Buty,buty......

Buty, odzież, plecaki, śpiwory, akcesoria i sprzęt górski...
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Chodzę zawsze w II poł. czerwca .
2 i 3 lata temu warunki w tatrach były jeszcze zimowe pow. 1400-1500 m.
13 ,czy 14 czerwca 2 lata temu w Zimnej Wodzie zeszła lawina ,na podejściu pod Zbójnicką obowiązywał wariant zimowy dnem doliny ,na wszystkie wysokie przełęcze podobnie ,podchodząc pod PG do tego stopnia zgłupiałem w oślepiającej białości ,że wylazłem przez pomyłkę na MW ,na Jagnięcy biłem stupaje w twardym sniegu asekurując się czekanem i kląłem niewzięcie raków.
Widziałem również ludzi w adidasach ,widziałem i takich z reklamówkami i takich bez jekiegokolwiek wyposazenia ,którzy wchodzili metodą wkładania rąk po łokcie w śnieg. Widziałem gościa w kąpielówkach ,owiniętego w ofiarowany mu koc ratunkowy i powiązanego sznurkiem.
Zapewniam ,że nikt z nich nie zginął i większość dokonała zaplanowanych przedsięwzięć.
Tylko ,czy nie lepiej ,kiedy jest sucho i wygodnie?
Awatar użytkownika
Krzysztof Kus

-#3
Posty: 149
Rejestracja: czw 22 maja, 2008
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Post autor: Krzysztof Kus »

dagomar pisze:Widziałem gościa w kąpielówkach ,owiniętego w ofiarowany mu koc ratunkowy i powiązanego sznurkiem.
Chciał pewnie zaimponować lubej. :D
A tak w ogóle to już wracał czy dopiero szedł w góry?

Może to taki eksztrem wspin? Albo raczej eksztrem hajking.
bike & hike
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Wracał z Koprowego ,my własnie wchodziliśmy ,zakrwawiony ,podtrzymywany przez inych uczestników "wycieczki z zakładu pracy" ,tak to przynajmniej wyglądało" ,wyposażonych niewiele lepiej.
Od nas dostał gorącej herbaty i cukierki.
Rano tego dnia był upał ,potem przyszło załamanie pogody ,w momencie spotkania padał śnieg przy silnym wietrze i temperaturze lekko ujemnej.
Ja szedłem w wełnianej czapce ,kurtce ,polarze i rękawicach i nie czułem ,bym się miał przegrzać
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

