Może Monne uprawia podnoszenie ciężarów i to taki trening?
Takie mam hobby: biorę duży plecak, bo kolekcjonuję kamienie.
A tak serio, nie mam mniejszego plecaka i rzeczywiście ten nie będzie maxymalnie wypełniony. Poza tym moje wakacje w tym roku trwają jakiś tydzień, spędzam je za "jednym zamachem", a Tatry to część urlopu.
Co do Kościelca zapytałam "na zapas", żeby wiedzieć czy w ogóle się tam wybierać, chodziło mi o względy "techniczne", żeby się nie wpakować w jakąś szczelinę i nie robić niepotrzebnych korków na szlaku, które wszyscy tak uwielbiamy. Więcej mi się nie chce tłumaczyć, wybaczcie. Pozdrawiam
monne pisze:A tak serio, nie mam mniejszego plecaka i rzeczywiście ten nie będzie maxymalnie wypełniony
Szczerze to osobiście kupiłabym (zakładajac brak kasy) jakiś mały 25l no name. Przytroczony przy dużym plecaku praktycznie nie waży i nie zajmuje miejsca a na wypady typu Murowaniec-Kościelec byłby idealny. Woda,kurtka,czekolada i wio a duży plecak bez cennych rzeczy gdzieś w przechowalni.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Iwona pisze: Szczerze to osobiście kupiłabym (zakładajac brak kasy) jakiś mały 25l no name. Przytroczony przy dużym plecaku praktycznie nie waży i nie zajmuje miejsca a na wypady typu Murowaniec-Kościelec byłby idealny. Woda,kurtka,czekolada i wio a duży plecak bez cennych rzeczy gdzieś w przechowalni.
Pisząc - nie mam mniejszego - nie miałam na myśli "maleństwa szkolnego" takowy naturalnie posiadam i biorę. Kombinuję sobie trasę, a dziś dopiero przeczytałam o Murowańcu no i niech go szlag! Plany mi to pokrzyżowało , ale coś wykombinuję ciekawego...
Iwona pisze:monne napisał(a):
A tak serio, nie mam mniejszego plecaka i rzeczywiście ten nie będzie maxymalnie wypełniony
Szczerze to osobiście kupiłabym (zakładajac brak kasy) jakiś mały 25l no name. Przytroczony przy dużym plecaku praktycznie nie waży i nie zajmuje miejsca
Sorry, za mały offtopic ale mi się przypomniało apropo małych plecaczków ..
Pod koniec zeszłego roku udało nam się nabyć droga kupna (zupełnie przypadkiem, bo byliśmy w Decathlonie po coś innego) - malutkie ultralekkie plecaczki (zwijane w taką kulkę) ... w sam raz gdy się jedzie z dużym plecakiem i chce się mieć coś lekkiego na wszelki wypadek
Na fotce przedmiotowy plecaczek na moich plecach /trochę się zlewa ale kumpela powyżej też niesie takie cudo/:
Gadżet ten kosztował chyba z 15zł i z racji tego myślałm, że zaraz się rozpadnie - ale przetrwał wyprawę bez problemu i czeka na kolejne wyjazdy..
Z tego co widać to raczej jakaś reklamówka w góry a nie plecak,zero systemu nośnego,zero troków nie uśmiecha mi się taszczyć to coś przez pare godz no chyba że ide asfaltem do Morskiego Oka i z powrotem Warto dołożyć te 150 zł i mieć porządną 35
Racja - to coś na zdjęciu nie ma specjalnych systemów nośnych, troków ani nic podobnego - ale ja tego nie polecam jako plecak wyprawowy tylko jako coś dodatkowego (jest bardzo lekki - to był dla mnie priorytet 8 i zmieścił kanapkę, czekoladę, butelkę z wodą, mapę i lekką kurtkę..)..
A co do light plecaczka, to sprawdziałm na stronie Decathlonu i teraz chodzi to za 30 zł (musiałam kupić go w jakiejś promocji), waży 110g, ma 15 l i mozna w nim nosić do 3 kg, i podobno Decathlon daje na to 5 lat gwarancji ? ...
Choć nawet jak się rozpadnie to za taką cenę można sobie sprawić nowy...
Chyba całkiem niezła alternatywa do małego plecaka szkolnego z hipermarketu ...
co prawda to prawda ale z takim cudakiem w górach było by cieniuśko.
Jak ide na jednodniowy lajcik w taterki tudzież zimą na skitury biore 30i jest spoko nie przeszkadza przy zjazdach a i trocu pakowna jest.Jak popylam w Alpy biore swoją 15 letnią Salewke 80 i 30 na akcje.