na dużych odcinkach praktycznie "bezwidokowe". Ale jak się nie mieszka w schronie to trzeba przejść i tyle.
Zygmunt Skibicki pisze:Przejdź się kiedyś omijając tumult i może coś ci się jednak tam spodoba.
"Wtę" zawsze idę sam lub prawie sam. Jestem już te pół stopnia wtajemniczenia ponad stonką.
Scilicet scio qiud hodiernus dies! Modo ei non possum meminisse verbum Polonicum.
Awatar użytkownika
Piotrus

-#3
Posty: 108
Rejestracja: czw 08 mar, 2007
Lokalizacja: Toruń
Kontakt:

Post autor: Piotrus »

Janek pisze:Jeśli jesteś w tej kondycji, że dodatkowa dycha 10 km to dla Ciebie tylko małe piwo to pozazdrościć
No nie, nie jestem herosem ani nawet sportowcem. Po prostu 3, 4, może 5 dzień w Tatrach są optymalne i mogę w te dni bardzo dużo zrobić nie wiedząc przynajmniej do 16:00 co to zmęczenie. Na co dzień scharakteryzowałbym się jako "cherlawy" :)
Scilicet scio qiud hodiernus dies! Modo ei non possum meminisse verbum Polonicum.
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Piotrus pisze:Nie twierdzę że są ohydne a nudne. Na dużych odcinkach praktycznie "bezwidokowe".
Bezwidokowe powiadasz...?
Może spróbuj, jak radzimy i... zauważysz widoki. Z tym, że nie na pewno, ale skoro twierdzisz, iż jesteś te pół kroku przed stonką, to... szansa jest.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Zygmunt Skibicki pisze: Oczywiście całkiem odrębną kwestią jest zagwarantowanie sobie tego noclegu. To jest możliwe jedynie z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, ale zwiększa bezpieczeństwo. Jak się głębiej zastanowić, to jest to najtańsza metoda tak znacznego zwiększenia bezpieczeństwa na tak długiej wycieczce.
Zwiększa bezpieczeństwo?
Być może - ale nie wiemy np. jaka za te kilka miesięcy (czy nawet dni) będzie pogoda,nie wiemy też choćby tego czy współspacze z pokoju dadzą nam się wyspać :think: ;) więc jest to jednak trochę loteria.

Ja po prostu zajeżdżam na Palenicę około 6, nad M.Okiem jestem przed 8 i mam spokój z tłumami które dopiero wstają z łóżek w pensjonatach :)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Powiem tak - człowiek jest wstrętnym bydlakiem, który zawsze będzie robił to co jest dla niego najwygodniejsze. Gdyby ktoś wybudował tuż koło schroniska 10-piętrowy parking samochodowy albo zbudował go w postaci ażurowej konstrukcji stalowej nad taflą stawu to będę tam przyjeżdżał i z niego korzystał (o ile oczywiście cena nie będzie absurdalnie wysoka). Bo to będzie dla mnie wygodne. No i odwrotnie - jeśli coś nie jest dla mnie wygodne i pociąga za sobą wysiłek, który nie jestem skłonny akceptować to z tego rezygnuję.
No to wyobraźmy sobie sytuację, w której ostatnie miejsca do zaparkowania są na Głodówce i Zazadni, zaprzestano by wydawania koncesji na transport konny a kto ma ochotę iść dalej to proszę bardzo ale na własnych nóżkach. Jaki byłby tego skutek? Ano taki, że w Schronisku w Morskim Oku miejsca czekałyby na chętnych jak w jakimś listopadzie i byłoby cicho i spokojnie.

Niestety jednak można o tym tylko pomarzyć bo nie ma człowieka w Zakopanem, który by na tym nie dostał finansowo po tyłku lub chociażby tylko był stratny na komforcie działania. Włącznie z dyrektorem TPN bo on się też przyzwyczaił do tego kranu z gotówką, która leci z Palenicy.

I dlatego jest jak jest i będzie jeszcze stokroć gorzej.

