Agnieszka!
Poglądy polityczne pani Agnieszki mnie nie interesują (podobnie jak Małysza czy Justyny Kowalczyk). Odebrałem źle tą konferencję prasową, bo zrobiła na mnie wraz z tatusiem wrażenie sprawnej tenisowej maszynki do robienia pieniędzy.
Tak nawiasem to aktualne czwarte miejsce wynika z specyfiki punktacji (wyjaśniała ją bodajże Polityka). Absolutnie nie można porównywać jej do Małysza albo Justyny. Oni mają na koncie po kilkadziesiąt wygranych konkursów lub biegów w pełnej konkurencji wszystkich lub prawie wszystkich najlepszych w skali światowej. Gdyby Małysz wygrał jeden konkurs a Justyna jeden bieg to nikt by nie wpadał w zachwyt.
Będzie pora na zachwyty jak wygra na Olimpiadzie w Londynie.
Tak nawiasem to aktualne czwarte miejsce wynika z specyfiki punktacji (wyjaśniała ją bodajże Polityka). Absolutnie nie można porównywać jej do Małysza albo Justyny. Oni mają na koncie po kilkadziesiąt wygranych konkursów lub biegów w pełnej konkurencji wszystkich lub prawie wszystkich najlepszych w skali światowej. Gdyby Małysz wygrał jeden konkurs a Justyna jeden bieg to nikt by nie wpadał w zachwyt.
Będzie pora na zachwyty jak wygra na Olimpiadzie w Londynie.
Jestem gorszego sortu...
No tak, zawsze tak jest. Nie pamiętam, ale któryś z zawodników wygrał Turniej Czterech Skoczni, nie wygrywając ani jednego z czterech konkursów.Janek pisze:Tak nawiasem to aktualne czwarte miejsce wynika z specyfiki punktacji
Co do Olimpiady : pierwsze miejsce jest tylko jedno, a niezaprzeczalnie dobrych zawodniczek jest całe grono.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Nie żartuj, aż taki młody to Ty chyba nie jesteśkrzymul pisze:Nie pamiętam, ale któryś z zawodników wygrał Turniej Czterech Skoczni, nie wygrywając ani jednego z czterech konkursów.
za wiki:
Janne Ahonen (Finlandia) jako ostatni z ośmiu zawodników zwyciężył w Turnieju Czterech Skoczni nie wygrywając ani jednego z poszczególnych konkursów - 1998/1999. Wcześniej dokonali tego : Risto Laakkonen (Finlandia) - 1988/1989 ; Ernst Vettori (Austria) 1986/1987 ; Ingolf Mork (Norwegia) 1971/1972 ; Jiří Raška (Czechosłowacja) 1970/1971 ; Horst Queck (NRD) 1969/1970 ; Nikołaj Kamienski (ZSRR) 1955/1956 ; Hemmo Silvennoinen (Finlandia) 1954/1955.
Oooo zaczęło się zgłębianie nowego zagadnienia przez Janka
W tenisa gram od kilkunastu lat. Nie widzę nic skomplikowanego w regułach gry. Za to powiedzieć mogę jedno - że jest to jedna z trudniejszych dyscyplin dla amatora.
Nie jest za to prawdą, że dla jakiejś niby elity.
To, że czwarte miejsce wynika ze specyfiki punktacji - to chyba dość jasne, z czegoś musi wynikać. Sama punktacja też nie jest niczym skomplikowanym i można powiedzieć, że w dość precyzyjny sposób określa "aktualny układ sił".
Radwańska nie wygrała jednego konkursu - warto trochę głębiej sięgnąć i przeczytać (pewnie wystarczy wiki). Zresztą trudno jej karierę porównywać z karierą Kowalczyk czy Małysza - zresztą po co? Radwańska dopiero zaczyna swoją dużą tenisową przygodę. A kariera tenisisty trwa często nieco dłużej niż w wielu innych dyscyplinach.
A zachwycać się jest czym - ale to wg mnie dla tych, którzy interesują się tenisem a nie dla tych, którzy obejrzeli raptem jedną konferencję prasową
. Radwańska prezentuje obecnie dawno nie oglądany styl w bardzo dobrym wydaniu.
Turniej olimpijski nie jest tak ceniony w tenisowym świecie jak wielkoszlemowy.
Niemniej jednak - nie sądzę, żeby powstała jakaś isiomania, na razie na siłę, chcą stworzyć takie pojęcie media.
W tenisa gram od kilkunastu lat. Nie widzę nic skomplikowanego w regułach gry. Za to powiedzieć mogę jedno - że jest to jedna z trudniejszych dyscyplin dla amatora.
Nie jest za to prawdą, że dla jakiejś niby elity.
To, że czwarte miejsce wynika ze specyfiki punktacji - to chyba dość jasne, z czegoś musi wynikać. Sama punktacja też nie jest niczym skomplikowanym i można powiedzieć, że w dość precyzyjny sposób określa "aktualny układ sił".
Radwańska nie wygrała jednego konkursu - warto trochę głębiej sięgnąć i przeczytać (pewnie wystarczy wiki). Zresztą trudno jej karierę porównywać z karierą Kowalczyk czy Małysza - zresztą po co? Radwańska dopiero zaczyna swoją dużą tenisową przygodę. A kariera tenisisty trwa często nieco dłużej niż w wielu innych dyscyplinach.
A zachwycać się jest czym - ale to wg mnie dla tych, którzy interesują się tenisem a nie dla tych, którzy obejrzeli raptem jedną konferencję prasową
Turniej olimpijski nie jest tak ceniony w tenisowym świecie jak wielkoszlemowy.
Niemniej jednak - nie sądzę, żeby powstała jakaś isiomania, na razie na siłę, chcą stworzyć takie pojęcie media.
W siatkówce dochodzą jeszcze błędy ustawienia i zasady zmian, których w/g mnie połowa widzów nie ogarnia.Janek pisze:Podobnie jak w siatkówce. A jednak większość przeciętnych oglądaczy w szalonym tempie i dynamice gry nie jest w stanie niuansów zauważyć. O hokeju nawet lepiej nie mówić o czym wiesz najlepiej.andy67 pisze:Zasady tenisa akurat są bardzo proste i przejrzyste
Każdemu jego Everest...
Janku - różnica miedzy Agnieszką a np. Adamem czy Justyną jest taka że w tenisa gra się praktycznie w każdym kraju na świecie, biegi narciarskie uprawia w kilkudziesięciu (a popularne są w kilku) zaś o skokach nie ma co wspominać bo to egzotyka*. Na całym świecie ludzie znają najlepsze tenisistki/tenisistów, podobnie jak piłkarzy. Biegaczki narciarskie czy skoczków raczej niekoniecznie.
*egzotyką jest jak dla mnie każdy sport którego nie uprawia się amatorsko i powszechnie, choćby w jednym czy kilku krajach. Na dowolnym poziomie oczywiście.
Zaś co do wygrywania - w tenisie musisz pokonać przeciwnika, i to w każdej rundzie. Musisz walczyć z nim/nią/nimi (w deblu) o każdą piłkę. W skokach nikt ci nie przeszkadza, a biegu narciarskim może czasem się zdarzy że ktoś na nartę nadepnie. Nie ma czego porównywać.
*egzotyką jest jak dla mnie każdy sport którego nie uprawia się amatorsko i powszechnie, choćby w jednym czy kilku krajach. Na dowolnym poziomie oczywiście.
Zaś co do wygrywania - w tenisie musisz pokonać przeciwnika, i to w każdej rundzie. Musisz walczyć z nim/nią/nimi (w deblu) o każdą piłkę. W skokach nikt ci nie przeszkadza, a biegu narciarskim może czasem się zdarzy że ktoś na nartę nadepnie. Nie ma czego porównywać.
Każdemu jego Everest...
Hmm, dawno nie usłyszałem podobnego komplementu. Ludzie w moim wieku naogół są pochłonięci tym co by zjeść a zarazem nie umrzeć, a następnie - przepraszam za kolokwialność - jak się wypróżnić, nie schodząc przy tym z tego świata.Alan pisze:Oooo zaczęło się zgłębianie nowego zagadnienia przez Janka
Sprzeczność sama w sobie. Zapewniam Cię jednak, że dla niejednego widza tak. Czytelne są wszystkie konkurencje mierzalne zegarkiem, metrówką lub wagą. Tak nawiasem - konkurencje ocenne, takie jak gimnastyka lub jazda figórowa na lodzie balansują stale na krawędzi oszustwa.Alan pisze:W tenisa gram od kilkunastu lat. Nie widzę nic skomplikowanego w regułach gry.
Alan - zejdź na ziemię z warszawskiego podwórka. W znakomitej większości niewielkich ośrodków miejskich (o wsiach nawet nie wspominam) nie ma ani jednego kortu. a tam gdzie są za ich użykowanie trzeba zapłacić i nie są to małe sumy. Co gorzej - nie przewidziano ich w "orlikach" a nie byłby to znowu taki wielki problem. Tak nawiasem - pouczono mnie tutaj, że Agnieszka ma sympatie pisowskie - całkiem za frajer podrzucam Kaczyńskiemu pomysł - w każdej gminie "radwannik".Alan pisze:Nie jest za to prawdą, że dla jakiejś niby elity.
Jeszcze w kwestii elitarności - koszt budowy boiska piłkarskiego (takiego zwykłego), boiska do kosza, boiska do siatkówki, boiska do piłki ręczne, oraz kortuj - jest mniej więcej zbliżony, chyba kort najdroższy. Na boisku do piłki nożnej grają jednocześnie 22 osoby, w siatkówce, koszykówce i szczypiorniaku podobna ilość (na zmianę) a na korcie 2 góra 4 osoby - przelicz to na złotówki, podobnie jest z utrzymaniem. Tenis jest drogi i musi być drogi.
Toż ja nie kwestionuję umiejętności zawodowo-sportowych pani Agnieszki - są bezprzecznie wysokie. Stwierdziłem jedynie i na podstawie nie tylko tej jednej konferencji, że nie jest fontanną intelektu i jest "bezbarwna", taka maszynka do grania i zarabiania. Fibak, w okresie czynnego uprawiania tenisa był całkowicie inny - akurat tu trochę wiem więcej, jesteśmy z jednego liceum i kilkakrotnie go obserwowałem na zjazdach.Alan pisze:A zachwycać się jest czym - ale to wg mnie dla tych, którzy interesują się tenisem a nie dla tych, którzy obejrzeli raptem jedną konferencję prasową
Wydaje mi się, że właśnie to obserwujemy, szczególnie w przypadku mediów.Alan pisze: nie sądzę, żeby powstała jakaś isiomania, na razie na siłę, chcą stworzyć takie pojęcie media.
Tak przy okazji - podrzucam temat - przez całe długie lata, w okresach największej supremacji sportowej państw socjalistycznych, szczególnie ZSRR a później NRD, wszystkie te kraje dosłownie nie "istniały" w tenisie oraz narciarskich konkurencjach zjazdowych. W przypadku europejskich demoludów alpejska absencja była dość zrozumiała - brak warunków geograficznych, w przypadku ZSRR nie, gór wysokich od cholery. Dziś w narciarstwie zjazdowym bez zmian - nadal bez sukcesów, natomiast w tenisie istne zatrzęsienie - czyżby było jakieś junctim między tenisem a gwałtownym powstaniem agresywnej plutokracji.
Jestem gorszego sortu...
Taak, Gołota czy Małysz przy niej to chodzący intelektualiści... po prostu krasomówcy.Janek pisze: że nie jest fontanną intelektu
Zachowujesz się Janku gorzej niż ten przysłowiowy "moher"Janek pisze: Tak nawiasem - pouczono mnie tutaj, że Agnieszka ma sympatie pisowskie - całkiem za frajer podrzucam Kaczyńskiemu pomysł - w każdej gminie "radwannik".
Nie pouczono...tak nawiasem - dobrze o tym wiedziałeś. Inaczej byś nie roztrząsał tego problemu, a zajął się krasomówstwem np. Gołoty, czy Prezydenta Komorowskiego.Janek pisze: - pouczono mnie tutaj, że Agnieszka ma sympatie pisowskie
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Z pewnością wywindowanie poziomu tenisowego ponad poziom amatorski, musi odbyć się ogromnym nakładem środków. Trudno zatem się dziwić, że zawodnik mający wyniki, zacznie z uwagą przyglądać się odcinanym przez siebie kuponom. Zresztą w tenisie - miarą wyników są właśnie zarobione na korcie pieniądze - zauważ, że podczas każdej transmisji z jakiegoś meczu tenisowego, pośród podawanych statystyk - ilości wygranych/przegranych spotkań, turniejów - podawana jest suma zarobionych pieniędzy.
Niemal od początku przyglądam się przebiegowi kariery AR. Szczerze mówiąc byłem sceptykiem. Agnieszce przypadło grać w erze tenisa siłowego. Nie ma ona predyspozycji fizycznych do takiej gry i nie radziła sobie z takim tenisem. Ale od jakiegoś czasu to się bardzo zmieniło i pojawiły się sukcesy. I jest na bardzo dobrej drodze do osiągania większych. Po prostu jest na fali wznoszącej, a całe to zamieszanie medialne jest tylko obok. Oczywiście teraz to się może jeszcze bardzo różnie potoczyć, może na skutek zmian, znowu być źle poprowadzona (przecież to młoda dziewczyna). Akurat na myśl przychodzą mi męskie przypadki bardzo szybko zakonczońych i bardzo błyskotliwych karier (Marcelo Rios, Guillermo Coria) - oby takie coś ominęło Radwańską.
Wspomniany Fibak niezwykle kibicuje Radwańskiej. Ja osobiście uważam, że jej akurat nie jest potrzebna atmosfera, kiedy uwagę skupia się na rzeczach innych niż sportowe. Bo najczęściej w takich przypadkach odbywa się to kosztem samego sportowca i jego poziomu. Na całe szczęście specyfika dyscypliny jest taka, że jest się cały niemal czas na walizkach i daleko od własnego kraju. Dzięki temu taka atmosfera w szczególnym - bo polskim wydaniu - nie musi się udzielać.
Niemal od początku przyglądam się przebiegowi kariery AR. Szczerze mówiąc byłem sceptykiem. Agnieszce przypadło grać w erze tenisa siłowego. Nie ma ona predyspozycji fizycznych do takiej gry i nie radziła sobie z takim tenisem. Ale od jakiegoś czasu to się bardzo zmieniło i pojawiły się sukcesy. I jest na bardzo dobrej drodze do osiągania większych. Po prostu jest na fali wznoszącej, a całe to zamieszanie medialne jest tylko obok. Oczywiście teraz to się może jeszcze bardzo różnie potoczyć, może na skutek zmian, znowu być źle poprowadzona (przecież to młoda dziewczyna). Akurat na myśl przychodzą mi męskie przypadki bardzo szybko zakonczońych i bardzo błyskotliwych karier (Marcelo Rios, Guillermo Coria) - oby takie coś ominęło Radwańską.
Wspomniany Fibak niezwykle kibicuje Radwańskiej. Ja osobiście uważam, że jej akurat nie jest potrzebna atmosfera, kiedy uwagę skupia się na rzeczach innych niż sportowe. Bo najczęściej w takich przypadkach odbywa się to kosztem samego sportowca i jego poziomu. Na całe szczęście specyfika dyscypliny jest taka, że jest się cały niemal czas na walizkach i daleko od własnego kraju. Dzięki temu taka atmosfera w szczególnym - bo polskim wydaniu - nie musi się udzielać.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Gołota to inna bajka, moim zdaniem boks zawodowy nigdy nie był sportem, to raczej walki gladiatorów, na szczęście bez dobijania przegranego. Natomiast co do Małysza - pewnie, że nie intelektualista, ale jest po prostu sympatyczny i przez całą dość długą karierę ani razu mu nie "odbiło" a odbić mogło przy takim paśmie sukcesów.krzymul pisze:Taak, Gołota czy Małysz przy niej to chodzący intelektualiści... po prostu krasomówcy.
Nie zrewanżuję się. A w dodatku nie widzę nic złego, gdyby elementem kampanii Kaczyńskiego stała się budowa porządnych i dostępnych bez sporej kasy kortów.krzymul pisze:Janek napisał/a:
Tak nawiasem - pouczono mnie tutaj, że Agnieszka ma sympatie pisowskie - całkiem za frajer podrzucam Kaczyńskiemu pomysł - w każdej gminie "radwannik".
Zachowujesz się Janku gorzej niż ten przysłowiowy "moher"
Można oceniać Tuska tak lub owak, dobrze lub źle, ale "Orliki" to mu się udały, blisko mojego domu taki jest i tętni życiem - chłopaki mają gdzie pograć. A jednocześnie na dwóch koszalińskich stadionach martwa cisza.
Powinneś oberwać czerwony kwadracik - jak mam, do cholery, tłumaczyć, że nie miałem zielonego pojęcia o sympatiach politycznych pani Agnieszki. Oczywiście Ty zawsze wszystko wiesz lepiej, nawet jak nie wiesz (proszę mi dołożyć kolejny kwadracik).krzymul pisze:Nie pouczono...tak nawiasem - dobrze o tym wiedziałeś. Inaczej byś nie roztrząsał tego problemu, a zajął się krasomówstwem np. Gołoty, czy Prezydenta Komorowskiego.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Z sióstr Williams to jednak Venus jest bardziej znośna, choć też bez przesady. Ale Serena ? Toż to czołg, nie dziewczyna 
Za to taka np. Flavia Penetta albo Daniela Hantuchova czy też Ana Ivanovic (szczególnie ostatnio gdy zrzuciła zbędne kilka kg) no i oczywiście Marysia Szarapowa, a także Karolina Woźniacka - to kobiety które miło się ogląda na korcie, nawet gdy akurat słabo grają.
No ale i tak najfajniejsza jest nasza Aga
Za to taka np. Flavia Penetta albo Daniela Hantuchova czy też Ana Ivanovic (szczególnie ostatnio gdy zrzuciła zbędne kilka kg) no i oczywiście Marysia Szarapowa, a także Karolina Woźniacka - to kobiety które miło się ogląda na korcie, nawet gdy akurat słabo grają.
No ale i tak najfajniejsza jest nasza Aga
Każdemu jego Everest...



