Kolejne wypadki w Tatrach

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
ODPOWIEDZ
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

Basia Z. pisze: No przepraszam, ale nie rozumiem.
A co Zygmunt ma zmuszać ludzi do nauki ?
Oczywiście, że nie. On uczy tych co chcą. Pisałem to w takim ogólnym kontekście uświadamiania wszystkich chodzących po górach. To raczej dotyczyło tego postu Lucyny o tym, że wszystkich trzeba uświadomić. Bo to takie słowa bez pokrycia. I przy okazji nierealne.
Tak jeszcze raz w skrócie to chodziło mi o to, że choćby wszyscy się starali to i tak wszystkich nie uświadomią. Więc należy się skupić na tych którzy chcą.
Choć pozostali powinni mieć jeśli zachcą ułatwiony dostęp do informacji. Na PTTK racze nie ma co liczyć. Jeśli ktoś naprawdę chce to takie informacje znajdzie. Ale do ludzi to faktycznie sie z tym nie wychodzi.
A powinno być prościej. Jedna organizacja o której każdy zwykły turysta wie, że ona tym się zajmuje. Kogoś to zainteresuje, idzie i dostaje informacje jakie kursy czy szkolenia może zrobić.
No ale Polska to nie kraje alpejskie.
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Wokół wypadków na Orlej Perci

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Basia Z. pisze:Tak ze jeśli potrzebujesz ściślejszych danych - zwróć się do p. Maraska.
Pozdrowienia
Basia
P.S. Niektóre dane (zbiorcze) mam zapisane w notesie w domu.
A jakże. Zwróciłem się i, tak jak przypuszczałem, otrzymałem odpowiedź konkretną i wyczerpującą. Adam Marasek przysłał mi bodaj kompletną prezentację ze spotkania, w którym uczestniczyła Basia.
Oto ta prezentacja - http://skibicki.pl/forum/viewtopic.php?p=6507#6507
Nie zamieszczałem jedynie prezentowanego schematu szlaków w rejonie Orlej Perci - po co komu to tutaj? - i jednego wykresu kołowego, z jedną daną - jest w tekście. Reszta jest litera w literę.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
RoleX

-#3
Posty: 105
Rejestracja: śr 28 cze, 2006
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Post autor: RoleX »

Jest 2.,11.2002 roku. W Księzówce na Murowanicy trwają rekolekcje dla księży. Trzech księży postanawia zrobić sobie "dzień kontemplacji” w górach. Udają się na Halę Gąsienicową i stamtąd dalej w kierunku Zawratu. Pogoda tego dnia nienajlepsza. Wieje silny wiatr, pada śnieg, przez granie przewalają się chmury. Gdy dochodzą do Zmarzłego Stawu słyszą gdzieś z góry kobiecy głos wzywający pomocy.. Nie mogąc określić dokładnie miejsca skąd dochodzi wołanie, dzwonią tel. komórkowym do TOPR. Ratownicy proszą ich by się porozglądali wokół, jeśli mogą podeszli nieco wyżej by zlokalizować miejsce skąd dochodzi wołanie o pomoc. Równocześnie z Hali gąsienicowej w tamten rejon udaje się dwóch ratowników. W Centrali organizuje się większa grupa ratowników, która oczekuje na bardziej konkretne informacje i by stosownie do nich zabrać odpowiedni ratowniczy sprzęt.
Tymczasem księża potwierdzają, że wołanie dochodzi gdzieś ze szlaku na Zawrat, najprawdopodobniej gdzieś ze ścian Małego Koziego Wierchu. Gdy mgły się nieco rozwiały, księża zobaczyli jakąś postać w ścianie machającą do nich czymś czerwonym. Ponieważ widoczność znów się popsuła, księża zaczęli schodzić w dół, a nad Zmarzły Staw dotarła dwójka ratowników, którzy wyszli z Murowańca. Im też we mgle, trudno było zlokalizować dokładnie miejsce, w którym znajduje się wzywająca pomocy osoba. Podchodzą wyżej i po głosie wołającej o pomoc określają , że turystka znajduje się w ścianie Małego Koziego W. Jeden z nich wchodzi w ścianę. Jednak trudne warunki, zalodzenie skał powodują, że ratownik musi się wycofać.. Gdy schodzi w dół do szlaku ze ściany spada...czerwony biustonosz. Ratownicy postanawiają dostać się do oczekującej na pomoc turystki od góry. Wychodzą na Zawrat i dalej na grań. W tym czasie od dołu podchodzi ekipa ratowników z Zakopanego. Robi się ciemno, strzelają rakiety oświetlajace ścianę. Ratownicy będący na grani dostrzegają kilkadziesiąt m poniżej stojącą na skalnej półce dziewczynę. Zakładają stanowisko i zjeżdżają do niej na linie. Gdy ratownik dojeżdża do niej uradowana dziewczyna mówi: „chłopaki przyjdźcie jutro bo po nocy to pewnie trudno się ratuje”. I tu ratowników zaskoczyła, ale tylko na chwilę. Ratownicy wyciągnęli ją na grań i sprowadzili do Murowańca.
Po drodze dziewczyna zaczęła opowiadać jak doszło do tego zdarzenia. Otóż dwa dni wcześniej wyszła sama z Murowańca z zamiarem dotarcia przez Zawrat do 5-ciu Stawów. Idąc w kierunku Zawratu zgubiła częściowo zasypany śniegiem szlak. Weszła w ścianę Małego Koziego Wierchu, dochodząc do miejsca skąd nie było już odwrotu. Zaczęła wzywać pomocy, ale tego dnia w kiepskiej pogodzie nikt z turystów nie pojawił się w tamtym rejonie.
Dziewczyna noc spędziła na skalnej półce, w śpiworze, który w padającym śniegu przemókł. Następnego dnia też nikt nie pojawił się na szlaku, nikt nie usłyszał wołania o pomoc. W ścianie spędziła kolejną noc. Dopiero na trzeci dzień dziewczyna nad Zmarzłym Stawem dostrzegła trzech turystów. Zaczęła wzywać pomocy. Ponieważ była ubrana w ciemną kurtkę i spodnie trudno było ją dostrzec na tle szarych skał. Jedyną kolorową rzeczą jaką miała był czerwony biustonosz. Zdjęła go i zaczęła wymachiwać, licząc, że w ten sposób zostanie zauważona.. Gdy zobaczyła, że księża schodzą w dół a następnie jeden z ratowników wycofuje się ze ściany rzuciła biustonosz licząc, że wreszcie zostanie zauważona. Na pytanie ratowników, skąd u niej tak dobra forma mimo dwóch nocy spędzonych na skalnej półce, w śniegu, wietrze i mrozie odpowiedziała, że od lat mieszka na Alasce. Tam też są góry, śnieg i zimno i trzeba umieć sobie radzić by przeżyć.
Wracając do księży. Mam ogromną nadzieję, że swym, dobrym uczynkiem, który być może uratował życie dziewczyny, odkupili grzech nieobecności tego dnia na rekolekcjach. Niech każdy myśli, że wszystko to zbieg przypadków. A może tymi przypadkami pokierował NAJWYŻSZY?”
Tak to na Orlej Perci jak to w życiu, było i Sacrum i Profanem. Ważne, że zostało uratowane kolejne życie.
Czytają to ....zaniemówiłem....;-)
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

Zygmunt czy ten tekst Pana Maraska można skopiować z Twojego forum i upublicznić gdzie indziej? Podając źródło? Analiza bardzo ciekawa i warta szerszego upublicznienia a nie che mu mailami zawracać głowy
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

tomek.l pisze:Zygmunt czy ten tekst Pana Maraska można skopiować z Twojego forum i upublicznić gdzie indziej? Podając źródło? Analiza bardzo ciekawa i warta szerszego upublicznienia a nie che mu mailami zawracać głowy
Otrzymałem to jako opublikowany już artykuł bodaj na spotkaniu z prasą w dniu 3-go lipca tego roku, więc nie widzę powodów by nie można tego cytować podając imię i nazwisko autora.
Ostatnio zmieniony pn 23 lip, 2007 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 1 raz.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

gb pisze:Ta historia opisana jest również w ostatnim wydaniu "Wołania w górach" Michała Jagiełły... :)

pozdrawiam
gb 8)
A sądziłeś, że Adam Marasek coś takiego wymyślił na potrzeby artykułu?
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

ok
dzięki
to było publikowane "W górach"
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Pewnie większość już widziała, ale może nie wszyscy.

Pierwszy miesiąc wakacji
Ratownicy TOPR podsumowali swoją raowniczą działalność w miesiącu lipcu. W tym okresie doszło do: 2 wypadków śmiertelnych ( jeden na płd stkach Koziego Wierchu, drugi w Żlebie Kulczyńskiego) 12 kontuzji ciężkicj, 22 kontuzji lekkich 24 poważnych zachorowań ( Stany przedzawałowe, silne zatrucia pokarmowe, osłabienia nie pozwalające na kontynuowanie wycieczki o własnych siłach). Oprócz 61 wypadków turystycznych doszło do 4 wypadków taternickich, 1 wypadku roweroweo i jednego podczas prac w górach. W sumie ratowano 67 osób z czego 27 przy użyciu smigłowca. Zorganizowano 22 wieloosobowe wyprawy ratunkowe i 41 akcji ( działania ratownicze wymagające mniejszej ilości ratownikow i sprzętu). Bezpośrednio na akcjach i wyprawach ratownicy spędzili 388 godzin. Adam Marasek

http://www.topr.pl/index.php?id_news=210
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
Andrzej Krystoszyk

-#6
Posty: 1165
Rejestracja: pn 17 maja, 2004
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: Andrzej Krystoszyk »

Awatar użytkownika
kieszonkowiec

-#1
Posty: 46
Rejestracja: czw 26 lip, 2007
Lokalizacja: Kraków

Post autor: kieszonkowiec »

bardzo ciekawy temat się wywiązał. i niezła lektura przede mną. ale to jutro. po zajęciach nocnych na poligonie.
a póki co dodam tylko, jak już ktoś słusznie zauważył na wstępie, że to nie zawsze brak doświadczenia, przecenianie możliwości, a nieszczęśliwe wypadki są powodem śmierci.

znam kompletnie niedoświadczonych ludzi, jeśli chodzi o nasze tatry i góry w ogóle, którzy przez sporą część orlej przeszli nocą, będąc tam pierwszy raz, wyznaczając sobie takie zadanie i wykonując je. dla was to głupota. dla nich przygoda i sprawdzenie siebie.

co do spadających kamieni na OP, to parę razy osunęły mi się spod nóg i serce miałem w gardle patrząc jak spadają.
orlą percią przestałem już chodzić po łańcuchach i drabinkach (używam ich kiedy są naprawdę niezbędne 4 razy na całym szlaku) i zauważyłem, że właśnie wspinając się nieco obok szlaku te kamienie najczęściej spadają w dół. teraz dokładnie sprawdzam każdy kamień jaki chwytam ręką i na jakim stawiam nogę.

"Bezpośrednio na akcjach i wyprawach ratownicy spędzili 388 godzin"

czy to dużo? co za różnica. to jest służba !
"już nigdy Bóg nie będzie tak blisko..."
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

Niestety znowu wypadek śmiertelny w Tatrach - już nawet nie piszę, że ofiara Orlej bo źródło to onet:

Doszło do kolejnego śmiertelnego wypadku na Orlej Perci - dowiaduje się Onet.pl od ratowników TOPR.
Jak powiedział dyżurny ratownik turysta spadł do Koziego Wierchu do podstawy ściany. Niestety - nie żyje.

Ratownicy otrzymali zgłoszenie tuż przed godziną 13.

Trwa akcja ratunkowa.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Z Tygodnika Podhalańskiego:
Piorun ranił turystów


Dwie osoby poraził piorun w czasie gwałtownej burzy w Tatrach.

Turyści z Pomorza we większej grupie kołó godz. 15.30 schodzili z Kalatówek do Zakopanego. Wcześniej byli na Giewoncie. Nad Tatrami rozpętała się gwałtowna burza. W pewnej chwili piorun trafił w mężczyznę w wieku ok. 40 lat. Poraził także schodzącą obok kobietę. Przypadkowi turyści rozpoczęli reanimację.

Ratownicy TOPR koło godz. 16 dotarli na miejsce samochodem. Żona mężczyzny, w którego trafił piorun była w szoku. Cała trójka trafiła do szpitala. Turysta i ranna kobieta odzyskali przytomność. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

W czasie burzy, w ciągu kilku chwil temperatura w Zakopanem spadła z 20 do 13 st. C. W godzinę spadło prawie 12 litrów deszczu na metr kwadratowy.

Zachmurzone niebo, co chwila rozświetlały błyskawice. Na tatrzańskie szlaki wybrało się dziś wielu turystów.
Czyli wypadek jest możliwy w miejscu, w którym teoretycznie mogłoby się wydawać, że nic tam się stać nie może.
Jestem gorszego sortu...
Pavel

-#1
Posty: 8
Rejestracja: ndz 22 lip, 2007
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Post autor: Pavel »

No dobra, jak można spasc z koziego wierchu? oO
Tanczyl na wierzcholku break dance? :|
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Pavel pisze:No dobra, jak można spasc z koziego wierchu? oO
Tanczyl na wierzcholku break dance? :|
Zbyt dosłownie przyjmujesz informacje prasowe.
Czy próbowałeś może tego break dance na jakimkolwiek szczycie skoro masz takie przypuszczenia?

A poza tym - tam zginął człowiek - trochę więcej powagi.

Dodano:
ze strony TOPR:

ŚMIERTELNY W SKUTKACH WYPADEK NA ORLEJ PERCI
Tuz przed godziną 13 doszło do tragicznego w skutkach wypadku w rejonie "Orlej Perci". Prawdopodobnie na skutek poślizgnięcia na mokrych płytach na Zmarzłej Przełęczy spadł na stronę pólnocną ok. 200 m Bartłomiej S l.19 z Łodzi ponosząc śmierć na miejscu. Ciało przetransportowano z pomocą śmigłowca do Zakopanego.W tym samym czasie z rejonu południowych stoków Małego Giewontu przetransportowano śmigłowcem do szpitala w zakopanem turystę z kontuzja nogi.

No i już jest jasne - nie trochę głupio Ci teraz Pavle?

19 lat - całe życie przed nim było. Jeszcze jeden argument za ferratą.
Jestem gorszego sortu...
Pavel

-#1
Posty: 8
Rejestracja: ndz 22 lip, 2007
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Post autor: Pavel »

No teraz to zrozumiałe.
Czy próbowałeś może tego break dance na jakimkolwiek szczycie skoro masz takie przypuszczenia?
Niestety nie moje klimaty. Moja ironiczna wypowiedz wynikała jednak z tego, że bodajże 2 lata temu jakiś pan za swój cel postawil sobie stanięcie na rękach na zatłoczonym wierzchołku Świnicy (w miejscu gdzie kiedyś była puszka). Na rękach stanął, gorzej było z powrotem do pozycji pionowej. Jakby nie jego koledzy to raczej skończyłby źle..
Awatar użytkownika
ermen

-#4
Posty: 341
Rejestracja: śr 20 paź, 2004
Lokalizacja: Świdnik

Post autor: ermen »

Janek pisze:
Jeszcze jeden argument za ferratą.
Ile osób musi jeszcze zginąć no OP, aby ferrata wreszcie powstała??
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Pavel pisze:Moja ironiczna wypowiedz wynikała jednak z tego, że bodajże 2 lata temu jakiś pan za swój cel postawil sobie stanięcie na rękach na zatłoczonym wierzchołku Świnicy
Ale ten facet żyje a ten 19-letni chłopak nie. Jak nie rozumiesz niestosowności Twojej wypowiedzi to wybacz, muszę to powiedzieć - Co robisz w Tatrach? A można było napisać - no faktycznie, głupio mi to wyszło. Albo w ogóle się nie odzywać.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Olav

-#6
Posty: 1997
Rejestracja: ndz 13 lut, 2005
Lokalizacja: Zakopane / Poronin Misiagi

Post autor: Olav »

Janek napisał(a):

Jeszcze jeden argument za ferratą.


Ile osób musi jeszcze zginąć no OP, aby ferrata wreszcie powstała??
Nie....nie....zadnej ferraty.....
Moje Tatry
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Awatar użytkownika
ermen

-#4
Posty: 341
Rejestracja: śr 20 paź, 2004
Lokalizacja: Świdnik

Post autor: ermen »

W takim razie co proponujesz?? A może ten stan rzeczy Ci odpowiada?
Awatar użytkownika
Smolik

-#6
Posty: 1619
Rejestracja: pn 30 lip, 2007
Lokalizacja: Podhale

Post autor: Smolik »

Po ferratach też trzeba umieć chodzić i na ferratach też sie można zabić .Aż strach pomyśleć jak ją zbudują i media ogłoszą,że teraz już jest bezpiecznej.
ODPOWIEDZ