PS.
Ktoś tu, chyba Agaar zniesmaczał się na architektoniczny wygląd Slieskiego Domu. Ok. "ładniusi" to on nie jest, w porównaniu z nim schronisko w Morskim Oku to architektoniczne cacko. Ale dodajmy teraz otoczenie, to "żywe" również. Czy ktokolwiek widział wokół Slieskiego Domu takie zbiegowisko jak wokół Morskiego Oka? A przecież niby wszystko tak samo - drogą można dojść w podobnym czasie a jak się mieszka w Schronisku to nawet samochód zaparkować i to za cenę nie wyższą niż niektóre parkingi w Warszawie. Coś jest spieprzone.
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

Janek wokół Slieskiego Domu jak przechdziłem 19. br to tłoczno było - stałem z 10 minut po herbatę w bufecie obok - też tam już niezły burdel - proporcjonalnie mniejszy niż w MOK-u ale też nieciekawie.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

lukas_12 pisze:Janek wokół Slieskiego Domu jak przechdziłem 19. br to tłoczno było - stałem z 10 minut po herbatę w bufecie obok - też tam już niezły burdel - proporcjonalnie mniejszy niż w MOK-u ale też nieciekawie.
Może Janek zbyt "wyostrza" zalety wędrówek po Słowackich Tatrach i wady warunków w Polskich, ale istotna różnica poziomów jednak jest i to na korzyść Słowackich.
Sprawa dotyczy także tak drobnych szczegółów jak na przykład godziny działania kuchni schroniskowych, czego może nie zauważać turysta przechodzący obok, ale ten nocujący z pewnością będzie zadowolony mogąc zjeść porządne śniadanie już o piątej rano bez potrzeby taskania prowiantu w plecaku.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

Zygmunt Skibicki pisze:Sprawa dotyczy także tak drobnych szczegółów jak na przykład godziny działania kuchni schroniskowych, czego może nie zauważać turysta przechodzący obok, ale ten nocujący z pewnością będzie zadowolony mogąc zjeść porządne śniadanie już o piątej rano bez potrzeby taskania prowiantu w plecaku.
jeśli chodzi o Słowację najwcześniej dostałem w Terynce o 6:30 - gdzie indziej zaczynało się od 7 rano.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

w Stefaniku (Niskie Tatry) był wybór międy 7 a 8, ale w praktyce wyboru nie było - 8 i basta :D
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Mefi napisał
w Stefaniku (Niskie Tatry) był wybór międy 7 a 8, ale w praktyce wyboru nie było - 8 i basta
- jak to? :think: My kilka razy jedliśmy sniadanie o 7. A przy okazji - nie mogę doczekać sie Waszej relacji!
Pozdrawiam
Izabela
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Izabela pisze:- jak to? think My kilka razy jedliśmy sniadanie o 7.
ano takto, że wszyscy inni wybrali ósmą i pan 'zasugerował', żebyśmy też wzięli tą ósmą :D

A relacja będzie za kilka dni :)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
tomtom

-#6
Posty: 1948
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005

Post autor: tomtom »

ruskie gadanie Mefistofelesie, też jadłem o siódmej.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Jeszcze raz wracam do sprawy rodziców z maluchem na Rysach. Znalazłem w Tygodniku Podhalańskim notatkę, której nie znałem. Oto ona:
Turyści zwariowali


W czasie wielkiej burzy, która w poniedziałek wieczorem przeszła nad Tatrami małżeństwo z Wrocławia z 2-letnim dzieckiem próbowało wyjść na Rysy. Sprawa może mieć swój finał w prokuraturze.

W poniedziałkowy wieczór nad Zakopanem i Tatrami rozpętała się straszliwa nawałnica. Błyskawice co chwila rozświetlały niebo. Wiał silny wiatr, lał deszcz.

W takich warunkach o godz. 20.30 do centrali TOPR zadzwoniło małżeństwo z Wrocławia prosząc o pomoc w sprowadzeniu ze szlaku na Rysy.

