Mam te butki od 4 miesięcy i jak narazie sprawują się kapitalnieKrzysztof Kus pisze:Ja niestety z tych samych względów (wodnych i lodowcowych) przymierzam się do kupna wysokich. Mam na razie na oku Meindl Engadin
Buty,buty......
- Krzysztof Kus
-

- Posty: 149
- Rejestracja: czw 22 maja, 2008
- Lokalizacja: Szczecin
- Kontakt:
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Krzysztof Kus pisze:...kwestia czy wysokie czy niskie zależy od indywidualnych predyspozycji. Jeśli ktoś intensywnie i regularnie urpawia sport i przez to ma mocne i elastyczne stawy a przy tym ma dobrą koordynację to nie ma przeciwskazań. Zaletą niskich butów jest wyższy komfort użytkowania oraz niewątpliwie lepsze "czucie skały". /-/ Podsumowując uważam, że jeśli ktoś jest ogólnie sprawny to jak najbardziej nadają się niskie buty - jeśli chce.
manfred pisze:Z mojego marnego doświadczenia wynika że fajnie się chodzi w butach które jednak są ponad kostkę.
Przytaczam powyższe cytaty nie tylko po to, by obalać jedne stanowisko dla poparcia innego, bo to jest jakby oczywiste.W każdym bądź razie od takich należało by letnie chodzenie po Tatrach zacząć.
A w niskich "podejściówkach" czy sandałach trekkingowych także można, ale wpierw trzeba na własnych nogach kompletnie zedrzeć kilka par takich bardziej "pancernych", o jakich mówi manfred.
Robię to, by nie było, że nikt nie ostrzegał.
Istotą wiedzy jest wiedzieć, jakie skutki niesie z sobą każda decyzja, ale samą decyzję każdy musi podejmować sam na własny rachunek.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
jestem sprawny ,trochę kilometrów w górach przeszedłem ,mam pancerne stawy ,nigdy w życiu nie skręciłem kostki ,a jednak buty noszę wysokie.
No nie lubię po prostu zestawienia niskich butów lub sandałów ze śniegiem i błotem ,a poza tym pod wieczór ,kiedy schodzę zmęczony ,zwykłem się często kopnąć z całej siły czubem buta o skałę
No nie lubię po prostu zestawienia niskich butów lub sandałów ze śniegiem i błotem ,a poza tym pod wieczór ,kiedy schodzę zmęczony ,zwykłem się często kopnąć z całej siły czubem buta o skałę
luknij na moje panoramy i galerie
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Otóż to!dagomar pisze:jestem sprawny ,trochę kilometrów w górach przeszedłem ,mam pancerne stawy ,nigdy w życiu nie skręciłem kostki ,a jednak buty noszę wysokie.
Niskich podejściówek używam jedynie, by ze schroniska podejść ze sprzętem pod ścianę, albo na sakramenckich głównie trawiastych tuptusiach (Beskidy, Bieszczady, Tatry Zachodnie) przy pięknej pogodzie, ale zawsze ze stuptutami lecz nigdy pod ciężkim, transportowym plecakiem. Długo by gadać, dlaczego akurat tak robię.
Powiem tylko, co mnie najbardziej przerażą w niskich butach. Najbardziej boję się uderzenia kostką o skałę - takiego "po stycznej", gdy rozpędzona szybkim marszem stopa śmiga obok wystających kamulców. Raz w życiu widziałem, co wtedy zostaje z kostki i... mam dość na całą resztę mych lat.
A stopy podwijały mi sie wielokrotnie i to do tego stopnia, że kostkami dotykałem ziemi. Nie wiem jednak, jak boli skręcona stopa. Jakby ktoś chciał wiedzieć, dzięki czemu nie wiem, to proszę - żadna tajemnica.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Krzysztof Kus
-

- Posty: 149
- Rejestracja: czw 22 maja, 2008
- Lokalizacja: Szczecin
- Kontakt:
Jednakowoż z mojego marnego doświadczenia letniego (cokolwiek też lekko śnieżnego) wynika, że pomijając kwestie błotno deszczowe (pomijając ze względu na posiadane i używane stuptuty) niskie są ok a nawet cool. Posiadane przeze mnie, opisane powyżej Salomony, a uprzednio Adidasy z serii Adventure nie przyczyniły się ani razu do skręcenia, zmiażdżenia, rozerwania, złamania etc. nogi w kostce. Nie mówiąc już o oderwaniu stopy od nogi właściwej. Udało mi się nawet bezawaryjnie zdobyć kilka szczytów i co ważniejsze dojść do zamierzonego noclegu.
