Czy szkołaa to przeżytek?

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Żabi Koń pisze: Oni sobie nie wyobrażają tego czasu.
No ale tak było zawsze.

Problemem jest teraz nadmiar informacji i brak możliwości wyboru tego co jest istotne od tego co jest śmieciem. Przy czym śmieciem jest większość informacji.
To jest problemem właśnie dla człowieka nie wykształconego i tego co nie ma wystarczającej dozy krytycyzmu, a takie jest dziecko.

To dorosły powinien nauczyć dziecko jak odróżnić informację istotną od śmieciowej - i to zacząć trzeba wcześnie, właściwie od momentu kiedy dziecko nauczy się czytać.
Niestety większość dorosłych sama tego nie umie odróżnić, a tej informacji oraz jej dostępności przybyło tak nagle a na dodatek jej ilość lawinowo narasta.

No cóż - Stanisław Lem to przewidział już na początku lat 60 XX w.
Jeszcze na razie sami nie wiemy jak się przed tym bronić.
Jednak nie byłabym taką pesymistką - jeżeli człowiek jest inteligentny - to sobie z tym generalnie radzi.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Basia Z. pisze:
Żabi Koń pisze: Oni sobie nie wyobrażają tego czasu.
No ale tak było zawsze.

Problemem jest teraz nadmiar informacji i brak możliwości wyboru tego co jest istotne od tego co jest śmieciem. Przy czym śmieciem jest większość informacji.
To jest problemem właśnie dla człowieka nie wykształconego i tego co nie ma wystarczającej dozy krytycyzmu, a takie jest dziecko.
No dokładnie, ale to przeciez napisałem powyżej.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Dzisiejsza okładka Lisweeka:

Obrazek

Cieszę sie, że lewicowe media przyznają się do winy, ale to jest własnie clou sprawy. Dziś każdy wychodzi z założenia "należy mi się". A to tak nie działa. Szkoła nie może być demokratyczna, bo dzieci zawsze przegłosują w niej dorosłych. Problem w tym, że wielu rodziców już dawno dało się sterroryzować swoim dzieciom, którym na każdym kroku wmawia się, co to im się nie należy i wielu rodziców ma pretensje do szkoły, że ta chce ich dzieci czegoś nauczyć zamiast tylko stawiać dobre stopnie.

A szkoła ma nauczyć. Szkoła nie jest świetlicą opiekuńczą, szkołą nie ma zadania wychowywać, szkoła ma uczyć. A to uczenie bywa bolesne, stresujące i nieprzyjemne. Jak życie.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
ketivv

-#5
Posty: 951
Rejestracja: pn 28 wrz, 2009
Lokalizacja: mama, tato, romantyczny nastroj, wino :-)

Post autor: ketivv »

mefistofeles pisze:A to uczenie bywa bolesne, stresujące i nieprzyjemne. Jak życie
serio tak postrzegasz "życie" ?
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

ketivv pisze:serio tak postrzegasz "życie" ?
Że bywa stresujące, bolesne a czasem nieprzyjemne? Owszem, bywa.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

mefistofeles pisze:
ketivv pisze:serio tak postrzegasz "życie" ?
Że bywa stresujące, bolesne a czasem nieprzyjemne? Owszem, bywa.
Dokładnie. Można by napisać, nieco ironicznie, że z Mefistofelesa wylazł niepoprawny optymista. Ja coraz częściej czuję że nie "bywa" a jest, i nie stresujące, bolesne i nieprzyjemne, a stale stresujące, istotnie bolesne i wrednie nieprzyjemne.

Nic nie zmieniają liczne momenty: przyjemności, fascynacji, szczęścia, radości, doświadczania rozwoju, doświadczania bycia przydatnym itd itp.
Doświadczam takich momentów mnóstwo.
Co nie zmienia jednego: BILANS całości jest ujemny, wredny, ohydny.
Moim ideowym idolem jest Cioran, nie ukrywam tego.
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

komorfil pisze: Ja coraz częściej czuję że nie "bywa" a jest, i nie stresujące, bolesne i nieprzyjemne, a stale stresujące, istotnie bolesne i wrednie nieprzyjemne.

Nic nie zmieniają liczne momenty: przyjemności, fascynacji, szczęścia, radości, doświadczania rozwoju, doświadczania bycia przydatnym itd itp.
Doświadczam takich momentów mnóstwo.
Co nie zmienia jednego: BILANS całości jest ujemny, wredny, ohydny.

:O Boże....żal mi Was :? ....

Życie jest piękne i mimo, że nie pozbawione kłopotów, stresów i nieprzyjemności – to dla momentów pięknych, wspaniałych warto się nim zachwycić.

Doceniają to ludzie, którzy “wrócili z dalekiej podróży” tzn. wyszli z ciężkiej choroby.
Oni potrafią cieszyć się chwilą i docenić – że DZIŚ słońce świeci, kwiatki kwitną, dzieci się uśmiechają itp .....a także ci, którym do końca już wiele nie pozostało...

Można wprawdzie założyć, że życie to ma być jedno pasmo sukcesów, radości i przyjemności – ale tak niestety nie jest i trzeba to przyjąć do wiadomości – wtedy łatwiej się znosi odchyły od własnych o nim wyobrażeń .

