politykówZakochani w Tatrach pisze:Nie zgadzasz się z tym, że polityków, czy z tym, ze wszystkich opcji ?
Sędzia Igor Tuleya vs IV RP
Ano właśnie - przed chwilą byłem w parafii aby zamówić mszę za duszę śp. żony zmarłej cztery lata temu. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że parafia musi mieć środki na swoją działalność, ale zawsze mnie wkurzał ten brak cennika, to chytre "ile łaska" - chyba trafiłem w oczekiwania, ksiądz był zadowolony. Inna sprawa, że to akurat parafia garnizonowa, księża w mundurze całkiem sympatyczne młode chłopaki, ale z opowiadań wiem, że w cywilnych parafiach nie jest słodko.mefistofeles pisze:czy wymuszanie pieniezy przez księży jest tak samo haniebne
Stara, nigdy się nie sprawdzająca teoryjka, szczególnie ukochana przez wszystkich prawicowych dyktatorków a doprowadzona do perfekcji, jeśli chodzi o dolegliwość i rozmiar przez takich panów jak Hitler czy Stalin. Gratuluję idoli!mefistofeles pisze:Jest tylko jedna metoda walki z przestępczością. To zero tolerancji, nawet dla drobnych przestępstw.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Bzdurzysz. Zero tolerancji to był program pana Gilullianiego z Nowego Jorku, program, dizeki któremu Nowy Jork jest dziś jednym z najbezpieczniejszych miast w USA. Prawicowcy zwykle fetyszyzują wysokość wyroków, ale dużo ważniejsza jest nieuchronność, choćby drobnej kary. Inaczej móiąc - jak skaże się jednego łapownika na 100 na 15 lat to nie zmieni to nic. Ale jak 50/100 dostanie choćby rok w zawiasach - to druga 50 mocno się zastanowi zanim weźmie.Janek pisze: Stara, nigdy się nie sprawdzająca teoryjka, szczególnie ukochana przez wszystkich prawicowych dyktatorków a doprowadzona do perfekcji, jeśli chodzi o dolegliwość i rozmiar przez takich panów jak Hitler czy Stalin. Gratuluję idoli!
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Ano, pięknie się sprawdziło. gówniarze przestali smarować swoimi idiotycznymi graffiti wagony metra. A równocześnie co rusz przychodzą informacje, że jakiś gnojek wystrzelał ileś tam dzieci w szkole lub przypadkowych przechodniów czy ludzi, którzy poszli do kina.Ot ostatno, znowu cztery osoby w Aurorze.mefistofeles pisze:Zero tolerancji to był program pana Gilullianiego z Nowego Jorku, program, dizeki któremu Nowy Jork jest dziś jednym z najbezpieczniejszych miast w USA.
Jestem gorszego sortu...
Janek pisze:Stara, nigdy się nie sprawdzająca teoryjka,
Tu akurat Janek, przynajmniej częściowo pudłoJanek pisze:gówniarze przestali smarować swoimi idiotycznymi graffiti wagony metra
Nowy Jork (przestępczość - ps. ludność rasy czarnej podobno jak mieszkała tak dalej mieszka):
https://libertarianizm.net/threads/usa- ... 946/page-2
Ale ogólnie USA to dość specyficzny kraj pod względem mentalnym i kulturowym. Gdyby nie policja to oni by tam siebie wszyscy nawzajem powybijali...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Mówimy o Nowym Jorku, Aurora to zdaje się Colorado (tzn Auror w USA jest więcej, w jednej nawet byłem, ale ta od masakry to w Colorado jest).Janek pisze:Ano, pięknie się sprawdziło. gówniarze przestali smarować swoimi idiotycznymi graffiti wagony metra. A równocześnie co rusz przychodzą informacje, że jakiś gnojek wystrzelał ileś tam dzieci w szkole lub przypadkowych przechodniów czy ludzi, którzy poszli do kina.Ot ostatno, znowu cztery osoby w Aurorze.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Aha, Mefistofeles i Krzymul - wypowiedzieliście tu pogląd, że łapownictwo w szpatalach tak wg. Was skutecznie wyhamowane za krótkich rządów PiS, odrodziło się w czasie 5-letnich rządów PO.
Macie jakiekolwiek rzetelne dowody na to? Powtarzam - rzetelne dowody a nie tylko urojenia i pobożne życzenia aby tak było, bo to byłby jeszcze jeden argument na zbrodniczość lub nieudaczność rządów PO.
Proszę o poważną odpowiedź - inaczej będę zmusdzony uznać obu Panów za notorycznych kłamców.
Macie jakiekolwiek rzetelne dowody na to? Powtarzam - rzetelne dowody a nie tylko urojenia i pobożne życzenia aby tak było, bo to byłby jeszcze jeden argument na zbrodniczość lub nieudaczność rządów PO.
Proszę o poważną odpowiedź - inaczej będę zmusdzony uznać obu Panów za notorycznych kłamców.
Jestem gorszego sortu...