Co więcej! Mimo kilkakrotnego lekkiego ujechania na skale czy też drobnych kamolkach (jak np. na południowej stronie pod szczytem Rysów) stopy pozotały w jednej części i do tego nienaruszonej. A ponadto wyhamowały resztę mej fizycznej rozciągłości bez negatywnych skutków dla tychże obu.
Cóż jest przyczyną? Może:
-zaczęcie wędrówek górskich od niskich butów i przy tym rozwiązaniu trwanie
-uprawianie "od zawsze" intensywnie sportów przeróżnych i przy okazji wyćwiczenie kończyn
-koordynacja wynikająca z powyższego
-fart
/niepotrzebne skreślić/
Co więcej! Mimo kilkakrotnego lekkiego ujechania na skale czy też drobnych kamolkach (jak np. na południowej stronie pod szczytem Rysów) stopy pozotały w jednej części i do tego nienaruszonej. A ponadto wyhamowały resztę mej fizycznej rozciągłości bez negatywnych skutków dla tychże obu.
Cóż jest przyczyną? Może:
-zaczęcie wędrówek górskich od niskich butów i przy tym rozwiązaniu trwanie
-uprawianie "od zawsze" intensywnie sportów przeróżnych i przy okazji wyćwiczenie kończyn
-koordynacja wynikająca z powyższego
-fart
/niepotrzebne skreślić/
bike & hike
Ja chodziłem w każdych butach ,niskich ,wysokich ,trzykilogramowych traperach ,nawet w butach z włazącymi w stopę gwoździami. Chodziłem również po Tatrach boso (kiedy rozleciał mi się but) ,również po śniegu. Stopy mi nie marzną ,nie mam odcisków ,tak naprawdę mogło by mi być wszystko jedno ,w czym chodzę. Stuptuty również ,jak mój Sz. Przedmówca ,posiadam i stosuję. Również jestem i zawsze byłem raczej wytrenowany
Tyle ,że ...... ,po prostu w wysokich jest mi wygodnie i sucho ,i tyle,to po pierwsze ,a po drugie ,zarówno raki ,jak nawet stuptuty noszone z adidasami są ,delikatnie mówiąc ,mniej wygodne
Nie twierdziłem i nie twierdzę ,że każdy tak musi mieć ,ale ja mam i tyle.
Tyle ,że ...... ,po prostu w wysokich jest mi wygodnie i sucho ,i tyle,to po pierwsze ,a po drugie ,zarówno raki ,jak nawet stuptuty noszone z adidasami są ,delikatnie mówiąc ,mniej wygodne
Nie twierdziłem i nie twierdzę ,że każdy tak musi mieć ,ale ja mam i tyle.
luknij na moje panoramy i galerie
- Krzysztof Kus
-

- Posty: 149
- Rejestracja: czw 22 maja, 2008
- Lokalizacja: Szczecin
- Kontakt:
No właśnie, właśnie... Mimo tego co powyżej napisałem też zamierzam przejść na wysokie. Ale nie z powodu wygody i bezpieczeństwa tylko dlatego że niestety wysokie są lepsze pod względem śnegowo-lodowym (ale kosztem wygody!!!). Inaczej mówiąc zasięg butów wysokich jest znaczne większy (w pionie).dagomar pisze:po prostu w wysokich jest mi wygodnie i sucho ,i tyle,to po pierwsze ,a po drugie ,zarówno raki ,jak nawet stuptuty noszone z adidasami są ,delikatnie mówiąc ,mniej wygodne
Niemniej letnie tatry i niskie buty jak najbardziej idą w parze. Orla, Rysy, Gerlach bez problemu. Co podkreślam jest sprawą indywidualnych predyspozycji i możliwości.
Podsumowując:
A ta granica, kiedy wysokie buty są koniecznością, jest każdemu gdzie indziej.
bike & hike
Ja tą granicę mam przekroczoną, więc mówię, że wysokie buty są koniecznością dla mnie. Nie chcę narzucać swojego zdania innym, ale po prostu uważam, że tak jest bezpieczniej. Noga podwinąć może się każdemu, a na zejściu, kiedy nogi posiadają dodatkową energię, takie podwinięcie w niskich butach to po prostu skręcenie, a w wysokich najprawdopodobniej nic by się nie stało.Podsumowując:
A ta granica, kiedy wysokie buty są koniecznością, jest każdemu gdzie indziej.
Don't shit, where you eat
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
To jest dokładnie tak samo jak z nie jedzeniem flaków przez moją znajomą. Od zawsze twierdzi, że nie będzie ich jadła, bo nie lubi. Na pytanie, czy kiedykolwiek próbowała, odpowiada, że... nigdy i przy tym rozwiązaniu będzie trwała.Krzysztof Kus pisze:Cóż jest przyczyną? Może:
-zaczęcie wędrówek górskich od niskich butów i przy tym rozwiązaniu trwanie
Podejrzewam, że Tatry zostały wyeksplorowane przez co najmniej równie wysportowanych ekstremalistów, ale wszyscy oni od zawsze upierali się, że podstawa są buty za kostkę. Ja bym ich tak od razu nie lekceważył...Krzysztof Kus pisze:-uprawianie "od zawsze" intensywnie sportów przeróżnych i przy okazji wyćwiczenie kończyn
-koordynacja wynikająca z powyższego
A tu to się zgadzam i dodałbym nawet, że... głównie.Krzysztof Kus pisze:-fart
Jest tu gdzieś na forum zdjęcie wypiętej zadem do kamery pannicy w japoneczkach przy łańcuchach pod... Świnicą. Nie ma w raportach TOPR-u, że ją szlag trafił na tej wycieczce, więc idąc tropem takiej logiki jak najbardziej... można. Bez problemu!Krzysztof Kus pisze:Niemniej letnie tatry i niskie buty jak najbardziej idą w parze. Orla, Rysy, Gerlach bez problemu.
Jeśli nawet można przyjąć taką opinię, to wyłącznie z dodaniem, że te predyspozycje i możliwości są skrajnie wyjątkowe i absolutnie nie nadają się do powszechnego naśladownictwa.Krzysztof Kus pisze:Co podkreślam jest sprawą indywidualnych predyspozycji i możliwości.
A ja będę bardziej stanowczy i powiem, że wszystkie znane mi autorytety tatrzańskie opowiadają się za butami powyżej kostki. A że czasem można któregoś z nich spotkać na szlaku i to dość wysoko w czymś "lżejszym", to już zupełnie inna sprawa.tommer91 pisze:Nie chcę narzucać swojego zdania innym, ale po prostu uważam, że tak jest bezpieczniej.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Krzysztof Kus
-

- Posty: 149
- Rejestracja: czw 22 maja, 2008
- Lokalizacja: Szczecin
- Kontakt:
Widziałem to zdjęcie. Być może zrobione było specjalnie. A ja na własne oczy widziałem dziadka z wnuczką. Dziadek z ekwipunkiem z lat 50. Głównie taki zielony/khaki plecak ze szmaty co je mieli kiedyś wszyscy buty agonalne i niezidentyfikowane (pionierki?) i do tego spodnie garniturówki ze skórznym paskiem o szer. 1 cm i koszulka polo. A wnuczka spodenki i białe tenisówki mejdin china. No gdzie to było? Między Świnicką Przełęczą a Świnicą. Potem jeszcze raz spotkaliśmy się na szczycie. Poszli na Zawrat. Niestety już ich później nie spotkałem więc nie wiem gdzie dalej poszli. Niemniej na Świnicę weszli. Wypadków w tym dniau nie było więc gdzieś pewnie doszli.Zygmunt Skibicki pisze:Jest tu gdzieś na forum zdjęcie wypiętej zadem do kamery pannicy w japoneczkach przy łańcuchach pod... Świnicą. Nie ma w raportach TOPR-u, że ją szlag trafił na tej wycieczce, więc idąc tropem takiej logiki jak najbardziej... można. Bez problemu!
Zygmunt Skibicki pisze:A ja będę bardziej stanowczy i powiem, że wszystkie znane mi autorytety tatrzańskie opowiadają się za butami powyżej kostki. A że czasem można któregoś z nich spotkać na szlaku i to dość wysoko w czymś "lżejszym", to już zupełnie inna sprawa.
O, to zupełnie tak jak ja. Bardzo nie chcę mieć złamanej ręki mimo że nigdy nie miałem i nie wiem jak to tak na prawdę jest.Zygmunt Skibicki pisze:To jest dokładnie tak samo jak z nie jedzeniem flaków przez moją znajomą. Od zawsze twierdzi, że nie będzie ich jadła, bo nie lubi. Na pytanie, czy kiedykolwiek próbowała, odpowiada, że... nigdy i przy tym rozwiązaniu będzie trwała.
Nie mówiąc już nic o piciu moczu.
bike & hike
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Z całym szacunkiem, ale podejrzewam, że nie rozumiesz złożoności problemu - on jest zupełnie nie do śmiechu. Filanc gdzieś tu wyjaśnił właśnie to zagadnienie krótko, węzłowato i należycie kwieciście, jak to on, ale nie potrafię teraz tego odnaleźć.Krzysztof Kus pisze:Zygmunt Skibicki napisał(a):
A ja będę bardziej stanowczy i powiem, że wszystkie znane mi autorytety tatrzańskie opowiadają się za butami powyżej kostki. A że czasem można któregoś z nich spotkać na szlaku i to dość wysoko w czymś "lżejszym", to już zupełnie inna sprawa.
happy
Z pokoju, w którym opowiada się takie "kawałki" i uważa je za dowcipne argumenty, to ja... wychodzę.Krzysztof Kus pisze:Nie mówiąc już nic o piciu moczu. happy Ponoć bywa zdrowe...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Krzysztof Kus
-

- Posty: 149
- Rejestracja: czw 22 maja, 2008
- Lokalizacja: Szczecin
- Kontakt:
To taki sam argument jak ten o jedzeniu flaków. Z całym szacunkiem ale nie zrozumiałeś tego co chciałem delikatnie dać Ci do zrozumienia.Zygmunt Skibicki pisze:Z pokoju, w którym opowiada się takie "kawałki" i uważa je za dowcipne argumenty, to ja... wychodzę.
Argument o flakach jest zwyczajnie nieadekwatny i nie mający nic do rzeczy, a posługiwanie się nim świadczy o braku argumentów rzeczowych.
Dokładnie tak jak ten o złamanej ręce i piciu moczu (tak naprawdę jest coś takiego jak urynoterapia i nie ma w niej nic dowcipnego). Teraz mam nadzieję jest to jasne.
Ty mi Zygmunt nie mów co ja zrozumiałem a co nie, bo to nie uchodzi. Za mało znasz możliwości mojego intelektu.Zygmunt Skibicki pisze:Z całym szacunkiem, ale podejrzewam, że nie rozumiesz złożoności problemu - on jest zupełnie nie do śmiechu. Filanc gdzieś tu wyjaśnił właśnie to zagadnienie krótko, węzłowato i należycie kwieciście, jak to on, ale nie potrafię teraz tego odnaleźć.
A co do tych możliwości intelektu to może zamiast posługiwać się opiniami Filanca warto byłoby własnymi.
I tak trwała sobie dyskusja aż ktoś nadąsał się i zabrał z piaskownicy swoje zabawki. Pa pa Zygmunt Skibicki...Zygmunt Skibicki pisze:to ja... wychodzę.
Również właśnie skończyłem z Tobą tę dyskusję poniważ nie zwykłem tracić czasu na takie fochy.
bike & hike
Mylisz się Zygmunt, albo nie poznałeś Włodka Cywińskiego albo nie uważasz go za autorytet. Włodek w swojej książce opowiada się za butami lekkimi na lato (nie wspominając o parze korkerów, przy czym jeden but z bolcami na trawki a drugi bez na skałe).Zygmunt Skibicki pisze:A ja będę bardziej stanowczy i powiem, że wszystkie znane mi autorytety tatrzańskie opowiadają się za butami powyżej kostki. A że czasem można któregoś z nich spotkać na szlaku i to dość wysoko w czymś "lżejszym", to już zupełnie inna sprawa.
