A tak z ciekawości - rodzice Cię puszczą samego?bodzio pisze:a kiedy bede mogl?
druga wyprawa w gory
chodzilo mi o to, ze pojade np. z siostrami lub z ciocia , wynajmiemy jakis pokuj na nocleg , a rano sie rozdzielimy i sie spotkamy w domku. o takim samotnym chodzeniu mowiehorolezec pisze:A tak z ciekawości - rodzice Cię puszczą samego?bodzio pisze:a kiedy bede mogl?
czytajac ten podpis marnujesz 5 sekund swojego zycia 
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Bo nie można na to odpowiedzieć - ale jest prosty test. Jeśli delikwent pyta czy da radę - to znaczy, że najprawdopodobniej jest za wcześnie.horolezec pisze:Tak naprawdę gdyby zapytać - kiedy jest czas na Orla Perć(wiek, doświadczenie) to nikt mi nie udzieli pewnie precyzyjnej odpowiedzi.
Nie dziw im się im. Ja pierwszy raz pojechałem w góry zupełnie samemu dopiero na studiach.bodzio pisze:no wlasnie oni nie za bardzo mi pozwola...
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
No właśnie to wszyscy próbujemy Ci powiedzieć, że masz za małe doświadczenie, żeby chodzić samemu po Tatrach. Pisałeś o tym koledze - taki układ jest wg mnie ok. Natomiast Ty sam na Czerwonych Wierchach, o których pewnie nawet nie wiesz, że sa zdradliwe niesamowicie to już jest jakas pomyłka. Albo wróć to układu z kimś doświadczonym albo trzymaj się rodzeństwa i ciotki póki cobodzio pisze:a samemu nie mozna isc czy co?
Wiele problemów poruszonych przed chwilą przez Horolezca jest mi bliskie. Osobiście na OP trafiłem chyba szóstego lub siódmego dnia pierwszego pobytu w Tatrach - miałem wtedy 18 lat. Byliśmy w trójkę, jeden z tych kolegów twierdził przed wyjazdem, że jest dobry w te kulki co się niezbyt potwierdziło, drugi zerowy tak jak ja - co ciekawe - z nas trojga w Tatrach pozostałem tylko ja.
Czy byłem przygotowany w sensie tego co tu się mówi? Na pewno nie. Jak było na tej OP - bez emocji, pamiętam to doskonale. Pogoda była doskonała i w dodatku "przykleiliśmy" się do takich dwóch na oko 30-latków, którzy nie byli tam pierwszy raz. Co było gdyby pogoda się urwała a tych "mentorów" by nie było? Ano mogłoby być głupawo. A gdybym był sam? To jeszcze głupiej.
Bodzio pisze, że pojedzie z ciotką i siostrą ale już w górach każdy robi co swoje. Bodziu - sam nie wiesz co gadasz, tzn. jakie głupstwa gadasz. Tatry, nawet te najłatwiejsze miejsca to nie zabawa dla początkujących, samotnych piętnastolatków. Za kilka lat zrozumiesz dlaczego. Jeśli już absolutnie nie masz innych możliwości to staraj się do kogoś "przykleić" - w Tatrach, szczególnie polskich nie jest pusto, wręcz odwrotnie. Trzeba dokonać wyboru i podejść i zapytać się czy możesz się dołączyć. Jak źle trafisz to możesz usłyszeć - odwal się szczeniaku ale to raczej mało możliwe.
Czy byłem przygotowany w sensie tego co tu się mówi? Na pewno nie. Jak było na tej OP - bez emocji, pamiętam to doskonale. Pogoda była doskonała i w dodatku "przykleiliśmy" się do takich dwóch na oko 30-latków, którzy nie byli tam pierwszy raz. Co było gdyby pogoda się urwała a tych "mentorów" by nie było? Ano mogłoby być głupawo. A gdybym był sam? To jeszcze głupiej.
Bodzio pisze, że pojedzie z ciotką i siostrą ale już w górach każdy robi co swoje. Bodziu - sam nie wiesz co gadasz, tzn. jakie głupstwa gadasz. Tatry, nawet te najłatwiejsze miejsca to nie zabawa dla początkujących, samotnych piętnastolatków. Za kilka lat zrozumiesz dlaczego. Jeśli już absolutnie nie masz innych możliwości to staraj się do kogoś "przykleić" - w Tatrach, szczególnie polskich nie jest pusto, wręcz odwrotnie. Trzeba dokonać wyboru i podejść i zapytać się czy możesz się dołączyć. Jak źle trafisz to możesz usłyszeć - odwal się szczeniaku ale to raczej mało możliwe.
