wiadomo, że są tacy co sobie radzą lepiej i gorzej. Tymniemniej sama istota gimnazjum - wrzucenie 13latków w nowe otoczenie generuje problemy. Bo to jest tak, że w każdej grupie jest hierarchia i jakis podział ról. W systemie 8-4 ta hierarchia wyrabiała się gdy dzieciaki były małe i odbywało się to bez wiekszych tarć. W głupi wiek wchodziły w znanym otoczeniu i uporządkowanej grupie. A teraz przychodzą do gimnazjum. Czesc dzieciaków sie zna, czesc nie, wiec trzeba budowac na nowo. Czym moze zaimponowac rówiesnikom 13latek? "Doroslością". Jak to wygląda? Kazdy wie. Czas stracony.Basia Z. pisze:Nauczyciele różnie o tym mówią.
Jedni są "za" inni "przeciw". Faktem jest, że dobry nauczyciel sobie poradzi również z gimnazjalistami. Moja koleżanka (przewodniczka), która uczy w gimnazjum a poprzednio uczyła w podstawówce mówi, że zdecydowanie woli gimnazjum.
Co prawda po kilku latach doszli do tego by program był kontunacją zamiast robić 3 3letnie petelki, ale to itak srednio działa. Bo jedni zrobili wiecej, inni mniej. I zostają luki.
To była idiotyczna kalka z systemu amerykańskiego, który nawet tam bywa krytykowany. Mieliśmy swoje rozwiązanie, z wadami i zaletami, ale co najwazniejsze - dobrze dzialające i to zmieniono. I teraz jest dylemat - liczyć, że sie dotrze czy przywrocić. Ja, jako przedostatni rocznik starego systemu optuję za zaoraniem gimnazjów, ale rozumiem pewne argumenty zwolenników ich utrzymania.



