Igrzyska czas zacząć.
Wiesz - Serena to w tej chwili trochę inny wymiar tenisa. Jest tenis kobiecy i jest Serena. Serena to coś pomiędzy tenisem kobiecym i męskim. Nawet jeśli by zebrać do kupy umiejętności wszystkich pozostałych tenisistek z pierwszej dziesiątki, mogło by to nie wystarszyć na Serenkękrzymul pisze:A tymczasem w finale Serena zmiażdżyła Szarapową.. Klasa.
Ciekawe ile czasu potrwa jej obecna seria, bo ostatnimi laty jej starty były przerywane częstymi, długimi absencjami. Ale jeśli do końca sezonu będzie grała, to marne sznse na to żeby Radwańskiej przypadła jedynka.
Prehistoria - w tamtych czasach lekkoatletyka to były Stany Zjednoczone + Europa. No i kilka osób z Jamajki, czasami trafił się ktoś z Kanady, Australii i Nowej Zelandii (czyli w pewnym sensie też Europa) Potem zaczęli być widoczni Kenijczycy, Etiopczycy i Algierczycy, ale tylko w biegach średnich i długich. Co charakterystyczne - w bardzo silnej reprezentacju Związku Radzieckiego prawie nie było zawodników i zawodniczek z republik azjatyckich.krzymul pisze:Jeszcze parę lat temu Polska nieźle wypadała w lekkoatletyce na tle Europy. W Latach 1965 - 2008 było coś takiego jak Puchar Europy w Lekkoatletyce, gdzie naprawdę zajmowaliśmy przyzwoite miejsca.
A dziś biali zawodnicy z Stanów i Europy zaczynają być dosłownie rodzynkami w kiepskim cieście - tak ich mało - lekkoatletyka zrobiła się kolorowa. I to jest chyba trend nieodwracalny/
Indie narazie są słabiutkie, ale do drugie państwo świata jeśli chodzi o ilość obywateli - wystarczy aby rząd indyjjski postawił na sport wyczynowy i mamy powtórkę Chin.
Jestem gorszego sortu...
Przyznaję, że jestem wielbicielem tenisa Federera od momentu jak zobaczyłem pierwszy raz mecz z jego udziałem - a to było około 2000 roku.
Od temtej pory widziałem może raz, kiedy schodził z kortu z podobnym wynikiem. Dziwny finał. Murray grał jak nigdy, Federer jakby bez wiary - i to po takim kosmicznym półfinale z Del Potro.
Od temtej pory widziałem może raz, kiedy schodził z kortu z podobnym wynikiem. Dziwny finał. Murray grał jak nigdy, Federer jakby bez wiary - i to po takim kosmicznym półfinale z Del Potro.
Może po prostu nie miał sił właśnie ze względu na ten "kosmiczny półfinał".Alan pisze:Przyznaję, że jestem wielbicielem tenisa Federera od momentu jak zobaczyłem pierwszy raz mecz z jego udziałem - a to było około 2000 roku.
Od temtej pory widziałem może raz, kiedy schodził z kortu z podobnym wynikiem. Dziwny finał. Murray grał jak nigdy, Federer jakby bez wiary - i to po takim kosmicznym półfinale z Del Potro.
A Murrayowi nawet ściany pomagały.
Za to Marysia w finale wyglądała jak by zderzyła się ze ścianą. To już Ula zagrała przeciw Serenie o niebo lepiej.
Każdemu jego Everest...
Nie jestem tego taki pewien, część naszych tzw. kibiców nie lubi Agnieszki. A to za różne wypowiedzi, a to za pieniądze, które ona zarabia za "pykanie sobie rakietką" (bo to przecież taka łatwizna i każdy by mógł), a teraz jeszcze za to że śmiała przegrać w pierwszej rundzie i nie popełniła potem medialnego harakiri, tylko stwierdziła że będą następne turnieje.Alan pisze:Janek pisze:Radwańska teraz może tytuł polskiego sportowca roku sobie narysowaćWystarczy, ze jeszcze cos wygra, dobrze wypadnie na US Open oraz Masters, zakonczy sezon z numerem 1 i ma tytuł na bank :-Dkrzymul pisze:nie był bym taki pewny, czy przekreśliła szanse na sportowca roku.
