Sposób na lód

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

lukka pisze:Miałem cichą nadzieję że zdam relację a forumowicze będą zachwyceni tak jak to jest w przypadku ZAKOCHANYCH W TATRACH. Oni wklejają fotki i wszyscy się zachwycają.
:think: Nie wszyscy... nie wszyscy .... np. Ty się nie zachwyciłeś ;) :)) :))

A tak serio, to myślę, że prawie każdy kto się napracuje, wybierze zdjęcia, napisze relację - liczy w skrytości ducha na pochwałę ;) i zainteresowanie , ale niewielu go innym okazuje....... tylko kilku osobom chce się wpisać parę słów komentarza :?

Chyba, że rozwinie się dyskusja o przysłowiowej d...Maryni, albo ktoś opisze ekstremalne przejście nad przepaścią ;)

krzymul pisze:A właśnie miałem wstawić relację, ale teraz się waham, nie spieszno mi na cmentarz.
:think: No i teraz wiadomo dlaczego mnie się chce wstawiać ... na cmentarz mi bliżej, niż dalej :)) .
Zakochani w Tatrach
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Basia Z. pisze:
Żabi Koń pisze:Janek, przesadzasz!
A ja Janka rozumiem, ma święte prawo czuć się urażonym.

Zresztą mi się też nie podoba to co wypisuje Olusia, nie chodzi bynajmniej o relacje, którą przeczytałam z zainteresowaniem, ale o stosunek do innych użytkowników forum.
Ja tego tak nie odbieram. Zwyczajnie można się tutaj wkvrwić, jak ktoś myśli, że jest to forum górskie. Może to taka prowokacja? Tyle, że i tak z niej nic nie wyniknie, to fakt... Poza awanturą, a to też fajne ;)
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

Ja rozumiem, że pokolenie nastolatek, które kilka lat temu patrzyło na Wasze górskie dokonania, teraz samo przejęło pałeczkę i "Agarowo-Rudowo-Olowe góry" :D są tu w przewadze, ale dajcie nam jeszcze trochę "przykładu" swoimi dokonaniami górskimi, a nie intelektualnymi przepychankami ;-)

Myślę że nie przemyślałaś tego co napisałaś.
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

No dobra, może macie rację...

Z drugiej strony, mnie to nie boli, a Was tak? No co Wy?! Wiadomo, że Żabi Koń jest debest, więc mnie to rybka ;)
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Żabi Koń pisze:No dobra, może macie rację...

Z drugiej strony, mnie to nie boli, a Was tak? No co Wy?!
To do nas ???

:think: Mnie tam nic nie boli .....to tylko mój głos "w temacie" zainteresowania relacjami :-) .

Żabi Koń pisze:Wiadomo, że Żabi Koń jest debest, więc mnie to rybka
A mnie rybka i jeszcze w promocji żabka :-P :))
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Żabi Koń pisze:Janek, przesadzasz!
Nie przesadzam, ja po prostu już jestem w tym wieku, że nie wnoszę już niczego nowego, ale jeszcze mi na tyle "maszynka" w łbie funkcjonuje aby przypomnieć sobie wszystkie swoje błędy i wygłupy jakie porobiłem nie tylko w górach, ale i w sprawach osobistych, zawodowych, szkolnych, akademickich itp. I wdzięcznie wspominać ludzi co mi czasami wtedy powiedzieli - Chłopczyku, coś ci się chyba pomajtało we łbie. Młodość to bardzo piękny okres w życiu, ale często zarazem i głupawy i takie sprowadzania na "drogę bożą", czasami niekiedy brutalne, są bezcenne. Dla mnie były, choć w danym momencie mnie wpieniały.
Jestem gorszego sortu...
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Rozumiem.

