Kolejny Twój post po którym pozostaje mi tylko przyklasnąć i serdecznie pozdrowić, co niniejszym czynię;serdecznie pozdrawiam.dagomar pisze:
tu się nie przeprasza ,to nie to forum ,tu się stoi na okopach Świętej Trójcy i walczy o swoje ,nawet ,jeśli zadasz pytanie o to ,gdzie się najlepiej wysrać na szlaku ,to odpowiedzą Ci 30stronicowym wątkiem o wadach i zaletac schroniskowych klopów z przypominaniem co stronę ,że właśnie ten temat ,jak żaden jest jak najbardziej poważny i aktualny (znajdź w archiwum). No a ja taki już jestem ,że to nie jest dla mnie poważny temat . Temat o lansie też nie jest poważny ,ani lans nie jest poważny ,w ogóle ludzie też rzadko są dla mnie poważni ,najczęściej są śmieszni ,więc wybaczcie proszę ,ale nie dostosuję się do powagi chwili rozstrzygania o dokonaniach alpinisty po tym ,co mu wystaje z plecaka
pytanie II
Pozostaje tylko żałowac, że sytuacja w tym wątku stała się chyba na tyle napięta, że raczej nie zobaczę nowych opowieści o tym jak można się lansować w Tatrach, a przecież liczyłem na porady w odniesieniu do takich miejsc jak chociażby ;Szpiglasowa przełęcz, Świnica,szlak na Rysy, Zawrat i inne Granaty.
w tym wypadku to pierwsze ,moje wewnętrzne przeżycia są raczej bardzo ,rzekłbym ,intymne ,nie korelują zbytnio z trudnością drogi ,są o wiele bardziej złożone i na tyle osobiste, że nieuzewnętrzniane prawie nigdy.Zygmunt Skibicki pisze:To, co w końcu jest ważne?
Że pokazałeś innym, ze można zejść, czy twoje wewnętrzne przezycia na tym zejściu?
Tyle ,że dla mnie zejść tam było czymś normalnym i zwyczajnym do momentu ,gdy przekonałem się ,że tak nie jest dla każdego. W tym momencie poczułem rzeczywiście miłe łaskotanie ,ale nie dlatego ,że była w tym jakaś moja zasługa ,jakieś zmaganie się z materią ,ponoszenie większego niż zwykle ryzyka ,jakiś hazard, po prostu zwykłe ,ludzkie zadowolenie ,że potrafi się coś więcej ,niż inni = dokładnie tak ,jak wygrywając slalom na Trasie Łazienkowskiej ,czy przybijając do brzegu po przepłynięciu dużego jeziora. taka ludzka próżność ,to chyba nie ma niec wspólnego z górami ,myślę teraz ,że z lansem chyba też nie
cóż ,starałem się ,ale Janek był zbyt surowym recenzentemZygmunt Skibicki pisze:święte prawo twórcy tak opisać zdarzenie, by (choćby) w sposób sztuczny wywołać u odbiorców zamierzoną sekwencję określonych ale prawdziwych emocji
Erynie ,mordo ty moja ,czy widziałeś już ,tak z ręką na sercu ,napiętą sytuację na Forum?Erynie pisze:sytuacja w tym wątku stała się chyba na tyle napięta
luknij na moje panoramy i galerie
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
I po tym wszystkim, co tu "naklepaliśmy" nadal uważasz, że to akurat miejsce jest najbardziej istotnym elementem kreowania lansu?Erynie pisze:liczyłem na porady w odniesieniu do takich miejsc jak chociażby ;Szpiglasowa przełęcz, Świnica,szlak na Rysy, Zawrat i inne Granaty.
Z moich obserwacji wynika, że w każdej kreacji najważniejsza jest publiczność. Nawet jeśli niezbyt utrafisz i wyjdzie ci jedynie szpan, publika i tak będzie najważniejsza. Zatem zamiast czekać na gotowe scenariusze, sam zacznij improwizować. Jeśli natomiast nie potrafisz improwizować, nie bierz się za jakąkolwiek kreację, bo marnie to widzę.
Zawsze wszak można puszczać latawce na przykład. Byle robić to dobrze.
A może naturalna satysfakcja, że sie najpierw chciało, potem zrealizowało, a wszystko polegało na prawidłowym określeniu swoich w danych warunkach możliwości, co? A to, że lepiej czy więcej niż inni jest, ale na dużo dalszym planie...dagomar pisze:po prostu zwykłe ,ludzkie zadowolenie ,że potrafi się coś więcej ,niż inni = dokładnie tak ,jak wygrywając slalom na Trasie Łazienkowskiej ,czy przybijając do brzegu po przepłynięciu dużego jeziora. taka ludzka próżność ,to chyba nie ma niec wspólnego z górami ,myślę teraz ,że z lansem chyba też nie
Każdy ma lepsze, ale miewa także gorsze dni... Ja,Ty, Janek... każdy.dagomar pisze:cóż ,starałem się ,ale Janek był zbyt surowym recenzentem
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Nie wiem jak to napisać...Czy jak zapytam o najlepszą drogę do groty śpiących rycerzy w Giewoncie, to tez odpowiecie mi z taką śmiertelną powagą jaka towarzyszyła pytaniu o lans? Czy Janek nie omieszka podzielić się refleksją dotyczącą czasów jego młodosći, kiedy to musiał sam sobie szukać drogi do tej groty a i rycerze wtedy inni bywali, bo pokolenie internetu jeszcze do głosu nie doszło? Proszę o odpowiedź.
Już się robi, Erynje - do rycerzy chodziłem na gorzałkę, całkiem fajne chłopaki, tylko znudzenie. Mówili, że by sobie popolowali, np. na kaczki, wtedy nie łapałem o co chodzi.Erynie pisze:Czy Janek nie omieszka podzielić się refleksją dotyczącą czasów jego młodosći, kiedy to musiał sam sobie szukać drogi do tej groty a i rycerze wtedy inni bywali, bo pokolenie internetu jeszcze do głosu nie doszło? Proszę o odpowiedź.
Jestem gorszego sortu...
Uff...TRochę ulżyło, choć Zygmunta dalej nie jestem pewien...Trzymam się kurczowo nadziei, że mi za chwilę nie udzieli rady typu"jeśli sam nie umiesz odszukać tej groty mój drogi, to lepiej daj sobie spokój i zostaw to doświadczonym grotołazom". Pozdrawiam.Janek pisze:
Już się robi, Erynje - do rycerzy chodziłem na gorzałkę, całkiem fajne chłopaki, tylko znudzenie. Mówili, że by sobie popolowali, np. na kaczki, wtedy nie łapałem o co chodzi.
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Bo to widzisz... skomplikowana sprawa z tym pisaniem. Cyprian Norwid napisał kiedyś: "Aby giętkie słowo wyraziło to, co pomyśli głowa". I mimo, że był fenomenalnym narratorem, do końca swych dni doskonalił swój język.Erynie pisze:Nie wiem jak to napisać...Czy jak zapytam o najlepszą drogę do groty śpiących rycerzy w Giewoncie, to tez odpowiecie mi z taką śmiertelną powagą jaka towarzyszyła pytaniu o lans? Czy Janek nie omieszka podzielić się refleksją dotyczącą czasów jego młodosći, kiedy to musiał sam sobie szukać drogi do tej groty a i rycerze wtedy inni bywali, bo pokolenie internetu jeszcze do głosu nie doszło? Proszę o odpowiedź.
Cały szkopuł w tym, by wyrazić się precyzyjnie - oddać swą myśl. Wszyscy mamy z tym kłopoty, ale jest pewna znana prawie wszystkim, ale stosowana przez niewielu metoda: jeśli zauważasz, że po drugiej stronie ekranu ktoś wyraźnie nie rozumie, o co tobie chodzi, nie siredź się, że gadasz z mało kumatym, przyjmij że to twoja wina, bo nieprecyzyjnie coś opisałeś, opisz to jeszcze raz używając innych słów ale staraj się wypowiadać jasno i całkowicie jednoznacznie.
Nie wiem, czy dobrze to opisałem, ale mnie ta metoda pomaga w porozumiewaniu się z zupełnie nieznanymi mi ludźmi także na forach.
No i masz najlepszy przykład. A pomyślałeś może, że nie do końca zostałeś zrozumiany? I kolejne pytanie: czy nie warto wyrazić się dokładniej zamiast po kilku stronach "klepaniny" wyjaśniać, że chodziło jedynie o żart sugerując niską inteligencję dyskutantów? Jestem jak najdalszy od obrażania się, ale bywa tu na Forum znacznie gorzej. Zapewniam.Erynie pisze:TRochę ulżyło, choć Zygmunta dalej nie jestem pewien...Trzymam się kurczowo nadziei, że mi za chwilę nie udzieli rady typu"jeśli sam nie umiesz odszukać tej groty mój drogi, to lepiej daj sobie spokój i zostaw to doświadczonym grotołazom".
A w sprawie rycerzy...
