Spox, wszystko znajdziemy w googlach.dagomar pisze: ale w takiej stuacji ,gdy trzeba będzie konkretnie odpowiadać ,ja,który wiedzę o Tatrach czerpię z internetu i filmów w Kinopolska ,nie będę miał co tu robić
Czego nie ma w google to nie istnieje
Całkiem być może. Tyle, że ja zachwycony sobą, że być może jakąś nazwę pamiętam się w poetykę nie wpasowałem.dagomar pisze:Kubo drogi ,to też taki żarcik był
Hę????,oczywiście ,w rzeczywistości pewien jestem ,że było to przynajmniej to samo miejsce ,co to ks. Stolarczyk na nim płakał
czytałem o tym dawno ,a w pracy źródeł nie mam ,być może coś pomylę ,ale razu pewnego ks. Stolarczyk ,chcąc przemierzyć grań Długiego Giewontu ,zapchał się w takie miejsce ,z którego nie mógł się ruszyć w żadną stronę. Zaczął wołać ,mając już przed oczami wizję śmierci głodowej ,ale na szczęście jego wołania usłyszeli juhasi z Kondratowej ,którym udało się blisko podejść i rzucić mu jakąś linęKubaR pisze:Hę????

Erynie pisze:...pisze o tym Jalu KUrek w "Księdze Tatr".
Szanowni Panowie, także zaczynałem swą literaturową edukację tatrzańską od Księgi Tatr i bywało, broniłem jej treści do upadłego. Dziś zagłębiam się coraz bardziej w "Jak dawniej po Tatrach chadzano" (warto!) i z zażenowaniem konstatuję - na Kurku nie warto się było opierać, a już bezsensem... upierać. Cóż, nie było niczego innego tak łatwo dostępnego i, co tu dużo gadać, niezłym językiem napisanego.dagomar pisze:...usłyszeli juhasi z Kondratowej ,którym udało się blisko podejść i rzucić mu jakąś linę

Mam podobne odczucia, ale trzeba zacząć to traktować jak sabałowe bajania, a nie przenosić na konkretne, żyjące ongiś osoby oraz istniejące na mapach i nazwane miejsca, bo i w tej kwestii Kurek zbytnio dokładny nie był.Erynie pisze:Cóż zrobić kiedy od Kurka się uwolnić nie można, jak się już zacznie...Te wszystkie Janosiki, Grypy w Naprawie - cudo.
No cóż, pierwsze zdanie z przedmowy autora brzmi: ">Księga Tatr< powstała w przeważającej części z fikcji, którą stworzyła służebna temu tematowi wyobraźnia pisarza."Zygmunt Skibicki pisze: Mam podobne odczucia, ale trzeba zacząć to traktować jak sabałowe bajania, a nie przenosić na konkretne, żyjące ongiś osoby oraz istniejące na mapach i nazwane miejsca, bo i w tej kwestii Kurek zbytnio dokładny nie był.

Czyli traktowanie jej jak dokumentu jest takim samym błędem jak szukanie śladów pobytu Heleny Kurcewiczównej w jarach za Jahorlikiem.MiG pisze:">Księga Tatr< powstała w przeważającej części z fikcji, którą stworzyła służebna temu tematowi wyobraźnia pisarza."
Mimo wszystko też lubię tą fikcję literacka, bo wartko, sprawnie i z uczuciem pisana. Lubię taki język jakim pisał Jalu Kurek.Zygmunt Skibicki pisze:Czyli traktowanie jej jak dokumentu jest takim samym błędem jak szukanie śladów pobytu Heleny Kurcewiczównej w jarach za Jahorlikiem.MiG pisze:">Księga Tatr< powstała w przeważającej części z fikcji, którą stworzyła służebna temu tematowi wyobraźnia pisarza."

No co ja na to poradzę?Basia Z. pisze:"Księgę Tatr" czytałam jeszcze w liceum i była jednym z powodów dla których zainteresowałam się Tatrami.
Stolarczyk ponoć uważał Sabałę za lenia i opoja. Nie wiem jak Pisera, w Koszalinie nie ma tej książki. Natomiast sam ksiądz pleban - ponoć lubił zjeść, popić i z dziewczyną się pobawić. Znowu nie wiem co Pisera. Kurek o dzieuchach nie pisał.Erynie pisze:Nie jestem pewien czy Kurek rzeczywiście tak idealizuje postać Sabały czy Stolarczyka.
Erynie jak to powiedzial Gajosw filmie akwarium "...a skad ty znasz takietrudne slowa"Erynie pisze:Witam.
Mógłby mi ktoś udzielić kompetentnej odpowiedzi na czym polega "lans", jak mam oceniać to zjawisko i dlaczego tak a nie inaczej? Z góry dziekuję za ew. wyczerpujące odpowiedzi. Pozdrawiam.