Tatry z dzieckiem

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

camzik pisze:Naprawdę? Jesteś pewien, że tak dobrze wiesz jakie kto ma ambicje?
Nie bierz tego do siebie, napisałem to na podstawie własnych obserwacji ( Was w górach nie spotkałem ), a 95% dzieci na górskich szlakach tak właśnie się zachowuje.
Tak jak i różni są rodzice, tak samo i różne są dzieci.
Kiedyś ktoś powiedział : "Trudno jest znaleźć dobrą opiekunkę do dziecka, ale jeszcze trudniej dobre dziecko"
http://www.youtube.com/watch?v=cISBCIMM ... re=related
;-)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Gabriel pisze:Ilu z Was pamięta co robiło gdy miało 3 lata? No właśnie
Ja doskonale pamiętam wakacje krótko przed moimi 3 urodzinami.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

mefistofeles pisze:Gabriel napisał/a:
Ilu z Was pamięta co robiło gdy miało 3 lata? No właśnie

Ja doskonale pamiętam wakacje krótko przed moimi 3 urodzinami.
Ja nie pamiętam, a ponoć mam sklerozę - dziwne....chyba jednak jeszcze nie mam. :D
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
camzik

-#4
Posty: 340
Rejestracja: sob 12 kwie, 2008
Lokalizacja: Świdnik

Post autor: camzik »

krzymul pisze:a 95% dzieci na górskich szlakach tak właśnie się zachowuje
- A jesteś pewien, że widziałeś 95% wszystkich dzieci na szlakach? Czy liczebność "próby", którą zaobserwowałeś na pewno była statystycznie reprezentatywna? ;-)
Krzymul z tej dyskusji nie biorę sobie nic do siebie - gdyby tak było, to chodzenie po górach przestałoby być dla mnie przyjemne. Bez urazy więc, że cytuję akurat Ciebie.
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

camzik pisze:- A jesteś pewien, że widziałeś 95% wszystkich dzieci na szlakach?
A widzisz i tu mnie masz, powinienem dodać słowo "spotkanych" oraz dopisać "około"
Powinno być dobrze - a około 95% dzieci spotkanych* na górskich szlakach tak właśnie się zachowuje :-)

*spotkanych przeze mnie.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
myszoz

-#5
Posty: 851
Rejestracja: ndz 11 sty, 2009
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: myszoz »

krzymul pisze:spotkanych przeze mnie
Może nie zwracałeś uwagi na te grzeczne. ;-)
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

gb pisze: Bo może on lubi morze?
Trzylatek w Tatrach jest więźniem. Jeśli jest w nosidle to widzi coś przed sobą, czego nie może ani dotknąć ani się tym bawić. Nawet się dobrze ruszyć w tym nosidle nie może. Jeśli nawet pozwolą mu iść na własnych nogach to potyka się o jakieś ogromne klamoty a przy tym z reguły nie posiada odpowiedniego obuwia. W dodatku zawsze ktoś go trzyma kurczowo za rękę aby gdzieś nie wlazł i zrobił sobie krzywdy. Pamiętam jak prowadziłem 6-latka szeroką ścieżką z Hrebienoka do schroniska Zamkovskiego. On upierał się aby iść od strony skarpy, co oczywiście było niebezpieczne, bo wystarczy jeden moment nieuwagi (a dziecko nie ma poczucia niebezpieczeństwo) i dzieciak leci w klamory i krzaki i diabli wiedzą jak długą zaliczy "drogę". Z drugiej strony iść mu się nie podobało, chyba z zwykłej i naturalnej w tym wieku przekory. Koszmar.

Na plaży taki trzylatek czuje się wolny, grzebie sobie w piasku, chlapie w wodzie a upilnowanie go by się nie utopił nie nastręcza większego trudu i może być dyskretne (nom chyba że biedny dzieciak ma mamę histeryczkę co się wydziera przy każdym jego kroku).

