jak jade z instruktorem jest ok, błędów nie robię (może czasem przypóźnawo zacznę hamować, ale za to gwałtowniej, i ogólnie jeżdżę czasem ciut za szybko). Natomiast kiedy przez 5 godzin łądowałem się stresem to po wywołaniu czułemsię jakby stał gdzieś obok siebie - sprawność umysłowa rzędu 10%.
dagomar pisze:czy wtedy ,czy obecnie nie miał bym żadnych problemów ze zdaniem ,to kwestia umiejętności ,a nie egzaminu.
myślę, że mógłbyś się zdziwić. Zreszta jak jeździsz więcej lat to bys oblał na jakiejś głupotce, która robisz nie_tak_jak_powinno, ale tak jak każdy robi (typu zły chwyt kierownicy, czy jazda lewym pasem). Dzisiaj rzadko oblewa sie na manewrach (na placu ostał się tylko łuk i górka, cała reszta jest warunkach naturalnych, w mieście), ale jak nie moga już biegać z linijką to wymyślają se inne rzeczy. U mnie jednak problem leży gdzie indziej - ja po prostu nie umiem zdawać egzaminów (na uczelni mam podobnie, jeśli egzamin jest ustny - im dłuzej trwa tym ja mniej umiem).