Na pomoc ze schroniska nad Morskim Okiem wyruszyli ratownicy. Szczęśliwie dotarli do turystów i zeszli z nimi na dół. Małżeństwo doszło do grzędy powyżej Czarnego Stawu.

To było skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie rodziców, którzy mimo zbliżającej się burzy i zapadających ciemności szli w górę. Sprawą prawdopobnie zajmie się prokuratura.
(PP)

[ 22-08-2007 | 23:31:51 | red] Góry
O ile coś nie jest pokręcone to jest wyjaśniona sprawa - oni chcieli wejść na Rysy a nie schodzili. O 20.30 byli przy początku grzędy. To o której, u diabła, wyszli ze schroniska? Biorąc wszelkie poprawki - na widoczki, wąchanie kwiatków, ocieranie spoconego czoła tatusia (taki dwulatek to waży) i inne "buzi-dupci" obstawiam godzinę 18-ą. Dopóki byli na ścieżce przy Morskim Oku to ok. - mogli nie wzbudzać uwagi, nawet przy burzowych chmurach. Ale już na podejściu do Czarnego Stawu powinni wzbudzić uwagę innych. Przyjmuję za pewnik, że owo małżeństwo z Wrocławia (ciekawe ile mają lat) to nieuleczalni kretyni bo kto, nawet w najlepszej pogodzie wybiera się o 18-ej na Rysy ale czy mam przyjąć za pewnik, czy ci wszyscy co schodzili z Rysów i się z nimi mijali to też ciężko upośledzeni na umyśle nieuleczalni kretyni. Nie, to zapewne zupelnie normalni faceci tylko cierpiący na coś co nazywa się "tumiwisizm" przejawiający się myśleniem w stylu - "gdzie się te kretyny z bachorem pchają o tej godzinie - ale nie moja sprawa, gówno mnie to obchodzi".

A głupich niestety nie brak. 7-08-2005 schodziliśmy z Doliny Staroleśnej. Na górze, przy Zbojnickiej było pięknie lecz chylące się do zachodu słońce było coś za bardzo czerwone jak na mój gust. O pięć minut za schroniskiem poczułem na twarzy takie lodowe igiełki. Przyspieszyliśmy kroku. Około godz. 18-ej już na dnie doliny (chyba taka była bo się denerwowałem czy zdążymy na kolejkę na Hrebienoku - niczego tak nie lubię jak złazić na piechotę z Hrebienoka), jakieś może 10 min. od Rainerowej Chaty spotkaliśmy dwie Polki, dziewczyny tak na oko 18-19 lat i owszem, w nie najgorszych butkach oraz skafanderkach ale bez najmniejszego bagażu. Zapytałem gdzie idą. Odpowiedziały, że do Zbojnickiej i że to podobno już niedaleko. No to pytamy czy chcą tam nocować. Nie - tylko wypiją coś i wrócą. No to zrobiliśmy im krótki wykład z topografii tej części Tatr. Zawróciły. Rano jak się obudziliśmy to całe Tatry były pokryte dość grubą warstwą śniegu (Uszba to powinna pamiętać). No, ładnie mogły te panienki się zapchać gdybyśmy im nie zwrócili uwagi. Ludzie pamiętajcie - nasi bliźni w górach są zdolni do wszelkich możliwych idiotyzmów - zwróćcie im uwagę na to co czynią lub czynić zamierzają, najwyżej was obrzucą wiązką jobów - to nie tak znowu boli a przynajmniej będziecie mieli spokojne sumienie.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:(ciekawe ile mają lat)
on 29, ona 23
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:on 29, ona 23
Powinni być już mądrzejsi, widać jednak miłość do gór u nich przemożna co niekiedy powoduje skrajne zidiocenie. Ale jeszcze raz podkreślam - to, że znajdzie się para durniów nie upoważnia do kategorycznych stwierdzeń, że wszelkie wyprawy z dziećmi w Tatry to zbrodnia.
Jestem gorszego sortu...
ODPOWIEDZ