Ja chyba nic takiego nie napisałem, zdaje się.Janek pisze:............. i Krzymul - wypowiedzieliście tu pogląd, że łapownictwo w szpatalach tak wg. Was skutecznie wyhamowane za krótkich rządów PiS, odrodziło się w czasie 5-letnich rządów PO.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
Wierzysz w to naprawdę ? ….musieli by zacząć od siebie, a niestety sami – niezależnie od opcji - w wielu przypadkach tego prawa nie przestrzegają.mefistofeles pisze: Owszem, ale dziwi ujadanie na tych co próbowali te zwyczaje zmienić.
Poza tym oni nie muszą dawać łapówek, żeby w razie nieszczęścia - swojego, czy w rodzinie - mieć dostęp do najlepszych specjalistów i metod leczenia.
Gdyby mieli takie same możliwości jak przeciętny Kowalski – tak samo pędziliby z łapówką do lekarzy
Niestety obowiązuje tylko maluczkich, a przykład powinien iść z góry.mefistofeles pisze: To zero tolerancji, nawet dla drobnych przestępstw.
Zakochani w Tatrach
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
Serio ?, dawno nie korzystałem ( a jeśli to sporadycznie i bez problemów, jedyny problem to chory system rejestracji, wydawania leków itp. ). No to powiedzmy tak - służba zdrowia jest nieuleczalna, ...była chora, jest i będzie, ale mimo wszystko będę się upierał że łapówki to spadek starego systemu ( jeśli można go było systemem nazwaćZakochani w Tatrach pisze: Jeśli chodzi o służbę zdrowia to dziś - jak nigdy dotąd - jest trudno
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Szekspirowskie drama w Sądzie Rejonowym
Właściwie to nie miałem ochoty na oglądanie relacji z ogłoszenia wyroku w sprawie dr G, pewnie nudy na pudy, Sąd Rejonowym, pewnie znowu jakaś nakręcona jak katarynka młoda sędzina jak w sprawie Macieja Z. Ale telewizor otwarty, kawa na stole, co tam, obejrzę ten gniot, – „jaka sprawa taki sędzia” – pamiętacie „jaki prezydent taki zamach”, z czego potem po Smoleńsku PiS zrobiła aferę, zupełnie zresztą nietrafioną bo autorowi chodziło o tego pajaca, Saakaszwilego i wyreżyserowaną zasadzkę w Osetii, rodem z czwartorzędnego „dramatu” filmowego produkcji firmy Berlusconi.
Początek zdawał się potwierdzać moje przypuszczenia, taki trochę gamoniowaty z wyglądu sędzia, poprawiając się cały czas w fotelu, kaszląc – pewnie grypa go męczyła i wiecznie poprawiając łańcuch symbolizujący władzę, który zdawał się buntować przeciwko użyciu go w tym kiepskim przedstawieniu, bo wiecznie chciał opaść z togi, szybko wyklepał treść wyroku – rok w zawiasach na dwa lata, no niewiele ale uniewinnienia nie ma.
Telewizja tego nie pokazała ale pewnie wtedy na sali zerwał się jakiś facio i wybiegł na korytarz aby przez telefon zawiadomić Zbinia Ziobrę, który w Sejmie pewnie nerwowo przestępował z nogi na nogę, bo od tego wyroku zależała jego reputacja. Po co te telefony, czyżby w Sejmie nie było telewizorów? Oczywiście są ale z uwagi na konieczność zagłuszenia nazwisk i zamazania wizerunków oskarżonego, transmisja nie szła w czasie rzeczywistym tylko kilka minut później.
Krzykliwa zgraja dziennikarskich wyrobników z kamerami i mikrofonami już czekała na europosła Zbinia. Europoseł to facet z wielkimi ambicjami i zapewne wysokim mniemaniu o sobie samym. Tylko ta nieszczęsna fizys – fryzjera damskiego z Brzeska lub Biłgoraja. Od czasu, w którym dokonał tej operacji - IV RP vs dr G (czytaj inteligencja polska) doznał szeregu upokorzeń- wpierw niełaska prezesa zakończona wygnaniem do Brukseli, finansowo idealnym, ale jednak wygnaniem, potem próba rokoszu w PiS, zakończona upokarzającym wylaniem z partii, następnie założenie własnej partii złożonej z podobnych rozbitków, niby sukces, bo jest ich sporo, ale gorycz, że niby jest szefem a tak naprawdę to jest nim ten wyszczekany Kurski, na koniec upokarzające śledzenie sondaży – wciąż poniżej 5%, na ogół nędzne 1 lub 2% - Zbinia coraz bardziej przeraża wizja znalezienia się na pozaparlamentarnym śmietniku a nawet, o zgrozo, perspektywa konieczności zajęcia się jakąś autentyczną pracą – żyć trzeba aby zaoszczędzonych brukselskich euro na całe życie nie starczy. Ale precz czarne myśli, dzisiaj Zbinio jest w euforii, wyrok wprawdzie niezbyt satysfakcjonuje, tak chętnie widziałby tego kardiochirurga za kratami, ale co tam, został skazany, to najważniejsze, a ta zgraja popaprańców z kamerami i mikrofonami jest za głupia, aby zrozumieć, że ten „sukces” tak naprawdę jest klęską.
Niestety, biedny Zbinio nawet nie wie, ja w tej chwili też nie, że dokładnie w tej samej chwili w lichej sali Sądu Rejonowego kopią jego polityczny grób.