Zygmunt Skibicki pisze: I to może być dobry powód, dla którego nie zachwyciłbym się taką pozycją wydawniczą, bo wzmianka o tych korkerach dobitnie świadczy, że nie jest to literatura dla stricte turysty.
To jest raczej książka autobiograficzna i wpadła mi w ręce tej zimy, gdy już miałem swoje zdanie na temat butów. A te korkery to jest Włodka patent na tzw rzęchy i to jego prywatne zdanie na prywatne wycieczki, bo jeśli chodzi o "prace" to nie ma lekko.
Zygmunt Skibicki pisze: O nader wątpliwych zaletach butów górskich z gore wypowiadałem się na pewno i tutaj także, więc tym razem oszczędzę sobie powtarzania.
Trochę źle to napisałem, pisząc, że zostały przemoczone deszczówką miałem na myśli, że woda wlała się do buta z góry, raz przez przemoczone spodnie, a drugi raz od rosy
Zygmunt Skibicki pisze: Mnie się także zdarza na skale latem obuwie "adidasopodobne", ale to są właśnie stricte "podejściówki", które jak zapewne wiesz, tylko na pierwszy rzut oka i to oka niedoświadczonego sprawiają wrażenie podobieństwa do adidasowatego badziewia. Różnią się bowiem dosłownie w każdym szczególe zarówno cholewy jak i podeszwy, że o wypełnieniach nie wspomnę.
Właśnie cały czas pisze o takich lekkich butach trekingowych, które różnią się zwykle od wysokich butów górskich tym, że są poniżej kostki, są lżejsze, przemakalne i oddychające.
Zygmunt Skibicki pisze: Swoją drogą... zawsze chodzi jedynie o bardziej lub mniej skuteczne zmniejszenie ryzyka, bo całkowitej pewności w takim terenie to nikt nie może mieć i to w żadnej kwestii.
Tyle, że ja wcale nie podnosiłem sprawy skręcenia kostki. Wręcz zachęcałem do ćwiczeń, które mnie przynajmniej przed taką kontuzją chronią skutecznie od czasów ginących w pomroce historii.
Pisał to ktoś wyżej. DLa mnie osobiście straszenie kogoś, że jak ma niskie buty to sobie nogę skręci jest mitem, bo
-nigdy nie skręciłem kostki
-nigdy nie widziałem jak ktoś skręcił kostke w górach
-nigdy nie słyszałem, aby ktoś z moich znajomych skrecił kostke w górach, a widziałem jak oni skręcają kostke w czasie gry w piłkę czy w kosza
-bardzo rzadko słyszy się w komunikatach wypadkowych o skręceniu kostki
i dopóki nie zobacze jakiś sensownych statystyk to w to nie uwierzę.
Zygmunt Skibicki pisze: Pisałem natomiast o innych moich obawach związanych z niskimi butami i to takich, których występowanie przy butach wysokich należy uznać za skrajnie nieprawdopodobny przypadek.
Jak dobrze pamiętam to pisałeś, że można sobie "uszczodzić kostke mechanicznie o kamień" - jakoś tak. Oczywiście, że tak można, tylko znowu jest to malo prawdopodobne, chociaż miałem przypadek, że w pewnej dzikiej tatrzańskiej dolinie wpadłem w dziure i zaklinowałem sobie noge. Co by było gdybym miał niskie buty i był sam? Trudno przewidzieć, może rozwaliłbym sobie kostę i umarł z głodu bo samemu ciężko byłoby się wydostać z tej dziury.
Zygmunt Skibicki pisze:
świster pisze:Jestem w stanie też zaryzykować teze, że but wysoki zwiększa ryzyko urazu kolana, bo cześć możliwości absorbującej energii przez kostkę jest odebrana poprzez jej usztywnienie.
Możesz mieć sporo racji, ale nie podejmuję się zajmować tu stanowiska, bo takie spojrzenie na sprawę jest dla mnie zupełnie nowe.
Generalnie rzecz wygląda tak, że jest to system połączonych amortyzatorów (palce, stawy skokowe, stawy kolanowe, stawy biodrowe)które pochłaniają energie i usztywnienie jednego elementu powoduje przeniesienie "pracy" na pozostałe.
Można się też zastanowić dlaczego częstą kontuzją narciarską jest skręcenie kolana. Można też zrobić test na własne ryzyko i skakać z wysokości 2m na miękką trawe lub z 1m na beton w różnych obuwiach. Osobiście nie odważyłbym się na takie skoki w narciarskich butach lub skorupach.
Zygmunt Skibicki pisze: W każdym bądź razie, z Twojej wypowiedzi wychynął obraz bramkarza hokejowego stojącego na przeciw skoczka do wody. Z jednej strony pełne opancerzenie od dołu do góry, a to i tak nie gwarantuje całkowitego bezpieczeństwa. Z drugiej strony niemal goły facet.
Przypuszczam, że jak zwykle rozsądek wskaże najlepsze rozwiązanie gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami.
Jeśli chodzi o mnie to raczej nie lubie skrajności i się zgadzam z Filancem, że na każdy teren, każde warunki trzeba mieć inne buty.
Buty górskie mogę podzielić na 5 rodzaji:
1.Baletki
2.Sandały
3.Lekkie buty trekingowe, niskie, przemakalne
4. Ciężkie buty za kostkę, nieprzemakalne
5.Skorupy
Przy czym 1 i 5 są używane przez niewielki promil górołazów, 2 dośc rzadko używane, rzędu procentów. A dyskuzja zazwyczaj jest o 3 i 4.
Każdy ten rodzaj ma swoją "nysze" (pogoda, teren, warunki, doświadczenie właściciela) w której można ich używać. Dana nysza ma swój pik, w którym dany rodzaj będzie lepszy od pozostałych, a czasami jedynym (np. 4 na asfalt do Moka w zimie). A cała dyskusja się rozchodzi o to, że te nysze się często pokrywają.
Osobiście nie jestem zagożałym przeciwnikiem żadnego rodzaju (w stylu nie, bo nie należy) i używałem wszystkich rodzajów.
Pozdrawiam i sorki, że tak póżno odpisałem :)
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