Kubica był pupilkiem niedzielnych kibiców, Aga nie jest i pewnie nigdy nie będzie.
Każdemu jego Everest...
Prawdziwie fatalne jest to, że w licznej reprezentacji prawie zabrakło takich, którzy nawet odpadając osiągali bu przywoite wyniki i niezależnie od zajętego miejsca rokowaliby nadzieje na sukces w Rio. Oczywiście - Szymon Zółkowski jak się napnie to w wieku lat 40-u pojedziedo Rio, tylko po co?
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Agnieszka Radwanska nagadala po odpadnieciu w singlu tyle głupot, ze teraz slusznie zbiera ciegi. Mogę ją lubic, bo to utalentowana, pracowita dziewczyna ale gadała wtedy wyjatkowo glupio. Poza tym z tym gadaniem, ze tenistow nie obchodza igrzyska to tak jak na uczelni gdy wszyscy mowia, ze u tego cwiczeniowca nie trzeba robic projektow a na koniec okazuje sie, ze wszyscy maja zrobione poza jednym frajerem co w to uwierzyl...
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
krzymul - wejdz na eurosport.pl i wpisz Radwanska to zobaczysz jak gada, ze tenisitow igrzyska nie obchodza (taaaa..., zapytajcie Serene Williams, Murraya, Federera czy Djokovica), ze medal w deblu jest malo warty (zapytac sióstr Williams czy Federera) itd itp. Dzisiaj Steffi Graf pojechala po Radwanskiej.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Echhh, gdybym to ja potrafił tak intepretować jak Ty... szczerze - nie zazdroszczęmefistofeles pisze:Dzisiaj Steffi Graf pojechala po Radwanskiej
Byłbym wdzięczny za zacytowanie choćby urywka zdania, w którym "Graf pojechała po Radwańskiej"
Żeby nie było wątpliwości - Radwańska wystartowała w Londynie fatalnie. Podobnie jak Rogowska, Dołęga, Ziółkowski, Jędrzejczak - można dalej wymieniać. Ale na jej szczęście, gra w dyscyplinie, w której priorytety są nieco inne.
Jestem winien sprostowanie, bo wcześniej napisałem, że za turniej olimpijski nie ma punktów WTA - tymczasem od 2004 roku takie punkty są naliczane, choć zdaje się - bez szaleństwa z ilością.
Tomek jest fajnym facetem ale ma jedną wadę - niby czyta dużo i uważnie, ale interpretuje to co przeczytał tak jak mu w duszy gra. A jeśli fakty są inne, to tym gorzej dla faktów. Ale z tego się na szczęście wyrasta...Alan pisze:Echhh, gdybym to ja potrafił tak intepretować jak Ty... szczerze - nie zazdroszczę
Jestem gorszego sortu...
Dobra, mniejsza o większość. Ja tam Radwańskie lubię i cenię więc parę słów takich czy innych, czy nawet kilka niespodziewanych porażek mojego nastawieni i tak nie zmieni. Niech im zdrowie tylko dopisuje to za 4 lata w Rio spotkają się w finale 
Ale co to będzie jak nasi siatkarze polegną w ćwierćfinale ... strach pomyśleć. Internet się zagotuje
A z innych naszych Anny Rogowskiej mi najbardziej szkoda, może jednak mąż jako trener to na dłuższą metę nie jest dobra koncepcja.
No i siatkarzy plażowych bo walczyli naprawdę pięknie.
Ale co to będzie jak nasi siatkarze polegną w ćwierćfinale ... strach pomyśleć. Internet się zagotuje
A z innych naszych Anny Rogowskiej mi najbardziej szkoda, może jednak mąż jako trener to na dłuższą metę nie jest dobra koncepcja.
No i siatkarzy plażowych bo walczyli naprawdę pięknie.
Każdemu jego Everest...



