za GB: "Stwierdzenie: "zabranie dziecka ze sobą na wakacje" - versus "zabranie dziecka na wakacje" - można (przynajmniej tak mi się dotychczas wydawało) rozumieć na kilka innych sposobów niż tylko w kategoriach bagażu... Jeżeli odczytujesz to tylko w ten sposób - musisz chyba faktycznie mieć poczucie winy, bądź świadomość, że nie w 100% masz rację... "
Co osoba to rozumienie. Nie nie mam poczucia winy. Czy mam rację w 100% - a w jakiej kwestii?
gb pisze:Wybacz - i nie odbieraj tego osobiście - ale jeśli czytam tego typu zdanie: "I jeśli jedziemy na wakacje (przedszkolaki też mają wakacje i ferie), to owszem pokazujemy dziecku to co my lubimy, ale jeśli Pawełkowi to się nie podoba, nigdzie nie ciągniemy go na siłę."- to tylko się uśmiecham...
Nie odbieram osobiście, ale szczerze nie rozumiem czemu się uśmiechasz?
gb pisze: I czy to nie rodzice kształtują/wpływają na te "pasje" dziecka od urodzenia???
Wydaje mi się, że nie zawsze. Opieram się tylko na przypadku naszego dziecka - czy pasję można ukształtować od czytania"Lokomotywy"?
gb pisze:Stwierdzenie, które zaserwowałeś na koniec: "Dla mnie moja rodzina to trzy równorzędne osoby" - jest tak rozbrajające i naiwne, że trudno z nim dyskutować...
No cóż, jeśli nie jestem partnerem do dyskusji...Dla mnie osoby w rodzinie są równorzędne w aspekcie realizacji ich potrzeb. Powiedziałabym nawet, że w niektórych przypadkach realizacja potrzeb dziecka jest najważniejsza, np. potrzeby bezpieczeństwa. Żeby nie było niejasności - świadomie napisałam "równorzędne osoby" a nie "równorzędni członkowie".
Wakacje
gb pisze:Czy czas Waszych wakacji (w sensie liczby dni) pokrywa się z czasem wakacji przedszkolaka - czy też ucznia? Macie dwa miesiące wolnego?
Nie rozumiem co to ma do rzeczy, ale jeśli chcesz wiedzieć - szczęśliwie jesteśmy w takiej sytuacji, że możemy dość elastycznie kształtować nasz czas wolny, oczywiście całych 2 miesięcy na wakacjach nigdy nie byliśmy.
gb pisze:Ile razy - w ciągu tych czterech lat (bo jak rozumiem Wasze dziecko ma mniej więcej tyle) byliście na wakacjach - nad morzem, w lesie - by pokazać mu coś innego? Bo może on lubi morze?
No cóż w lesie byliśmy nie raz, nad morze- z różnych względów nie udało nam się wyjechać, choć plany były, nad jeziorem też byliśmy

, na wsi, ....
A czy ja gdzieś napisałam, że Pawełek "woli" jechać w Pieniny? Wyjazd w góry, to nie jest nasz jedyny sposób na wspólne spędzanie czasu wolnego.