Ale kto broni zakąłdać apteki tym co chcą sprzedawać te środki? Kto im broni isć na studia medyczne. Jedynie z aborcją może być problem, bo nikt nie chce się tego na uczelniach medycznych uczyć, więc za 20-30 lat nie będzie miał kto tych aborcji robić. Ale nad tym nie bolejęJanek pisze:No to spróbujmy sobie wyobrazić sytuację, w której wszyscy lekarze i aptekarze doznali "nawrócenia" lub raczej zostali skutecznie zastraszeni a w dodatku dołączyli do nich sprzedawcy prezerwatyw - to dopiero byłoby "totalniactwo"
"Wózkowe"
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Teraz nie bolejesz.mefistofeles pisze:za 20-30 lat nie będzie miał kto tych aborcji robić. Ale nad tym nie boleję
Ale np. za te 20 lat jako hipotetyczny ojciec 15-letniej córki zgwałconej przez paru Murzynów (co nie jest przecież takie nieprawdopodobne) mógłbyś szybko zmienić zdanie.
Każdemu jego Everest...
Formalnie rzecz biorąc to w latach 50-ych i 60-ych nowe trendy w literaturze nie były zabronione, tylko, które wydawnictwo by publikowało. Podobnie z sztukami plastycznymi, też formalnie było wolno uprawiać abstrakcjonizm, tylko jaka galeria by wystawiła? Idąc dalej - formalnie rzecz biorąc nie było zabronione głosić konserwatyzmu czy też liberalizmu, ale która gazeta by to opublikowała?mefistofeles pisze:Ale kto broni zakąłdać apteki tym co chcą sprzedawać te środki?
Wyobrażasz sobie u nas aptekę z wielkim bannerem - "Środki antykoncepcyjne w dużym wyborze"? W najłagodniejszym przypadku ustawiczne mycie szyby, w bardziej zaawansowanym duże wydatki na szklarza. Szczególnie w małych miejscowościach.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Czemu kara śmierci ma dotknąć niewinną osobę?andy67 pisze:Ale np. za te 20 lat jako hipotetyczny ojciec 15-letniej córki zgwałconej przez paru Murzynów (co nie jest przecież takie nieprawdopodobne) mógłbyś szybko zmienić zdanie.
Większośc aptek sprzedaje te środki bez problemu, niektórym przeszkadza, że sa pojedynczne apteki, które nie sprzedają.Janek pisze:Wyobrażasz sobie u nas aptekę z wielkim bannerem - "Środki antykoncepcyjne w dużym wyborze"?
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Ale niezbadane są preferencje wyborcze głosujących. Kiedyś niejaki Tymiński wyeliminował Mazowieckiego z II tury wyborów prezydenckich, dość łatwo można sobie wyobrazić zwycięstwo koalicji protoruńskiej, a wtedy wszystko jest możliwe. Była prohibicja alkoholu, możliwa jest prohibicja antykoncepcji.mefistofeles pisze:Większośc aptek sprzedaje te środki bez problemu, niektórym przeszkadza, że sa pojedynczne apteki, które nie sprzedają.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
No cóż - jeśli to poważny problem to apteka rychło splajtuje a na jej miejsce powstanie nowa. Ew. więcej zarobi PKSJanek pisze:A jak w miasteczku jest jedna apteka i właściciel akurat ma taki pogląd?
dostepnośc antykoncepcji absolutnie nie jest czyms czym państwo powinno sie interesować.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Hem, zwracam uwagę, że bez nas facetów ani nie byłoby ciąż ani tableteki antykoncepcyjne nie byłyby potrzebneruda pisze:Jakie to cudowne, kiedy to faceci dyskutują o ginekologach, tabletkach antykoncepcyjnych i ciążach
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Oczywiście Meffi ale:
- nie stosujecie tabletek antykoncepcyjnych
- nie chodzicie do ginekologa (no chyba, że z żoną/partnerką jak zajdzie w ciąże albo ją czymś zarazicie i poczuwacie się do odpowiedzialności)
- nie macie waginy ani okresu
- to nie wy nosicie ciążę i to nie wy doświadczacie porodu
więc wybacz ale wasze teoretyzowanie momentami jest śmieszne.
Nie wiem pogadajcie sobie o wizytach u urologa albo o stosowaniu Permenu, a nie o rzeczach, które dotyczą was mocno pośrednio.
Mnie po prostu krew zalewa jak faceci dyskutują o tym co kobiety powinny, a czego nie powinny. Każdy jednak posiada własne sumienie i pozwólcie nam, kobietom robić to, co uważamy za słuszne, bez rozkładania tego na części pierwsze.
