Czy schroniska w Tatrach to schroniska?
Dagomar:
przeszkoda w rezerwacji wcześniej: goście moi nie znali dokładnego terminu.
we wszystkich innych schroniskach lamie się przepisy przeciwpożarowe, a tylko w Murowańcu "nie". Jeśli Wam przeszkadzają glebowicze, to śpijcie w Zakopcu jak mi to radzicie. Góry są dla wszystkich, skoro wam chodzi głównie o wasz komfort dostania się nocą do łazienki ("wam się to należy"), to dlaczego mnie nie może chodzić o komfort zanocowania w danym schronisku, gdy nie mogę zrobić wcześniej rezerwacji?
A co to za ogólniki, że chce się wszystkiego i wszystko się wszystkim należy? Starasz się widzę być nieuprzejmy dla mnie, bo jak rozumiem tyczy się to mnie. Ja nie chcę wyszystkiego, ceny, warunki - nie marudzę, chcę tylko się tam przespać.
Igła:
wiem właśnie długość tej trasy mnie martwi, jednakże panowie wydają się dość przygotowani:) z Murowanca byłoby bez problemu, spróbuję podzwonić z trasy i tam i może do Betlejemki? jak będziemy źle stali z czasem lub kondycją - zawrócimy!
przeszkoda w rezerwacji wcześniej: goście moi nie znali dokładnego terminu.
we wszystkich innych schroniskach lamie się przepisy przeciwpożarowe, a tylko w Murowańcu "nie". Jeśli Wam przeszkadzają glebowicze, to śpijcie w Zakopcu jak mi to radzicie. Góry są dla wszystkich, skoro wam chodzi głównie o wasz komfort dostania się nocą do łazienki ("wam się to należy"), to dlaczego mnie nie może chodzić o komfort zanocowania w danym schronisku, gdy nie mogę zrobić wcześniej rezerwacji?
A co to za ogólniki, że chce się wszystkiego i wszystko się wszystkim należy? Starasz się widzę być nieuprzejmy dla mnie, bo jak rozumiem tyczy się to mnie. Ja nie chcę wyszystkiego, ceny, warunki - nie marudzę, chcę tylko się tam przespać.
Igła:
wiem właśnie długość tej trasy mnie martwi, jednakże panowie wydają się dość przygotowani:) z Murowanca byłoby bez problemu, spróbuję podzwonić z trasy i tam i może do Betlejemki? jak będziemy źle stali z czasem lub kondycją - zawrócimy!
Nie byłem, post napisałem po przeczytaniu dwu stron róznych opinii, niespecjalnie interesując się kto konkretnie co napisał, zawierając własną opinię na ten temat, ale skoro się prosisz, to rzeczywiście nie lubię ludzi obrażających się szybciej na kogoś, niż są w stanie przeczytać i zrozumieć to, co ten ktoś napisał, bo :Gaton pisze: Starasz się widzę być nieuprzejmy dla mnie
i w tym zawiera się cała wypowiedź, nigdzie nie napisałem, że nie podobają mi się "glebiarze", (byle by wstawali lub przynajmniej robili przejście przed otwarciem okienka), ani, że mi zależy na przepisach przeciwpożarowych, bo zawsze jakieś okno w pokoju mam, poza tym nie chodzę po nocy do łazienki, bo , dzięki Bogu, prostatę mam w porządku - czepiaj się tych, co to napisali.dagomar pisze:Albo mamy na pewniaka gdzie złożyć kości i ryzykujemy z pogodą, albo mamy na pewniaka pogodę jak drut i ryzykujemy z noclegiem.
Po prostu, jeśli nie ma w schronisku kawałka miejsca, to nie ma, to trzeba zejść, albo kimnąć na dziko w krzakach lub w kolebie, albo pójść do innego schroniska,a nie płakać , jak baba i narzekać, ze brakowi miejsca winni sa ci, co tam byli wcześniej. Oskarż jeszcze budowniczych schronisk i przyrost naturalny
luknij na moje panoramy i galerie
Eee tam, tyle razy mówili, że nie ma nic wolnego jak dzwoniłam ze szlaku, a potem przy okienku jakoś się cosik znalazło - ktoś nie doszedł itp. Nie przejmujcie się - warto spróbować szczęścia, bo (moim skromnym zdaniem) trasa pięknie zaplanowana, i chyba właśnie tak optymalnie "pedagogicznie": pierwszego dnia nosem w coraz piękniejsze panoramy Wysokich, drugiego ten magiczny moment na Krzyżnem.
Plan B, jakby szczęście w Murowańcu jednak nie dopisało, też do zrobienia. Starczy zejść do Kuźnic, gdzie parę miejsc na spanie się znajdzie (a i w potrzebie możność uzupełnienia prowiantu), i wracać rano na szlak. Ja też nie cierpię złazić aż do Zakopanego, ale Jaworzynka w porannych mgłach to insza inszość...
PS dzień dobry wszystkim - jestem tu nowa, ale przywitałam się grzecznie jak trzeba na wątku "Przedstaw się nam"
Plan B, jakby szczęście w Murowańcu jednak nie dopisało, też do zrobienia. Starczy zejść do Kuźnic, gdzie parę miejsc na spanie się znajdzie (a i w potrzebie możność uzupełnienia prowiantu), i wracać rano na szlak. Ja też nie cierpię złazić aż do Zakopanego, ale Jaworzynka w porannych mgłach to insza inszość...
PS dzień dobry wszystkim - jestem tu nowa, ale przywitałam się grzecznie jak trzeba na wątku "Przedstaw się nam"
Kolkeżanko Gaton - czy zdajesz sobie sprawę ile schronisk tatrzańskich, zarówno polskich jak i słowackich spłonęło na przestrzeni lat od czasu pojawienia się ruchu turystycznego? Niektóre zostały odbudowane (między innyymi Murowaniec), niektóre nie i tylko wytrawni znawcy tematju wiedzą, że w takim to a takim miejscu kiedyś było schronisko.Gaton pisze:we wszystkich innych schroniskach lamie się przepisy przeciwpożarowe, a tylko w Murowańcu "nie".
Jak narazie przy pożarach nie było ofiar ale... do Smoileńska też latano długo i szczęśliwie.
Jestem gorszego sortu...
Ja Cię rozumiem.Gaton pisze:Fajne jest to, że się budzę rano w Tatrach.
Spokojnie da się zrobić nocując w Kondratowej i jeszcze schodząc na drugi dzień do Kuźnic i z Kuźnic przez Jaworzynkę i Muro na Krzyżne i do Piątki - "lajcik".Janek pisze:Dwa dni, od Ornaku po Krzyżne!
Ja będę trzymał kciuki za pogodę.Janek pisze: że Opatrzność będzie czuwała i ześle dwudniową ulew i niegdzie nie pójdziecie.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Oczywiście nie ma co gadać - ludzie w śpiworach na drogach ewakuacyjnych (plus karimaty i wszystkie inne łatwopalne maneleJanek pisze:Kolkeżanko Gaton - czy zdajesz sobie sprawę ile schronisk tatrzańskich, zarówno polskich jak i słowackich spłonęło na przestrzeni lat od czasu pojawienia się ruchu turystycznego? (...)Gaton pisze:we wszystkich innych schroniskach lamie się przepisy przeciwpożarowe, a tylko w Murowańcu "nie".
Parę więcej drabinek ewakuacyjnych na końcach niektórych korytarzy itp przydałoby się i tu, i tam, niezależnie od kwestii "podłogi", i bardzo się dziwię, że ich tam nie ma - koszt żaden a bezpieczeństwo radykalnie większe.
Ja teżkrzymul pisze:Ja Cię rozumiem.Gaton pisze:Fajne jest to, że się budzę rano w Tatrach.
Dla mnie też, choć śpieszyć się raczej nie lubiękrzymul pisze:Spokojnie da się zrobić nocując w Kondratowej i jeszcze schodząc na drugi dzień do Kuźnic i z Kuźnic przez Jaworzynkę i Muro na Krzyżne i do Piątki - "lajcik".Janek pisze:Dwa dni, od Ornaku po Krzyżne!![]()
Ja teżkrzymul pisze:Ja będę trzymał kciuki za pogodę.Janek pisze: że Opatrzność będzie czuwała i ześle dwudniową ulew i niegdzie nie pójdziecie.![]()
I za dobrą widoczność, szczególnie w tym momencie na Krzyżnem
Ok, da się, dalej chodziłem, ale;krzymul pisze:Spokojnie da się zrobić nocując w Kondratowej i jeszcze schodząc na drugi dzień do Kuźnic i z Kuźnic przez Jaworzynkę i Muro na Krzyżne i do Piątki - "lajcik".
- jako taki, który już chodził "po wyższym" (koleżanka Gaton totak ładnie określiła "nie chodzili po wyższym")
- całość ma się zamknąć w dwóch dnia, pewnie jakieś względy urlopowe. No i teraz pytanie za 100 pkt. - skąd tych pięciu panów ma przyjechać? Otóż wyjaśniam, że gdyby mnie w wieku lat 25 ktoś zaproponował taki harmonogram:
- tłukę się całą noc w pociągu lub aucie z Koszalina do Zakopanego aby na rano być na Polanie Ornak (bo to o nią chyba chodzi a nie szczyt Ornak) i następnie dotrzeć do schroniska w Kondratowej
- kolejnego dnia zasuwać z Kondratowej do Murowańca (jeśli już to przez Kasprowy - inna trasa bez sensu0 następnie na Krzyżne z Krzyżnego do Pięciu Stawów, potem do Wodogrzmotów i na Palenicę do busa a potem do pociągu lub auta i w nocy do Koszalina to:
JA WTEDY BYM SIĘ ZAPYTAŁ CO JA ZŁEGO ZROBIŁEM, ŻE MAM CIERPIEĆ TAKIE PRZEŚLADOWANIA.
Jeśli dżentelmeni są z Krakowa lub Katowic (i pobliskich) to oczywiście sprawa wygląda inaczej.
Tak nawiasem - takie "poganiaczki niewolników" z kilkoma "zielonymi" chłopakami w Tatrach widywałem, płakali ale szli, choć jak mi się zdawało to bez entuzjazmu (Gaton - nie obrażaj się, ale z moich doświadczeń wynika, że chłopak nad dziewczyną to się zlituje, dziewczyna nad chłopakiem prawie nigdy, ale może akurat w Twoim przypadku jest inaczej).
Dlatego pozostaje przy swoim - Krupówki w deszczu, jakie to romantyczne!
Jestem gorszego sortu...
Ja to chyba mam inną perspektywę, bo - mimo ani niespecjalnej kondycji ani niespecjalnie młodego wieku - często po "tłuczeniu się pociągiem" przez około 2000 km wysiadam sobie wczesnym rankiem na ostatniej stacji, zarzucam plecak z namiotem, spaniem i żarciem na 10 dni (bo nie ma gdzie kupić po drodze) i... no właśnie.
Zaznaczam, że nie jestem odosobniona (raczej odwrotnie, tak tu łażą wszyscy i w każdym wieku), i że mimo że te nasze górki są trochę bardziej obłe, to zarówno etapy dzienne jak deniwelacje, szczególnie właśnie pierwszego dnia podejścia i potem przez głębokie doliny, nie różnią się niczym od normalnych tatrzańskich etapów, a teren raczej trudniejszy w chodzeniu, bo bezszlakowy.
Wracając do tematu "czy schroniska w Tatrach to schroniska" - dla mnie tak. Ale oczywiście dlatego, że jestem tam najczęściej we wrześniu-październiku, tam się budzę i zasypiam (i bez tego nie wyobrażam sobie łażenia po Tatrach), ale nie ma mnie tam zupełnie w środku dnia i w środku lata.
Zaznaczam, że nie jestem odosobniona (raczej odwrotnie, tak tu łażą wszyscy i w każdym wieku), i że mimo że te nasze górki są trochę bardziej obłe, to zarówno etapy dzienne jak deniwelacje, szczególnie właśnie pierwszego dnia podejścia i potem przez głębokie doliny, nie różnią się niczym od normalnych tatrzańskich etapów, a teren raczej trudniejszy w chodzeniu, bo bezszlakowy.
Wracając do tematu "czy schroniska w Tatrach to schroniska" - dla mnie tak. Ale oczywiście dlatego, że jestem tam najczęściej we wrześniu-październiku, tam się budzę i zasypiam (i bez tego nie wyobrażam sobie łażenia po Tatrach), ale nie ma mnie tam zupełnie w środku dnia i w środku lata.
Hehe - z kuszetką różnie bywało, a i różnicy w luksusie między polskimi i szwedzkimi wagonami nie zauważyłamJanek pisze:Tiaa - szwedzkim pociągiem, jakby jednak lepszym niż polskim oraz chyba zapomniałaś dodać, że kuszetką lub sypialnym...Joanna pisze:często po "tłuczeniu się pociągiem" przez około 2000 km wysiadam sobie wczesnym rankiem na ostatniej stacji,
Na Ukrainie też wprost z pociągu idę w góry, ale tam się da w pociągu świetnie wyspać.Janek pisze:Tiaa - szwedzkim pociągiem, jakby jednak lepszym niż polskim oraz chyba zapomniałaś dodać, że kuszetką lub sypialnym...Joanna pisze:często po "tłuczeniu się pociągiem" przez około 2000 km wysiadam sobie wczesnym rankiem na ostatniej stacji,
U nas to mam stale jakieś traumatyczne przeżycia w pociągach
Co ciekawe, zatrzymanie się po drodze i spędzenie jednego dnia i jednej nocy np. w Rabce lub podobnej wysokości załatwiało sprawę. Za poznańskich czasów było tak samo, ale Poznań też niziutko.
Koszalin 32 m npm
Poznań 54 - 154 m npm. Musieli coś włączyć do terytorium Poznania bo jakoś nie przypominam sobie takiego wzniesienia w obrębie miasta za moich czasów.
Koszalin 32 m npm
Poznań 54 - 154 m npm. Musieli coś włączyć do terytorium Poznania bo jakoś nie przypominam sobie takiego wzniesienia w obrębie miasta za moich czasów.
Jestem gorszego sortu...
to jak mówię, że rozważam inne, to znów zarzuty że trasa za długa!dagomar pisze: albo pójść do innego schroniska
w sumie jestem babą...dagomar pisze:a nie płakać , jak baba i narzekać
My z Krakowa, dwóch kolegów z Węgier dodatkowo (w krk od poniedziałku, więc nie zmęczeni)janek pisze:
No i teraz pytanie za 100 pkt. - skąd tych pięciu panów ma przyjechać?
dzięki:)joanna pisze: I za dobrą widoczność, szczególnie w tym momencie na Krzyżnem
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
Schroniska w Tatrach. Jeden z najwdzięczniejszych tematów na forum. Trochę jak PZPN w innej dziedzinie życia.
Ja tam lubię schroniska, chociaż spałem raz w życiu 20 lat temu na glebie w starym schronisku nad Morskim Okiem.
Przed zejściem w świat Zakopiańskiego gwaru dobrze jest po zejściu z Granatów zjeść pomidorową albo naleśniki w Murowańcu, czy w 5 stawach. A na Słowacji w zasadzie zawsze jest wolny stolik. Ostatnio wypiłem kawę przy Łomnickim Plesie i poszedłem dalej. Za oknem mgła i mżawka. Taka kawa w ciepłym pomieszczeniu smakuje podwójnie. A potem domaczna peczona klobasa z horcicą przy Zielonym Plesie na obiadokolacje.
Czyli traktuję je jak przytulne przydrożne gospody, więc Janek ma całkowitą rację.
Ja tam lubię schroniska, chociaż spałem raz w życiu 20 lat temu na glebie w starym schronisku nad Morskim Okiem.
Przed zejściem w świat Zakopiańskiego gwaru dobrze jest po zejściu z Granatów zjeść pomidorową albo naleśniki w Murowańcu, czy w 5 stawach. A na Słowacji w zasadzie zawsze jest wolny stolik. Ostatnio wypiłem kawę przy Łomnickim Plesie i poszedłem dalej. Za oknem mgła i mżawka. Taka kawa w ciepłym pomieszczeniu smakuje podwójnie. A potem domaczna peczona klobasa z horcicą przy Zielonym Plesie na obiadokolacje.
Czyli traktuję je jak przytulne przydrożne gospody, więc Janek ma całkowitą rację.
No widzisz - a ja akurat traktuję je typowo jak schroniska, tzn (na tę chwilę jedyną legalną) możliwość przenocowania w górach, i myślę, że nie jestem specjalnie odosobniona.Jagiellonia w Tatrach pisze:(...) Czyli traktuję je jak przytulne przydrożne gospody, więc Janek ma całkowitą rację.
Dla mnie osobiście, dokładnie jak dla koleżanki Gaton, spanie w górach i ogólnie możliwość olania "cywilizacji" przez cały czas obcowania z nimi, jest wartością samą w sobie, zupełnie niezależną od wszelkich tu prezentowanych "racjonalnych" pro i contra (i nie przemówią do mnie argumenty o ciężkim plecaku - ostatnio na 7 dni wędrówki w Laponii, z namiotem i 100% prowiantu, ważył brutto 7,5 kg, a w Tatrach oczywiście jeszcze o wiele mniej).
To, że schroniska dla większości odwiedzających są "gospodą" (i gorzej), to inna sprawa, i można (trzeba) to zjawisko dyskutować z punktu widzenia ochrony przyrody. Ale sprzeczanie się o to, czy koncepcja "od schroniska do schroniska" jest mniej/bardziej "słuszna" od koncepcji "baza u gosposi" chyba nie ma sensu - po prostu każdy lubi co innego.
Z mojego egoistycznego punktu widzenia najlepszy (i chyba niezbyt skonfliktowany z aspektami ochrony przyrody) byłby powrót do koncepcji "schron", tzn bezobsługowy dach nad głową z wodą, WC, ewentualnie samoobsługowym grzejnikiem i zamkiem na kod, który otrzymuje się po uiszczeniu SMS-owej wpłaty do jakiejś centralnej recepcji. Nie boję się o "nastrój" takiego schroniska, bo myślę, że reflektujący na takie warunki górołazi świetnie by go sobie wzajemnie stworzyli.
Wiem, wiem, że "nierealne"...