Ja chodziłem w lekkich butach od maja do września jak i w wysokich we wszystkich miesiącach i głównym argument za wysokimi dla mnie jest nieprzemakalność (chociaż już dwa razy goretexy deszczówką przemoczyłem).
A jeśli chodzi o skęcenie kostki to pytanie czy ktoś zna jakieś dane ile w Tatrach osób rocznie skręca kostkę? Jesli tak to bardzo prosze o podania.
I nie jest prawdą, że but wysoki wyklucza skręcenie kostki, on tylko zmiejsza ryzyko.
Jestem w stanie też zaryzykować teze, że but wysoki zwiększa ryzyko urazu kolana, bo cześć możliwości absorbującej energii przez kostkę jest odebrana poprzez jej usztywnienie.
pozdrawiam
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Rzeczywiście nie było mi dane poznać osobiście Włodzimierza Cywińskiego, choć mamy wielu wspólnych znajomych. Uważam go za wielki, bodaj obecnie największy krajowy autorytet w sprawach znajomości dróg tatrzańskich od spacerowych, poprzez turystyczne i wysokogórskie aż po ekstremalnie trudne wspinaczkowo. O innych sprawach wypowiadał się nie będę, bo nie znam zbyt wielu jego dzieł pozaprzewodnikowych, a te które poznałem, nie dorównują według mnie przewodnikom.świster pisze:albo nie poznałeś Włodka Cywińskiego albo nie uważasz go za autorytet.
I to może być dobry powód, dla którego nie zachwyciłbym się taką pozycją wydawniczą, bo wzmianka o tych korkerach dobitnie świadczy, że nie jest to literatura dla stricte turysty. Dla turysty wysokogórskiego czy wspinacza zresztą chyba także nie, bo jakoś naśladowców tej odkrywczej metody nie spotkałem. Być może jest to jedynie żart w stylu dość specyficznego poczucia humoru autora, ale pewności oczywiście nie mam.świster pisze:Włodek w swojej książce opowiada się za butami lekkimi na lato (nie wspominając o parze korkerów, przy czym jeden but z bolcami na trawki a drugi bez na skałe).
Jak by nie było, pozostanę nadal przywiązany do równoczesnego wykorzystywania obydwu swych nóg do chodzenia i z tego samego powodu będę zdecydowanie korzystał z jednakowych butów na obydwu. Za mało znam Tatry, by poruszać się wyłącznie drogami na jedną nogę trawiastymi, a na drugą skalnymi i to jeszcze z uwzględnieniem, która ma być na trawy, a która na skały...
O nader wątpliwych zaletach butów górskich z gore wypowiadałem się na pewno i tutaj także, więc tym razem oszczędzę sobie powtarzania.świster pisze:Ja chodziłem w lekkich butach od maja do września jak i w wysokich we wszystkich miesiącach i głównym argument za wysokimi dla mnie jest nieprzemakalność (chociaż już dwa razy goretexy deszczówką przemoczyłem).
Mnie się także zdarza na skale latem obuwie "adidasopodobne", ale to są właśnie stricte "podejściówki", które jak zapewne wiesz, tylko na pierwszy rzut oka i to oka niedoświadczonego sprawiają wrażenie podobieństwa do adidasowatego badziewia. Różnią się bowiem dosłownie w każdym szczególe zarówno cholewy jak i podeszwy, że o wypełnieniach nie wspomnę. Używam także sandałów, ale to raczej tylko w obrębie schronisk, na dolnych szutrówkach i nader rzadko na ceprostradach. Obuwia tego jednak nie odważył bym się propagować jako górskiego na forum publicznym i to o charakterze jak najbardziej powszechnym, bo to nie prowadzi do dobrej wiedzy dla początkujących. Ci mocno kumaci i tak wiedzą swoje. No to po co takie "kwiatki"?
Znam też zbliżonego mi wiekiem jegomościa, który z lubością chodzi latem po Tatrach w butach... szermierczych. Tyle, że wpierw w swej młodości doszczętnie zmasakrował kilka par solidnych vibramów. I dziś miałby propagować swe "floretówki" wśród ludzi wstępujących dopiero w góry? Pytam - po co...??
Chyba wyłącznie dla szpanu, lansu czy innego bajeru...?
Swoją drogą... zawsze chodzi jedynie o bardziej lub mniej skuteczne zmniejszenie ryzyka, bo całkowitej pewności w takim terenie to nikt nie może mieć i to w żadnej kwestii.świster pisze:A jeśli chodzi o skęcenie kostki to pytanie czy ktoś zna jakieś dane ile w Tatrach osób rocznie skręca kostkę? Jesli tak to bardzo prosze o podania. I nie jest prawdą, że but wysoki wyklucza skręcenie kostki, on tylko zmiejsza ryzyko.
Tyle, że ja wcale nie podnosiłem sprawy skręcenia kostki. Wręcz zachęcałem do ćwiczeń, które mnie przynajmniej przed taką kontuzją chronią skutecznie od czasów ginących w pomroce historii. Pisałem natomiast o innych moich obawach związanych z niskimi butami i to takich, których występowanie przy butach wysokich należy uznać za skrajnie nieprawdopodobny przypadek.
Możesz mieć sporo racji, ale nie podejmuję się zajmować tu stanowiska, bo takie spojrzenie na sprawę jest dla mnie zupełnie nowe. Fakt, że mając na nogach solidne buciory, a na kolanie nieomalże nic, kilka razy plastrowałem kolana. Pytanie, czy zakładając lżejsze buty zmniejszył bym zużycie plastrów, czy wręcz odwrotnie, póki co pozostanie dla mnie nie rozstrzygnięte.świster pisze:Jestem w stanie też zaryzykować teze, że but wysoki zwiększa ryzyko urazu kolana, bo cześć możliwości absorbującej energii przez kostkę jest odebrana poprzez jej usztywnienie.
W każdym bądź razie, z Twojej wypowiedzi wychynął obraz bramkarza hokejowego stojącego na przeciw skoczka do wody. Z jednej strony pełne opancerzenie od dołu do góry, a to i tak nie gwarantuje całkowitego bezpieczeństwa. Z drugiej strony niemal goły facet.
Przypuszczam, że jak zwykle rozsądek wskaże najlepsze rozwiązanie gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami. I wcale nie wiem czy wspomniane tu z ironią "pionierki" nie są tym właśnie rozwiązaniem. Oczywiście mówię o pionierkach na porządnym bieżniku z grubym kruponem i cholewach wykonanych z uczciwej skóry nadającej się do rzetelnego olejowo woskowego zaimpregnowania. Żeby nie było niedomówień - takie buty z dedykacją zdecydowanie górską da się obecnie kupić już na Słowacji i to w bardzo rozsądnych cenach.
Ostatnio zmieniony śr 04 cze, 2008 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 1 raz.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
-
Filanc
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Co nie jest częstą potrzebą, ale i wcale nie tak rzadką koniecznością.Filanc pisze:Zwolennikom lekkich adidasów proponuję bicie stopni w letnim śniegu
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
-
Filanc
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Zdarzyło mi się kilka razy, a zapewne nie jestem pod tym względem wyjątkiem, wdepnąć na śnieg w lipcu dokładnie na szlaku tatrzańskim i to znacznie poniżej dwóch tysięcy metrów. Najniżej bodaj na progu Koziej Dolinki przy skręcie na "setkę".Filanc pisze:Jak ktoś lubi chadzać własnymi drogami, to powinien być przygotowany na wszystko
Natomiast podczas "szczerbowania" kilka razy udało mi się w lipcu na śnieg... nie wejść.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Należy mieć różne buty na różne warunki.
Zwolennikom lekkich adidasów proponuję bicie stopni w letnim śniegu
i po zawodachA to już zależy gdzie się łazi. Jak ktoś lubi chadzać własnymi drogami, to powinien być przygotowany na wszystko
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