Zakochani w Tatrach, ja to pisałem tak ogólnie...
Aleksandra

-#5
Posty: 801
Rejestracja: pn 09 paź, 2006
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Aleksandra »

Chyba Żabi Koń, przypomniał mi, że z górskim forum ma to coraz mniej wspólnego. Niewiele czekając, oto potwierdzone efekty powyższych odpowiedzi.
No cóż, Janku, pragnę zaznaczyć, że jeśli słowa "uderz w stół a nożyce się odezwą" odebrałeś bardzo personalnie- pozostaje mi tylko powiedzieć-trudno. Słowa te, miały się do całości wypowiedzi jakie padły w tejże relacji. Niemniej jednak, nie odczuwam by miały one kogokolwiek urazić, dlatego nie zamierzam bić się w pierś, ani przepraszać. Spieszę jednak poinformować, że w samozachwyt popadać nie zamierzam, ale jestem pewna, że "Jankowa diagnoza" mojej nieprzyzwoitej postawy zostanie do mnie dopisana i przylepiona.
To co robię w górach, nie jest niczym wybitnym na tle tego co mogę czytać w niektórych relacjach tutaj wstawianych. Jakieś dróżki sobie tam zrobiłam, podłubałam w skale i nie jest to na tyle honorne, bym ćwierkała w niebo głosy. To, że piszę o tym, jest tylko chęcią podzielenia się emocjami, wspomnieniami i tym co dla mnie w górskiej pasji najważniejsze- spojrzenie na te same drogi oczami kogoś innego.
Pragnę również zauważyć, iż swoje małe everesty zdobywam samodzielnie, a zarzut jaki padł z Twoich ust, Janku jest poniżej pasa. Takie rzucanie w siebie zgryźliwymi uwagami jest nico mało sympatyczne, ale rozumiem, że o to w tym chodzi.

Basia Z. pisze:Zresztą mi się też nie podoba to co wypisuje Olusia, nie chodzi bynajmniej o relacje, którą przeczytałam z zainteresowaniem, ale o stosunek do innych użytkowników forum.
Proszę Basiu, wyjaśnij co dokładnie masz na myśli, bo nie bardzo rozumiem.
Żabi Koń pisze:Tyle, że i tak z niej nic nie wyniknie, to fakt... Poza awanturą, a to też fajne
Marna ze mnie prowokatorka, ale może i owszem było to, wbiciem kija w mrowisko.
uszba pisze:Myślę że nie przemyślałaś tego co napisałaś.
Przemyślałam.
Pamiętam, kiedy z zachwytem i wypiekami na policzkach czytałam ciekawe, merytoryczne relacje ze wspaniałych wypraw. Pamiętam, jak marzyłam "kiedyś może też tam pójdę/wejdę". Pamiętam też, kiedy relacji ubywało, a rosły i puchły nieporozumienia, niesnaski i kłótnie. O... chociażby jak ta, którą właśnie zupełnie niechcący rozpętałam.

Dziś, szczerze mówiąc, traktuję to forum z coraz większym dystansem, a czasem nawet niesmakiem, gdy widzę jak niewiele trzeba, by z merytorycznej wymiany zdań, rodziły się bitwy na epitety i emocjonalne wybuchy słowne.

Teraz, coraz rzadziej czekam na relacje, bo wiem że ich się nie doczekam. Nie od tych, którzy kiedyś je pisali. Teraz czytam piękne relacje Agaar czy Rudej, moich rówieśniczek. I wiem, że nie muszę czekać, aż ktoś z tych, którzy kiedyś mi imponowali swoimi osiągnięciami górskimi, tchnie przyjemną dawkę czytelniczej podróży. Teraz mogę po prostu sama szukać swojego miejsca na górskiej mapie.
Być może dlatego, że mój górski światopogląd kreował się właśnie na tym, a nie innym forum i być może dlatego, że mogę Wam wszystkim podziękować i jednocześnie powiedzieć, że mi się już po prostu nie chcę, kolejny raz utwierdzać w przekonaniu, że jest ono coraz mniej górskie i coraz mniej mam ochotę się przyznawać, że właśnie ono, wielokrotnie inspirowało mnie do rozwijania pasji.
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Janek pisze: Młodość to bardzo piękny okres w życiu, ale często zarazem i głupawy i takie sprowadzania na "drogę bożą", czasami niekiedy brutalne, są bezcenne. Dla mnie były, choć w danym momencie mnie wpieniały.
O to, to.

Nie takie głupoty robiłam mając 20 czy 25 lat, przeszło mi od kiedy mam dzieci i jestem odpowiedzialna nie tylko za siebie.
Ale do głowy by mi nie przyszło chwalić się nimi, raczej je wstydliwie ukrywam.

Poza tym - czytając relację od razu pomyślałam o rodzicach lukki i jego brata, co oni by czuli gdyby synom coś się stało. No tym bardziej ze sama mam dwóch synów mniej więcej w ich wieku.
Ale napisałam co myślałam - i nie będę już do tego wracać. Napisanie czegoś raz - wystarczy.

Natomiast w tym co pisze Olusia bardzo mi się nie podobało ironiczne wypominanie "dokonań" górskich w stosunku do osoby / osób, które z powodów zdrowotnych nie mogą mieć takich dokonań jak ona. To jest po prostu niesmaczne i bardzo niegrzeczne.

Mam nadzieję, że jasno wyjaśniłam o co mi chodzi.
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Zakochani w Tatrach pisze:
Żabi Koń pisze:Wiadomo, że Żabi Koń jest debest, więc mnie to rybka
A mnie rybka i jeszcze w promocji żabka :-P :))
A ja z francuskiej kuchni to najbardziej lubię... ;)
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Basia Z. pisze: Natomiast w tym co pisze Olusia bardzo mi się nie podobało ironiczne wypominanie "dokonań" górskich w stosunku do osoby / osób, które z powodów zdrowotnych nie mogą mieć takich dokonań jak ona. To jest po prostu niesmaczne i bardzo niegrzeczne.
Nie sposób się z tym nie zgodzić, ale ja odebrałem tego posta bardziej jako do wszystkich, a więc o mniejszym ciężarze.
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Lukka, czwarta strona już leci ..... kurde, muszę przyznać rację Uszbie, Basi i Jankowi co do stosunku do wypowiedzi pokolenia niedawnych nastolatek.
Ostatnio zmieniony pn 19 lis, 2012 przez krzymul, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Aleksandra

-#5
Posty: 801
Rejestracja: pn 09 paź, 2006
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Aleksandra »

To się nazywa chyba nadinterpretacja, bo nadal nie rozumiem, jak moja wypowiedź ma się do jakiekolwiek stanu zdrowia i moich "samochwałek".
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Olusia pisze:Pragnę również zauważyć, iż swoje małe everesty zdobywam samodzielnie, a zarzut jaki padł z Twoich ust, Janku jest poniżej pasa
Człowiek cłe życie się uczy, zawsze sądziłem, że takie więcej lub mnioej trudniejsze od "znakowanych" drogi robi się conajmniej we dwójkę. Okazuje się, że się myliłem...
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Olusia pisze:nadal nie rozumiem, jak moja wypowiedź ma się do jakiekolwiek stanu zdrowia
oj ma się, Janek ma prawo tak to....
olusia pisze:ale dajcie nam jeszcze trochę "przykładu" swoimi dokonaniami górskimi, a nie intelektualnymi przepychankami
...odebrać
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Aleksandra

-#5
Posty: 801
Rejestracja: pn 09 paź, 2006
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Aleksandra »

krzymul pisze:oj ma się, Janek ma prawo tak to....
Aaaaaaaaa.... i oto jest ta, cała wojna? :D Przepraszam, mea culpa, moja myśl nie została jasno wyrażona, więc jedyne co mi pozostaje, to tylko rzecz, po raz kolejny, że to nadinterpretacja. A w jednym zdaniu wyjaśnić, że nijak się to miało do czyjego stanu zdrowia, a tym bardziej Janka- który podróżuje z nas wszystkich chyba najwięcej.

Szkoda, że wszelkie pozytywne myśli, które człowiek chce przelać w nieco bardziej żartobliwy sposób, kończą w koszu z wyrzucaniem sobie takich niemiłych słów.
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Olusia pisze:
krzymul pisze:oj ma się, Janek ma prawo tak to....
Aaaaaaaaa.... i oto jest ta, cała wojna? :D
Nie "wojna" tylko delikatne zwrócenie uwagi.

Odbiór jakiegoś zdania, zwłaszcza napisanego nie koniecznie musi się zgadzać z intencjami piszącego.
To spora wada Internetu w porównaniu z bezpośrednią rozmową.

Dlatego po napisaniu jakiegoś zdania skierowanego do kogoś należy je jeszcze raz przeczytać.
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Spoko Olusia, Janek się pewnie nie obrazi, ani nikt inny, a drobna rozpierduszka jeszcze żadnemu forum nie zaszkodziła .... wręcz pomogła. ;-) :D
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Olusia pisze:który podróżuje z nas wszystkich chyba najwięcej.
Janek jak miał czternaście, góra szesnaście lat to przeczytał kilkanaście książek, m.in. Karola May'a i innych o tamtych stronach i sobie marzył aby je kiedyś zobaczyć, tylko, że wtedy a i jeszcze przez wiele, wiele lat było to równie realne jak dzisiaj lot na Jowisza. Trudno, taka data urodzenia. A jednak się urealniło, tylko już niestety w takim dla mnie czasie, że już tylko w autokarze, zatrzymującym się tylko na tzw. punktach widokowych i większość zdjęć robiłem przez okno a potem musiałem wiele czasu spędzić nad żmudnym usuwaniem blików i innych świństw - musiałem to zrobić bo nie lubię niechlujstwa.

Jak się nie ma to co się lubi to się lubi to się ma. Zobaczyłem w czasie ostatniej podróży mnóstwo fascynyującego folkloru ale i mnóstwo gór, zupełnie innych niż te do których jesteśmy w naszych stronach przyzwyczajeni, pustych, bez drzew i łąk, obcych, grożnych może wręcz odpychających ale jak wszystkie góry pięknych no i pustynię, tą wręcz przysłowiową, czyli Saharę, zwłaszcza o wschodzie słońca kiedy światło i kolory wariują. A pustynia to moja ostatnia miłość...I wcale nie jest płaska, choć i taka też bywa.

Można sobie kpić z takiej autokarowej turystyki, ale skoro inna już nie dla mnie. Ale w Zagorze, czyli starodawnych wrotach do czarnej Afryki w czasie wieczornego spaceru po mieście spotkaliśmy dwoje młodych chłopaków i dziewczynę z Wrocławia, którzy do Agadiru przylecieli jak my samolotem, ale dalej już autostopem lub miejscową komunikacją publiczną i oni dopiero mieli co opowiadać, choć również o bojach z insektami w hotelikach za kilka złotych (są takie). Też bym tak chciał, ale cóż, starość nie radość...

Starałem część z tego tutaj opowiedzieć, nawet rozpocząłem ale ochota do tej roboty jakoś ze mnie dziwnie umknęła, jak powietrze z pękniętej dętki a opisałem dopiero półtora dnia z sześciu. Pewnie nudzę...

Ostani, siódmy dzień to był tzw "czas wolny" bez pilota i autokaru, ten się pojawił dopiero wieczorem aby zawieść na lotnisko. Pochodziliśmy z córką trochę po mieście ale ono jest nieciekawe bo nowe, stare zniosło trzęsienie ziemi w 1960 roku. A potem poszliśmy na plażę się wykąpać w ciepłym Atlantyku (mieliśmy szczęście bo bywa i zimny). Wychodząc z wody ogarnął mnie pusty śmiech, córka trochę dziwnie na mnie spojrzała, wyraźnie zdziwiona. A dlaczego się śmiałem? Bo sobie uświadomiłem, że gdyby mi ktoś 50 lat temu powiedział, że będę się kąpał w Afryce, w Atlantyku, dość blisko zwrotnika, to bym powiedział, że chyba zwariował. A jednak... Jak to śpiewał Michnikowski - wesołe jest życie staruszka...
Jestem gorszego sortu...
dabo

-#3
Posty: 139
Rejestracja: wt 20 maja, 2008

Post autor: dabo »

Ooo, post na temat:
Janek pisze:A potem poszliśmy na plażę się wykąpać w ciepłym Atlantyku
Sposób na lód...
ODPOWIEDZ