Ładnie powiedziane.Smolik pisze:Życie chwilą,która jest teraz, choćby najbardziej ulotną sprawia,że gdzieś w środku czuje się spełniony,a wspomnienia miejsc cudnych i gro ludzi wspaniałych,których dane mi było spotkać powodują,że kiedyś być może jak ten samotny wędrowiec z radością poczłapie w stronę Krzyżnego i dalej gdzieś hen wysoko.
Przemijanie, czy trwanie. Los górołaza.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
Na ostatniej wycieczce rowerowej w Pieninach, dopchaliśmy sie jakoś na Lesnicke Sedlo (Przeł.pod Tokarnią) i tam zrobiliśmy sobie baaardzo zasłużony odpoczynek - z widokiem na TatrySzarotka pisze:Jakiś czas temu wyszła sprawa z moimi problemami kolanowymi. Na początku byłam zrozpaczona, wściekła. Przecież w tylu miejscach jeszcze nie byłam. Potem zaczęłam wspominać, patrzeć w przyszłość i wydaje mi się, że spokojnie mogłabym zapakować książki do plecaka, dojść pod Gubalówke na łączke i po prostu poleżakować z widokiem na Tatry. Idąc na trasie Gubałówka- Chochołowska wypatrzyłam sobie nawet fajną miejscówkę.
Po chwili, na parking podjechał stareńki Fiat 125p i wysiadło z niego sporo jeszcze starsze małżeństwo. Dosiedli się do nas i oczywiście wywiązała się bardzo interesująca rozmowa.
Pan miał 83 lata, jego żona odrobinkę mniej. Opowiadał o swoich pierwszych wędrówkach po Tatrach z ojcem - wysokiej rangi wojskowym , gdzie - jako 5 letniego chłopca, z tarzańskich szlaków znosił go ordynans, bo nie miał sił iść dalej.
Pani - robiąca dyplom z tematu owczarskiego, odbywała praktykę na bacówce w Jaworkach w latach pięćdziesiątych ub. wieku i wiele ciekawych rzeczy z tego okresu wspominała.
Razem przez kilkadziesiąt lat chodzili w Tatry i nie tylko.
Teraz, kiedy już siły nie pozwalają im na wędrówki po górskich szlakach, często przyjeżdżają samochodem, żeby popatrzeć choć z daleka i powspominać to, co w ich zyciu było ważne i piękne.
Bardzo sympatyczni i radośni ludzie, rozmawialiśmy chyba godzinę, ale gdy rozmowa zaczęła skręcać w kierunku dzisiejszych czasów i polityki - zdecydowałam, już trzeba ruszać w dalszą drogę, bo to temat - rzeka i pewnie nie prędko by się skończyła.
Wspaniałe było to, że potrafili zachować pogodę ducha i wykorzystywać chwile, które pozwoliły im nacieszyć się - dokąd można i na ile można - pięknymi górskimi krajobrazami, które kochali i gdzie razem bywali od lat.
Marzę cichutko o takiej pogodnej starości
Ala
Zakochani w Tatrach
Janek napisał
. Trudno jest mi przystać na zdanie wywołujące u Ciebie "pusty śmiech". Janku jedni lubią krajobraz górski w tle z człowiekiem a inni nie. Nie dla wszystkich samotność to przekleństwo.Stawiasz kontakt z człowiekiem w górach ponad wszystko.I szanuję to. Ja natomiast w górach od ludzi uciekam i wystarczy mi to co Ciebie w pusty śmiech wprawia, choć pominąłeś w tej wyliczance jakże istotne dla mnie kwiatki, strumyki,zachody słońca i świstaki
. Masz rację, że opis doznań wymaga talentu, wyczucia i umiejętności. I może łatwiej opisać jest spotkanie z człowiekiem? Z próby podzielenia się z innymi stanem uduchowienia z okazji ujrzenia żlebu etc. wychodzi laikowi zwykle grafomaństwo. Wiem to po sobie .A jednak nie ujmuje mi to przeżyć, choć dla postronnych może być powodem pobłażania w najlepszym wypadku. Przyjaciele (wielkie jak dla mnie słowo!) są istotni (jestem dumna, że mam kogoś kogo mogę tym mianem określić), ale podmiotem są góry (w tym przypadku), bo gdyby nie one nie byłoby i przyjaciół z nimi związanych. Niektórzy jednak świetnie obywają się w górach i bez przyjaciół. I czy miarą wartości/człowieczeństwa może być obwieszczany głośno stan ich posiadania?