Gdy sprawa dr G trafiła wreszcie do Sądu Rejonowego w Warsszawie – co za klęska, zaledwie Rejonowego bo jej finansowy rozmiar jest śmiesznie mały to wśród zatrudnionych tam sędziów na pewno nie było entuzjazmu – robota masakryczna, przeszło czterdzieści tomów akt, sądzić się będzie samemu, nie w trójosobowym składzie a w dodatku trzeba być poczwórnie wnikliwym, obrona będzie na pewno z górnej półki a w dodatku to polityczne grzęzawisko – podejrzewam, że sędzia Tuleya na pewno nie był zachwycony, że akurat jemu się to trafiło.
Nieszczęsny sędzia Tuleya na pewno, tak jak cała Polska wiedział jakie rozmiaru była to akcja – przygotowała ją i przeprowadziła groźna, niedawno powołana CBA, policja polityczna IV RP, to PiS-owskie KGB, którego jedynym zadaniem było rozbić w pył te wszystkie „łże elity” inteligenckie, niedobitki Unii Wolności połączone teraz z wyszczekanymi cwaniakami z Platformy Obywatelskiej z tym ryżym, nienawistnym Tuskiem na czele. Dr G siedział w areszcie, tabuny agentów CBA przekopywały całe tony dokumentacji lekarskiej we wszystkich szpitalach, w których pracował kiedykolwiek dr G aby go pogrążyć możliwie jak najbardziej a gdyby tak jeszcze choć paru innych lekarskich „gwiazd” z górnej półki – och, jakby było fajnie. Do tego jeszcze słynna konferencja prasowa, na której pan minister Ziobro wsparty o groźnego szefa CBA, Mariusza Kamińskiego, faceta o obliczu fanatycznego inkwizytora powiedział słynne „ten pan już nigdy nikogo nie zabije”. Co z tego, że te słowa w ustach Ministra Sprawiedliwości, zarazem Generalnego Prokuratora a także absolwenta wydziału prawa były zawodową kompromitacją, ale co tam, kto by się przejmował jakimś zakichanym prawem, śmieszną demokracją - wszak partia tego oczekiwała, partia na niego postawiła a wódz namaścił – idź, Zbinio, dobij platformerskiego i w dodatku inteligenckiego gada – Got mit unse – chciałoby się powiedzieć. Usłużne media szaleją, w kraj idzie wizja potężnej sieci zdemoralizowanych doktorów, co to od przymierającej głodem armii chorych biedaków, wyciągną łapczywie ostatni grosz w zamian za przeprowadzenie operacji, przyjęcie do szpitala, podjęcie leczenia. Aby do reszty przerazić inteligenckich degeneratów akcji nadaje się kryptonim „Mengele”. Jak ktoś nie wie kto zacz ten Mengele to proszę: http://pl.wikipedia.org/wiki/Josef_Mengele
Fryderyk Wielki, król Prus, przegrawszy kiedyś sprawę z własnym poddanym powiedział z uznaniem – „są jeszcze sędziowie w Berlinie”. Polski wymiar sprawiedliwości trapią różnorakie choroby, jednak mimo usilnej pracy i starań ministra Zbinia, nadal można powiedzieć – „są jeszcze sędziowie w Warszawie” co w tym przypadku oznacza, że byle kitu „agentów Tomków” nie „kupią” – potrzebne są jeszcze, co za przykrość dla dobrego prawicowca – cholerne dowody. Prokuratorzy o tym wiedzą (kurde, zrobiliśmy błąd, trzeba było wyposażyć KGB, pardon, CBA w uprawnienia prokuratorskie a najlepiej i sędziowski – jak IV RP okrzepnie, to się to naprawi) i kiwają głowami, bo „towar” dostarczony przez CBA, jest delikatnie mówiąc, do dupy i w końcu staje na głupich 17 patykach (a wydano tych patyków, oj wydano, ale co tam, „ciemny lud” płaci podatki. W dodatku, trudno, w świetle dowodów uznać to za łapówki, raczej za „nieuprawnione korzyści” zwane też „wyrazami wdzięczności”.
W tym miejscu, trzeba powiedzieć kilka słów, przepraszam za zanudzanie, o obyczajowości polskiego ludu a raczej należałoby za Kurskim powiedzieć „ciemnego ludu”. Od wielu lat, z różnorakich powodów, czasami bezsprzecznie nagannych, ukształtował się nowy obyczaj, że „dochtorowi, panie, trzeba dać, pardon, podziękować”. Nie tylko doktorowi, również pielęgniarkom i salowym. Po pierwsze, dlatego, że podziękowanie się należy, przeca się starali, a po drugie, tak na wszelki wypadek, wszak mogę znowu tu trafić, co w przypadku wielu chorób jest wysoce prawdopodobne. Każdy kto kiedykolwiek leżał w szpitalu zna to doskonale – jak kogoś „wypisują” to w szpitalu pojawia się rodzina z bambetlami – co tam wszystko nie jest – torty, paczki kawy. bombonierki, butelki z drogimi alkoholami, dla pań doktor kosmetyki i to, co jest w sumie najwygodniejsze – kopertami z biletami NBP a i Banku Europejskiego i Amerykańskiego. Ostatnio pojawiła się moda bardziej elegancka – markowe wieczne pióra, dość niezwykła w erze komputerowej, – kto dzisiaj te wieczne pióra używa? Niezbadane są obyczaje! No i oczywiście wiechcie bukietów, im większe, tym lepsze. Gdyby wszystkich pracowników szpitali, co to brali wsadzić do pierdla, to by w szpitale prawie nie byłoby, komu pracować. Prawie, bo się, kurde, zdarzali dziwacy, co nie chcieli brać, co wśród „dających” na ogół było przyjmowane z niechęcią, bo to przeca podejrzane i w dodatku budzi obawy – „nie wziął, a więc jak trafię tu znowu, to będzie źle leczył”. No i jeszcze jedno – prawo ściga nie tylko tych co biorą ale i tych co dają – ma ktoś z Państwa ochotę na pójście dobrowolnie do pierdla? Tylko skąd tyle cel, parę milionów by musiało pójść siedzieć.