świster pisze:cały czas pisze o takich lekkich butach trekingowych, które różnią się zwykle od wysokich butów górskich tym, że są poniżej kostki, są lżejsze, przemakalne i oddychające.
No i teraz już doprawdy mało który nowicjusz będzie cokolwiek z tych naszych dywagacji wiedział...
Jeśli to, o czym piszesz jest przemakalne, to raczej nie może być "oddychające" a jedynie... przewiewne. Jak by na to nie patrzeć, nie są to zatem klasyczne podejściówki.
Z drugiej wszak strony, choć to chyba już z piąta strona tego samego medalu, wiedząc na jakie warunki się decydujemy, dobranie rozsądnych butów kłopotem zbytnim nie jest. Kluczem bowiem wcale nie są jakieś strasznie "wypasione" bucieta, a właśnie ta "wiedza o spodziewanych warunkach". Tyle, że przychodzi ona dopiero po iluś tam solidnych "w-dupę-braniach". Tego się z netu nie wygoogla!
I tu dokładnie leży pies pogrzebany złośliwie szczerząc upiorne swe zębiska...
świster pisze:straszenie kogoś, że jak ma niskie buty to sobie nogę skręci jest mitem
Prawda, prawda...
Z drugiej wszak strony to taki sam mit, jak to że nie nosząc kasku dostanie się kamulcem w łeb. Kłamstwo oczywiste, ale w końcu iluś tam ludzi co roku "dzięciołka" zalicza. Dla kilku był to ostatni w życiu wypadek. A wcale nie musiał...!!!
Jakoś trzeba zadziałać na wyobraźnię młodziana, który uznaje adidasopodobne badziewie za szczyt doskonałości na najbardziej nawet ekstremalne warunki. Tu sprawdza się, co napisałem wyżej - oni nie mają bladego nawet pojęcia, w jakie warunki się pakują!
"Rozpoznanie bojem" to nie jest najlepsze, co można zaproponować, choć i tak w kolosalnej większości do tego się wszystko sprowadza.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

Zygmunt Skibicki pisze:No i teraz już doprawdy mało który nowicjusz będzie cokolwiek z tych naszych dywagacji wiedział...
Jeśli to, o czym piszesz jest przemakalne, to raczej nie może być "oddychające" a jedynie... przewiewne. Jak by na to nie patrzeć, nie są to zatem klasyczne podejściówki
Te buty, które mam na myśli są lekkie, markowe, kupione za kilka stówek i nie są to żadne adidasobodobne, tylko specjalne z myślą o górach. A tą przemakalność rozumie tak, że nie groźne im 10kroków w śniegu czy 10-cio minutowy deszczyk, ale puszczają po kilkuset krokach w śniegu czy przy 30-sto minutowym deszczu.
Zygmunt Skibicki pisze:Kluczem bowiem wcale nie są jakieś strasznie "wypasione" bucieta, a właśnie ta "wiedza o spodziewanych warunkach". Tyle, że przychodzi ona dopiero po iluś tam solidnych "w-dupę-braniach". Tego się z netu nie wygoogla!
Prawda, ale czasami się do końca przewidzieć nie da, np jadąc na 2 tygodnie w Tatry muszę w ciemno i z żalem zrezygnować z lekkich butów, bo wiadomo - minimalizacja plecaka i wtedy system - sandały dopóki się da, a później zmiana na wysokie.
pozdrawiam
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

świster pisze:Te buty, które mam na myśli są lekkie, markowe...
Ja przecież nie miałem najmniejszego nawet zamiaru obrażania ani Ciebie, ani Twoich butów... Ależ to śmiesznie brzmi...!!
świster pisze:czasami się do końca przewidzieć nie da...
Da się, da...
Tylko "zakładka bezpieczeństwa" staje się... ciężkawa.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
termofor

-#2
Posty: 59
Rejestracja: pt 09 maja, 2008

Post autor: termofor »