Panowie - bądźmy szczerzy - zabieracie maluszki w Tatry bo to Wy lubicie być w Tatrach a nie Wasze latorośle. A one sąnajszczęśliwsze jak już wrócicie na kwaterę, a jeśli w ogródku przy kwaterze jest piaskownica i huśtawka to ich szczęście jest zupełne.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

gb - nie dramatyzuj. Trzylatka można już zapytać co lubi, a czego nie. To bardzo ułatwia sprawę.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
camzik

-#4
Posty: 340
Rejestracja: sob 12 kwie, 2008
Lokalizacja: Świdnik

Post autor: camzik »

za GB: "Stwierdzenie: "zabranie dziecka ze sobą na wakacje" - versus "zabranie dziecka na wakacje" - można (przynajmniej tak mi się dotychczas wydawało) rozumieć na kilka innych sposobów niż tylko w kategoriach bagażu... Jeżeli odczytujesz to tylko w ten sposób - musisz chyba faktycznie mieć poczucie winy, bądź świadomość, że nie w 100% masz rację... "

Co osoba to rozumienie. Nie nie mam poczucia winy. Czy mam rację w 100% - a w jakiej kwestii?
gb pisze:Wybacz - i nie odbieraj tego osobiście - ale jeśli czytam tego typu zdanie: "I jeśli jedziemy na wakacje (przedszkolaki też mają wakacje i ferie), to owszem pokazujemy dziecku to co my lubimy, ale jeśli Pawełkowi to się nie podoba, nigdzie nie ciągniemy go na siłę."- to tylko się uśmiecham...
Nie odbieram osobiście, ale szczerze nie rozumiem czemu się uśmiechasz?
gb pisze: I czy to nie rodzice kształtują/wpływają na te "pasje" dziecka od urodzenia???
Wydaje mi się, że nie zawsze. Opieram się tylko na przypadku naszego dziecka - czy pasję można ukształtować od czytania"Lokomotywy"?
gb pisze:Stwierdzenie, które zaserwowałeś na koniec: "Dla mnie moja rodzina to trzy równorzędne osoby" - jest tak rozbrajające i naiwne, że trudno z nim dyskutować...
No cóż, jeśli nie jestem partnerem do dyskusji...Dla mnie osoby w rodzinie są równorzędne w aspekcie realizacji ich potrzeb. Powiedziałabym nawet, że w niektórych przypadkach realizacja potrzeb dziecka jest najważniejsza, np. potrzeby bezpieczeństwa. Żeby nie było niejasności - świadomie napisałam "równorzędne osoby" a nie "równorzędni członkowie".

Wakacje
gb pisze:Czy czas Waszych wakacji (w sensie liczby dni) pokrywa się z czasem wakacji przedszkolaka - czy też ucznia? Macie dwa miesiące wolnego?
Nie rozumiem co to ma do rzeczy, ale jeśli chcesz wiedzieć - szczęśliwie jesteśmy w takiej sytuacji, że możemy dość elastycznie kształtować nasz czas wolny, oczywiście całych 2 miesięcy na wakacjach nigdy nie byliśmy.
gb pisze:Ile razy - w ciągu tych czterech lat (bo jak rozumiem Wasze dziecko ma mniej więcej tyle) byliście na wakacjach - nad morzem, w lesie - by pokazać mu coś innego? Bo może on lubi morze?
No cóż w lesie byliśmy nie raz, nad morze- z różnych względów nie udało nam się wyjechać, choć plany były, nad jeziorem też byliśmy :-), na wsi, ....
A czy ja gdzieś napisałam, że Pawełek "woli" jechać w Pieniny? Wyjazd w góry, to nie jest nasz jedyny sposób na wspólne spędzanie czasu wolnego.
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

gb pisze:Jasne - zwłaszcza, że w 99% mozna przewidzieć odpowiedź
No chyba, że jest geniuszem. W ZSRR sporo było takich. W wieku 10 lat już studia kończyli.
No ale oni mieszczą się w tym jednym procencie. :D
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
camzik

-#4
Posty: 340
Rejestracja: sob 12 kwie, 2008
Lokalizacja: Świdnik

Post autor: camzik »

gb pisze:Ale zastępowanie tej prawdy - stwierdzeniami, że "to dla dobra dziecka" - albo, że jest to realizacja "wspólnej decyzji" - to przesada...
Gwoli ścisłości - czy ktoś użył takiego sformułowania?
Chciałabym zwrócić tylko uwagę, że nie istnieje jedyna słuszna racja, że rodzice z dziećmi małymi nie powinni w górach się znaleźć.
gb pisze:Naprawdę nie widzę żadnej ujmy w przyznaniu się, że - w większości przypadków - miejsce w którym dzieci w wieku 0-6 spędzają wakacje (w czasie czasu wolnego rodziców bądź tychże dzieci) i sposób tego spędzania jest związany z możliwościami, chęciami, zainteresowaniami - tych rodziców.
Jak sam zauważyłeś - "w większości przypadków", a więc nie we wszystkich. Nie twierdziłam, że ma miejsce zdarzenie przeciwne do cytowanego, więc nie będę się do niczego przyznawać, bez względu na ujmę ;).

gb pisze:Wiem, że o takich sytuacjach się nie myśli - do momentu, w którym się nie zdarzą, bądź nam, bądź w naszej obecności...
No nie wiem jak inni rodzice, ale my o takich rzeczach myślimy, inaczej taka beztroska graniczyłaby z głupotą.

I szczerze mam nadzieję, że jeśli jakiś rodzic planujący wyjście w góry z dzieckiem przeczyta tę dyskusję, to wyciągnie jakieś konstruktywne wnioski.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

gb pisze:Janek napisał/a:
Panowie - bądźmy szczerzy - zabieracie maluszki w Tatry bo to Wy lubicie być w Tatrach a nie Wasze latorośle. A one sąnajszczęśliwsze jak już wrócicie na kwaterę, a jeśli w ogródku przy kwaterze jest piaskownica i huśtawka to ich szczęście jest zupełne.

Nie "wcieraj" w Kolegów (i Koleżanki) tej prawdy zbyt brutalnie
Niestety takie są już moje obyczaje, czyli jak skorpiona (choć urodziłem się pod znakiem Raka) Mówienie brutalnych prawd sprawia mi sadystyczną przyjemność. Czasami z tego powodu obrywam. Ale w stosunku do Pań jestem łagodny. Co dziwne - z reguły prawie nie ma potrzeby. Bo Panie są realistkami i nie są aż tak załgane.

Tak a propos obyczajów - kapitalną anegdotkę opowiedział wczoraj aktor Grabowski w "Sniadaniu mistrzów" w TVN 24 -
"Co można uzyskać u Włoszki? Od panny nic, bo tata, bracia, kuzyni, no i strzelby. A od Mężatki - no, sporo.
A co można uzyskać u Szwedki? U panny wszystko, ale u mężatki - senne marzenie. Nic!"
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
camzik

-#4
Posty: 340
Rejestracja: sob 12 kwie, 2008
Lokalizacja: Świdnik

Post autor: camzik »

Janek pisze:Ale w stosunku do Pań jestem łagodny
Rozumiem Janku, że gdyby nie to, że jestem kobietą, Twoja prawda brzmiałaby bardziej...dosadnie?
Gabriel

-#4
Posty: 277
Rejestracja: wt 18 gru, 2007
Lokalizacja: Tarnów

Post autor: Gabriel »

mefistofeles pisze:
Gabriel pisze:Ilu z Was pamięta co robiło gdy miało 3 lata? No właśnie
Ja doskonale pamiętam wakacje krótko przed moimi 3 urodzinami.
No to powiem Ci, że szacun.. ;-)



Na szybkiego z neta :
http://www.dobra-rada.pl/wspomnienia-dz ... mieta_2465

"
Pamięć rozwija się bardzo powoli, ciężko ją wzmocnić na etapie wczesnego dzieciństwa, dlatego pierwsze wspomnienia dzieci dotyczą dopiero okresu przedszkolnego.

Od narodzin dziecka do momentu jego pójścia do przedszkola mija co najmniej trzy lata. Jest to okres bardzo intensywny, dziecko uczy się zadziwiająco dużo: siada, raczkuje, staje samodzielnie, w końcu chodzi i mówi. Powtarza za mamą pierwsze słowa, przedrzeźnia rodziców i... później w ogóle tego nie pamięta, bowiem wczesne wspomnienia dzieci szybko zanikają.

Niestety, żaden dorosły nie jest w stanie sobie przypomnieć swojego okresu niemowlęctwa. Pierwsze wspomnienia dzieci dotyczą wydarzeń, które miały miejsce po ukończeniu trzeciego roku życia bądź jeszcze późniejszych. Pierwszym psychoanalitykiem, który próbował to zrozumieć i opisać, był Zygmunt Freud. Współcześnie istnieje wiele teorii, które starają się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego zapominamy kilka pierwszych lat życia (...) "

G.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Gabriel pisze:No to powiem Ci, że szacun..
Pamięc lubi płatać figle, ale parę lat temu byłem w tym miejscu gdzie wtedy z mamą i sprawdziłem - pokazałem gdzie mieszkalismy, po której stronie i opisałem okoliczności, których nikt mi nie mógł opowiedzieć, bo to były nieistotne drobiazgi.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
myszoz

-#5
Posty: 851
Rejestracja: ndz 11 sty, 2009
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: myszoz »

gb pisze: czym innym na zejściu z D5SP do Roztoki...
A to uważam za lekką przesadę:
2 lata temu idąc z żoną (8 letnia wówczas córka pozostała pod opieką naszej Gaździny) od Wielkiej Siklawy do Schroniska nad Przednim Stawem spotkaliśmy idących z naprzeciwka ojca z 2 synkami w wieku ok. 4 i 6 latek. Ojciec dźwigał potężny, wyładowany plecak, a chłopcy szli koło niego. Nie mieli żadnych szelek, ani smyczy, nic. a zamierzali schodzic przy wodospadzie do Roztoki - wiadomo, po ogładzeniach. Nie było wtedy ślisko, ale ja sobie nie wyobrażam jak on z nimi zszedł. Z rozmowy wynikało, że zna tą drogę, jak i całe Tatry. Mama pozostała gdzieś na kwaterze.
Będę zabierał swoje dzieci w Tatry, ale chyba nie w takie miejsca.
W programie naszych wycieczek zawsze są termy, Rabkoland, Krupówki i inne atrakcje dla dzieci.
Musze jednak przyznać, że zdarzyło mi się przymusic córkę do marszu. ;-)
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

myszoz pisze:Musze jednak przyznać, że zdarzyło mi się przymusic córkę do marszu.
i czym ją zachęciłeś ? , pięknymi widokami ?, czy obiecanym lodem po powrocie ? ;-)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
myszoz

-#5
Posty: 851
Rejestracja: ndz 11 sty, 2009
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: myszoz »

krzymul pisze: czym ją zachęciłeś ?
Że do przodu już niedaleko, a cofając się będzie baaaardzo długo (oczywiście przy okrężnych szlakach, ale takie w wiekszości wybieramy).
Oczywiście termami i Krupówkami też. :))
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

myszoz pisze:2 lata temu idąc z żoną (8 letnia wówczas córka pozostała pod opieką naszej Gaździny) od Wielkiej Siklawy do Schroniska nad Przednim Stawem spotkaliśmy idących z naprzeciwka ojca z 2 synkami w wieku ok. 4 i 6 latek.
Ja spotkałem takich na Wadze
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

mefistofeles pisze:
myszoz pisze:2 lata temu idąc z żoną (8 letnia wówczas córka pozostała pod opieką naszej Gaździny) od Wielkiej Siklawy do Schroniska nad Przednim Stawem spotkaliśmy idących z naprzeciwka ojca z 2 synkami w wieku ok. 4 i 6 latek.
Ja spotkałem takich na Wadze
Mój bratanek w wieku 6 lat lepiej sobie radził na szlaku od większości dorosłych. Tym bardziej że nie był obciążony plecakiem ;-)
Każdemu jego Everest...
ODPOWIEDZ