Hmm, może to jest kwestia przyzwyczajenia? Ja w domu prawie w ogóle ciepłego nie pije, przeważnie napoje w temp. pokojowej. A herbatę to chyba tylko w górach, ale wole napic się wody
Barty pisze:Hmm, może to jest kwestia przyzwyczajenia? Ja w domu prawie w ogóle ciepłego nie pije, przeważnie napoje w temp. pokojowej.
Ja na codzień tak samo - po prostu po wysiłku, kiedy organizm jest rozgrzany a na dworze* jest zimno napicie sie lodowatej wody musi wywolac takie skutki. Zimą termosik i herbatka (mocno słodzona, nawet jak sie na codzien nie lubi) daje takiego powera, że hohoho!
Zresztą woda z potoku nie ma temperatury pokojowej - jest zimna jak wyjeta z lodówki (5-6 stopni, zimą jeszcze mniej), wiec pewna ostroznosc jest zalecana.
Natomiast latem - nie ma nic lepszego i niech se tomek.I mówi co chce - w Tatrach nie zrezygnuje
Barty pisze:natomiast kiedy pije zimna wodę, to nie mam problemu.
Pewna znajoma absolwentka akademii medycznej przekonywała mnie, że na ból gardła bardzo skutecznie działa jedzenie... lodów. Bakterie przebywające w jamie ustnej i na gardle nie bardzo mogą się rozwijać w niskich temperaturach, za to ciepełko im sprzyja.
A propos butelki wody nabranej w Tatrach ze źródła lub małego strumyka? Jakim pluszem najlepiej tą wodę wzbogacić? Na razie padła opcja landrynki. Ale może lepiej po prostu rozpuścić jakąś pastylkę z zestawem minerałów i witamin - te pastylki są lekkie i można je przy sobie nosić.
Mariusz pisze:Pewna znajoma absolwentka akademii medycznej przekonywała mnie, że na ból gardła bardzo skutecznie działa jedzenie... lodów.
Jest taka piosenka "Moja babcia chorowała, zjadła loda - wyzdrowiała, a mój dziadek zachorował, nie zjadł loda - wykitował"
A tak poważnie, to mi woda za strumieni bardzo smakuje, tyle, że zawsze mam takiego pecha, że jadę w góry z chorym gardłem i za dużo nie mogę pić, ze względu na jej temperaturę.
Ja myśle że to melodia ta sama co w szlagierze "Łoj dynydyny łoj dynydyny łoj dynydyny łoj łoj!" Ale mogę się mylić.
P.S. A propos picia wody - obecnie wypijam codziennie 2 L mineralnej (nie licząc herbat i kaw) i do każdej wrzucam vit c lub plusza multivitaminę. Wiosna idzie!
Nie mam koncepcji jak tutaj na forum tą melodię zanucić
A refren to leciał tak "Lody, lody, lody Bambino, loda kup, loda zrób ooo" .
Że też mi się ta pioseneczka przypomniała... Śpiewaliśmy ją z moimi kuzynkami dobre kiiiilka lat temu
Mariusz pisze:obecnie wypijam codziennie 2 L mineralnej
To dobrze... Bardzo zdrowo. Kiedyś też tak chciałam, ale nie wypaliło
Specjalistą nie jestem, ale słyszałem, że kto dużo pije, ten strasznie tyje.
Osobiście mam taka przemianę, że - jak ja to mówię o sobie - "Czesiek nie świnia - wszystko zeżre".
Na wiosnę to wsiadam na rower i wszystkie ewentualne zimowe "naleciałości" znikają w mgnieniu oka
- też sobie to obiecuję! Tylko musze sobie kupić rower. Jaki masz? ....Nie znam sie na tych pojazdach....Gary Fisher mógłby być? - pan w sklepie mi taki poradził....Jak kupię to Cię odwiedzę