świster pisze: DLa mnie osobiście straszenie kogoś, że jak ma niskie buty to sobie nogę skręci jest mitem, bo
-nigdy nie skręciłem kostki
-nigdy nie widziałem jak ktoś skręcił kostke w górach
-nigdy nie słyszałem, aby ktoś z moich znajomych skrecił kostke w górach, a widziałem jak oni skręcają kostke w czasie gry w piłkę czy w kosza
-bardzo rzadko słyszy się w komunikatach wypadkowych o skręceniu kostki
Witam, to może kilka słów z mojego doswiadczenia, od zawsze używam butów za kostke i sobie chwalę. Raz w Bieszczadach skręciłem sobie porządnie nogę(trochę przez swoja głupotę), ale jakbym nie miał butów za kostke to myslę, że mógłbym ją złamać. Drugi raz mocno nadwerężyłem kostkę w Rumunii wędrując z dużym plecakiem i również myślę, że buty za kostkę uratowały mnie przed poważniejszą kontuzją, dlatego jestem zwolennikiem wysokich butów. Oczywiście jeżeli komuś wygodnie w niskich to nie mam zamiaru nikogo na siłę przekonywać :)
Pozdrawiam
Awatar użytkownika
tommer91

-#6
Posty: 1173
Rejestracja: ndz 09 mar, 2008
Lokalizacja: Myszków/Kraków

Post autor: tommer91 »

Pisał to ktoś wyżej. DLa mnie osobiście straszenie kogoś, że jak ma niskie buty to sobie nogę skręci jest mitem, bo
-nigdy nie skręciłem kostki
-nigdy nie widziałem jak ktoś skręcił kostke w górach
-nigdy nie słyszałem, aby ktoś z moich znajomych skrecił kostke w górach, a widziałem jak oni skręcają kostke w czasie gry w piłkę czy w kosza
-bardzo rzadko słyszy się w komunikatach wypadkowych o skręceniu kostki
i dopóki nie zobacze jakiś sensownych statystyk to w to nie uwierzę.
Dwa przykłady z dzisiaj.
1. Jak już mówiłem w innym temacie byłem na wycieczce z pttk. Widziałem tam dziewczynkę, która sobie nogę skręciła i kuśtykała na dół.
2. Ja na tej samej wycieczce prawie sobie skręciłem kostkę, która została uratowana właśnie przez wysoki but. Z doświadczenia wiem, że w niskich butach noga byłaby skręcona.
Don't shit, where you eat
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Mój syn kilka dni temu wrócił z Popradskiego Plesa i wpadł do mnie na moment po... końską maść. Gdyby nie wysokie buciska złamałby nogę, a tak to tylko mocno skręcił. I to na Magistrali pod Tępą...!
Jasne, że to żadna reguła, ale fakt jest faktem.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Zygmunt Skibicki pisze:Mój syn kilka dni temu wrócił z Popradskiego Plesa i wpadł do mnie na moment po... końską maść. Gdyby nie wysokie buciska złamałby nogę, a tak to tylko mocno skręcił. I to na Magistrali pod Tępą...!
Jasne, że to żadna reguła, ale fakt jest faktem.
Ja niestety mam bardzo słabe kostki, na skutek kilku urazów, już dość dawno temu wyrobiłam sobie "nawykowe zwichnięcie", często się zdarza że źle stanę, a zwłaszcza na całkiem prostej drodze. Zdarzało mi się też boleśnie skręcić nogę w sandałach w mieście (chodzę tylko w butach na płaskim obcasie).
Tak że niestety nie dla mnie niskie buty.

Pozdrowienia

Basia
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Awatar użytkownika
Piotrus

-#3
Posty: 108
Rejestracja: czw 08 mar, 2007
Lokalizacja: Toruń
Kontakt:

Post autor: Piotrus »

Też mam "nawykowe zwichnięcie". Grałem kiedyś w kosza, ćwiczyłem wyskok z obciążeniami i takie tam głupoty. Nie chadzam od lat w niskich butach i bardzo często zaliczam "obemsknięcie", tak że stopa próbuje spojrzeć podeszwą w niebo. W takich momentach czuję jak ucisk od wewnętrznej strony buta ratuje mnie przed czymś nieprzyjemnym.
A w Tatrach to mam przynajmniej raz na każdej wycieczce.
Scilicet scio qiud hodiernus dies! Modo ei non possum meminisse verbum Polonicum.
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Basia Z. pisze:Tak że niestety nie dla mnie niskie buty.
Gdzieś Ci już Basiu polecałem codzienną porcję "kółek stopami". Uwierz mi - to niezwykle wzmacnia "ościęgnowanie" stawu skokowego.
Zresztą, olej tę wiarę i... spróbuj.
To doprawdy nic nie kosztuje!
Problem w tym, że znacznie pozytywne efekty zauważa się dopiero po dłuższym stosowaniu...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Zygmunt Skibicki pisze: Problem w tym, że znacznie pozytywne efekty zauważa się dopiero po dłuższym stosowaniu...
Otóż to - ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć - to jedyna recepta.
"Błyskawiczne" efekty to w reklamach jedynie :D