Janek napisał
. Janku, ścieżki w Beskidzie Niskim nie są piękne w takim rozumieniu jak piszesz. Beskid Niski wzbudza szacunek - nie ma chyba miejsca bardziej nostalgicznego i sprzyjającego wspomnieniom. Co do samych wspomnień - te jak wiesz nie wymagają jakiegoś ekstremum by je przywołać.....ważniejszy jest nastrój nie miejsce.
Janek napisał
Pozdrawiam
Izabela
P.S. Twój tekst przeczytałam z wielką przyjemnością, jak zwykle namawiam do spisania wspomnień i dzielenia się nimi. We mnie masz wierną czytelniczkę.
- Co do tej kobiety do dzisiaj mam mieszane uczucia. Zawsze staram się zrozumieć innych, co nie znaczy, że zmieniać z tej okazji własne przekonania. A w tym przypadku mam takie, że nie chciałabym realizować własnych wspomnień tak jak ona. Odpowiada mi swoisty górski kosmopolityzm, bo daje przewagę - mogę sobie tu i tam powspominać, a nie tylko pod Kościelcem
Wracam do himalaistki, Izabelo, w Twoim krótkim tekście jest odpowiedź, przecież padło słowo „wspomnienia”. Jak mi się wydaje, Izabelo, to jakbyś miała w stosunku do niej trochę żalu, że tak tylko przez ten Boczań do Murowańca, że potem może do stawów, jednych i drugich, a przecież mogłaby w Beskid Mały czy Wyspowy itp. Izabelo – to nie dla niej, ona stamtąd nie ma żadnych wspomnień, co najwyżej z szkolnej wycieczki z powszechniaka. Bo wspomnienia, Izabelo, to nie szczyty, przełęcze, lodowce, ekstremalne ściany itd., ale ludzie, z którymi tam była. Jak czytam tu niektóre relacje, powtarzam niektóre, np. Smolika na pewno nie, to mnie pusty śmiech bierze. To epatowanie się wznoszącym się szczytem, żlebami, półkami, śniegiem, lodem itd. A ani słowa o ludziach. Ja wiem, to bardzo trudne, to wymaga talentu, wyczucia, umiejętności przychwycenia czegoś, co się nam wymyka.(-)
Janek napisał
- Janku, każde pokolenie jest nieco inne, co nie znaczy, że mniej wartościowe od poprzedniego. Wieki o tym mówią. Znam ludzi młodego pokolenia dorównujących w pełni zasadom o których wspominasz - i potrafiłabym w tym nie być gołosłowna. Nie wszyscy wartościowi ludzie muszą pochodzić z elity naukowej, by do elity życiowej należeć. Znam dzisiejszych ludzi renesansu .Mam ich w swoim otoczeniu. To jest dla mnie bardzo budujące. Nie mam też nic przeciw "dreptaniu po ścieżkach młodości" ale jestem przeciwna dreptaniu WYŁĄCZNIE po ścieżkach młodości. Nie jestem za zamykaniem sobie perspektywy ale za pracą na rzecz jej poszerzania. Bo czy nie wypada choć trochę rozejrzeć się pod koniec na jakim to świecie się żyło?Tamto pokolenie, wzdragam się powiedzieć – moje pokolenie, – aby się nie narazić na zarzut samochwalstwa i strojenia się w piórka, których nie posiadam ani nie posiadałem, będąc szalenie aktywne w górach, nie zamykało się jednak tylko w ich zakresie. Wystarczy poszperać w necie albo choćby w Wielkiej Encyklopedii Tatrzańskiej państwa Paryskich aby wyczytać, że to ludzie z elity naukowej, o wielkich osiągnięciach zawodowych, prawdziwi ludzie renesansu. Góry były ich pasją, ale bynajmniej nie jedyną. Tacy ludzie nie gniją na co dzień w fotelu i tylko raz czy dwa razy w roku ruszają w Tatry aby z tępym wzrokiem wpatrywać się w Kościelec i babrać się w „niegdysiejszych śniegach”. A, że lubią, póki jeszcze siły pozwalają, podreptać po starych ścieżkach młodości jest dla mnie absolutnie zrozumiałe, jak również i to, że ich kompletnie nie interesują jakieś, śliczne zapewne, ścieżki w Beskidzie Makowskim czy Niskim – po prostu nie są to ścieżki z ich młodych lat, nie zostawiły im po nich żadne wspomnienia.
Janek napisał
- piękne! Ale w tej modlitwie same prosby - jest ich tak wiele, że Pan Bóg nie wszystkie słyszy. Może byłoby inaczej gdyby modlitwa była podziękowaniem za to co się ma?Modlitwa - François Villon
Pozdrawiam
Izabela
P.S. Twój tekst przeczytałam z wielką przyjemnością, jak zwykle namawiam do spisania wspomnień i dzielenia się nimi. We mnie masz wierną czytelniczkę.
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
Przyznam się, że ja też nie, bo z opisu bardziej mi to pasuje do umartwiania się, niż do wspomnień. Myślę, że wspominać można wszędzie, ważne kogo, co i jak. Czasami trzeba pogodzić się z pewnymi faktami, a nie zatrzymywac się w czasie, produkując do reszty swego życia żal po tym, co minęło. Lepiej docenić i cieszyć się tym, że dane nam było tego doświadczyć. Przy tej okazji przychodzą mi na myśl przydrożne krzyże. Często ludzie do przesady celebrują te miejsca, nawet bardziej niż grób na cmentarzu, a przecież zmarała-bliska nam osoba jest głównie w nas samych, nie przy drodze i nawet nie na cmentarzu.Izabela pisze: A w tym przypadku mam takie, że nie chciałabym realizować własnych wspomnień tak jak ona.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
I to jest jakaś koncepcja.Basia Z. pisze:
Zupełnie nie rozumiem podejścia "to już nie dla mnie", przecież zawsze można znaleźć coś dla siebie !
Jak już będę chodzić całkiem powoli, podejdę sobie w 3 godz. godzinną trasą do chatki, potem jeszcze godzinę do polany skąd jest widok na Babią (normalnie idzie się z chatki 20 min.). Siądę na łące i będę spoglądać na Babią Górę.
Gdy już nie będę dawał rady wejść nawet na Kopieniec to po prostu zacznę korzystać częściej z kolejki na Kasprowy tudzież podobnych ułatwień w innych górach.
Oby tylko było za co
Każdemu jego Everest...
Minęło parę lat a Janek nic, woli pisać o politykach zamiast podzielić się wspomnieniami.Izabela pisze: Janek napisał- piękne! Ale w tej modlitwie same prosby - jest ich tak wiele, że Pan Bóg nie wszystkie słyszy. Może byłoby inaczej gdyby modlitwa była podziękowaniem za to co się ma?Modlitwa - François Villon
Pozdrawiam
Izabela
P.S. Twój tekst przeczytałam z wielką przyjemnością, jak zwykle namawiam do spisania wspomnień i dzielenia się nimi. We mnie masz wierną czytelniczkę.
No chyba że się mylę i coś w Jankowej szufladzie już rośnie.
Każdemu jego Everest...
Palce zrobiły Ci się bardziej elastyczne ???myszoz pisze:O rany mogę pisać...
https://www.youtube.com/watch?v=ngbPm8zLny4myszoz pisze:co jest grane?
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Myślałam, że widziałam już wiele ... myliłam się
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
krzymul pisze:https://www.youtube.com/watch?v=ngbPm8zLny4
Fałszują momentami te dudy jak z nut
Zakochani w Tatrach
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
To nie źle dobrany instrument, tylko wykonawca do d.....krzymul pisze:Pewnie zły wybór instrumentu ... z cymbałami zapewne poszło by mu lepiej
Dobry wykonawca wyprowadzi czysto każdą melodię na każdym instrumencie.
Z cymbałami zawsze łatwiej idzie, ale wielka sztuka zagrać czysto na czymś trudniejszym - a to już byle kto nie potrafi.
Temu z dudami nie bardzo wyszło
Zakochani w Tatrach
Toteż napisałem wcześniej...Zakochani w Tatrach pisze:To nie źle dobrany instrument, tylko wykonawca do d.....
krzymul pisze:To nie instrument fałszuje, tylko wykonawca.
No fakt,... niektórym muzykom wydaje się, że potrafią zagrać na każdym instrumencie, ale jest takie powiedzenie - "znać się na wszystkim, tzn. na niczym"Zakochani w Tatrach pisze:Dobry wykonawca wyprowadzi czysto każdą melodię na każdym instrumencie.
PS. Swoją drogą ciekawe, czy Jankiel potrafił by zagrać na kobzie.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:


