Broad Peak
Szczerze mówiąc ostatnio obejrzałam drugi odcinek, drugiego sezonu Prawa Agaty. Serial, jak serial. Ale akurat bohaterem tego odcinka był alpinista, który został oskarżony o spowodowanie śmierci swojego partnera przy zejściu z Kazbeku. W szczegóły wdawać się nie będę, jak ktoś ma ochotę, może sobie obejrzeć. Natomiast bardziej mi chodzi o czas w jakim ten odcinek został wyemitowany, dokładnie wtedy kiedy rozgrywała się cała akcja na Broad Peaku ze wszystkimi swymi konsekwencjami. Jak to kiedyś ktoś śpiewał Timing is everything...w tym wypadku się to sprawdziło, bo któż mógł przypuszczać nagrywając ten odcinek parę miesięcy temu, że akurat zostanie wyemitowany w takim gorącym czasie.
a zwłaszcza że w tle jest nieco w cieniu "afera" z "podopiecznym" Cichego co się utopił na zejściu z Aconcagua. Tradycyjnie nie była to wyprawa partnerska oczywiścieSzczerze mówiąc ostatnio obejrzałam drugi odcinek, drugiego sezonu Prawa Agaty. Serial, jak serial. Ale akurat bohaterem tego odcinka był alpinista, który został oskarżony o spowodowanie śmierci swojego partnera przy zejściu z Kazbeku. W szczegóły wdawać się nie będę, jak ktoś ma ochotę, może sobie obejrzeć. Natomiast bardziej mi chodzi o czas w jakim ten odcinek został wyemitowany, dokładnie wtedy kiedy rozgrywała się cała akcja na Broad Peaku ze wszystkimi swymi konsekwencjami. Jak to kiedyś ktoś śpiewał Timing is everything...w tym wypadku się to sprawdziło, bo któż mógł przypuszczać nagrywając ten odcinek parę miesięcy temu, że akurat zostanie wyemitowany w takim gorącym czasie.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Oskar Wilde twierdził, że nic tak nie ożywia życia towarzyskiego jak pogrzeb.Basia Z. pisze:Co dyskutanci chcą osiągnąć swoim drążeniem tematu ?
Na forach górskich takim "ożywiaczem" jest wypadek górski, najlepiej smiertelny.
Zbiera mi się na wymioty jak czytam te dyskusje.
Jestem gorszego sortu...
a to swoją drogą...Lukas pisze:a zwłaszcza że w tle jest nieco w cieniu "afera" z "podopiecznym" Cichego
w każdym razie dość specyficzny zbieg okoliczności z tym serialem i górskimi wypadkami.
cóż...im bardziej kontrowersyjny temat tym więcej krzykaczy i specjalistów się pojawia..zawsze tak było i będzie. A że środowisko górskie ma swoją specyfikę, to takie tematy wyzwalają ogromne pokłady emocji.Janek pisze:Na forach górskich takim "ożywiaczem" jest wypadek górski, najlepiej smiertelny.
Za moich młodych lat, przepraszam za ten wyswiechtany zwrot, było lepiej, ale chyba niestety, kuźwa, tylko dlatego, że nie było internetu.andy67 pisze:Janku, a czego się właściwie spodziewałeś ?
Chyba potrzeba powymądrzania się, pokazania się jaki to ze mnie fachman (choć maksimum doświadczenia, to jakaś stosunkowo prosta droga w Alpach), pokazania, że jaki oto ja jestem moralny, przywołania bezpośredniego lub "przez kwiatki" frazy Żuławskiego, tej o "bryle lodu", jest przemożna.
Nie wiem co było lub nie było na Broad Peak, na pewno była walka o życie. I to powinno wystarczyć.
Jestem gorszego sortu...
No fakt - trochę popatrzyłem przez pryzmat dyskusji na TGAlan pisze:Ale póki co na tym forum jest ok (prócz nieśmiałej próby Jagielonii oraz wstawki z Karpia), wiec chyba nie ma tematu. Jak zaraz zaczniemy dyskutować na temat dyskusji w innych miejscach, to wyjdzie, że tu jest dokładnie tak samo
Jestem gorszego sortu...
Sam sobie w sumie odpowiedziałeś, dawniej jeśli się dyskutowało, to twarzą w twarz, więc było trudniej głosić komunały czy idiotyzmy. Internet niestety jest jaki jest.Janek pisze:Za moich młodych lat, przepraszam za ten wyswiechtany zwrot, było lepiej, ale chyba niestety, kuźwa, tylko dlatego, że nie było internetu.andy67 pisze:Janku, a czego się właściwie spodziewałeś ?
Chyba potrzeba powymądrzania się, pokazania się jaki to ze mnie fachman (choć maksimum doświadczenia, to jakaś stosunkowo prosta droga w Alpach), pokazania, że jaki oto ja jestem moralny, przywołania bezpośredniego lub "przez kwiatki" frazy Żuławskiego, tej o "bryle lodu", jest przemożna.
Nie wiem co było lub nie było na Broad Peak, na pewno była walka o życie. I to powinno wystarczyć.
Każdemu jego Everest...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
wp.pl pisze: Potrzebne wsparcie dla wyprawy poszukiwawczej na Broad Peak
źródło - http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... omosc.html
Wyprawa poszukiwawcza na Broad Peak potrzebuje wsparcia. Jacek Berbeka chce zorganizować wyprawę, która odszuka ciało jego brata Macieja Berbeki i Tomasza Kowalskiego. Dwójka himalaistów zaginęła podczas schodzenia ze zdobytego pierwszy raz zimą ośmiotysięcznika.
Brat zaginionego himalaisty w rozmowie z IAR zaznaczył, że wyprawa ma charakter przyjacielsko-rodzinny. Potrzebuje jednak wsparcia finansowego, bo koszt wyjazdu jednego uczestnika to ponad 20 tysięcy złotych. Grupa ma liczyć 4-6 osób, ale wszystko zależy od tego, jakie warunki będą panować na miejscu poszukiwań.
Celem wyprawy poszukiwawczej na Broad Peak jest godne pochowanie ciał Macieja Berbeki i Tomasza Kowalskiego. Rozważane jest m.in. pochowanie ich na szczycie, jeśli nie będzie możliwości transportu - mówi Jacek Berbeka.
Najdogodniejszym terminem wyprawy będzie przełom czerwca i lipca. Jacek Berbeka prosi chętnych o wsparcie akcji przez Klub Wysokogórski w Zakopanem.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
sobota 11:30 TVN24 reportaż
warto przeczytać:
http://wspinanie.pl/serwis/201305/13mac ... wywiad.php
Jeden fragment wypowiedzi pana Macieja Pawlikowskiego:
warto przeczytać:
http://wspinanie.pl/serwis/201305/13mac ... wywiad.php
Jeden fragment wypowiedzi pana Macieja Pawlikowskiego:
Panie Macieju, jeśli ktoś, tak jak Pan, jest długoletnim ratownikiem TOPR i w dodatku nazywa sięPawlikowski, to sprawa jest oczywista. Niestety takie podejście zaczyna być dość odosobnione. Zaczynam mieć wspólczesny himalaizm coraz bardzie w dupie. Jeśli nie można przyzwoicie to może lepiej zaprzestać.Na Broad Peaku wspinacze przez dwa miesiące przebywali razem oblegając górę i mając okazję do aklimatyzacji i poznania się, włożyli wiele pracy w przygotowanie drogi. W drodze do szczytu tworzyli zespół, asekurowali się wytrwale, zmierzali razem wciąż wyżej. Jednak chwilę przed szczytem i potem wracając ze szczytu, najsilniejszy uczestnik (Adam Bielecki) pędzi pozostawiając wszystko i wszystkich za sobą. Uważam, że świadczy to o jego skrajnym egoizmie, braku oznak jakiejkolwiek empatii i dyskwalifikuje go jako partnera wspinaczkowego. Uważam, że wszystkie normy od tysięcy lat wypracowane przez ludzkość nadal obowiązują.
Jestem gorszego sortu...
Dziś w Himalajach na sportowo wspina się garstka ludzi. Pan Maciej miał przyjemność wspinać się w czasach tzw "złotej ery". Czy w tamtych czasach nie było współzawodnictwa, konfliktów, dylematów moralnych, wypadków? Wystarczy poczytać literaturę, obejrzeć kilka filmów.
Tak przy okazji tej nagonki na Adama Bieleckiego przypomina mi się historia pierwszego ośmiotysięcznika Reinholda Messnera. Podczas zejścia z wierzchołka Nanga Parbat zaginął partner, a zarazem brat Reinholda - Gunther. Messner przez długie lata był osarżany o pozostawienie własnego brata, który był słabszym, wolniejszym wspinaczem.