Gwoli rzetelności trzeba powiedzieć, że ten „obyczaj”, powszechny w latach przed 1990 rokiem zaczął ostatnio zanikać. Z wielu powodów. Po pierwsze, dlatego, że żmudna praca policji spowodowała, że wielu szczególnie bezczelnych łapowników ujawniono, doprowadzono przed Sąd i ukarano, tyle, że sprawy te nie miały medialnego rozgłosu. Po drugie, kulawa, bo kulawa, reforma służby zdrowia przyniosła pewne skutki – problem „wolnego łóżka” przestał istnieć, to raczej szpital zaczął gonić za pacjentem a szpitalne korytarze kiedyś wypełnione łóżkami opustoszały. Po trzecie i całkiem istotne to pojawienie się prywatnych klinik, w których za usługę po prostu się płaci.
Naga prawda jest taka, że klasyczne łapownictwo, w którym za leczenie dawało się „przed” a nie „po” praktycznie przestało istnieć, pozostała jedynie „wdzięczność”, nadal dość powszechna. To trochę niezrozumiałe, wszak nikt z nas nie leci z bukietem ani butelczyną do warsztatu samochodowego, aby odebrać samochód po naprawie – w dodatku dość skuteczne oddzielenie klienta od warsztatu zlikwidowało dość powszechny kiedyś zwyczaj wsuwania banknotu do kieszeni fartucha mechanika bezpośredni przeprowadzającego naprawę.
Przejęliśmy z „zachodu” różne zwyczaje, jakoś nie doczekał się uregulowania problem napiwków, np. dla kelnerów, tymczasem na zachodzie w wielu lokalach gastronomicznych wisi kartka, że personelowi należy się tyle a tyle procent napiwku lub istnieje, co do tego niepisana umowa – im lokal bardziej elegancki tym więcej.
Ale wróćmy do ogłoszenia wyroku a raczej uzasadnienia wyroku. Jego początek był standardowy – sędzia długo recytował listę dawców i kwoty, poczym poprawił się na fotelu i zaczęły się rewelacje. Wpierw to też był standard – rozbił w pył rzekome seksualne wymagania dr G a potem wręcz koncertowo rozniósł w pył rzekomy ucisk personelu – dr G po prostu domagał się porządnej roboty a nie leniuchowania. Faktycznie - zbrodniarz, nawet telewizor zabrał biedakom. Nie było o tym mowy, ale pewnie ścigał też gry komputerowe oraz śledzenie ofert sklepów internetowych oraz bywanie na fejsie i forach – ten facet nie zna litości!
Ale to i tak małe piwo, pan sędzia zabrał się za dupę prokuratorom i agentom CBA. Zarzucił im manipulowanie dowodami, straszenie świadków i inne zdrożności. Skąd ta odwaga? Mam swoją teorię – każdy z nas zna szkoły „instytucję” tzw. „dupy klasowej”. To taki chłopak lub dziewczyna, których większość klasy dręczy, czasami w obrzydliwy sposób. Ofiara cierpliwie to znosi, ale nie zawsze, bywa i tak, że wkurzona bezczelnością napastników potrafi nagle rzucić się z pięściami lub pazurami na nawet wielokrotnie silniejszego prześladowcę.
Wydaje mi się, że to nastąpiło i w tym przypadku – sędzia zapoznawszy się szczegółowo z bagnem zawartym w tych przeszło czterdziestu tomach akt nie wytrzymał i ujawnił to wszystko. Zrobił tylko jeden błąd psychologiczny – niepotrzebnie zrobił porównanie do stalinowskich śledztw z lat 40-ych. Potrzymanie kilka godzin w nocy, zastraszanie a nawet zaciągnięcie dziewczyny do wyra, to jednak nie to samo co wtedy. Ma jednak możliwość skorygowania tego w zawiadomieniu do prokuratury.
Sprawa nagle nabrała wymiaru szekspirowskiego, skromny sędzia objawił się roli sił prześladujących zbrodniczą Lady Makbet.
Sądząc z reakcji zaatakowanych oraz ich politycznych sprzymierzeńców „strzał sędziego” okazał się być celny, niczym przepiękna bramka Błaszczykowskiego strzelona Rosjanom na Euro2012. Ruszyli do ataku używając wszelkich argumentów, na ogół wyssanych z palca a ich nasilenie daje podstawy do przypuszczenia, że po prostu obleciał ich strach.
