Nie ma co się odwoływać do Boga - gdybyś się urodził te 50 i kilka lat wcześniej to byś na pewno wtedy maszerował w radosnej grupie junaków z łopatą na ramieniu i śpiewał - "my zetempe, my zetempe, my pracy nie boimy się! tralala". I budowałbyś Nową Hutę lub Muranów, Mirów, Mokotów, Żerań jak to było w innej piosneczce. Bo masz taki radosny charakter.horolezec pisze:Janek napisał(a):
Horolezec reprezentuje raczej model radosnego entuzjazmu socjalistycznego przodownika pracy.
Mój Boże! laughing
Ja nie budowałem ani nie służyłem w SP - zawsze byłem oportunistycznym mydłkiem i zgniłkiem, który zawsze potrafił się wymigać od takich patriotycznych uniesień a nad pracę łopatą w plenerze przedkładał przesiadywanie w zadymionym pokoju z dziewczynami w długich, czarnych i zbyt wielkich swetrach i słuchanie Charlie Parkera i Theloniusa Monka. No i nigdy nie lubił się przepracowywać. Bo moją zasadą było zawsze to, że co masz zrobić dziś lub jutro najlepiej nie rób wcale bo i tak pojutrze rodacy spieprzą efekt twojej pracy. Rozejrzyj się, Horolezec, w kółko - przecież tak jest nadal.