- nie stosujecie tabletek antykoncepcyjnych
- nie chodzicie do ginekologa (no chyba, że z żoną/partnerką jak zajdzie w ciąże albo ją czymś zarazicie i poczuwacie się do odpowiedzialności)
- nie macie waginy ani okresu
- to nie wy nosicie ciążę i to nie wy doświadczacie porodu
więc wybacz ale wasze teoretyzowanie momentami jest śmieszne.
zasadniczo ciąża jest sprawą kobiety i dziecka. Facet tylko zapładnia, ale z całą resztą musi użerać się kobieta. Jak facet jest odpowiedzialny to jeszcze pół biedy, bo kobieta ma w kimś oparcie. Ale niestety jak wiadomo różnie z tym bywa.mefistofeles pisze:feministek ciąża absolutnie NIE JEST sprawą tylko kobiety, bo dotyczy 3 osób - matki, ojca i dziecka.
Nie wiem pogadajcie sobie o wizytach u urologa albo o stosowaniu Permenu, a nie o rzeczach, które dotyczą was mocno pośrednio.
Mnie po prostu krew zalewa jak faceci dyskutują o tym co kobiety powinny, a czego nie powinny. Każdy jednak posiada własne sumienie i pozwólcie nam, kobietom robić to, co uważamy za słuszne, bez rozkładania tego na części pierwsze.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Ale czy ja napisałam Meffi o tym, że tego doświadczałam? Nie padły takie słowa z mojej strony.
Napisałam jak postrzegam aspekt ciąży.
Natomiast pozostałe aspekty akurat miałam okazję doświadczyć, natomiast Ty oraz reszta Panów uczestniczących w tej rozmowie zna tylko z opowiadań lub własnych jakiś wizji.
A inna sprawa: skąd wiesz, że ja nie byłam przy porodzie?
Więc odpowiem z wyprzedzeniem: tak, byłam, wiem jak to wygląda, bo w moim środowisku mam kilka mężatych i dzieciatych koleżanek i jedna chciała, żebym była przy tym wydarzeniu. Niestety jej partner leżał wtedy z grypą w łóżku i nie było wskazane, żeby w towarzystwie zarazków witał nowo narodzonego potomka.
Napisałam jak postrzegam aspekt ciąży.
Natomiast pozostałe aspekty akurat miałam okazję doświadczyć, natomiast Ty oraz reszta Panów uczestniczących w tej rozmowie zna tylko z opowiadań lub własnych jakiś wizji.
to się chwali, bo wielu facetów nie chce w tym uczestniczyć, albo się boją. Miło, że miałeś odwagę i chciałeś wspierać swoją żonę.mefistofeles pisze:Ja przynajmniej byłem przy porodzie.
A inna sprawa: skąd wiesz, że ja nie byłam przy porodzie?
Więc odpowiem z wyprzedzeniem: tak, byłam, wiem jak to wygląda, bo w moim środowisku mam kilka mężatych i dzieciatych koleżanek i jedna chciała, żebym była przy tym wydarzeniu. Niestety jej partner leżał wtedy z grypą w łóżku i nie było wskazane, żeby w towarzystwie zarazków witał nowo narodzonego potomka.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Bo to się rzadko zdarza. Ale widze, że się jednak zdarzaruda pisze:A inna sprawa: skąd wiesz, że ja nie byłam przy porodzie?
Tak czy owak to co ja tu pisze jest chyba mniej strawne dla mężczyzn, bo nieustannie powtarzam, że facet powinien odpowiadać za to gdzie wkłada swoje przyrodzenie i co z tego wyniknie.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Nie ma czegoś takiego, jak wola farmaceutów. Jesteś na etacie, to wypisujesz, a jak nie to wipier.alasz. Rzadko się zdarza, ze gdzieś to zaakceptują. Słyszałem o takim przypadku, ze gość brał receptę i szedł do koleżanki obok, żeby ona to zrealizowała. Moim zdaniem to już hipokryzja. Coś, jak "mojego podpisu tam nie ma". Dla mnie liczy się efekt, a efekt był ten sam.
Po za tym trudno krytykować podejście Mefisto, który uważa, że aborcja jest morderstwem. Sami się zastanówcie, czy byście się nie bulwersowali na wieść o jakimś morderstwie? Zatem nic do rzeczy nie ma to, czy jego to osobiście dotyka czy nie, bo na tym polega społeczeństwo obywatelskie, żeby sprzeciwiać się złu, które się dzieje dookoła nas, np. morderstwu.
Oczywiście można tutaj podejmować kwestię zdrowia psychicznego matki i tak dalej, ale ludzie mają różne problemy na tym świecie i nikomu nie wpada do głowy (no dobra czasem wpada) żeby im ulżyć zabijając kogoś.
Po za tym trudno krytykować podejście Mefisto, który uważa, że aborcja jest morderstwem. Sami się zastanówcie, czy byście się nie bulwersowali na wieść o jakimś morderstwie? Zatem nic do rzeczy nie ma to, czy jego to osobiście dotyka czy nie, bo na tym polega społeczeństwo obywatelskie, żeby sprzeciwiać się złu, które się dzieje dookoła nas, np. morderstwu.
Oczywiście można tutaj podejmować kwestię zdrowia psychicznego matki i tak dalej, ale ludzie mają różne problemy na tym świecie i nikomu nie wpada do głowy (no dobra czasem wpada) żeby im ulżyć zabijając kogoś.
Albo zdrowy rozsądek lekarza bierze górę nad całą resztą.mefistofeles pisze:
Mefistofeles cytuje:
Gumki pękają, a za stosunkiem przerywanym ani analnym nie przepadam (nie jesteśmy typami kobiet, które cierpią dla miłości). No więc gumka pękła, i co teraz, Panie Premierze? Biegamy po wszystkich możliwych przychodniach (ograniczone 72 godzinami), żeby raz jeszcze dowiedzieć się, iż kręgosłup moralny bierze górę nad zdrowym rozsądkiem.
Znam to bieganie pacjentek po "wszystkich możliwych przychodniach".
Tymczasem tabletek o których tu mowa, lekarze nie wypisują raczej nie ze względów moralnych. Tak naprawdę tylko ginekolog może ocenić wskazania i przeciwwskazania do tego leku (a jest to bomba hormonalna i nie jest to jedyne zagrożenie).
Po drugie, zapisanie tego leku nie jest leczeniem sensu stricte i dlatego nie jest niczym dziwnym odmowa lekarzy nocnych przychodni dyżurnych czy SORów - te bowiem zajmują się leczeniem. Trzeba poszukać ginekologa. 100 zł jak w cytowanym przypadku za ekstra wizytę prywatną to doprawdy tanio i narzekania panienek są po prostu żałosne. W krajach do których poziomu aspirujemy, 100 euro na pewno by nie wystarczyło.
No i ostatni aspekt zagadnienia. Tak się składa, że o ile nie mamy do czynienia z gwałtem (a wtedy na pewno pacjentkę bada ginekolog), to - na litość- kobieta decydując się na seks z mężczyzną powinna wiedzieć jaka jest funkcja i skutki seksu.
Rozumiem, że istnieje grupa ludzi (chyba coraz większa), która abstrahuje od prokreacyjnych funkcji seksu i uprawia go dla przyjemności. OK - ale przyjemność kosztuje, raz więcej, raz mniej. Naturalnym skutkiem seksu, także z zabezpieczeniem, może być zajście kobiety w ciążę. Jeśli ktoś pomimo tego, dość radykalnie wpływającego na życie ryzyka, decyduje się na seks, to OK, ale późniejsze lamenty że się zaszło w ciążę albo że trudno było zdobyć tabletkę - są jedynie żałosne.
Kiedyś przyszła do mnie pacjentka po wspomniany lek.
Poinformowałem ją o konieczności badania ginekologicznego. I usłyszałem tekst po którym musiałem się mocno trzymać by nie spaść z krzesła: "skazuje mnie pan na niechcianą ciążę".
Pacjentka zmyła się szybko gdy grzecznie zapytałem, czy sugeruje, że może jestem potencjalnym sprawcą tej ciąży, czy sugeruje ona że miałem z nią seks? Bo jeśli nie to jakim cudem ja ją na cokolwiek "skazuję"?
Jedno muszę dodać.
Wiem że są lekarze którzy odmawiają leku w placówce publicznej i równocześnie nie mają z tym problemu w prywatnym gabinecie.
To jest czyste skurwysyństwo i to jest dla mnie jasne. Ci sami lekarze często po prostu nie badają pacjentki przed wypisaniem leku - ale to jest patologia, chciałbym żeby było to jasne. Ja tak nie robię. Jeśli uważam że nie mogę wypisać leku w przychodni publicznej, nie robię tego w przychodni prywatnej.
To nie ja nazwałem go lekiem, do leków zaliczyli go ci, którzy tworzą rzeczywistość prawną dotyczącą tego obszaru. Jest zarejestrowany jako lek - i tyle. To że jest lekiem, nie jest moją opinią, jak zdajesz się sugerować, jest to fakt. Oczywiście tylko w zakresie w którym przyjmujemy za "fakt" coś co zostało usankcjonowane przepisami - zastrzeżenie to czynię dlatego że to się jednak czasem zmienia. Na dziś jest to lek i Twoja czy moja opinia na ten temat nie ma większego znaczenia praktycznego.krzymul pisze:To może nie nazywaj tego lekiem
A owszem z kolei ja piszę, że użycie go nie jest leczeniem.
Tu nie ma sprzeczności, mój drogi.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Oprawić w ramkę i powiesić nad łóżkiem!komorfil pisze: Naturalnym skutkiem seksu, także z zabezpieczeniem, może być zajście kobiety w ciążę. Jeśli ktoś pomimo tego, dość radykalnie wpływającego na życie ryzyka, decyduje się na seks, to OK, ale późniejsze lamenty że się zaszło w ciążę albo że trudno było zdobyć tabletkę - są jedynie żałosne.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun




