Czy schroniska w Tatrach to schroniska?

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Gaton

-#2
Posty: 61
Rejestracja: śr 18 lip, 2007
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Gaton »

Dagomar:

przeszkoda w rezerwacji wcześniej: goście moi nie znali dokładnego terminu.

we wszystkich innych schroniskach lamie się przepisy przeciwpożarowe, a tylko w Murowańcu "nie". Jeśli Wam przeszkadzają glebowicze, to śpijcie w Zakopcu jak mi to radzicie. Góry są dla wszystkich, skoro wam chodzi głównie o wasz komfort dostania się nocą do łazienki ("wam się to należy"), to dlaczego mnie nie może chodzić o komfort zanocowania w danym schronisku, gdy nie mogę zrobić wcześniej rezerwacji?

A co to za ogólniki, że chce się wszystkiego i wszystko się wszystkim należy? Starasz się widzę być nieuprzejmy dla mnie, bo jak rozumiem tyczy się to mnie. Ja nie chcę wyszystkiego, ceny, warunki - nie marudzę, chcę tylko się tam przespać.


Igła:

wiem właśnie długość tej trasy mnie martwi, jednakże panowie wydają się dość przygotowani:) z Murowanca byłoby bez problemu, spróbuję podzwonić z trasy i tam i może do Betlejemki? jak będziemy źle stali z czasem lub kondycją - zawrócimy!
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Gaton pisze: Starasz się widzę być nieuprzejmy dla mnie
Nie byłem, post napisałem po przeczytaniu dwu stron róznych opinii, niespecjalnie interesując się kto konkretnie co napisał, zawierając własną opinię na ten temat, ale skoro się prosisz, to rzeczywiście nie lubię ludzi obrażających się szybciej na kogoś, niż są w stanie przeczytać i zrozumieć to, co ten ktoś napisał, bo :
dagomar pisze:Albo mamy na pewniaka gdzie złożyć kości i ryzykujemy z pogodą, albo mamy na pewniaka pogodę jak drut i ryzykujemy z noclegiem.
i w tym zawiera się cała wypowiedź, nigdzie nie napisałem, że nie podobają mi się "glebiarze", (byle by wstawali lub przynajmniej robili przejście przed otwarciem okienka), ani, że mi zależy na przepisach przeciwpożarowych, bo zawsze jakieś okno w pokoju mam, poza tym nie chodzę po nocy do łazienki, bo , dzięki Bogu, prostatę mam w porządku - czepiaj się tych, co to napisali.
Po prostu, jeśli nie ma w schronisku kawałka miejsca, to nie ma, to trzeba zejść, albo kimnąć na dziko w krzakach lub w kolebie, albo pójść do innego schroniska,a nie płakać , jak baba i narzekać, ze brakowi miejsca winni sa ci, co tam byli wcześniej. Oskarż jeszcze budowniczych schronisk i przyrost naturalny
Joanna

-#1
Posty: 48
Rejestracja: pn 30 lip, 2012
Lokalizacja: 1000 km za daleko

Post autor: Joanna »

Eee tam, tyle razy mówili, że nie ma nic wolnego jak dzwoniłam ze szlaku, a potem przy okienku jakoś się cosik znalazło - ktoś nie doszedł itp. Nie przejmujcie się - warto spróbować szczęścia, bo (moim skromnym zdaniem) trasa pięknie zaplanowana, i chyba właśnie tak optymalnie "pedagogicznie": pierwszego dnia nosem w coraz piękniejsze panoramy Wysokich, drugiego ten magiczny moment na Krzyżnem.

Plan B, jakby szczęście w Murowańcu jednak nie dopisało, też do zrobienia. Starczy zejść do Kuźnic, gdzie parę miejsc na spanie się znajdzie (a i w potrzebie możność uzupełnienia prowiantu), i wracać rano na szlak. Ja też nie cierpię złazić aż do Zakopanego, ale Jaworzynka w porannych mgłach to insza inszość...

PS dzień dobry wszystkim - jestem tu nowa, ale przywitałam się grzecznie jak trzeba na wątku "Przedstaw się nam" :-)
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Gaton pisze:we wszystkich innych schroniskach lamie się przepisy przeciwpożarowe, a tylko w Murowańcu "nie".
Kolkeżanko Gaton - czy zdajesz sobie sprawę ile schronisk tatrzańskich, zarówno polskich jak i słowackich spłonęło na przestrzeni lat od czasu pojawienia się ruchu turystycznego? Niektóre zostały odbudowane (między innyymi Murowaniec), niektóre nie i tylko wytrawni znawcy tematju wiedzą, że w takim to a takim miejscu kiedyś było schronisko.
Jak narazie przy pożarach nie było ofiar ale... do Smoileńska też latano długo i szczęśliwie.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Gaton pisze:Fajne jest to, że się budzę rano w Tatrach.
Ja Cię rozumiem.
Janek pisze:Dwa dni, od Ornaku po Krzyżne!
Spokojnie da się zrobić nocując w Kondratowej i jeszcze schodząc na drugi dzień do Kuźnic i z Kuźnic przez Jaworzynkę i Muro na Krzyżne i do Piątki - "lajcik". :-)
Janek pisze: że Opatrzność będzie czuwała i ześle dwudniową ulew i niegdzie nie pójdziecie.
Ja będę trzymał kciuki za pogodę. ;-)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Joanna

-#1
Posty: 48
Rejestracja: pn 30 lip, 2012
Lokalizacja: 1000 km za daleko

Post autor: Joanna »

Janek pisze:
Gaton pisze:we wszystkich innych schroniskach lamie się przepisy przeciwpożarowe, a tylko w Murowańcu "nie".
Kolkeżanko Gaton - czy zdajesz sobie sprawę ile schronisk tatrzańskich, zarówno polskich jak i słowackich spłonęło na przestrzeni lat od czasu pojawienia się ruchu turystycznego? (...)
Oczywiście nie ma co gadać - ludzie w śpiworach na drogach ewakuacyjnych (plus karimaty i wszystkie inne łatwopalne manele :O), to kuszenie losu. Natomiast doskonale rozumiem zdziwienie kol. Gaton n.t. "dlaczego akurat Murowaniec", bo na moje skrzywione zawodowo oko wcale nie jest pod tym względem bardziej niebezpieczny niż n.p. Piątka.

Parę więcej drabinek ewakuacyjnych na końcach niektórych korytarzy itp przydałoby się i tu, i tam, niezależnie od kwestii "podłogi", i bardzo się dziwię, że ich tam nie ma - koszt żaden a bezpieczeństwo radykalnie większe.
Joanna

-#1
Posty: 48
Rejestracja: pn 30 lip, 2012
Lokalizacja: 1000 km za daleko

Post autor: Joanna »

krzymul pisze:
Gaton pisze:Fajne jest to, że się budzę rano w Tatrach.
Ja Cię rozumiem.
Ja też :-)
krzymul pisze:
Janek pisze:Dwa dni, od Ornaku po Krzyżne!
Spokojnie da się zrobić nocując w Kondratowej i jeszcze schodząc na drugi dzień do Kuźnic i z Kuźnic przez Jaworzynkę i Muro na Krzyżne i do Piątki - "lajcik". :-)
Dla mnie też, choć śpieszyć się raczej nie lubię ;)
krzymul pisze:
Janek pisze: że Opatrzność będzie czuwała i ześle dwudniową ulew i niegdzie nie pójdziecie.
Ja będę trzymał kciuki za pogodę. ;-)
Ja też :-)
I za dobrą widoczność, szczególnie w tym momencie na Krzyżnem :-)
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

krzymul pisze:Spokojnie da się zrobić nocując w Kondratowej i jeszcze schodząc na drugi dzień do Kuźnic i z Kuźnic przez Jaworzynkę i Muro na Krzyżne i do Piątki - "lajcik".
Ok, da się, dalej chodziłem, ale;

- jako taki, który już chodził "po wyższym" (koleżanka Gaton totak ładnie określiła "nie chodzili po wyższym")

- całość ma się zamknąć w dwóch dnia, pewnie jakieś względy urlopowe. No i teraz pytanie za 100 pkt. - skąd tych pięciu panów ma przyjechać? Otóż wyjaśniam, że gdyby mnie w wieku lat 25 ktoś zaproponował taki harmonogram:
- tłukę się całą noc w pociągu lub aucie z Koszalina do Zakopanego aby na rano być na Polanie Ornak (bo to o nią chyba chodzi a nie szczyt Ornak) i następnie dotrzeć do schroniska w Kondratowej
- kolejnego dnia zasuwać z Kondratowej do Murowańca (jeśli już to przez Kasprowy - inna trasa bez sensu0 następnie na Krzyżne z Krzyżnego do Pięciu Stawów, potem do Wodogrzmotów i na Palenicę do busa a potem do pociągu lub auta i w nocy do Koszalina to:

JA WTEDY BYM SIĘ ZAPYTAŁ CO JA ZŁEGO ZROBIŁEM, ŻE MAM CIERPIEĆ TAKIE PRZEŚLADOWANIA.

Jeśli dżentelmeni są z Krakowa lub Katowic (i pobliskich) to oczywiście sprawa wygląda inaczej.

Tak nawiasem - takie "poganiaczki niewolników" z kilkoma "zielonymi" chłopakami w Tatrach widywałem, płakali ale szli, choć jak mi się zdawało to bez entuzjazmu (Gaton - nie obrażaj się, ale z moich doświadczeń wynika, że chłopak nad dziewczyną to się zlituje, dziewczyna nad chłopakiem prawie nigdy, ale może akurat w Twoim przypadku jest inaczej).

Dlatego pozostaje przy swoim - Krupówki w deszczu, jakie to romantyczne!
Jestem gorszego sortu...
Joanna

-#1
Posty: 48
Rejestracja: pn 30 lip, 2012
Lokalizacja: 1000 km za daleko

Post autor: Joanna »

Ja to chyba mam inną perspektywę, bo - mimo ani niespecjalnej kondycji ani niespecjalnie młodego wieku - często po "tłuczeniu się pociągiem" przez około 2000 km wysiadam sobie wczesnym rankiem na ostatniej stacji, zarzucam plecak z namiotem, spaniem i żarciem na 10 dni (bo nie ma gdzie kupić po drodze) i... no właśnie.

Zaznaczam, że nie jestem odosobniona (raczej odwrotnie, tak tu łażą wszyscy i w każdym wieku), i że mimo że te nasze górki są trochę bardziej obłe, to zarówno etapy dzienne jak deniwelacje, szczególnie właśnie pierwszego dnia podejścia i potem przez głębokie doliny, nie różnią się niczym od normalnych tatrzańskich etapów, a teren raczej trudniejszy w chodzeniu, bo bezszlakowy.

Wracając do tematu "czy schroniska w Tatrach to schroniska" - dla mnie tak. Ale oczywiście dlatego, że jestem tam najczęściej we wrześniu-październiku, tam się budzę i zasypiam (i bez tego nie wyobrażam sobie łażenia po Tatrach), ale nie ma mnie tam zupełnie w środku dnia i w środku lata.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Joanna pisze:często po "tłuczeniu się pociągiem" przez około 2000 km wysiadam sobie wczesnym rankiem na ostatniej stacji,
Tiaa - szwedzkim pociągiem, jakby jednak lepszym niż polskim oraz chyba zapomniałaś dodać, że kuszetką lub sypialnym...
Jestem gorszego sortu...
Joanna

-#1
Posty: 48
Rejestracja: pn 30 lip, 2012
Lokalizacja: 1000 km za daleko

Post autor: Joanna »

Janek pisze:
Joanna pisze:często po "tłuczeniu się pociągiem" przez około 2000 km wysiadam sobie wczesnym rankiem na ostatniej stacji,
Tiaa - szwedzkim pociągiem, jakby jednak lepszym niż polskim oraz chyba zapomniałaś dodać, że kuszetką lub sypialnym...
Hehe - z kuszetką różnie bywało, a i różnicy w luksusie między polskimi i szwedzkimi wagonami nie zauważyłam ;)
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Janek pisze:
Joanna pisze:często po "tłuczeniu się pociągiem" przez około 2000 km wysiadam sobie wczesnym rankiem na ostatniej stacji,
Tiaa - szwedzkim pociągiem, jakby jednak lepszym niż polskim oraz chyba zapomniałaś dodać, że kuszetką lub sypialnym...
Na Ukrainie też wprost z pociągu idę w góry, ale tam się da w pociągu świetnie wyspać.

U nas to mam stale jakieś traumatyczne przeżycia w pociągach
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Może przemawiają przeze mnie moje właściwości osobnicze - mam bardzo niski próg aklimatyzacji i przez pierwsze dwa dni w Tatrach czuję się fatalnie i tak było zawsze, nawet za młodu. Dwudniowe wyjazdy nie dla mnie.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Janek pisze:Może przemawiają przeze mnie moje właściwości osobnicze
Może robi swoje morze, tzn. 0 mnpm. ;-)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Co ciekawe, zatrzymanie się po drodze i spędzenie jednego dnia i jednej nocy np. w Rabce lub podobnej wysokości załatwiało sprawę. Za poznańskich czasów było tak samo, ale Poznań też niziutko.

Koszalin 32 m npm
Poznań 54 - 154 m npm. Musieli coś włączyć do terytorium Poznania bo jakoś nie przypominam sobie takiego wzniesienia w obrębie miasta za moich czasów.
Jestem gorszego sortu...
Gaton

-#2
Posty: 61
Rejestracja: śr 18 lip, 2007
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Gaton »

dagomar pisze: albo pójść do innego schroniska
to jak mówię, że rozważam inne, to znów zarzuty że trasa za długa!
dagomar pisze:a nie płakać , jak baba i narzekać
w sumie jestem babą...
janek pisze:
No i teraz pytanie za 100 pkt. - skąd tych pięciu panów ma przyjechać?
My z Krakowa, dwóch kolegów z Węgier dodatkowo (w krk od poniedziałku, więc nie zmęczeni)
joanna pisze: I za dobrą widoczność, szczególnie w tym momencie na Krzyżnem
dzięki:)
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

myszoz pisze:
dagomar pisze:Tanap nie sprzedaje biletów
Ale w cenie np. parkingów jest wliczona opłata za wstęp.
Czego to ludzie nie wymyślą :))
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Gaton pisze:My z Krakowa, dwóch kolegów z Węgier dodatkowo (w krk od poniedziałku, więc nie zmęczeni)
No to ok, odwołuję zastrzeżenia. Tylko jedna prośba - bądź wyrozumiała - młodzi chłopcy to naogół osobnicy delikatni i nie nawykli do nadmiernego wysiłku.
Jestem gorszego sortu...
Jagiellonia w Tatrach

-#4
Posty: 473
Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Jagiellonia w Tatrach »

Schroniska w Tatrach. Jeden z najwdzięczniejszych tematów na forum. Trochę jak PZPN w innej dziedzinie życia.
Ja tam lubię schroniska, chociaż spałem raz w życiu 20 lat temu na glebie w starym schronisku nad Morskim Okiem.
Przed zejściem w świat Zakopiańskiego gwaru dobrze jest po zejściu z Granatów zjeść pomidorową albo naleśniki w Murowańcu, czy w 5 stawach. A na Słowacji w zasadzie zawsze jest wolny stolik. Ostatnio wypiłem kawę przy Łomnickim Plesie i poszedłem dalej. Za oknem mgła i mżawka. Taka kawa w ciepłym pomieszczeniu smakuje podwójnie. A potem domaczna peczona klobasa z horcicą przy Zielonym Plesie na obiadokolacje.
Czyli traktuję je jak przytulne przydrożne gospody, więc Janek ma całkowitą rację.
Joanna

-#1
Posty: 48
Rejestracja: pn 30 lip, 2012
Lokalizacja: 1000 km za daleko

Post autor: Joanna »

Jagiellonia w Tatrach pisze:(...) Czyli traktuję je jak przytulne przydrożne gospody, więc Janek ma całkowitą rację.
No widzisz - a ja akurat traktuję je typowo jak schroniska, tzn (na tę chwilę jedyną legalną) możliwość przenocowania w górach, i myślę, że nie jestem specjalnie odosobniona.

Dla mnie osobiście, dokładnie jak dla koleżanki Gaton, spanie w górach i ogólnie możliwość olania "cywilizacji" przez cały czas obcowania z nimi, jest wartością samą w sobie, zupełnie niezależną od wszelkich tu prezentowanych "racjonalnych" pro i contra (i nie przemówią do mnie argumenty o ciężkim plecaku - ostatnio na 7 dni wędrówki w Laponii, z namiotem i 100% prowiantu, ważył brutto 7,5 kg, a w Tatrach oczywiście jeszcze o wiele mniej).

To, że schroniska dla większości odwiedzających są "gospodą" (i gorzej), to inna sprawa, i można (trzeba) to zjawisko dyskutować z punktu widzenia ochrony przyrody. Ale sprzeczanie się o to, czy koncepcja "od schroniska do schroniska" jest mniej/bardziej "słuszna" od koncepcji "baza u gosposi" chyba nie ma sensu - po prostu każdy lubi co innego.

Z mojego egoistycznego punktu widzenia najlepszy (i chyba niezbyt skonfliktowany z aspektami ochrony przyrody) byłby powrót do koncepcji "schron", tzn bezobsługowy dach nad głową z wodą, WC, ewentualnie samoobsługowym grzejnikiem i zamkiem na kod, który otrzymuje się po uiszczeniu SMS-owej wpłaty do jakiejś centralnej recepcji. Nie boję się o "nastrój" takiego schroniska, bo myślę, że reflektujący na takie warunki górołazi świetnie by go sobie wzajemnie stworzyli.

Wiem, wiem, że "nierealne"...
ODPOWIEDZ