z dzieckiem w Tatry
teraz to pewnie pomyslicie,ze zasmiecam ale ciagle nurtuje mnie pytanie w sprawie wozka
mam wozek gleboki z ktorego mozna zrobic spacerowke, jest on ciezszy od spacerowki na piankowych kolach, ktory wziasc?
komorfil jestem Ci wdzieczna za odpowiedz
piszesz tu o nosidlach a nasza corka raczej nie bedzie chciala w nim siedziec, wiec pozostaja nam takie trasy gdzie bedzie mogla sama isc albo w wozku, bo z niej to taka Zosia-samosia, a o spaniu w nosidle to nawet nie marze
ani ja ani maz, nigdy nie bylismy w gorach wiec nie myslimy o zadnych wyprawach
czytalam troche przewodnik po Tatrach i z tego co bylo napisane to mozemy sie wybrac do Dol. Chocholowskiej i Koscieliskiej, maz chce pojsc do Morskiego Oka
mam wozek gleboki z ktorego mozna zrobic spacerowke, jest on ciezszy od spacerowki na piankowych kolach, ktory wziasc?
komorfil jestem Ci wdzieczna za odpowiedz
piszesz tu o nosidlach a nasza corka raczej nie bedzie chciala w nim siedziec, wiec pozostaja nam takie trasy gdzie bedzie mogla sama isc albo w wozku, bo z niej to taka Zosia-samosia, a o spaniu w nosidle to nawet nie marze
ani ja ani maz, nigdy nie bylismy w gorach wiec nie myslimy o zadnych wyprawach
czytalam troche przewodnik po Tatrach i z tego co bylo napisane to mozemy sie wybrac do Dol. Chocholowskiej i Koscieliskiej, maz chce pojsc do Morskiego Oka
Justyna - jeslli myślicie tylko o wózku, to idź za radą przewodnika - Morskie, Chochołowska, Strążyskiej i Białego bym nie polecał, bo się namęczycie, a dziecko będzie wytrzęsione. Ale dziwię się temu zdecydowanemu oporowi przeciwko nosidełku - moja córka (11 miesięcy) zasypia po 5 krokach i nie ma żadnego problemu. Może spróbujcie i dziecku taka opcja przesypiania trasy się w końcu spodoba? I jak już się zdecydujecie na cośbardziej "terenowego", to tylko głęboki wozek z resorami, spacerówka to męka.Pozdrawiam - Erynie.
Ostatnio zmieniony pn 14 lip, 2008 przez Erynie, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeśli nie lubisz morświnów, to nie perforuj wiewiórek
A jak macie wątpliwości to nosidełko najpierw wypożyczcie, a jak sie sprawdzi - wtedy dopiero kupcie.Erynie pisze:Justyna - jeslli myślicie tylko o wózku, to idź za radą przewodnika - Morskie, Chochołowska, Strążyskiej i Białego bym nie polecał, bo się namęczycie, a dziecko będzie wytrzęsione. Ale dziwię się temu zdecydowanemu oporowi przeciwko nosidełku - moja córka (11 miesięcy) zasypia po 5 krokach i nie ma żadnego problemu. Może spróbujcie i dziecku taka opcja przesypiania trasy się w końcu spodoba? Pozdrawiam - Erynie.
B.
Oczywiście. Bo nosidło albo z górnej półki albo żadne. Musi być z takimi przeźroczystymi osłonami na wypadek deszczu. Moi znajomi poszli z takim półtoraroczniakiem na Velki Sokol w Slovenskim Raju. Zastała ich tam burza. Odbierałem ich autem w Pile - oni wyglądali jak obraz nędzy i rozpaczy - mokrzy dokumentnie a mały suchutki sobie spał - obudził się dopiero jak przekręciłem kluczyk w stacyjce - otworzył oczy i powiedział "ato" (auto). Widać fascynacja młodych ludzi autami jest większa niż strach przed burzą.Basia Z. pisze:A jak macie wątpliwości to nosidełko najpierw wypożyczcie, a jak sie sprawdzi - wtedy dopiero kupcie.
