Buty,buty......
Chodzę zawsze w II poł. czerwca .
2 i 3 lata temu warunki w tatrach były jeszcze zimowe pow. 1400-1500 m.
13 ,czy 14 czerwca 2 lata temu w Zimnej Wodzie zeszła lawina ,na podejściu pod Zbójnicką obowiązywał wariant zimowy dnem doliny ,na wszystkie wysokie przełęcze podobnie ,podchodząc pod PG do tego stopnia zgłupiałem w oślepiającej białości ,że wylazłem przez pomyłkę na MW ,na Jagnięcy biłem stupaje w twardym sniegu asekurując się czekanem i kląłem niewzięcie raków.
Widziałem również ludzi w adidasach ,widziałem i takich z reklamówkami i takich bez jekiegokolwiek wyposazenia ,którzy wchodzili metodą wkładania rąk po łokcie w śnieg. Widziałem gościa w kąpielówkach ,owiniętego w ofiarowany mu koc ratunkowy i powiązanego sznurkiem.
Zapewniam ,że nikt z nich nie zginął i większość dokonała zaplanowanych przedsięwzięć.
Tylko ,czy nie lepiej ,kiedy jest sucho i wygodnie?
2 i 3 lata temu warunki w tatrach były jeszcze zimowe pow. 1400-1500 m.
13 ,czy 14 czerwca 2 lata temu w Zimnej Wodzie zeszła lawina ,na podejściu pod Zbójnicką obowiązywał wariant zimowy dnem doliny ,na wszystkie wysokie przełęcze podobnie ,podchodząc pod PG do tego stopnia zgłupiałem w oślepiającej białości ,że wylazłem przez pomyłkę na MW ,na Jagnięcy biłem stupaje w twardym sniegu asekurując się czekanem i kląłem niewzięcie raków.
Widziałem również ludzi w adidasach ,widziałem i takich z reklamówkami i takich bez jekiegokolwiek wyposazenia ,którzy wchodzili metodą wkładania rąk po łokcie w śnieg. Widziałem gościa w kąpielówkach ,owiniętego w ofiarowany mu koc ratunkowy i powiązanego sznurkiem.
Zapewniam ,że nikt z nich nie zginął i większość dokonała zaplanowanych przedsięwzięć.
Tylko ,czy nie lepiej ,kiedy jest sucho i wygodnie?
luknij na moje panoramy i galerie
- Krzysztof Kus
-

- Posty: 149
- Rejestracja: czw 22 maja, 2008
- Lokalizacja: Szczecin
- Kontakt:
Wracał z Koprowego ,my własnie wchodziliśmy ,zakrwawiony ,podtrzymywany przez inych uczestników "wycieczki z zakładu pracy" ,tak to przynajmniej wyglądało" ,wyposażonych niewiele lepiej.
Od nas dostał gorącej herbaty i cukierki.
Rano tego dnia był upał ,potem przyszło załamanie pogody ,w momencie spotkania padał śnieg przy silnym wietrze i temperaturze lekko ujemnej.
Ja szedłem w wełnianej czapce ,kurtce ,polarze i rękawicach i nie czułem ,bym się miał przegrzać
Od nas dostał gorącej herbaty i cukierki.
Rano tego dnia był upał ,potem przyszło załamanie pogody ,w momencie spotkania padał śnieg przy silnym wietrze i temperaturze lekko ujemnej.
Ja szedłem w wełnianej czapce ,kurtce ,polarze i rękawicach i nie czułem ,bym się miał przegrzać
luknij na moje panoramy i galerie
To jest raczej książka autobiograficzna i wpadła mi w ręce tej zimy, gdy już miałem swoje zdanie na temat butów. A te korkery to jest Włodka patent na tzw rzęchy i to jego prywatne zdanie na prywatne wycieczki, bo jeśli chodzi o "prace" to nie ma lekko.Zygmunt Skibicki pisze: I to może być dobry powód, dla którego nie zachwyciłbym się taką pozycją wydawniczą, bo wzmianka o tych korkerach dobitnie świadczy, że nie jest to literatura dla stricte turysty.
Trochę źle to napisałem, pisząc, że zostały przemoczone deszczówką miałem na myśli, że woda wlała się do buta z góry, raz przez przemoczone spodnie, a drugi raz od rosyZygmunt Skibicki pisze: O nader wątpliwych zaletach butów górskich z gore wypowiadałem się na pewno i tutaj także, więc tym razem oszczędzę sobie powtarzania.