Też miałem podobny problem z prawą kostką - gdy jeszcze grałem regularnie w nogę przeciwnik stanął mi na stopę gdy wyskakiwałem do górnej piłki i kostka się posypała kompletnie. Na domiar złego nie wyleczyłem jej porządnie bo nie było czasu i z "nawykowym zwichnięciem" męczyłem się ładnych parę lat. Jeszcze jakiś czas temu odczuwałem to bardzo, szczególnie chodząc po górach.
Co ciekawe pozbyłem się problemu grając regularnie w hokeja - ale nie twierdzę że każdemu takie "leczenie" pomoże :)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

andy67 pisze:Co ciekawe pozbyłem się problemu grając regularnie w hokeja - ale nie twierdzę że każdemu takie "leczenie" pomoże
A mnie się ta "terapia" wydaje całkiem logiczna - łyżwiarstwo bardzo wzmacnia "mechanikę" kostki - ona jest przecież przez cały czas poruszania się na łyżwach blokowana na boki, ale ma spore "luzy" w płaszczyźnie wzdłużnej. Dokładnie tak samo jak podczas chodzenia po górach...
Łyżwiarstwo ma jeszcze ten plus w porównaniu z górołażeniem, ze stopy są "telepane" z dużą częstotliwością ale jedynie w małym zakresie wychyleń, co mniej naraża na kontuzję, a wzmacnia ścięgna równie dobrze.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Endrju

-#1
Posty: 14
Rejestracja: pn 08 paź, 2007
Lokalizacja: Kielce

Post autor: Endrju »

http://www.lowa.pl/oferta.php?kat=3&pkat=6&id_oferty=10

Jestem zainteresowany kupnem takich oto trekkingów.
Co sądzicie ? Zawsze chodziłem w różnych rodzajach substytutów butów górskich , także mało się znam. Czy to dobry wybór ?
http://www.garnek.pl/endrjukiel <--- zajrzyj i zobacz moją galerię.
Awatar użytkownika
Krzysztof Kus

-#3
Posty: 149
Rejestracja: czw 22 maja, 2008
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Post autor: Krzysztof Kus »

Trochę u producenta czyli docelowe zastosowanie
http://www.lowaboots.com/catalog/ShowBo ... earch=kody
bike & hike
Awatar użytkownika
lukas.m

-#2
Posty: 63
Rejestracja: czw 03 lip, 2008

Post autor: lukas.m »

Proszę o pomoc. Wybieram sie w przyszłym tygodniu do Krakowa i chciałem sie dowiedzieć gdzie można dostać w tym mieście buty La Sportiva Nevada, lub Scarpa Eiger.
Gość

Post autor: Gość »

Witam! Wiem,że temat glanów pojawiał się tutaj już kilka razy, ale ja chcę zapytać dokładnie o mój przypadek ;)
Planuję wyjazd do Zakopanego koło 18 września. Chciałabym wejśc m.in na Giewont, ale nie mam butów trekkingowych niestety. Za to mam glany, w których chodziłam już dosyć długo i są wygodne,a nie są zużyte (chodzi mi o podeszwę). Czy nadają sie na taki wypad?
Poza tym mam jeszcze adidasy. Więc może na początku założe adidasy, a potem przy bardziej stromym i skalistym podejściu glany?
A i tak przy okazji chociaż to chyba ne w tym temacie - o jeszcze mogłabym "zdobyć" licząc się z tym, że ostatni raz w Tatrach byłam 10 lat temu i weszłam chyba tylko na Rusinową Polanę?
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

vega pisze:Czy nadają sie na taki wypad?
paru znajomych sklęło glany po wizycie w górach - ponoć obcierają jak cholera (jednak w górach noga pracuje w bucie nieco inaczej niż w miescie)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
ODPOWIEDZ