Jestem gorszego sortu...
- Krzysztof Kus
-

- Posty: 149
- Rejestracja: czw 22 maja, 2008
- Lokalizacja: Szczecin
- Kontakt:
To jest "klasa młodzieżowa"Krzysztof Kus pisze:a polecam takie jak na zdjęciach w tym wątku. Sprawdziło się.
viewtopic.php?t=5092
Dla bardziej dorosłych gentlemanów dealerzy polecają taki model

Jestem gorszego sortu...
- Krzysztof Kus
-

- Posty: 149
- Rejestracja: czw 22 maja, 2008
- Lokalizacja: Szczecin
- Kontakt:
- Krzysztof Kus
-

- Posty: 149
- Rejestracja: czw 22 maja, 2008
- Lokalizacja: Szczecin
- Kontakt:
cena nie jest żadnym kryterium niemal nigdy, w momencie gdy odrzucasz dolne i górne obszary (dolne z zasady bo to produkty niebezpieczne i jednorazowe, górne również z zasady - bo w nich za wzrost jakości rzędu pare procent płaci się KROTNOŚĆ ceny - tak jest np. z ze sprzętem audio). Zasada ta zresztą pozwala na racjonalne podejście w ogóle do kwestii ceny jako takiej- jeśli powiedzmy, za nosidełko, poruszałabyś się w obszarze od 100 do 3000 zł, no to rozpiętość wyboru niemal go uniemożliwia. Poruszanie się w zakresie 600- 1500 zł powoduje że wybierasz merytorycznie, a przecież na ogół jest tak, że kogo stać na 600 to stać i na 900, a jeśli stać na 1300 to nie będzie za wszelką cenę wybierał tego za 1000. Tak więc przez kryterium ceny rozumiem wyznaczenie półki jakości. Ot takiej - że dobre buty górskie to nie są okolice 100 zł, tylko raczej 500 zł (może 350, może 700 zł). To samo że dobre nosidełko to nie jest 300, a raczej 1000 zł.grumblers pisze:Komorfil, a czy mógłbyś polecić jakąś konkretną firmę, produkującą nosidełka? Bo wiesz, dla mnie cena nie zawsze jest głównym kryterium
Tak właśnie - orientacyjnie i informacyjnie- rozumiem podawaną przeze mnie informację o nosidełkach: "szukaj nosidełek dobrych firm w cenie ok. 1000 zł". To znaczy: nie szukaj nosidełek kiepskich firm (no ale to przecież zasada oczywista), i nie szukaj nosidełek za 300 zł.
Co do firm. Swoje kupowałem dawno. Akurat moje to Jack Wolfskin, ale to przypadek - to było JEDYNE sensowne nosidełko do kupienia. To były jeszcze trochę inne czasy, 2001 czy 2002 rok. W całym Krakowie nie było absolutnie nic sensownego, nosidełko kupiłem w Zakopanem, w którym z 3 czy 4 sklepów w JEDNYM były DWA modele.
Podejrzewam że od tego czasu trochę się zmieniło - nosidełek nie oglądałem, ale pamiętam choćby wybór i jakość wózków wtedy i wybór i jakość wózków teraz.
Dla przykładu znalazłem coś takiego:
http://www.jack-wolfskin.com/jw_catalog ... 30&lang=en
albo:
http://aak.pl/sklep/product_info.php?ma ... ucts_id=23
generalnie - jak widać - potwierdza się moja ocena.
okolice 1000 zł to cena jaką trzeba wydać.
A ja w ogóle odradzam nawet doliny z wózkiem.chief pisze:jazda wózkiem z małymi kółkami jest tam dość uciążliwa, nawet w początkowym fragmencieIwona pisze:fragment Dol.Białego....raczej odradzam
Nie wiem - może jestem uprzedzony. Jakoś nie pasuje mi klimat wycieczki górskiej - choćby bardzo dolinnej - do wózka.
