Kawały
Turysta w Zakopanem wchodzi do baru, siada przy barze i pyta:
- Barman, co mi pan poleci do picia?
Barman na to:
- Ano, panocku drink "Góra cy"!
Turysta:
- Jak to "Góra cy"?!
Barman:
- Widzicie, bierzemy sklanecke wina... no dwie... góra cy i wlewamy do garnka. Poźniej bierzemy sklanecke piwa... no, dwie... góra cy i wlewamy do tego samego garnka. Następnie sklanecke wódecki... dwie... no, góra cy i wlewamy to do tego samego garnecka. Na koniec bierzemy sklanecke koniacku... no, dwie... góra cy i wlewamy do garnka. Garnek stawiamy na ogniu i miesając gzejemy cas jakiś. Poźniej nalewamy i pijemy sklanecke... dwie... no, góra cy. Po wypiciu wstajemy... robimy krocek... dwa... no góra cy!
- Barman, co mi pan poleci do picia?
Barman na to:
- Ano, panocku drink "Góra cy"!
Turysta:
- Jak to "Góra cy"?!
Barman:
- Widzicie, bierzemy sklanecke wina... no dwie... góra cy i wlewamy do garnka. Poźniej bierzemy sklanecke piwa... no, dwie... góra cy i wlewamy do tego samego garnka. Następnie sklanecke wódecki... dwie... no, góra cy i wlewamy to do tego samego garnecka. Na koniec bierzemy sklanecke koniacku... no, dwie... góra cy i wlewamy do garnka. Garnek stawiamy na ogniu i miesając gzejemy cas jakiś. Poźniej nalewamy i pijemy sklanecke... dwie... no, góra cy. Po wypiciu wstajemy... robimy krocek... dwa... no góra cy!
Don't shit, where you eat
W pewnej rodzinie urodziły się trojaczki. Do domu przyszło wielu znajomych aby zobaczyć ten cud natury. Wszyscy oglądali, uśmiechali się i gratulowali rodzicom czyli ogólna sielanka.
Lecz jeden z gości, kynolog, oglądał noworodki szczególnie dokładnie, przyglądał się im z wielką uwagą. Po dobrej chwili skończył oglądać, zdjął okulary i pewnym głosem pokazując jedno z dzieci rzekł do szczęśliwego ojca: – Ja bym zostawił tego.
Lecz jeden z gości, kynolog, oglądał noworodki szczególnie dokładnie, przyglądał się im z wielką uwagą. Po dobrej chwili skończył oglądać, zdjął okulary i pewnym głosem pokazując jedno z dzieci rzekł do szczęśliwego ojca: – Ja bym zostawił tego.
Każdemu jego Everest...
Jacek i Wacek siedzą w kinie. Przed nimi siedzi wielki, łysy dresiarz (grube karczycho, złoty łańcuch na szyi) z
dziewczyną. Jacek mówi do Wacka:
- Założę się z tobą o 50 zetów, że nie klepniesz tego łysego w glacę.
Wacek przyjmuje zakład i klepie dresiarza po jego łysym łbie. Łysy odwraca się, a koleś do niego:
- Zbyszek, to Ty? A, nie... To przepraszam.
Łysy:
- Żaden Zbyszek! Dotknij jeszcze raz to ci kinola rozkwaszę!
Po chwili Jacek mówi do Wacka:
- Nieźle to rozegrałeś! Założę się z tobą o 200 zetów, że drugi raz go nie klepniesz w glacę.
- No dobra, co mi szkodzi - myśli Wacek i znów wali łysego w glacę.
Łysy wkurzony się odwraca, a Wacek:
- Zbyszek, no kurna, 8 lat w podstawówce, ze 3 lata w jednej ławce przesiedzieliśmy! Zbychu, nie pamiętasz mnie?!
Łysy:
- Nie byłem w żadnej podstawówce, zaraz ci tak przyfasol, że się nie pozbierasz!