Pamiętacie dziesięć lat temu artykuł w GW – „Przychodzi Rywin do Michnika”? Wiadomo, czym się skończyło.
Teraz, GW mogłaby napisać „Sędzia Tuleya się zdenerwował”. Jeśli skutek będzie podobny to wypadnie mu podziękować.
No i jeśli tak się stanie to przyjdzie się roześmiać – PO się zasadzała i zasadzała a skutek był mizerny. A skromny sędzia dał radę. Nic nowego w historii.
Prezes jak na razie milczy jak zaklęty, wczoraj odmówił rozmowy dziennikarzom.
bytów nie mnożyć, scaliłem - mef
Początek zdawał się potwierdzać moje przypuszczenia, taki trochę gamoniowaty z wyglądu sędzia, poprawiając się cały czas w fotelu, kaszląc – pewnie grypa go męczyła i wiecznie poprawiając łańcuch symbolizujący władzę, który zdawał się buntować przeciwko użyciu go w tym kiepskim przedstawieniu, bo wiecznie chciał opaść z togi, szybko wyklepał treść wyroku – rok w zawiasach na dwa lata, no niewiele ale uniewinnienia nie ma.
Telewizja tego nie pokazała ale pewnie wtedy na sali zerwał się jakiś facio i wybiegł na korytarz aby przez telefon zawiadomić Zbinia Ziobrę, który w Sejmie pewnie nerwowo przestępował z nogi na nogę, bo od tego wyroku zależała jego reputacja. Po co te telefony, czyżby w Sejmie nie było telewizorów? Oczywiście są ale z uwagi na konieczność zagłuszenia nazwisk i zamazania wizerunków oskarżonego, transmisja nie szła w czasie rzeczywistym tylko kilka minut później.
Krzykliwa zgraja dziennikarskich wyrobników z kamerami i mikrofonami już czekała na europosła Zbinia. Europoseł to facet z wielkimi ambicjami i zapewne wysokim mniemaniu o sobie samym. Tylko ta nieszczęsna fizys – fryzjera damskiego z Brzeska lub Biłgoraja. Od czasu, w którym dokonał tej operacji - IV RP vs dr G (czytaj inteligencja polska) doznał szeregu upokorzeń- wpierw niełaska prezesa zakończona wygnaniem do Brukseli, finansowo idealnym, ale jednak wygnaniem, potem próba rokoszu w PiS, zakończona upokarzającym wylaniem z partii, następnie założenie własnej partii złożonej z podobnych rozbitków, niby sukces, bo jest ich sporo, ale gorycz, że niby jest szefem a tak naprawdę to jest nim ten wyszczekany Kurski, na koniec upokarzające śledzenie sondaży – wciąż poniżej 5%, na ogół nędzne 1 lub 2% - Zbinia coraz bardziej przeraża wizja znalezienia się na pozaparlamentarnym śmietniku a nawet, o zgrozo, perspektywa konieczności zajęcia się jakąś autentyczną pracą – żyć trzeba aby zaoszczędzonych brukselskich euro na całe życie nie starczy. Ale precz czarne myśli, dzisiaj Zbinio jest w euforii, wyrok wprawdzie niezbyt satysfakcjonuje, tak chętnie widziałby tego kardiochirurga za kratami, ale co tam, został skazany, to najważniejsze, a ta zgraja popaprańców z kamerami i mikrofonami jest za głupia, aby zrozumieć, że ten „sukces” tak naprawdę jest klęską.
Niestety, biedny Zbinio nawet nie wie, ja w tej chwili też nie, że dokładnie w tej samej chwili w lichej sali Sądu Rejonowego kopią jego polityczny grób.
Gdy sprawa dr G trafiła wreszcie do Sądu Rejonowego w Warsszawie – co za klęska, zaledwie Rejonowego bo jej finansowy rozmiar jest śmiesznie mały to wśród zatrudnionych tam sędziów na pewno nie było entuzjazmu – robota masakryczna, przeszło czterdzieści tomów akt, sądzić się będzie samemu, nie w trójosobowym składzie a w dodatku trzeba być poczwórnie wnikliwym, obrona będzie na pewno z górnej półki a w dodatku to polityczne grzęzawisko – podejrzewam, że sędzia Tuleya na pewno nie był zachwycony, że akurat jemu się to trafiło.
Nieszczęsny sędzia Tuleya na pewno, tak jak cała Polska wiedział jakie rozmiaru była to akcja – przygotowała ją i przeprowadziła groźna, niedawno powołana CBA, policja polityczna IV RP, to PiS-owskie KGB, którego jedynym zadaniem było rozbić w pył te wszystkie „łże elity” inteligenckie, niedobitki Unii Wolności połączone teraz z wyszczekanymi cwaniakami z Platformy Obywatelskiej z tym ryżym, nienawistnym Tuskiem na czele. Dr G siedział w areszcie, tabuny agentów CBA przekopywały całe tony dokumentacji lekarskiej we wszystkich szpitalach, w których pracował kiedykolwiek dr G aby go pogrążyć możliwie jak najbardziej a gdyby tak jeszcze choć paru innych lekarskich „gwiazd” z górnej półki – och, jakby było fajnie. Do tego jeszcze słynna konferencja prasowa, na której pan minister Ziobro wsparty o groźnego szefa CBA, Mariusza Kamińskiego, faceta o obliczu fanatycznego inkwizytora powiedział słynne „ten pan już nigdy nikogo nie zabije”. Co z tego, że te słowa w ustach Ministra Sprawiedliwości, zarazem Generalnego Prokuratora a także absolwenta wydziału prawa były zawodową kompromitacją, ale co tam, kto by się przejmował jakimś zakichanym prawem, śmieszną demokracją - wszak partia tego oczekiwała, partia na niego postawiła a wódz namaścił – idź, Zbinio, dobij platformerskiego i w dodatku inteligenckiego gada – Got mit unse – chciałoby się powiedzieć. Usłużne media szaleją, w kraj idzie wizja potężnej sieci zdemoralizowanych doktorów, co to od przymierającej głodem armii chorych biedaków, wyciągną łapczywie ostatni grosz w zamian za przeprowadzenie operacji, przyjęcie do szpitala, podjęcie leczenia. Aby do reszty przerazić inteligenckich degeneratów akcji nadaje się kryptonim „Mengele”. Jak ktoś nie wie kto zacz ten Mengele to proszę: http://pl.wikipedia.org/wiki/Josef_Mengele
Fryderyk Wielki, król Prus, przegrawszy kiedyś sprawę z własnym poddanym powiedział z uznaniem – „są jeszcze sędziowie w Berlinie”. Polski wymiar sprawiedliwości trapią różnorakie choroby, jednak mimo usilnej pracy i starań ministra Zbinia, nadal można powiedzieć – „są jeszcze sędziowie w Warszawie” co w tym przypadku oznacza, że byle kitu „agentów Tomków” nie „kupią” – potrzebne są jeszcze, co za przykrość dla dobrego prawicowca – cholerne dowody. Prokuratorzy o tym wiedzą (kurde, zrobiliśmy błąd, trzeba było wyposażyć KGB, pardon, CBA w uprawnienia prokuratorskie a najlepiej i sędziowski – jak IV RP okrzepnie, to się to naprawi) i kiwają głowami, bo „towar” dostarczony przez CBA, jest delikatnie mówiąc, do dupy i w końcu staje na głupich 17 patykach (a wydano tych patyków, oj wydano, ale co tam, „ciemny lud” płaci podatki. W dodatku, trudno, w świetle dowodów uznać to za łapówki, raczej za „nieuprawnione korzyści” zwane też „wyrazami wdzięczności”.
W tym miejscu, trzeba powiedzieć kilka słów, przepraszam za zanudzanie, o obyczajowości polskiego ludu a raczej należałoby za Kurskim powiedzieć „ciemnego ludu”. Od wielu lat, z różnorakich powodów, czasami bezsprzecznie nagannych, ukształtował się nowy obyczaj, że „dochtorowi, panie, trzeba dać, pardon, podziękować”. Nie tylko doktorowi, również pielęgniarkom i salowym. Po pierwsze, dlatego, że podziękowanie się należy, przeca się starali, a po drugie, tak na wszelki wypadek, wszak mogę znowu tu trafić, co w przypadku wielu chorób jest wysoce prawdopodobne. Każdy kto kiedykolwiek leżał w szpitalu zna to doskonale – jak kogoś „wypisują” to w szpitalu pojawia się rodzina z bambetlami – co tam wszystko nie jest – torty, paczki kawy. bombonierki, butelki z drogimi alkoholami, dla pań doktor kosmetyki i to, co jest w sumie najwygodniejsze – kopertami z biletami NBP a i Banku Europejskiego i Amerykańskiego. Ostatnio pojawiła się moda bardziej elegancka – markowe wieczne pióra, dość niezwykła w erze komputerowej, – kto dzisiaj te wieczne pióra używa? Niezbadane są obyczaje! No i oczywiście wiechcie bukietów, im większe, tym lepsze. Gdyby wszystkich pracowników szpitali, co to brali wsadzić do pierdla, to by w szpitale prawie nie byłoby, komu pracować. Prawie, bo się, kurde, zdarzali dziwacy, co nie chcieli brać, co wśród „dających” na ogół było przyjmowane z niechęcią, bo to przeca podejrzane i w dodatku budzi obawy – „nie wziął, a więc jak trafię tu znowu, to będzie źle leczył”. No i jeszcze jedno – prawo ściga nie tylko tych co biorą ale i tych co dają – ma ktoś z Państwa ochotę na pójście dobrowolnie do pierdla? Tylko skąd tyle cel, parę milionów by musiało pójść siedzieć.
Gwoli rzetelności trzeba powiedzieć, że ten „obyczaj”, powszechny w latach przed 1990 rokiem zaczął ostatnio zanikać. Z wielu powodów. Po pierwsze, dlatego, że żmudna praca policji spowodowała, że wielu szczególnie bezczelnych łapowników ujawniono, doprowadzono przed Sąd i ukarano, tyle, że sprawy te nie miały medialnego rozgłosu. Po drugie, kulawa, bo kulawa, reforma służby zdrowia przyniosła pewne skutki – problem „wolnego łóżka” przestał istnieć, to raczej szpital zaczął gonić za pacjentem a szpitalne korytarze kiedyś wypełnione łóżkami opustoszały. Po trzecie i całkiem istotne to pojawienie się prywatnych klinik, w których za usługę po prostu się płaci.