Kiedyś próbowałem pójść w którąś z dolin - fakt, ze nie Chochołowską czy Kościeliską, tylko którąś z tych z kamienistym podejściem, nie pamiętam- z wózkiem, bardzo dobrym terenowym wózkiem oczywiście z dużymi pompowanymi kołami, z resorami o regulowanym stopniu twardości - i skończyło się wycofem.
Tak, wiem, że po płaskim wózek może być. Ale to takie jakieś - "nie takie". Po prostu- nosidełko nosi się identycznie jak plecak i działa tu chyba atawistyczny już odruch potrzeby wolnych rąk w górach- choćby celem była tylko dolina.
Poza tym- wózek zamyka możliwości. Jeśli okaże się że i wam i dziecku się podoba, z nosidełkiem można pójść dalej (to tak jak my idąc z 1.5 rocznym dzieckiem na Kasprowy; nie wiedzieliśmy, czy osiągniemy las, czy Myślenickie Turnie, czy podejście, czy szczyt. Udało się osiągnąć szczyt), z wózkiem - jesteś skazana na płaski odcinek drogi.
No ale to pewnie tylko moje uprzedzenie - choć - jak widać - oparte na praktycznych spostrzeżeniach.
Pozdrawiam.
różne bywają okoliczności, czasem trzeba z wózkiem....komorfil pisze:A ja w ogóle odradzam nawet doliny z wózkiem.
Ogólnie biorąc, to polska cześć Tatr jest dla wycieczki "wózkowej" do kitu:
-Moko - fajna droga, ale te tłumy...
-Chochołowska - dobrze tylko do Wyzniej Bramy, potem jest trzepawka
-Kościeliska - mimo, ze teren stosunkowo płaski, to tez nie najlepiej, a z małymi kółkami to istna katorga
-pozostałe (Strązyska, Białego, itp...) - trzepawka
Za to jest bardzo wiele ciekawych tras w Tatrach po stronie słowackiej.
Ja proponuję ten głęboki mimo iż cięższy (mówię tak ze swojego doświadczenia), ja jadąc w góry miałam ten sam wybór i bez chwili zastanowienia wzięliśmy ten cięższy i się sprawdził.Justyna81 pisze:mam wozek gleboki z ktorego mozna zrobic spacerowke, jest on ciezszy od spacerowki na piankowych kolach, ktory wziasc?
Tak jak poradziła Ci Basia może wypożyczcie nosidełko i przetestujcie, może się maluchowi spodoba. My mieliśmy ze sobą nosidełko i bardzo się przydało, chociaż nasza mała nie chciała w nim spać i wtedy nieoceniony był wózek.Justyna81 pisze:piszesz tu o nosidlach a nasza corka raczej nie bedzie chciala w nim siedziec, wiec pozostaja nam takie trasy gdzie bedzie mogla sama isc albo w wozku, bo z niej to taka Zosia-samosia, a o spaniu w nosidle to nawet nie marze
Z tego co zaobserwowałem choćby w ostatnich dniach to Słowacy dużo częściej niż Polacy zabierają swoje pociechy (i to nieraz naprawdę małe) w Tatry. Widziałem nawet kilkuletnie bajtle i to nie niesione a idące samodzielnie np. do Rohackich Stawów - i nie były to jakieś odosobnione przypadki.
Każdemu jego Everest...
Słowacy rzeczywiście są bardziej śmieli w zabieraniu dzieci w góry. Trzy lata temu spotkałem małżeństwo z trzyletnim chłopcem w grupie Cadini di Misurina w Dolomitach. Niestety dziecku trasa Sentiero Bonacossa niezbyt przypadła do gustu.
To nie jest wpis przeciwko zabieraniu dzieci w góry (każdy kto czytał ten wątek zna moje zdanie). Tak mi się przypomniało:)
To nie jest wpis przeciwko zabieraniu dzieci w góry (każdy kto czytał ten wątek zna moje zdanie). Tak mi się przypomniało:)