Ostatnio zmieniony pn 13 sie, 2007 przez Janek, łącznie zmieniany 1 raz.
Jestem gorszego sortu...
Z całym szacunkiem Mefi, ale nie mogę się zgodzić. Ludzie, którzy idą na Orlą Perć pierwszy raz (bez względu na wiek) zawsze niemal pytają napotkanych turystów, tudzież swoich znajomych, którzy już tam byli: czy dam rade? Dla mnie to zwykły lek połączony z ekscytacją czymś co owiane jest złą sławą, czymś podobno niebezpiecznym.mefistofeles pisze:Bo nie można na to odpowiedzieć - ale jest prosty test. Jeśli delikwent pyta czy da radę - to znaczy, że najprawdopodobniej jest za wcześnie.
Tak więc wydaje mi się, że tzw test zaawansownego turysty porzed pójściem na OP jest nie do wykonania
W tym momencie to już się pogrążyłeś. Ja zaniecham udzielania dalszych rad, bo nie chcę mieć Cię potem na sumieniu....Na koniec dodam tylko, że z pisanych przez Ciebie postów wynika jednoznacznie, że az się palisz, żeby zrobić coś głupiego w tych górach.bodzio pisze:czy przeklic sie do samotnego turysty, do dwojki, do studentow, do dzieci czy do kogo
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Ale to czy dam radę może wiedzieć tylko on sam - nikt inny. Owszem - jak szedłem na Orlą to się pytałem o trudności - w porównaniu ze szlakami, po których chodziłem (tez ich wiele nie było, z trudniejszych jedynie Świnica i Zawrat), ale to czy dam radę musiałem wiedzieć SAM. Uznałem, że dam (choć oczywiście stuprocentowej pewności nie miałem) i poszedłem. Ale i tak byłem zaskoczony - skala i nagromadzenie trudności sporo przewyższyło to co znałem dotąd.horolezec pisze:Ludzie, którzy idą na Orlą Perć pierwszy raz (bez względu na wiek) zawsze niemal pytają napotkanych turystów, tudzież swoich znajomych, którzy już tam byli: czy dam rade?
PS Gdybym przed tamtym wyjazdem spytał się na forum czy dam radę to całkiem słusznie by mi to wybijano z głowy, bo moje doświadczenie górskie było spore ale całkowicie pozatatrzańskie. Ale nie pytałem.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Problem w tym, że jak dla ciebie na dzisiaj to nie ma łatwych szlaków na samotne, powtarzam, SAMOTNE, chodzenie. No może są dwa - dolinki Strążyska i Białego oraz Ku Dziurze. I wcale się nie śmieje.bodzio pisze:oj dobra dobra... juz wiem ze nie isc na trudne szlaki.... nie wysmiewajcie sie ze mnie.. razz
Jestem gorszego sortu...
Może to prowokacja?
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
- Violinistka
-

- Posty: 116
- Rejestracja: pn 06 sie, 2007
- Lokalizacja: Kraków
- Kontakt:
Oni się nie wyśmiewają... Ja tez mam 15 lat, ale o ile Tatry znam, to wiem jak to łatwo wpaść w panikę. Kiedyś szłam z mamą, wracałam z Pięciu przez Świstówkę do Morskiego Oka. Paskudna pogoda nas złapała już na koniec i nagle ujrzałyśmy przed sobą ogromny, rwący potok, który zrobił się przez silne opady deszczu. Wyglądał tak niedobrze, że wydawało nam się, że zaraz porwie nas w dół na głazy, a przeskoczyć nie było go jak, bo to kilka metrów. Wtedy pierwszy raz wpadłam w górską panikę. Robiło się ciemno, ja wyobrażałam sobie niedźwiedzie, które czają się za kosówką...bodzio pisze:oj dobra dobra... juz wiem ze nie isc na trudne szlaki.... nie wysmiewajcie sie ze mnie..
Tak tylko przytaczam. Gdyby nie było ze mną doświadczonej mamy, to mogłabym zrobić coś głupiego. Czasem gubię szlak i w dzień, a przy mgle to już w ogóle... Jeżeli jesteś sam, to jest problem. I wydaję mi się, że tu nie chodzi już o stopień trudności szlaku... czy zachodnie, czy wysokie - samotne przemierzanie bez doświadczenia kończy się zawsze źle :/
Tyle z mojego młodzieńczego wywodu... xD
jak sobie tak czytam ,to tak mi się widzi ,że ta Twoja panika to forumowy chwyt reklamowy. Ty byś i misia dała radę namówić do pomocy 
luknij na moje panoramy i galerie