Właśnie cały czas pisze o takich lekkich butach trekingowych, które różnią się zwykle od wysokich butów górskich tym, że są poniżej kostki, są lżejsze, przemakalne i oddychające.Zygmunt Skibicki pisze: Mnie się także zdarza na skale latem obuwie "adidasopodobne", ale to są właśnie stricte "podejściówki", które jak zapewne wiesz, tylko na pierwszy rzut oka i to oka niedoświadczonego sprawiają wrażenie podobieństwa do adidasowatego badziewia. Różnią się bowiem dosłownie w każdym szczególe zarówno cholewy jak i podeszwy, że o wypełnieniach nie wspomnę.
Pisał to ktoś wyżej. DLa mnie osobiście straszenie kogoś, że jak ma niskie buty to sobie nogę skręci jest mitem, boZygmunt Skibicki pisze: Swoją drogą... zawsze chodzi jedynie o bardziej lub mniej skuteczne zmniejszenie ryzyka, bo całkowitej pewności w takim terenie to nikt nie może mieć i to w żadnej kwestii.
Tyle, że ja wcale nie podnosiłem sprawy skręcenia kostki. Wręcz zachęcałem do ćwiczeń, które mnie przynajmniej przed taką kontuzją chronią skutecznie od czasów ginących w pomroce historii.
-nigdy nie skręciłem kostki
-nigdy nie widziałem jak ktoś skręcił kostke w górach
-nigdy nie słyszałem, aby ktoś z moich znajomych skrecił kostke w górach, a widziałem jak oni skręcają kostke w czasie gry w piłkę czy w kosza
-bardzo rzadko słyszy się w komunikatach wypadkowych o skręceniu kostki
i dopóki nie zobacze jakiś sensownych statystyk to w to nie uwierzę.
Jak dobrze pamiętam to pisałeś, że można sobie "uszczodzić kostke mechanicznie o kamień" - jakoś tak. Oczywiście, że tak można, tylko znowu jest to malo prawdopodobne, chociaż miałem przypadek, że w pewnej dzikiej tatrzańskiej dolinie wpadłem w dziure i zaklinowałem sobie noge. Co by było gdybym miał niskie buty i był sam? Trudno przewidzieć, może rozwaliłbym sobie kostę i umarł z głodu bo samemu ciężko byłoby się wydostać z tej dziury.Zygmunt Skibicki pisze: Pisałem natomiast o innych moich obawach związanych z niskimi butami i to takich, których występowanie przy butach wysokich należy uznać za skrajnie nieprawdopodobny przypadek.
Generalnie rzecz wygląda tak, że jest to system połączonych amortyzatorów (palce, stawy skokowe, stawy kolanowe, stawy biodrowe)które pochłaniają energie i usztywnienie jednego elementu powoduje przeniesienie "pracy" na pozostałe.Zygmunt Skibicki pisze:Możesz mieć sporo racji, ale nie podejmuję się zajmować tu stanowiska, bo takie spojrzenie na sprawę jest dla mnie zupełnie nowe.świster pisze:Jestem w stanie też zaryzykować teze, że but wysoki zwiększa ryzyko urazu kolana, bo cześć możliwości absorbującej energii przez kostkę jest odebrana poprzez jej usztywnienie.
Można się też zastanowić dlaczego częstą kontuzją narciarską jest skręcenie kolana. Można też zrobić test na własne ryzyko i skakać z wysokości 2m na miękką trawe lub z 1m na beton w różnych obuwiach. Osobiście nie odważyłbym się na takie skoki w narciarskich butach lub skorupach.
Jeśli chodzi o mnie to raczej nie lubie skrajności i się zgadzam z Filancem, że na każdy teren, każde warunki trzeba mieć inne buty.Zygmunt Skibicki pisze: W każdym bądź razie, z Twojej wypowiedzi wychynął obraz bramkarza hokejowego stojącego na przeciw skoczka do wody. Z jednej strony pełne opancerzenie od dołu do góry, a to i tak nie gwarantuje całkowitego bezpieczeństwa. Z drugiej strony niemal goły facet.
Przypuszczam, że jak zwykle rozsądek wskaże najlepsze rozwiązanie gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami.
Buty górskie mogę podzielić na 5 rodzaji:
1.Baletki
2.Sandały
3.Lekkie buty trekingowe, niskie, przemakalne
4. Ciężkie buty za kostkę, nieprzemakalne
5.Skorupy
Przy czym 1 i 5 są używane przez niewielki promil górołazów, 2 dośc rzadko używane, rzędu procentów. A dyskuzja zazwyczaj jest o 3 i 4.