Kornofil …. hm... Mefi też, tylko narzeka i szarpie się polityką w HP ….a nie łaska zajrzeć do “Relacji” , poczytać i obejrzeć wspomnienia z pięknych wypraw górskich innych, zdobyć się na heroiczny wysiłek i pochwalić cudzą pracę jeśli się któraś podoba ….

Po prostu zobaczyć, że “szklanka jest do połowy pełna” a Wy widzicie tylko, że jest “od połowy pusta”.

Zmieńcie swoje nastawienie do życia, cieszcie się młodością, zdrowiem, rodziną.

NAPRAWDĘ WARTO ….... i kiedyś to docenicie :) .


Pozdrawiam słonecznie, mimo, że u nas buro i leje.


Ala :) .
Zakochani w Tatrach
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Zakochani w Tatrach pisze:
Życie jest piękne i mimo, że nie pozbawione kłopotów, stresów i nieprzyjemności – to dla momentów pięknych, wspaniałych warto się nim zachwycić.
dokładnie to napisałem. Różnimy się tylko - jak rozumiem - w bilansie.

Po mojemu: życie bywa trudne, ciężkie, upierdliwe, ale też wspaniałe, radosne, fascynujące.
Natomiast pytany o bilans - odpowiedź mam jedną.
Pytany o to co wybrałbym mogąc wybrać: urodzić się czy nie- odpowiedź mam jedną.
Zaręczam Ci, nie jestem odosobnioną jednostką. Tylko większość tak samo czujących ma spore problemy by to wyartykułować.
Doceniają to ludzie, którzy “wrócili z dalekiej podróży” tzn. wyszli z ciężkiej choroby.
Oni potrafią cieszyć się chwilą i docenić – że DZIŚ słońce świeci, kwiatki kwitną, dzieci się uśmiechają itp .....a także ci, którym do końca już wiele nie pozostało...
I znowu: tak, ale czy wiesz jaki jest ich bilans, globalna ocena?
Naprawdę, ja tysiące razy się cieszyłem - najszczerzej - z wielu spraw.


zajrzeć do “Relacji” , poczytać i obejrzeć wspomnienia z pięknych wypraw górskich innych, zdobyć się na heroiczny wysiłek i pochwalić cudzą pracę jeśli się któraś podoba ….

Po prostu zobaczyć, że “szklanka jest do połowy pełna” a Wy widzicie tylko, że jest “od połowy pusta”.
Zmieńcie swoje nastawienie do życia, cieszcie się młodością, zdrowiem, rodziną.
Ależ ja się cieszę - tysiące razy, zaręczam.
Nie mówimy o chwilowym cierpieniu lub o chwilowej radości, tylko o nastawieniu do życia.

Pozdrawiam.
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

komorfil pisze:Różnimy się tylko - jak rozumiem - w bilansie.
:think: Cała właśnie rzecz w tym bilansie....


komorfil pisze:Nie mówimy o chwilowym cierpieniu lub o chwilowej radości, tylko o nastawieniu do życia.
No i o to nastawienie (pozytywne) głównie mi chodzi :-) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Zakochani w Tatrach pisze:
Życie jest piękne i mimo, że nie pozbawione kłopotów, stresów i nieprzyjemności – to dla momentów pięknych, wspaniałych warto się nim zachwycić.

Doceniają to ludzie, którzy “wrócili z dalekiej podróży” tzn. wyszli z ciężkiej choroby.
Oni potrafią cieszyć się chwilą i docenić – że DZIŚ słońce świeci, kwiatki kwitną, dzieci się uśmiechają itp .....a także ci, którym do końca już wiele nie pozostało...
Oj, tak - czasem trzeba sporo przeżyć, aby docenić to co się ma :) - np. udaną rodzinę, zdrowie, pracę.
A że ciągle są pewne problemy ?
No są, zawsze są. Trzeba stanąć naprzeciw nich i stopniowo je pokonywać.

Pełna zgoda Alu !
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Czy bym chciał się urodzić?

Zaczyna to brzmieć jak mroczne wynurzenia mojego kumpla w szkole średniej.

Można sobie troche ponarzekać ale są pewne granice. tym bardziej, że o pewnych sprawach ja oosbiście bym nie napisał, bo to nie jest odpowiednie miejsce do tego.
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

Można by rzec, że życie to jedna wielka szkoła. Szkoła życia. Uczymy się przecież non stop. Jak opuszczamy mury naszych liceów czy uczelni wyższych, wychodzimy z pewnym zapasem wiedzy, często tylko teoretycznej. A później idziemy w świat i zmagamy się z nowymi informacjami, które napływają do nas z różnych stron. Ja narzekałam na wszystkie szkoły do których chodziłam. W sumie ostatnia uczelnia, którą właśnie kończę, była chyba najbardziej ogarnięta i najmniej marudziłam w jej zakresie. Jednak z perspektywy czasu, patrząc na ukończone przeze mnie szkoły stwierdzam jedno: naprawdę wiele mnie nauczyły. Nie chodzi tu o suche fakty, książkową wiedzę. Nauczyły mnie sporo o ludziach, realiach, relacjach, konfliktach, sympatiach i antypatiach itd. itd. Więc odpowiedni dystans też przydaje się w życiu, by móc jasno określić, czy coś było złe, czy jednak nie.
ODPOWIEDZ