Naga prawda jest taka, że klasyczne łapownictwo, w którym za leczenie dawało się „przed” a nie „po” praktycznie przestało istnieć, pozostała jedynie „wdzięczność”, nadal dość powszechna. To trochę niezrozumiałe, wszak nikt z nas nie leci z bukietem ani butelczyną do warsztatu samochodowego, aby odebrać samochód po naprawie – w dodatku dość skuteczne oddzielenie klienta od warsztatu zlikwidowało dość powszechny kiedyś zwyczaj wsuwania banknotu do kieszeni fartucha mechanika bezpośredni przeprowadzającego naprawę.
Przejęliśmy z „zachodu” różne zwyczaje, jakoś nie doczekał się uregulowania problem napiwków, np. dla kelnerów, tymczasem na zachodzie w wielu lokalach gastronomicznych wisi kartka, że personelowi należy się tyle a tyle procent napiwku lub istnieje, co do tego niepisana umowa – im lokal bardziej elegancki tym więcej.
Ale wróćmy do ogłoszenia wyroku a raczej uzasadnienia wyroku. Jego początek był standardowy – sędzia długo recytował listę dawców i kwoty, poczym poprawił się na fotelu i zaczęły się rewelacje. Wpierw to też był standard – rozbił w pył rzekome seksualne wymagania dr G a potem wręcz koncertowo rozniósł w pył rzekomy ucisk personelu – dr G po prostu domagał się porządnej roboty a nie leniuchowania. Faktycznie - zbrodniarz, nawet telewizor zabrał biedakom. Nie było o tym mowy, ale pewnie ścigał też gry komputerowe oraz śledzenie ofert sklepów internetowych oraz bywanie na fejsie i forach – ten facet nie zna litości!
Ale to i tak małe piwo, pan sędzia zabrał się za dupę prokuratorom i agentom CBA. Zarzucił im manipulowanie dowodami, straszenie świadków i inne zdrożności. Skąd ta odwaga? Mam swoją teorię – każdy z nas zna szkoły „instytucję” tzw. „dupy klasowej”. To taki chłopak lub dziewczyna, których większość klasy dręczy, czasami w obrzydliwy sposób. Ofiara cierpliwie to znosi, ale nie zawsze, bywa i tak, że wkurzona bezczelnością napastników potrafi nagle rzucić się z pięściami lub pazurami na nawet wielokrotnie silniejszego prześladowcę.
Wydaje mi się, że to nastąpiło i w tym przypadku – sędzia zapoznawszy się szczegółowo z bagnem zawartym w tych przeszło czterdziestu tomach akt nie wytrzymał i ujawnił to wszystko. Zrobił tylko jeden błąd psychologiczny – niepotrzebnie zrobił porównanie do stalinowskich śledztw z lat 40-ych. Potrzymanie kilka godzin w nocy, zastraszanie a nawet zaciągnięcie dziewczyny do wyra, to jednak nie to samo co wtedy. Ma jednak możliwość skorygowania tego w zawiadomieniu do prokuratury.
Sprawa nagle nabrała wymiaru szekspirowskiego, skromny sędzia objawił się roli sił prześladujących zbrodniczą Lady Makbet.
Sądząc z reakcji zaatakowanych oraz ich politycznych sprzymierzeńców „strzał sędziego” okazał się być celny, niczym przepiękna bramka Błaszczykowskiego strzelona Rosjanom na Euro2012. Ruszyli do ataku używając wszelkich argumentów, na ogół wyssanych z palca a ich nasilenie daje podstawy do przypuszczenia, że po prostu obleciał ich strach.
Pamiętacie dziesięć lat temu artykuł w GW – „Przychodzi Rywin do Michnika”? Wiadomo, czym się skończyło.
Teraz, GW mogłaby napisać „Sędzia Tuleya się zdenerwował”. Jeśli skutek będzie podobny to wypadnie mu podziękować.
No i jeśli tak się stanie to przyjdzie się roześmiać – PO się zasadzała i zasadzała a skutek był mizerny. A skromny sędzia dał radę. Nic nowego w historii.
Prezes jak na razie milczy jak zaklęty, wczoraj odmówił rozmowy dziennikarzom.
bytów nie mnożyć, scaliłem - mef
Ostatnio zmieniony ndz 06 sty, 2013 przez Janek, łącznie zmieniany 1 raz.
Jestem gorszego sortu...
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
To dziękuj Bogu.krzymul pisze:Serio ?, dawno nie korzystałem
Do kardiologa czeka się pół roku – a przecież to są sprawy pilne , do dermatologa kilka tygodni...na badania typu gastrologia, czy tomografia - kilka miesięcy..
Można by tak wymieniać dość długo.
Zresztą w TV kiedyś mówili o zapisach do specjalistów na 2014 a nawet na 2017 rok.
Kuzynka zachorowała niedawno na raka jelita grubego i przy terminach jakie jej wyznaczono do tej pory pewnie by już nie żyła, bo sprawa była bardzo pilna.
Na szczęście miała pieniądze ….i może cieszyć się życiem.
Niestety, w dzisiejszych czasach trzeba mieć pieniądze albo na prywatne leczenie, albo – jak ich nie za wiele – to na łapówę.....
Na wyleczenie przez państwową służbę zdrowia można się nie doczekać.
Jak jest do pewnych dóbr dostęp ograniczony, to w każdym systemie jest wyjście takie samokrzymul pisze:mimo wszystko będę się upierał że łapówki to spadek starego systemu
Zakochani w Tatrach
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Nie, to tak nie działa. Zmiana podejścia musi być oddolna. Politycy są przedstawicielami ludu, z tego ludu pochodzą. Ich przykład nikogo nie zmieni - politycy nie bioracy w łapę długo by u nas nie porządzili (czego poniekąd przykłąd krótkich rządów PiS poniekąd dowodzi). Zmiana musi iść od dołu. Uczciwy obywatel -> uczciwy urzędnik -> uczciwy polityk. W prkatyce - trzeba uderzyć w pierwszy szczebel biorący w lapę - w lekarza, w panią z rejestracji, w policjanta z drogówki - jak oni będa sie bali brac - ludzi eoducza się dawać.Zakochani w Tatrach pisze:.musieli by zacząć od siebie, a niestety sami – niezależnie od opcji - w wielu przypadkach tego prawa nie przestrzegają
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Janek pisze:Przyznałeś rację Mefistofelesowi. Jakiś nawyk?
krzymul pisze:W głowach łapówkodawców istnieje właśnie coś takiego, że gdy nie dadzą to jakość świadczenia będzie gorsza, inaczej by nie dawali. I tak powstaje system dawania i brania.
Niewielu jest takich co potrafią odmówić. Sam dawałem w szpitalu, to wiem, chociaż to było po operacji, to miałem nadzieję, że lepiej się zaopiekują, pielęgniarce bombonierkę - będzie lepiej doglądać. Chociaż wiem, że to paranoja .... no, ale coś takiego w człowieku tkwi, szczególnie w trosce o zdrowie bliskich, że popełnia takie dziwne czyny ... niestety.
Jeszcze gorszym czynem dla mnie jest danie łapówki, a potem podpieprzenie takiego np. lekarza.
mefistofeles pisze:Krzymul - ale to jest chore.
Przyznając rację Mefiemu, napisałem, że chore jest dawanie łapówek, przyznając się jednocześnie do tego czynu.krzymul pisze:Tak to jest chore. Zgadzam się.
Tylko i wyłącznie o tym pisałem.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
@Mefisto - fakty przeczą temu co piszesz.
Z Wikipedii (hasło Transparency International)
http://www.transparency.org/cpi2012
I strona polska, można prześledzić jak to było w poszczególnych latach.
http://antykorupcja.edu.pl/index.php?mnu=107
Jak więc widać stopniowo, powoli ale ilość osób które biorą łapówy maleje.
Z Wikipedii (hasło Transparency International)
CPI 2006 objął 163 państwa, wśród nich Polskę (61. lokata, ex aequo z Jamajką). Spośród 27 krajów członkowskich Unii Europejskiej, Polska ze wskaźnikiem CPI 3,7 miała przedostatnie miejsce (za nią na 84. miejscu ze wskaźnikiem CPI 3,1 znajduje się Rumunia). Państwa graniczące z Polską zajęły lokaty: Niemcy 16., Czechy 46., Słowacja 49., Ukraina 99., Białoruś 151., Litwa 46., Rosja 121.
I dane za rok 2012 (wg cytatu z GW):Według rankingu z 2009 Polska zajmowała 49. lokatę na świecie. Spośród państw postsocjalistycznych jedynie Estonia oraz Słowenia były na wyższej pozycji – obydwa kraje na 27. miejscu.
Link do Transparency International:W najnowszym raporcie Transparency International pokazującym poziom korupcji Polska zajęła 41. miejsce. Wypadliśmy lepiej m.in. od Grecji, Czech, Węgier i Słowacji. Jednak do krajów, gdzie korupcja jest najmniejsza - Danii i Finlandii - wciąż nam sporo brakuje.
Pozarządowa organizacja zbadała poziom korupcji w 176 krajach. Pierwsze miejsca w rankingu zajęły Dania, Finlandia i Nowa Zelandia (otrzymały po 90 punktów w 100-punktowej skali). Najgorzej wypadły Korea Północna, Afganistan i Somalia. Polska tak jak przed rokiem znalazła się na 41. miejscu, ale tym razem ocena naszego kraju jest o trzy punkty korzystniejsza. Stany Zjednoczone zajęły 19. pozycję, Chiny 80., a Rosja 133.
Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,129 ... z2HDUJUYjX
http://www.transparency.org/cpi2012
I strona polska, można prześledzić jak to było w poszczególnych latach.
http://antykorupcja.edu.pl/index.php?mnu=107
Jak więc widać stopniowo, powoli ale ilość osób które biorą łapówy maleje.