A ja wybieram taki cytat, już w dyskusji pod wypowiedzią Pawlikowskiego, ktoś zacytował A. Lwowa z wywiadu dla npm:
Tak przy okazji tej nagonki na Adama Bieleckiego przypomina mi się historia pierwszego ośmiotysięcznika Reinholda Messnera. Podczas zejścia z wierzchołka Nanga Parbat zaginął partner, a zarazem brat Reinholda - Gunther. Messner przez długie lata był osarżany o pozostawienie własnego brata, który był słabszym, wolniejszym wspinaczem.
A ja wybieram taki cytat, już w dyskusji pod wypowiedzią Pawlikowskiego, ktoś zacytował A. Lwowa z wywiadu dla npm:
...Właśnie przykład Adama (Bieleckiego) na Broad Peaku zimą pokazuje, że był tym wspinaczem, który naprawdę mógł iść na ten wierzchołek. Poszedł, wszedł i wrócił w tempie, w jakim wszyscy powinni byli się tam poruszać. Pozostali okazali się jednak o wiele słabsi. Artur Małek zszedł na granicy przeżycia, a kolejni dwaj uczestnicy mieli najwyraźniej jeszcze mniejsze akumulatory, które wyczerpały się na szczycie. A do tego nie powinno było dojść. Tylko Adam zdobył szczyt tak, jak to teoretycznie powinno wyglądać
Owszem, garstka wspinaczy sportowych. Ale i setki wciąganych za pieniądze, oczywiście w lecie. To jeden wielki byznes nastawiony na frustratów z kasą.
A co do pana Adama B. Lwow ma oczywiście rację. Ale obserwując karierę pana Bieleckiego (początek to wariackie wejście na M. Blanc z pominięciem etapu aklimatyzacji) przypominam sobie, że kiedyś w Tatrach o takih mówiono - "murowany kandydat na bambus" *). I to najczęściej sprawdało, czego oczywiście panu Adamowi nie życzę.
*) bambus - drąg bambusowy z płachtą do znoszenia zwłok.
Jestem coraz bardziej sceptycznie nastawiony do himalaizmu, szczególnie zimowego. Coraz bardziej to mi się kojarzy z walkami gladiatorów w starożytnym Rzymie. Publiczności też się podobały. Lektura dwóch książek pani Olgi Morawskiej tylko mnie w tym utwierdziła.
A co do pana Adama B. Lwow ma oczywiście rację. Ale obserwując karierę pana Bieleckiego (początek to wariackie wejście na M. Blanc z pominięciem etapu aklimatyzacji) przypominam sobie, że kiedyś w Tatrach o takih mówiono - "murowany kandydat na bambus" *). I to najczęściej sprawdało, czego oczywiście panu Adamowi nie życzę.
*) bambus - drąg bambusowy z płachtą do znoszenia zwłok.
Jestem coraz bardziej sceptycznie nastawiony do himalaizmu, szczególnie zimowego. Coraz bardziej to mi się kojarzy z walkami gladiatorów w starożytnym Rzymie. Publiczności też się podobały. Lektura dwóch książek pani Olgi Morawskiej tylko mnie w tym utwierdziła.
Jestem gorszego sortu...
Ale to nie jest wina himalaistów.Janek pisze:Jestem coraz bardziej sceptycznie nastawiony do himalaizmu, szczególnie zimowego. Coraz bardziej to mi się kojarzy z walkami gladiatorów w starożytnym Rzymie. Publiczności też się podobały
Teraz jest publiczność! Kiedyś takiej nie było. Ogląda się na żywo. W TVN24 mieliśmy relację z Broad Peaka na żywo. Czy tak bardzo zmienił się himalaizm (pomijając wycieczki na Everest) czy zmieniły się możliwości przekazywania informacji? Każdy mógł oglądać to co się dzieje na BP, godzina po godzinie. Każdy mógł wejść sobie na profil Artura Hajzera na facebooku i na gorąco napisać co myśli o wydarzeniach na BP.
Gdyby wyprawa na Broad Peak zakończyła się szczęśliwie - byłaby co najwyżej wiadomością dnia. A, że wydarzyła się tragedia - na zimowym himalaizmie "zna się" dziś każdy Polak.