Łysy zaczyna sie podnosić, żeby przyłożyć Wackowi, ale jego dziewczyna łapie go za rękaw i mówi:
- Daj spokój Józek. Film leci, a ty będziesz jakiegoś cieniasa bił? Chodz do pierwszego rzędu i dalej oglądajmy.
Łysy idzie z dziewczyną do pierwszego rzędu, siadają. Jacek mówi do Wacka:
- Jestem pod wrażeniem, nieźle to wymyśliłeś! Ale idę o tysiaka, że go trzeci raz w glacę nie klepniesz.
- No dobra, w sumie co mi szkodzi - myśli Wacek.
Jacek i Wacek idą do drugiego rzędu, siadają za łysym i Wacek wali łysego w glacę.
Łysy odwraca się wkurzony na maxa, a Wacek do niego:
- Zbyniu, to ja tam jakiegoś łysego w glacę klepałem na górze, a ty tu w pierwszym rzędzie siedzisz?!
dziewczyną. Jacek mówi do Wacka:
- Założę się z tobą o 50 zetów, że nie klepniesz tego łysego w glacę.
Wacek przyjmuje zakład i klepie dresiarza po jego łysym łbie. Łysy odwraca się, a koleś do niego:
- Zbyszek, to Ty? A, nie... To przepraszam.
Łysy:
- Żaden Zbyszek! Dotknij jeszcze raz to ci kinola rozkwaszę!
Po chwili Jacek mówi do Wacka:
- Nieźle to rozegrałeś! Założę się z tobą o 200 zetów, że drugi raz go nie klepniesz w glacę.
- No dobra, co mi szkodzi - myśli Wacek i znów wali łysego w glacę.
Łysy wkurzony się odwraca, a Wacek:
- Zbyszek, no kurna, 8 lat w podstawówce, ze 3 lata w jednej ławce przesiedzieliśmy! Zbychu, nie pamiętasz mnie?!
Łysy:
- Nie byłem w żadnej podstawówce, zaraz ci tak przyfasol, że się nie pozbierasz!
Łysy zaczyna sie podnosić, żeby przyłożyć Wackowi, ale jego dziewczyna łapie go za rękaw i mówi:
- Daj spokój Józek. Film leci, a ty będziesz jakiegoś cieniasa bił? Chodz do pierwszego rzędu i dalej oglądajmy.
Łysy idzie z dziewczyną do pierwszego rzędu, siadają. Jacek mówi do Wacka:
- Jestem pod wrażeniem, nieźle to wymyśliłeś! Ale idę o tysiaka, że go trzeci raz w glacę nie klepniesz.
- No dobra, w sumie co mi szkodzi - myśli Wacek.
Jacek i Wacek idą do drugiego rzędu, siadają za łysym i Wacek wali łysego w glacę.
Łysy odwraca się wkurzony na maxa, a Wacek do niego:
- Zbyniu, to ja tam jakiegoś łysego w glacę klepałem na górze, a ty tu w pierwszym rzędzie siedzisz?!
Don't shit, where you eat
Mailem przyszło :
Wczoraj namówiłam wreszcie swojego męża kupić abażur z kryształów (to co
wisi z lampami na suficie),
baaardzo drogi (pół roku zbieraliśmy). Pojechaliśmy do sklepu, kupiliśmy
abażur, na skrzydełkach szczęścia popędziliśmy do domu, po drodze kupiliśmy
butelkę koniaku (trzeba nowy zakup ..tego tamtego, no obmyć). Siedliśmy
przy stole, najpierw strzeliliśmy po 50, potem powtórzyliśmy, no i mówię do
swojego męża: a może powiesimy od razu ten abażur? No i mąż, lub z powodu
koniaku, lub widząc moje szczęście zgodził się. Postawiliśmy krzesło, na
krzesło taboret mały, mój mąż wspiął się na tą piramidę, a mi kazał go
zabezpieczać. Stoję taka szczęśliwa, obserwuję jak mój orzeł pod sufitem
majstruje
(a on był, nie wiem po co w szerokie bokserki ubrany), przenoszę wzrok
niżej, i co ja widzę
z tych sympatycznych bokserek wypadło mu jedno jajeczko, no i ja taka
rozczulona tym widokiem biorę i tak lekko pstryknęłam paluszkami po tym
jajeczku. Mój tygrys w tej sekundzie jak poleciał w dół z tej estakady wraz
z abażurem, który rozbił się całkowicie na małe kawałki, wstaje szybko i z
ostatkami abażuru w rękach podskakuje do mnie...myślałam, że zabije mnie, a
on mówi
- Kurde, ale mnie prądem pierd***ło, aż do jąder doszło, dobrze, że nie na
śmierć !
Wczoraj namówiłam wreszcie swojego męża kupić abażur z kryształów (to co
wisi z lampami na suficie),
baaardzo drogi (pół roku zbieraliśmy). Pojechaliśmy do sklepu, kupiliśmy
abażur, na skrzydełkach szczęścia popędziliśmy do domu, po drodze kupiliśmy
butelkę koniaku (trzeba nowy zakup ..tego tamtego, no obmyć). Siedliśmy
przy stole, najpierw strzeliliśmy po 50, potem powtórzyliśmy, no i mówię do
swojego męża: a może powiesimy od razu ten abażur? No i mąż, lub z powodu
koniaku, lub widząc moje szczęście zgodził się. Postawiliśmy krzesło, na
krzesło taboret mały, mój mąż wspiął się na tą piramidę, a mi kazał go
zabezpieczać. Stoję taka szczęśliwa, obserwuję jak mój orzeł pod sufitem
majstruje
(a on był, nie wiem po co w szerokie bokserki ubrany), przenoszę wzrok
niżej, i co ja widzę
z tych sympatycznych bokserek wypadło mu jedno jajeczko, no i ja taka
rozczulona tym widokiem biorę i tak lekko pstryknęłam paluszkami po tym
jajeczku. Mój tygrys w tej sekundzie jak poleciał w dół z tej estakady wraz
z abażurem, który rozbił się całkowicie na małe kawałki, wstaje szybko i z
ostatkami abażuru w rękach podskakuje do mnie...myślałam, że zabije mnie, a
on mówi
- Kurde, ale mnie prądem pierd***ło, aż do jąder doszło, dobrze, że nie na
śmierć !
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
Zimna wojna, kwatera główna armii czerwonej, wchodzi kobitka i przprasza genarała, ale musi posprzątać...
...tenwstaje, patrzy na nia z gory i mowi, że w porządku, ale pod zadnym pozorem ma nie dotykac ŻADNEGO z czerwonych przycisków, po czym wychodzi na papierosa.
Babka sprząta sobie chwilke i na jej niezkazitelnie czystym blacie pojawia sie wielki włochaty pająk, którego widoku znieść nie może, wiec jak wzieła szmate, jak sie zamachnęła, tak rozpłaszczyła pająka...i przy okazji uderzyła w czerwony przycisk - zawyły syreny, wszędzie w kolo biegają żołnierze z karabinami, wpada generał, patrzy na rozgniecionego pająka, na babe, na szmatę, na przycisk, na ekran i krzyczy..
-A POSZŁA W PIZDU!!
babka przestraszona piszczy: "ja?"
-NIET! ITALIA!
...tenwstaje, patrzy na nia z gory i mowi, że w porządku, ale pod zadnym pozorem ma nie dotykac ŻADNEGO z czerwonych przycisków, po czym wychodzi na papierosa.
Babka sprząta sobie chwilke i na jej niezkazitelnie czystym blacie pojawia sie wielki włochaty pająk, którego widoku znieść nie może, wiec jak wzieła szmate, jak sie zamachnęła, tak rozpłaszczyła pająka...i przy okazji uderzyła w czerwony przycisk - zawyły syreny, wszędzie w kolo biegają żołnierze z karabinami, wpada generał, patrzy na rozgniecionego pająka, na babe, na szmatę, na przycisk, na ekran i krzyczy..
-A POSZŁA W PIZDU!!
babka przestraszona piszczy: "ja?"
-NIET! ITALIA!
Moje Tatry
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
prosto z mejla:
Wczoraj wybrałam sie na imprezę z moimi koleżankami. Powiedziałam mojemu mężowi, że wrócę o północy.
"Obiecuję ci kochanie, nie wrócę ani minuty później" - powiedziałam i > > wybyłam.
Ale impreza była cudowna! Drinki, balety, znów drinki, znów balety, i > > jeszcze więcej drinków, było tak fajnie, że zapomniałam o godzinie..
Kiedy wróciłam do domu była 3 nad ranem. Wchodzę do domu, po cichutku otwierając drzwi, a tu słyszę tą wściekłą kukułkę w zegarze, jak zakukała 3 razy. Kiedy się zorientowałam, że mój mąż się obudzi przy tym kukaniu, dokończyłam sama kukać jeszcze 9 razy...
Byłam z siebie bardzo dumna i zadowolona, że chociaż pijana w cztery dupy, nagle taki dobry pomysł przyszedł mi do głowy - po prostu uniknęłam awantury z mężem...
Szybciutko położyłam się do łóżka, myśląc jaka to ja jestem inteligentna!
Ha!!!!
Rano, podczas śniadania, mąż zapytał o której wróciłam z imprezy, więc mu powiedziałam, że o samiutkiej północy, tak jak mu obiecałam.
On od razu nic nie powiedział, nawet nie wyglądał na podejrzliwego. 'Oh, jak dobrze, jestem uratowana....' - pomyślałam i prawie otarłam pot z czoła.
Mój mąż, po chwili, spojrzał na mnie serio, mówiąc: - "Wiesz, musimy zmienić ten nasz zegar z kukułką!".
Zbladłam ze strachu, ale pytam pokornym głosem: - "Taaaak A dlaczego, kochanie?"
A on na to: - "Widzisz, dziś w nocy, kukułka zakukała 3 razy, potem nie wiem jak to zrobiła krzyknęła "'O kurwa!" znów zakukała 4 razy, zwymiotowała korytarzu, zakukała jeszcze 3 razy i padła na podłogę ze śmiechu. Kuknęła jeszcze raz, nastąpnęła na kota i rozwaliła stolik w salonie. A potem, powaliła się koło mnie i kukając ostatni raz - puściła se głośnego bąka i szybko zaczęła chrapać........"
Wczoraj wybrałam sie na imprezę z moimi koleżankami. Powiedziałam mojemu mężowi, że wrócę o północy.
"Obiecuję ci kochanie, nie wrócę ani minuty później" - powiedziałam i > > wybyłam.
Ale impreza była cudowna! Drinki, balety, znów drinki, znów balety, i > > jeszcze więcej drinków, było tak fajnie, że zapomniałam o godzinie..
Kiedy wróciłam do domu była 3 nad ranem. Wchodzę do domu, po cichutku otwierając drzwi, a tu słyszę tą wściekłą kukułkę w zegarze, jak zakukała 3 razy. Kiedy się zorientowałam, że mój mąż się obudzi przy tym kukaniu, dokończyłam sama kukać jeszcze 9 razy...
Byłam z siebie bardzo dumna i zadowolona, że chociaż pijana w cztery dupy, nagle taki dobry pomysł przyszedł mi do głowy - po prostu uniknęłam awantury z mężem...
Szybciutko położyłam się do łóżka, myśląc jaka to ja jestem inteligentna!
Ha!!!!
Rano, podczas śniadania, mąż zapytał o której wróciłam z imprezy, więc mu powiedziałam, że o samiutkiej północy, tak jak mu obiecałam.
On od razu nic nie powiedział, nawet nie wyglądał na podejrzliwego. 'Oh, jak dobrze, jestem uratowana....' - pomyślałam i prawie otarłam pot z czoła.
Mój mąż, po chwili, spojrzał na mnie serio, mówiąc: - "Wiesz, musimy zmienić ten nasz zegar z kukułką!".
Zbladłam ze strachu, ale pytam pokornym głosem: - "Taaaak A dlaczego, kochanie?"
A on na to: - "Widzisz, dziś w nocy, kukułka zakukała 3 razy, potem nie wiem jak to zrobiła krzyknęła "'O kurwa!" znów zakukała 4 razy, zwymiotowała korytarzu, zakukała jeszcze 3 razy i padła na podłogę ze śmiechu. Kuknęła jeszcze raz, nastąpnęła na kota i rozwaliła stolik w salonie. A potem, powaliła się koło mnie i kukając ostatni raz - puściła se głośnego bąka i szybko zaczęła chrapać........"
Wczoraj wieczorem dyskutowaliśmy jak zwykle z żoną o tym i o tamtym...
Dochodząc do tematu eutanazji - o wyborze między życiem i śmiercią - powiedziałem:
- Nie pozwól mi żyć w takim stanie, bym był zależny od jakichkolwiek urządzeń
i karmiony przez rurkę z jakiejś butelki. Jeśli przyjdzie mi znaleźć się
w takiej sytuacji, lepiej odłącz mnie od urządzeń, które trzymają mnie przy życiu....
A ona wstała, wyłączyła telewizor i peceta, a piwo wystawiła za drzwi...
Dochodząc do tematu eutanazji - o wyborze między życiem i śmiercią - powiedziałem:
- Nie pozwól mi żyć w takim stanie, bym był zależny od jakichkolwiek urządzeń
i karmiony przez rurkę z jakiejś butelki. Jeśli przyjdzie mi znaleźć się
w takiej sytuacji, lepiej odłącz mnie od urządzeń, które trzymają mnie przy życiu....
A ona wstała, wyłączyła telewizor i peceta, a piwo wystawiła za drzwi...
Życie byłoby hipokrytą, gdybym nie mógł żyć
W sposób, który mnie pobudza!
W sposób, który mnie pobudza!
I znów fakt autentyczny na gorąco wyrywany z NASZEJKLASY komentarz do zdjęcia kolesia z małym prosiaczkiem :
Jedyne słowo jakie mi się nasuwa na myśl to...CZUBEK:P,...ale ten prosiak jak dorośnie będzie podobny do Ciebie.Ty też jak byłeś mały to pewnie byłeś ładny:P
Wymiata
P.S. Komentarz napisała kobieta

Koleś odpowiada :
A Tobie jak byłaś mała mama musiała wieszać kiełbasę na szyi żeby chociaż psy się z Tobą bawiły
)
NaszaKlasa czasami jest zaje...sta
Jedyne słowo jakie mi się nasuwa na myśl to...CZUBEK:P,...ale ten prosiak jak dorośnie będzie podobny do Ciebie.Ty też jak byłeś mały to pewnie byłeś ładny:P
Wymiata
P.S. Komentarz napisała kobieta
Koleś odpowiada :
A Tobie jak byłaś mała mama musiała wieszać kiełbasę na szyi żeby chociaż psy się z Tobą bawiły
NaszaKlasa czasami jest zaje...sta
Moja "lepsza" połowa wróciła do domu i w zastępstwie tekstu :" Cześć Kochanie [:)] jak ci minął dzień", to słyszę :"Cholera jasna!!! Nic w domu nie zrobione!!! Cały dzień w domu siedzisz!!! a nawet żeś łóżka nie pościelił!!! " A ja na to grzeczniutko i z pokorą :" Czego się p......alasz, posprzątałem przecież!!!" Ta się rozgląda po chałupie i mówi/drze się: " Jak posprzątałeś ćwoku!!! nawet talerzyki te same z zaschniętym ketchupem od wczoraj leżą!!! Odpowiadam Horpynie ze stoickim spokojem:
"Omiotłem wzrokiem sufit, kochanie"
spodobało mi się
od dzisiaj będę tego hasła używał 
"Omiotłem wzrokiem sufit, kochanie"
spodobało mi się
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
dostałam coś takiego:
==============
Dawno, dawno temu, w pewnej wiosce w Indiach pewien mężczyzna obwieścił, że
będzie kupował małpy płacŕc po 10 dolarów za sztukę.
