Myślę, że temacik jest do dopięcia. Jeżeli mogli członkowie klubu Citroena ustalić jakiś znaczek rozpoznawczy to i my możemy. Może to być jakaś prosta naklejeczka na plecaku. Miło będzie spotkać w realu znajomych z forum.
AKA
Z tego,co wyczytałam tu na forum, to w 1 dzień zaliczył trasę MiG ale może niech sam zda szczegółowe relacje . Na ostatniej wrześniowej wyprawie pewna osoba też sugerowała mi nie używanie łańcuchów-niby różnie to z nimi jest.Jeszcze nie praktykowałam ale mam zamiar spróbować
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Mariusz pisze:ryb-ka napisała wyraźnie: BEZ ŻELASTWA.
Udało mi się przejść spore fragmenty OP bez łańcuchów i klamer, ale na drabinie poległem...
Na Orlej chwilami zastawnawiałem się dlaczego tu właśnie są łańcuchy i chadzałem bez nich. Powiem szczrze że momentami było to bardziej wygodne niż z łańcuchami. Generalnie polecam nie fetyszyzować łancuchów ( w Górach . One mają pomagać w sprawie a nie ją załatwiać .
Raz o mało nie zleciałem z Zwratu ,zaplątawszy się w łańcuch. Jeden ,biegnący górą udało mi się ominąć ,ale nie zauważyłem ,że równolegle do niego ,dołem ,idzie drugi. Podobna sytuacja z nadmiarem łańcuchów jest n.p. na Rysach i (podobno ,bo nie byłem) na Giewoncie ,a tam ,gdzie by się przydał ,nie ma go wcale (schodźcie po zlodzonych trawkach ze Szpiglasowej lub Krzyżnego)
Trzeba ostro orientować żeby nie trzymać się z kimś jednego przęsła a w tłoku bywa to utrudnione .Ja nie łapię się za łańcuchy odrazu na sam ich widok. Dopiero jak muszę . Na Świnicy jest takie miejsce gdzie poluzowana jest kotwa...juz kilka lat ....
dagomar pisze:schodźcie po zlodzonych trawkach ze Szpiglasowej lub Krzyżnego)
ze Szpiglasa w stronę Piątki chyba jest trochę łańcuchów-czytałam gdzieś o tym,bo sama schodziłam tam w czerwcu po śniegu.
Ja nie mówię o górnym żlebie ,ale o przejściu wąziutką ścieżką przez zmurszałe trawki dosyć stromym stokiem poniżej żlebu. Właście u góry łańcuch jest niepotrzebny ,bo można chwycić się spokojnie skał