Poszukując tej groty tak się kiedyś zapuściłem w zawiłości dolnych partii Giewontu, żem Żlebem Kirkora wylazł na samą szczerbę i dopiero tam zestrachałem się na poważnie, bo nie miałem ze sobą opisu szlaku. Szczęściem Michał Kirkor w roku 1902 mazał ścianę dobrą farbą olejną i odnalazłem widoczne jeszcze znaki.
Ostatnio zmieniony ndz 21 paź, 2007 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 1 raz.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Tak właśnie będzieErynie pisze: Czy jak zapytam o najlepszą drogę do groty śpiących rycerzy w Giewoncie, to tez odpowiecie mi z taką śmiertelną powagą jaka towarzyszyła pytaniu o lans? Czy Janek nie omieszka podzielić się refleksją dotyczącą czasów jego młodosći, kiedy to musiał sam sobie szukać drogi do tej groty a i rycerze wtedy inni bywali, bo pokolenie internetu jeszcze do głosu nie doszło?
Trzeba się przyzwyczaić. Taki folklor
Z tym gietkim słowem, to chyba jednak Słowacki ale mniejsza z tym. Obiecuję, że nigdy a priori nie zaufam potencjalnym możliwościom inteligencji żadnego członka forum, a każdy pytanie dalekie będzie do okropnej zaowalowanej formy, której sprzyjają tylko degeneraci w rodzaju Mig lub Dagomara. Jeśli kiedykowliek rozpocznę wątek na temat lansowych czy "szpanerskich" zachowań w górach, będzie on brzmiał mniej więcej tak;ej głupi, głupi Ci niektórzy ludzie co po górach chodzą, obśmiejmy ich nie używając formy per absurdum, tylko używjmy dosadnych słów". Ew. dodam coś o dawnych formach chodzenia w góry, który miały w sobie wiele romantyzmu i tchnęły autentyzmem w przeciwieństwie do dzisiejszych czasów, ale młodzi przecież tego nie zrozumieją i ich wyprawy zawsze będą w pewnym sensie kalekie.Pozdrawiam.
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Zgoda i przepraszam za pomyłkę.Erynie pisze:Z tym gietkim słowem, to chyba jednak Słowacki ale mniejsza z tym.
Deklaratywnej reszty nie rozumiem, a właściwie jej potrzeby, ale przecież nie ma takiego obowiązku.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
tak ,jak najbardziej ,ale warunkiem jest ,by te mozliwości założone lekko przewyższały możliwości dotuchczasowe ,czy nawet rzeczywiste.Zygmunt Skibicki pisze:że sie najpierw chciało, potem zrealizowało, a wszystko polegało na prawidłowym określeniu swoich w danych warunkach możliwości
Wtedy dopiero jest poczucie dobrze spełnionego obowiązku
W Twoim przypadku to brzmi raczej ,jak dowcipy KaczyńskiegoJanek pisze:Ca ły czas robię sobie jaja, jak nie przymierzając dwie komisje wyborcze w Warszawie
temat ewoluował po prostu ,teraz ,przyznaję ,jest już o czym innymErynie pisze:to tez odpowiecie mi z taką śmiertelną powagą jaka towarzyszyła pytaniu o lans?
też podejrzewasz ,że wylazł na Bacug?KubaR pisze:Jesteś aby pewien, że wylazłeś na Szczerbę?
ale w takiej stuacji ,gdy trzeba będzie konkretnie odpowiadać ,ja,który wiedzę o Tatrach czerpię z internetu i filmów w Kinopolska ,nie będę miał co tu robićErynie pisze:pytanie dalekie będzie do okropnej zaowalowanej formy, której sprzyjają tylko degeneraci w rodzaju Mig lub Dagomara.
luknij na moje panoramy i galerie
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Gdybym był pewien, na co wylazłem, to bym się nie spietrał.KubaR pisze:Jesteś aby pewien, że wylazłeś na Szczerbę?
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Jak Kirkorem to chyba na Giewoncką. Na Bacug to chyba Warzechą.dagomar pisze: też podejrzewasz ,że wylazł na Bacug?
Ale ja generalnie z nazewnictwa to słaby jestem. Nawet "u siebie" w Gorcach potrafię zapodać coś w stylu - no i teraz wyjdziesz na taką polanę co na niej jest bacówka, a z niej jest taka zarosnięta stokówka na tą polanę co kiedyś była na niej bacówka.... Zamiast po prostu rzucić nazwami.... Taka skleroza...
Kuba
Kubo drogi ,to też taki żarcik był ,oczywiście ,w rzeczywistości pewien jestem ,że było to przynajmniej to samo miejsce ,co to ks. Stolarczyk na nim płakał 
luknij na moje panoramy i galerie