Każdy ten rodzaj ma swoją "nysze" (pogoda, teren, warunki, doświadczenie właściciela) w której można ich używać. Dana nysza ma swój pik, w którym dany rodzaj będzie lepszy od pozostałych, a czasami jedynym (np. 4 na asfalt do Moka w zimie). A cała dyskusja się rozchodzi o to, że te nysze się często pokrywają.
Osobiście nie jestem zagożałym przeciwnikiem żadnego rodzaju (w stylu nie, bo nie należy) i używałem wszystkich rodzajów.
Pozdrawiam i sorki, że tak póżno odpisałem
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
No i teraz już doprawdy mało który nowicjusz będzie cokolwiek z tych naszych dywagacji wiedział...świster pisze:cały czas pisze o takich lekkich butach trekingowych, które różnią się zwykle od wysokich butów górskich tym, że są poniżej kostki, są lżejsze, przemakalne i oddychające.
Jeśli to, o czym piszesz jest przemakalne, to raczej nie może być "oddychające" a jedynie... przewiewne. Jak by na to nie patrzeć, nie są to zatem klasyczne podejściówki.
Z drugiej wszak strony, choć to chyba już z piąta strona tego samego medalu, wiedząc na jakie warunki się decydujemy, dobranie rozsądnych butów kłopotem zbytnim nie jest. Kluczem bowiem wcale nie są jakieś strasznie "wypasione" bucieta, a właśnie ta "wiedza o spodziewanych warunkach". Tyle, że przychodzi ona dopiero po iluś tam solidnych "w-dupę-braniach". Tego się z netu nie wygoogla!
I tu dokładnie leży pies pogrzebany złośliwie szczerząc upiorne swe zębiska...
Prawda, prawda...świster pisze:straszenie kogoś, że jak ma niskie buty to sobie nogę skręci jest mitem
Z drugiej wszak strony to taki sam mit, jak to że nie nosząc kasku dostanie się kamulcem w łeb. Kłamstwo oczywiste, ale w końcu iluś tam ludzi co roku "dzięciołka" zalicza. Dla kilku był to ostatni w życiu wypadek. A wcale nie musiał...!!!
Jakoś trzeba zadziałać na wyobraźnię młodziana, który uznaje adidasopodobne badziewie za szczyt doskonałości na najbardziej nawet ekstremalne warunki. Tu sprawdza się, co napisałem wyżej - oni nie mają bladego nawet pojęcia, w jakie warunki się pakują!
"Rozpoznanie bojem" to nie jest najlepsze, co można zaproponować, choć i tak w kolosalnej większości do tego się wszystko sprowadza.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Te buty, które mam na myśli są lekkie, markowe, kupione za kilka stówek i nie są to żadne adidasobodobne, tylko specjalne z myślą o górach. A tą przemakalność rozumie tak, że nie groźne im 10kroków w śniegu czy 10-cio minutowy deszczyk, ale puszczają po kilkuset krokach w śniegu czy przy 30-sto minutowym deszczu.Zygmunt Skibicki pisze:No i teraz już doprawdy mało który nowicjusz będzie cokolwiek z tych naszych dywagacji wiedział...
Jeśli to, o czym piszesz jest przemakalne, to raczej nie może być "oddychające" a jedynie... przewiewne. Jak by na to nie patrzeć, nie są to zatem klasyczne podejściówki
Prawda, ale czasami się do końca przewidzieć nie da, np jadąc na 2 tygodnie w Tatry muszę w ciemno i z żalem zrezygnować z lekkich butów, bo wiadomo - minimalizacja plecaka i wtedy system - sandały dopóki się da, a później zmiana na wysokie.Zygmunt Skibicki pisze:Kluczem bowiem wcale nie są jakieś strasznie "wypasione" bucieta, a właśnie ta "wiedza o spodziewanych warunkach". Tyle, że przychodzi ona dopiero po iluś tam solidnych "w-dupę-braniach". Tego się z netu nie wygoogla!
pozdrawiam
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Ja przecież nie miałem najmniejszego nawet zamiaru obrażania ani Ciebie, ani Twoich butów... Ależ to śmiesznie brzmi...!!świster pisze:Te buty, które mam na myśli są lekkie, markowe...
Da się, da...świster pisze:czasami się do końca przewidzieć nie da...
