Pochlebiam sobie, że umiem czytać ze zrozumieniem. Pochlebiam sobie również, że trochę wiem co to takt. A tego taktu mi w Twoich postach zabrakło. Ermen i ja napisaliśmy, że ten wypadek (w domyśle jego okoliczności) są argumentem na rzecz ferraty na OP. I to jest prawda - bo gdyby tam na Zmarzłej była lina ferraty (wiesz w ogóle Maczek jak to wygląda?) i ten chłopak był do niej przypięty i się obsunął to najwyżej by się nabawił jakiś obtarć - to jest pewne na 99.9%. Ale ty od razu protestujesz bo słyszałeś, że przewodnik (a więc kasa), bo interes producentów sprzętu (co, na siłę komuś wpierają) a więc znowu kasa i jeszcze w dodatku chwalisz się jaki to byłeś rozsądny, przezorny itd bo jak tylko deszczyk popadał to dałeś chodu do schroniska. Bardzo to chwalebne ale skąd wiesz jakie były warunki przed wypadkiem. W sumie to zabrzmiało tak - "idzie sobie taki nierozsądny głupek i się zabija i przez to ferratę założą a ja, biedny Maczek, będę narażony na koszty". Może tak nie myślałeś, ale sęk w tym, że trzeba pomyśleć jak się już zabiera głos w sprawie wypadku, w którym ginie człowiek i to wcale nie jakiś stary śrup jak ja co już sobie pożył ale młody chłopiec przed którym było całe życie. Powiedziałbyś jego rodzicom, że nie chciałbyś być narażony na wydatki z powodu braku rozsądku ich syna?Maczek pisze:Do Janka:a czy ja człowieku napisałem ,że ten chlopak był nieodpowiedzialny??? Pisaałem o ludziach, ktorzy wtedy co ja zawróciłem, poszli kompletnie nieprzygotowani na orlą. czytaj ze zrozumieniem i nie łap za słowa. Niektore wypadki mogą i często są następstwem nieodpowiedzialnosci, a skutkiem miedzy innymi tych wypadków jest kolejna wrzwa wokół orlej perci.
Kolejne wypadki w Tatrach
Jestem gorszego sortu...
Tygodnik Podhalański
Dlaczego? W samochodzie ustawodawca nakazał zapinać pasy. Oczywiście to niczego nie gwarantuje. Ale jednak wielu uratowało życie. Jak wprowadzano ten obowiązek to też wielu wypisywało lub gadało, że trzeba jeździć ostrożnie i że to dodatkowy wydatek.Śmierć w Tatrach
19-letni turysta zginął na Orlej Perci.
Dziś około godz. 13 ze Zmarzłej Przełęczy na Orlej Perci spadł 19-letni turysta z Łodzi. Zginął na miejscu.
– Zaczął padać deszcz. Bartłomiej S., który szedł z dwoma kolegami, prawdopodobnie poślizgnął się i spadł 200 metrów w przepaść, na północną stronę Orlej Perci – mówi naczelnik TOPR Jan Krzysztof.
Śmigłowiec przetransportował ciało chłopaka do Zakopanego.
To czwarta ofiara Tatr w tym roku i kolejna na Orlej Perci. Od początku lipca - ze względu na bezpieczeństwo - wprowadzono na tym szlaku ruch jednokierunkowy.
(PP)
[ 08-08-2007 | 15:05:44 | red] Góry
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Od chwili powstania TOPR tj 1909r do 2004r. na Orlej zdarzyło się 86 śmiertelnych wypadków. W tym samym okresie w całych Polskich Tatrach poniosło śmierć 707 osób. Wypadki w rejonie Orlej Perci stanowią więc koło 12% wszystkich śmiertelnych wypadków. W rejonie Giewontu zgineło 45 osób, w rejonie Rysów -32 (dane opracowane przez A. Maraska). Zamknijmy więc Tatry, bądź wprowadźmy wszędzie ubezpieczenia, bo niebezpieczne są całe Tatry, a nie tylko jeden szlak. Skoro likwidujemy trudne szlaki, to zamknijmy pozostałe na zimę no bo lawiny, oblodzenia itp....i znowu wypadki. Tak można zakazywać wszystkiego.
Jestem temu przeciwny i mam do tego prawo, tak jak inni chcą przekształcenia szlaku w ferratę (wiem Janku co to jest). Uważam to bowiem za pewnego rodzaju ograniczenie powszechnej (czysto amatorskiej) dostępności gór, wolności wyboru - wiadomo bowiem, że bez sprzętu, umiejętności posługiwania się nim - nie zobaczymy wielu rzeczy. I nie chodzi mi tu o pieniądze (niepotrzebnie o nich wspominałem, choć jest to jeden z argumentów TPN-u przeciwko zmianom na Orlej). Jak zlikwidują szlak i założą liny, to to wydam te pare zł. na sprzet i naucze się nim posługiwać. Wielu jednak tego nie zrobi i albo nigdy nie przejdą Orlej, albo na siłę polezą, a wtedy...
Chłopaka mi bardzo szkoda i aż ciarki przechodzą gdy wyobrażę sobie co się dziś tam stało koło 13. To tyle ode mnie.
Jestem temu przeciwny i mam do tego prawo, tak jak inni chcą przekształcenia szlaku w ferratę (wiem Janku co to jest). Uważam to bowiem za pewnego rodzaju ograniczenie powszechnej (czysto amatorskiej) dostępności gór, wolności wyboru - wiadomo bowiem, że bez sprzętu, umiejętności posługiwania się nim - nie zobaczymy wielu rzeczy. I nie chodzi mi tu o pieniądze (niepotrzebnie o nich wspominałem, choć jest to jeden z argumentów TPN-u przeciwko zmianom na Orlej). Jak zlikwidują szlak i założą liny, to to wydam te pare zł. na sprzet i naucze się nim posługiwać. Wielu jednak tego nie zrobi i albo nigdy nie przejdą Orlej, albo na siłę polezą, a wtedy...
Chłopaka mi bardzo szkoda i aż ciarki przechodzą gdy wyobrażę sobie co się dziś tam stało koło 13. To tyle ode mnie.
To ja proszę o wytłumaczenie, bo zaiste nie rozumiem niestosowności.Jak nie rozumiesz niestosowności Twojej wypowiedzi to wybacz, muszę to powiedzieć - Co robisz w Tatrach?
Zapytałem się jak można spaść z Koziego Wierchu, nie wiedząc co się naprawdę stało. Ma mi być głupio bo?
a do śmierci można się przyzwyczaić, polecam prosektoria, czy wolontariaty w hospicjach. Wtedy sie to już inaczej przyjmuje. Ironia jest wtedy nawet forma obrony..
No właśnie, bo.Pavel pisze:Zapytałem się jak można spaść z Koziego Wierchu, nie wiedząc co się naprawdę stało. Ma mi być głupio bo?
płonące autobusy itd itd. Wszędzie można potańczyć.Pavel pisze:a do śmierci można się przyzwyczaić, polecam prosektoria, czy wolontariaty w hospicjach. Wtedy sie to już inaczej przyjmuje. Ironia jest wtedy nawet forma obrony..
Jestem gorszego sortu...
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
A ja myślę, że via ferrata wcale nie musi być rozważana w tym konkretnym przypadku i miejscu. Skośne płyty na Zmarzłej Przełęczy były przyczyną wielu upadków i kilku śmierci. One są tak mało nachylone, że idąc w pozycji pionowej nie ma możliwości chwytania się rękoma (lazłem tam kiedyś na czworaka), ale tak strome, że poślizgnąć się łatwo i to wcale nie tylko w czasie deszczu czy oblodzenia. Wystarczy nawet w słoneczny dzień zejść po płycie kilka metrów poniżej wydeptanej ścieżki i stanąć na wilgotnych zwykle porostach, by zjechać bez szans na ratunek.
Tam jest potrzebny łańcuch przez całą długość płyty. Taki wniosek wcale nie jest nowością. Postulował to już ksiądz Gadowski a po nim kilku innych, ale... kasy nie starczyło. Przypominam, że budowa Orlej Perci to nieprzerwane pasmo awantur i afer finansowych - są na to dokumenty.
Wymiana teraz całości zabezpieczeń OP na via ferratę, to kosmiczne pieniądze i wydatkowanie ich tuż po wymianie prawie wszystkich łańcuchów na nowe nie wydaje się rozsądnym wyjściem. Natomiast założenie kilku nowych łańcuchów byłoby zdecydowanie tańszym rozwiązaniem i, co ważniejsze - wystarczającym.
Stuprocentowego bezpieczeństwa na takich szlakach jak OP i tak nie da się osiągnąć, czego na tym forum chyba udowadniać nie trzeba.
Najlepszy dowód (dla tych którym to jednak jest potrzebne), to potkniecie się z tragicznym skutkiem na drodze z Koziego do Piątki. Też mnie to uderzyło - gdzie tam można spaść i się zabić? Polazłem, obejrzałem i... znalazłem co najmniej pięć takich miejsc, gdzie wystarczy na moment stracić koncentrację w pilnym patrzeniu pod nogi i nieszczęście gotowe.
Tam jest potrzebny łańcuch przez całą długość płyty. Taki wniosek wcale nie jest nowością. Postulował to już ksiądz Gadowski a po nim kilku innych, ale... kasy nie starczyło. Przypominam, że budowa Orlej Perci to nieprzerwane pasmo awantur i afer finansowych - są na to dokumenty.
Wymiana teraz całości zabezpieczeń OP na via ferratę, to kosmiczne pieniądze i wydatkowanie ich tuż po wymianie prawie wszystkich łańcuchów na nowe nie wydaje się rozsądnym wyjściem. Natomiast założenie kilku nowych łańcuchów byłoby zdecydowanie tańszym rozwiązaniem i, co ważniejsze - wystarczającym.
Stuprocentowego bezpieczeństwa na takich szlakach jak OP i tak nie da się osiągnąć, czego na tym forum chyba udowadniać nie trzeba.
Najlepszy dowód (dla tych którym to jednak jest potrzebne), to potkniecie się z tragicznym skutkiem na drodze z Koziego do Piątki. Też mnie to uderzyło - gdzie tam można spaść i się zabić? Polazłem, obejrzałem i... znalazłem co najmniej pięć takich miejsc, gdzie wystarczy na moment stracić koncentrację w pilnym patrzeniu pod nogi i nieszczęście gotowe.
Ostatnio zmieniony śr 08 sie, 2007 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 2 razy.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Nie chciałbym uchodzić za szydercę, ale wystarczy wybrać się gdzieś dalej autobusem...SMOLIK pisze:Hej ludziska wypadki są i będa w gorach tak długo dopuki ludzie będą w nie chodzić,zasada jest prosta "nie chodż nie upadniesz"
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Ty chyba chłopie na prawdę powinieneś zamilknąć w tym temacie.Pavel pisze:a do śmierci można się przyzwyczaić, polecam prosektoria, czy wolontariaty w hospicjach. Wtedy sie to już inaczej przyjmuje. Ironia jest wtedy nawet forma obrony..
Jeśli jeszcze, po uwagach Janka, nie rozumiesz niestosowności twoich wypowiedzi, to już nic ci nie pomoże.
Masz szczęście, że chwilowo nieobecni tu są bardziej "kwieciści" w słowach dyskutanci, bo by cię zjechali jak burą sukę... I w tym wypadku akurat poparł bym ich w całej rozciągłości znaczeń poszczególnych epitetów.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Nie chodzi o ilość a o jakość - jak "poleci" jakaś pielgrzymka i będzie spora ilość ofiar to zjawią się osobiśćie bracia K. z p. Ziobrą i ogłoszą że:ermen pisze:
Ile osób musi jeszcze zginąć no OP, aby ferrata wreszcie powstała??
"Ta Perć już nikogo więcej nie zabije", następnie huki,błyski, ciemność i co tam jeszcze, a gdy już się rozjaśni ujrzymy Via Ferratę im. JPII.
Powtórzę po raz kolejny - mnie się podoba OP taka jak jest.
Ps-akurat na Eurosporcie pokazują jakieś wyścigi po ferratach.
Ostatnio zmieniony śr 08 sie, 2007 przez andy67, łącznie zmieniany 1 raz.
Każdemu jego Everest...
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
A mnie się podoba taka tabliczka w "Chate pod Rysmi":andy67 pisze:jak "poleci" jakaś pielgrzymka i będzie spora ilość ofiar to zjawią się osobiśćie bracia K. z p. Ziobrą i ogłoszą że:
"Ta Perć już nikogo więcej nie zabije", następnie huki,błyski, ciemność i co tam jeszcze, a gdy już się rozjaśni ujrzymy Via Ferratę im. JPII.
Powtórzę po raz kolejny - mnie się podoba OP taka jak jest.

Co wcale nie oznacza, że sprzeciwiam się ironii zacytowanej wizji...
Ostatnio zmieniony śr 08 sie, 2007 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 1 raz.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Dawno mnie tu nie było, to i nadziwić się nie mogę.Janek pisze:tu teraz moda nastała na psalmy strzeliste.
Moda, wszak jeszcze grzechem nie jest.
To chyba coś gorszego, ale może się mylę...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
dokładnie!Nie chciałbym uchodzić za szydercę, ale wystarczy wybrać się gdzieś dalej autobusem...
Strach pomyśleć co by się działo ja by przyszła burza na tej nzszej tztrzańskiej "ferracie"
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
naprawdę, jak coś. i nie, nie wiem dlaczego mam milczeć. To chyba forum?Ty chyba chłopie na prawdę powinieneś zamilknąć w tym temacie.
Może jednak? Może ktoś mi wytłumaczy? Błagam!Jeśli jeszcze, po uwagach Janka, nie rozumiesz niestosowności twoich wypowiedzi, to już nic ci nie pomoże.
Witam trzeciego bliźniaka, tak sie zastanawiałem gdzie się pan minister podziewa.Masz szczęście, że chwilowo nieobecni tu są bardziej "kwieciści" w słowach dyskutanci, bo by cię zjechali jak burą sukę
I zdecydowanie fajna atmosfera tu panuje, brakowało mi tego
- kieszonkowiec
-

- Posty: 46
- Rejestracja: czw 26 lip, 2007
- Lokalizacja: Kraków
ufff. sporo tego tu napisaliście. dobrnąłem już do końca.
smutno, bardzo smutno się robi czytając to wszystko. młodzi ludzie, takie wysokości.
widziałem kiedyś na szkoleniu zdjęcia spadochroniarza, któremu nie otworzył się główny spadochron, a zapas był zbyt poplątany, żeby mógł na dystansie 400m (od pokładu śmigłowca do ziemi) poradzić sobie z tymi linkami. to była miazga a upadł na miękkie podłoże. nawet nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić, jak wygląda człowiek po upadku ze stu czy dwustu metrów na twardą skałę.
to przykre, że tak się dzieje, że grupy się rozłączają, ci z lepsza kondycją zostawiają daleko w tyle tych ze słabszą.
w moim plutonie kiedyś ktoś nie wydala, to niosą go koledzy, a wtedy ten schorowany nagle odżywa po paru kilometrach widząc wytrwałość swoich kompanów.
ludzie powinni znać swoje możliwości. a w górach często okazuje się, że je przeceniali, a naturalnie ludzką, niestety rzeczą, jest obwinianie wówczas wszystkich i wszystkiego w koło.
i choć czasem mamy pewność, że stać nas na wiele, to jednak organizm nieżalenie już od niezłomności i wytrwałości psychicznej, odmawia nam posłuszeństwa.
taki przykład. szkolę dziś żołnierzy na poligonie (taktyka i inne pierdoły). zdrowy, wysportowany, twardy chłopak jak stał tak nagle padł nieprzytomny na ziemię. kiedy dojechali z nim do szpitala, okazało sie, że był o krok od zawału serca. a nie był żółtodziobem. nie pije, nie pali, skrajne zmęczenie nie jest mu obce... tak już czasem jest.
ja osobiście, w wędrówkach po górach uwielbiam fatalna pogodę i w 100% biorę odpowiedzialność za swoje czyny i w razie "W" pretensje mam tylko do siebie i własnego przygotowania. raz byłem chyba nawet bliski paniki, albo czegoś w tym rodzaju. śmiałem się z własnej głupoty przez łzy, ale przez myśl mi nie przeszło żeby wzywać TOPR. wolałbym tam zamarznąć niż zawracać chłopakom głowę swoją osobą. a było to w okolicy koziej przełęczy (mam pecha do tego miejsca), w mrozie i przy mgle tak wszechobecnej, że kiedy wystawiałem kijek treckingowy przed siebie, to nie widziałem jego końcówki.
no to tyle. bo się rozpisałem.
pozdrawiam wszystkich
smutno, bardzo smutno się robi czytając to wszystko. młodzi ludzie, takie wysokości.
widziałem kiedyś na szkoleniu zdjęcia spadochroniarza, któremu nie otworzył się główny spadochron, a zapas był zbyt poplątany, żeby mógł na dystansie 400m (od pokładu śmigłowca do ziemi) poradzić sobie z tymi linkami. to była miazga a upadł na miękkie podłoże. nawet nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić, jak wygląda człowiek po upadku ze stu czy dwustu metrów na twardą skałę.
to przykre, że tak się dzieje, że grupy się rozłączają, ci z lepsza kondycją zostawiają daleko w tyle tych ze słabszą.
w moim plutonie kiedyś ktoś nie wydala, to niosą go koledzy, a wtedy ten schorowany nagle odżywa po paru kilometrach widząc wytrwałość swoich kompanów.
ludzie powinni znać swoje możliwości. a w górach często okazuje się, że je przeceniali, a naturalnie ludzką, niestety rzeczą, jest obwinianie wówczas wszystkich i wszystkiego w koło.
i choć czasem mamy pewność, że stać nas na wiele, to jednak organizm nieżalenie już od niezłomności i wytrwałości psychicznej, odmawia nam posłuszeństwa.
taki przykład. szkolę dziś żołnierzy na poligonie (taktyka i inne pierdoły). zdrowy, wysportowany, twardy chłopak jak stał tak nagle padł nieprzytomny na ziemię. kiedy dojechali z nim do szpitala, okazało sie, że był o krok od zawału serca. a nie był żółtodziobem. nie pije, nie pali, skrajne zmęczenie nie jest mu obce... tak już czasem jest.
ja osobiście, w wędrówkach po górach uwielbiam fatalna pogodę i w 100% biorę odpowiedzialność za swoje czyny i w razie "W" pretensje mam tylko do siebie i własnego przygotowania. raz byłem chyba nawet bliski paniki, albo czegoś w tym rodzaju. śmiałem się z własnej głupoty przez łzy, ale przez myśl mi nie przeszło żeby wzywać TOPR. wolałbym tam zamarznąć niż zawracać chłopakom głowę swoją osobą. a było to w okolicy koziej przełęczy (mam pecha do tego miejsca), w mrozie i przy mgle tak wszechobecnej, że kiedy wystawiałem kijek treckingowy przed siebie, to nie widziałem jego końcówki.
no to tyle. bo się rozpisałem.
pozdrawiam wszystkich
"już nigdy Bóg nie będzie tak blisko..."
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
No właśnie? Co to są kosmiczne pieniądze? Dla większości lub nawet wszystkich z nas pewnie tak ale nie dla TPN który rocznie sprzedaje ok. dwa i pół miliona biletów. Gdzieś tu już podawałem ile kosztuje jeden kilometr liny, sam byłem zdziwiony, że tak mało,Jagiellonia w Tatrach pisze:Mianowicie ?
Jestem gorszego sortu...