Wieśniacy, widzŕc, że małp dookoła jest pod dostatkiem, wyruszyli do lasu,
aby je łapać.
Mężczyzna kupił tysiŕce małp po 10 dolarów, ale kiedy ich populacja zaczęła
się zmniejszać, wieśniacy zaprzestali starań.
Mężczyzna zatem ogłosił, że zapłaci za małpę po 20 dolarów. To sprawiło, że
wieśniacy wzmogli starania i znowu zaczęli łapać małpy.
Wkrótce populacja małp jednak spadła jeszcze bardziej i ludzie zaczęli
wracać do swoich gospodarstw.
Stawka została podniesiona do 25 dolarów, a małp zrobiło się tak mało, że
problemem było w ogóle zobaczyć jakaś małpę, a co dopiero ja złapać.
Mężczyzna zatem ogłosił, że kupi małpy po 50 dolarów za sztukę!
Ponieważ jednak musiał udać się do miasta w ważnych interesach, jego
asystent pozostał w wiosce, aby prowadzić skup w jego imieniu.
Pod jego nieobecność asystent zaproponował wieśniakom:
ĄPopatrzcie na te ogromnŕ klatkę i te wszystkie małpy, które zebrał.
Sprzedam je wam po 25 dolarów, a gdy mężczyzna wróci z miasta, odsprzedacie
mu je po 50 dolarów."
Wieśniacy wydobyli wszystkie swoje oszczędności i wykupili wszystkie małpy.
I nigdy więcej nie zobaczyli ani owego mężczyzny ani jego asystenta, tylko
wszędzie małpy.
Witajcie na WALL STREET
==============
Dawno, dawno temu, w pewnej wiosce w Indiach pewien mężczyzna obwieścił, że
będzie kupował małpy płacŕc po 10 dolarów za sztukę.
Wieśniacy, widzŕc, że małp dookoła jest pod dostatkiem, wyruszyli do lasu,
aby je łapać.
Mężczyzna kupił tysiŕce małp po 10 dolarów, ale kiedy ich populacja zaczęła
się zmniejszać, wieśniacy zaprzestali starań.
Mężczyzna zatem ogłosił, że zapłaci za małpę po 20 dolarów. To sprawiło, że
wieśniacy wzmogli starania i znowu zaczęli łapać małpy.
Wkrótce populacja małp jednak spadła jeszcze bardziej i ludzie zaczęli
wracać do swoich gospodarstw.
Stawka została podniesiona do 25 dolarów, a małp zrobiło się tak mało, że
problemem było w ogóle zobaczyć jakaś małpę, a co dopiero ja złapać.
Mężczyzna zatem ogłosił, że kupi małpy po 50 dolarów za sztukę!
Ponieważ jednak musiał udać się do miasta w ważnych interesach, jego
asystent pozostał w wiosce, aby prowadzić skup w jego imieniu.
Pod jego nieobecność asystent zaproponował wieśniakom:
ĄPopatrzcie na te ogromnŕ klatkę i te wszystkie małpy, które zebrał.
Sprzedam je wam po 25 dolarów, a gdy mężczyzna wróci z miasta, odsprzedacie
mu je po 50 dolarów."
Wieśniacy wydobyli wszystkie swoje oszczędności i wykupili wszystkie małpy.
I nigdy więcej nie zobaczyli ani owego mężczyzny ani jego asystenta, tylko
wszędzie małpy.
Witajcie na WALL STREET
jaka impreza ? nic o tym nie wiem
..życie jest piękne
..życie jest piękne