Tylko "zakładka bezpieczeństwa" staje się... ciężkawa.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Witam, to może kilka słów z mojego doswiadczenia, od zawsze używam butów za kostke i sobie chwalę. Raz w Bieszczadach skręciłem sobie porządnie nogę(trochę przez swoja głupotę), ale jakbym nie miał butów za kostke to myslę, że mógłbym ją złamać. Drugi raz mocno nadwerężyłem kostkę w Rumunii wędrując z dużym plecakiem i również myślę, że buty za kostkę uratowały mnie przed poważniejszą kontuzją, dlatego jestem zwolennikiem wysokich butów. Oczywiście jeżeli komuś wygodnie w niskich to nie mam zamiaru nikogo na siłę przekonywaćświster pisze: DLa mnie osobiście straszenie kogoś, że jak ma niskie buty to sobie nogę skręci jest mitem, bo
-nigdy nie skręciłem kostki
-nigdy nie widziałem jak ktoś skręcił kostke w górach
-nigdy nie słyszałem, aby ktoś z moich znajomych skrecił kostke w górach, a widziałem jak oni skręcają kostke w czasie gry w piłkę czy w kosza
-bardzo rzadko słyszy się w komunikatach wypadkowych o skręceniu kostki
Pozdrawiam
Dwa przykłady z dzisiaj.Pisał to ktoś wyżej. DLa mnie osobiście straszenie kogoś, że jak ma niskie buty to sobie nogę skręci jest mitem, bo
-nigdy nie skręciłem kostki
-nigdy nie widziałem jak ktoś skręcił kostke w górach
-nigdy nie słyszałem, aby ktoś z moich znajomych skrecił kostke w górach, a widziałem jak oni skręcają kostke w czasie gry w piłkę czy w kosza
-bardzo rzadko słyszy się w komunikatach wypadkowych o skręceniu kostki
i dopóki nie zobacze jakiś sensownych statystyk to w to nie uwierzę.
1. Jak już mówiłem w innym temacie byłem na wycieczce z pttk. Widziałem tam dziewczynkę, która sobie nogę skręciła i kuśtykała na dół.
2. Ja na tej samej wycieczce prawie sobie skręciłem kostkę, która została uratowana właśnie przez wysoki but. Z doświadczenia wiem, że w niskich butach noga byłaby skręcona.
Don't shit, where you eat
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Mój syn kilka dni temu wrócił z Popradskiego Plesa i wpadł do mnie na moment po... końską maść. Gdyby nie wysokie buciska złamałby nogę, a tak to tylko mocno skręcił. I to na Magistrali pod Tępą...!
Jasne, że to żadna reguła, ale fakt jest faktem.
Jasne, że to żadna reguła, ale fakt jest faktem.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Ja niestety mam bardzo słabe kostki, na skutek kilku urazów, już dość dawno temu wyrobiłam sobie "nawykowe zwichnięcie", często się zdarza że źle stanę, a zwłaszcza na całkiem prostej drodze. Zdarzało mi się też boleśnie skręcić nogę w sandałach w mieście (chodzę tylko w butach na płaskim obcasie).Zygmunt Skibicki pisze:Mój syn kilka dni temu wrócił z Popradskiego Plesa i wpadł do mnie na moment po... końską maść. Gdyby nie wysokie buciska złamałby nogę, a tak to tylko mocno skręcił. I to na Magistrali pod Tępą...!
Jasne, że to żadna reguła, ale fakt jest faktem.
Tak że niestety nie dla mnie niskie buty.
Pozdrowienia
Basia
Też mam "nawykowe zwichnięcie". Grałem kiedyś w kosza, ćwiczyłem wyskok z obciążeniami i takie tam głupoty. Nie chadzam od lat w niskich butach i bardzo często zaliczam "obemsknięcie", tak że stopa próbuje spojrzeć podeszwą w niebo. W takich momentach czuję jak ucisk od wewnętrznej strony buta ratuje mnie przed czymś nieprzyjemnym.
A w Tatrach to mam przynajmniej raz na każdej wycieczce.
A w Tatrach to mam przynajmniej raz na każdej wycieczce.
Scilicet scio qiud hodiernus dies! Modo ei non possum meminisse verbum Polonicum.
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Gdzieś Ci już Basiu polecałem codzienną porcję "kółek stopami". Uwierz mi - to niezwykle wzmacnia "ościęgnowanie" stawu skokowego.Basia Z. pisze:Tak że niestety nie dla mnie niskie buty.
