Dzięki, adres internetowy Adama Maraska mam.Basia Z. pisze:Tak ze jeśli potrzebujesz ściślejszych danych - zwróć się do p. Maraska.
Rzeczywiście, potrzebowałbym wykaz poszczególnych lat z podziałem dokładnie na "kolory" szlaków.

Dzięki, adres internetowy Adama Maraska mam.Basia Z. pisze:Tak ze jeśli potrzebujesz ściślejszych danych - zwróć się do p. Maraska.

Ja jednak poczekam na analizy Maraska. Mam do niego zaufanie i wiem, że z pewnością nie naciągał faktów.andy67 pisze:Jakby to wszystko tak dogłębnie statystycznie opracować to pewnie okazałoby się że najczęstszą przyczyną wypadków jest pech czy też przypadek a nie brak sprzętu,pogoda,małe doświadczenie,brak zabezpieczeń itd.itp.
Dwa zdania a jedno bardziej wkurwiające od drugiego.Do wypadku doszło w rejonie owianego złą sławą żlebu Kulczyckiego. Niedawno pracownicy parku postawili tam ostrzegawczą tablicę z trupią czaszką - jak widać ostrzeżenie nie pomogło.

Nie wiedza i świadomość a sprzęt i zabezpieczenia plus wiedza i świadomość.Zygmunt Skibicki pisze:Wracam zatem do dawno postawionej tezy - nie sprzęt i zabezpieczenia, a wiedza i świadomość turystów stanowią o możliwości zmniejszenia groźby tragedii.

Przecież nie chodzi o negowanie sprzętu asekuracyjnego, a o kolejność rozwiązywania problemów. Zaczynając od sprzętu i zabezpieczeń niczego nie osiągniesz, a zaczynając od świadomości i wiedzy uzyskasz przy okazji "za frico" naturalną chęć ludzką do stosowania sprzętu.tomek.l pisze:Samą wiedzą i świadomością się nie przyasekurujesz.
wlasnie tak sobie mysle zeby jakis kask droga kupna nabyc.Zastanawialem sie czy to nie przesada,zeby na "zwykle" szlaki kupowac kask, ale chyba to nie takie glupie-wszak kiedys podobnie bylo z rowerowymi i kijkami trekkingowymi( a gdzie narty?),pewnie za troche bedzie to standard u normalnych turystow bez reklamowek w rekachZygmunt Skibicki pisze: Kilka dni temu TOPR udzielał pomocy taterniczce, którą zranił w rękę spadający kamień. Nagłaśniajmy ten i podobne fakty, a uzyskamy pozornie niemożliwy efekt - kaski na głowach turystów w Wysokich Tatrach i to kupione za własne pieniądze. Tą właśnie metodą rozpowszechniono kaski rowerowe!
Zygmunt! Z całym szacunkiem, zastanów się co piszesz!Zygmunt Skibicki pisze:Przecież nie chodzi o negowanie sprzętu asekuracyjnego, a o kolejność rozwiązywania problemów. Zaczynając od sprzętu i zabezpieczeń niczego nie osiągniesz, a zaczynając od świadomości i wiedzy uzyskasz przy okazji "za frico" naturalną chęć ludzką do stosowania sprzętu.tomek.l pisze:Samą wiedzą i świadomością się nie przyasekurujesz.
.
Tak, te setki tysięcy potencjalnych turystów należy przeszkolić. Każda forma dotarcia do odbiorców jest dobra. Dla mnie takim szokiem było pewne zdjęcie opublikowane tu, na tym forum. Uświadomiło mi kruchość życia i niebezpieczeństwa czyhające w "wysokich górach".Chris pisze: Ludzi w góry gna. Zaczynają od łatwych ścieżek, aż decydują się na trudniejsze wyzwania. I Ty chcesz tym tysiącom turystów robić szkolenia? Filmy wyświetlać? Statystyki czytać? Robić pogadanki?![]()
Zupełnie cię nie rozumię...

To, że nie rozumiesz wcale nie oznacza, że masz szansę na rację.Chris pisze:Zupełnie cię nie rozumię...
To właśnie robię w skali, na którą mnie stać.Chris pisze:I Ty chcesz tym tysiącom turystów robić szkolenia? Filmy wyświetlać? Statystyki czytać? Robić pogadanki?

Tam zaraz... obrażaj?Chris pisze:nie obrażaj się, jeśli ktoś ma inne zdanie od Twojego! Na tym polega dyskusja i po to jest Forum