Import z Ukrainy? Ale, mniejsza z tym...krzymul pisze:Nie musi tęsknić, jest ich tu mnóstwo.
Najwyższy czas (nie, nie, to nie aluzja do niszego tytułu prasowego) nadać nową formę "polityce miłości". Jak już napisałem, najwyższa wartość to w spokoju cichej chaty (niekoniecznie domowego ogniska) obłapić zdrową dziewkę. Czy to można osiągnąć w "wedrującym namiocie"? (tak nawiasem - każdemu wg zasług - jedni mają Monty Pyttona, inni wędrujący namiot z smutnym dziewczęciem bez biustu i cherlawym chłopczyną).
Poeta napisał - "nie czas żałować róż gdy płoną lasy". A lasy mogą zapłonąć gdy wpuścić do nich głupców z zapałkami.
Ale to jakby Wasza sprawa, moja chata już skraja. Jak koniecznie chceta to ruszajcie śladami Batorego, Żółkiewskiego i Chodkiewicza. Najlepiej na Smoleńsk... Tylko uważajta bo drodze możecie trafić na Chmielnickiego i spuści Wam Żółte Wody. Ale nic to - toż to okazja do nowego pomnika.