Zresztą, olej tę wiarę i... spróbuj.
To doprawdy nic nie kosztuje!
Problem w tym, że znacznie pozytywne efekty zauważa się dopiero po dłuższym stosowaniu...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Otóż to - ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć - to jedyna recepta.Zygmunt Skibicki pisze: Problem w tym, że znacznie pozytywne efekty zauważa się dopiero po dłuższym stosowaniu...
"Błyskawiczne" efekty to w reklamach jedynie
Też miałem podobny problem z prawą kostką - gdy jeszcze grałem regularnie w nogę przeciwnik stanął mi na stopę gdy wyskakiwałem do górnej piłki i kostka się posypała kompletnie. Na domiar złego nie wyleczyłem jej porządnie bo nie było czasu i z "nawykowym zwichnięciem" męczyłem się ładnych parę lat. Jeszcze jakiś czas temu odczuwałem to bardzo, szczególnie chodząc po górach.
Co ciekawe pozbyłem się problemu grając regularnie w hokeja - ale nie twierdzę że każdemu takie "leczenie" pomoże
Każdemu jego Everest...
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
A mnie się ta "terapia" wydaje całkiem logiczna - łyżwiarstwo bardzo wzmacnia "mechanikę" kostki - ona jest przecież przez cały czas poruszania się na łyżwach blokowana na boki, ale ma spore "luzy" w płaszczyźnie wzdłużnej. Dokładnie tak samo jak podczas chodzenia po górach...andy67 pisze:Co ciekawe pozbyłem się problemu grając regularnie w hokeja - ale nie twierdzę że każdemu takie "leczenie" pomoże
Łyżwiarstwo ma jeszcze ten plus w porównaniu z górołażeniem, ze stopy są "telepane" z dużą częstotliwością ale jedynie w małym zakresie wychyleń, co mniej naraża na kontuzję, a wzmacnia ścięgna równie dobrze.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
http://www.lowa.pl/oferta.php?kat=3&pkat=6&id_oferty=10
Jestem zainteresowany kupnem takich oto trekkingów.
Co sądzicie ? Zawsze chodziłem w różnych rodzajach substytutów butów górskich , także mało się znam. Czy to dobry wybór ?
Jestem zainteresowany kupnem takich oto trekkingów.
Co sądzicie ? Zawsze chodziłem w różnych rodzajach substytutów butów górskich , także mało się znam. Czy to dobry wybór ?
http://www.garnek.pl/endrjukiel <--- zajrzyj i zobacz moją galerię.
- Krzysztof Kus
-

- Posty: 149
- Rejestracja: czw 22 maja, 2008
- Lokalizacja: Szczecin
- Kontakt:
Trochę u producenta czyli docelowe zastosowanie
http://www.lowaboots.com/catalog/ShowBo ... earch=kody
http://www.lowaboots.com/catalog/ShowBo ... earch=kody
bike & hike
-
Gość
Witam! Wiem,że temat glanów pojawiał się tutaj już kilka razy, ale ja chcę zapytać dokładnie o mój przypadek 
Planuję wyjazd do Zakopanego koło 18 września. Chciałabym wejśc m.in na Giewont, ale nie mam butów trekkingowych niestety. Za to mam glany, w których chodziłam już dosyć długo i są wygodne,a nie są zużyte (chodzi mi o podeszwę). Czy nadają sie na taki wypad?
Poza tym mam jeszcze adidasy. Więc może na początku założe adidasy, a potem przy bardziej stromym i skalistym podejściu glany?
A i tak przy okazji chociaż to chyba ne w tym temacie - o jeszcze mogłabym "zdobyć" licząc się z tym, że ostatni raz w Tatrach byłam 10 lat temu i weszłam chyba tylko na Rusinową Polanę?
Planuję wyjazd do Zakopanego koło 18 września. Chciałabym wejśc m.in na Giewont, ale nie mam butów trekkingowych niestety. Za to mam glany, w których chodziłam już dosyć długo i są wygodne,a nie są zużyte (chodzi mi o podeszwę). Czy nadają sie na taki wypad?
Poza tym mam jeszcze adidasy. Więc może na początku założe adidasy, a potem przy bardziej stromym i skalistym podejściu glany?
A i tak przy okazji chociaż to chyba ne w tym temacie - o jeszcze mogłabym "zdobyć" licząc się z tym, że ostatni raz w Tatrach byłam 10 lat temu i weszłam chyba tylko na Rusinową Polanę?
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:



